Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

GP Węgier: Popis Hamiltona i Mercedesa w mokrych kwalifikacjach

Lewis Hamilton z Mercedesa sięgnął po swoje 77. pole position w karierze. Brytyjczyk śrubuje ten rekord w ilości wygranych czasówek. Na Hungaroringu, którego charakterystyka nie odpowiada Srebrnym Strzałom udało się ugrać pierwszy rząd. Ferrari na deszczówkach nie miało podejścia, a Red Bull zaliczył katastrofalny występ.

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes-AMG F1 / Twitter

Gdyby ktoś po trzecim treningu wytypował taki rezultat kwalifikacji, to byłby prawdopodobnie uważany za hurraoptymistę. Cóż prognozy przewidywały, że deszcz może spaść w sobotę, ale większe prawdopodobieństwo jego wystąpienia było podczas wyścigu. Natura wtrąciła swoje trzy grosze i dzięki temu mieliśmy bardzo ciekawy spektakl.

O ile każdy wyczekiwał na świetne okrążenia Lewisa Hamiltona w deszczu, to występ Carlosa Sainza z Renault czy obu kierowców Toro Rosso był miłym zaskoczeniem. Pierre Gasly wywalczył szóstą pozycję i ustawi się przed Maxem Verstappenem z Red Bulla, zaś Brendon Hartley ustawi się na ósmym polu startowym. Obecność obu bolidów Haasa w pierwszej dziesiątce nie była niespodzianką, ale mogą oni czuć niedosyt – stać ich było na więcej.

Romain Grosjean z Haasa miał zmarnowane okrążenie w trzecim sektorze, ponieważ trafił w ostatnim zakręcie na Maxa Verstappena. Holender będzie zmuszony tłumaczyć się u sędziów. Ewentualna kara będzie jeszcze większa katastrofą dla zespołu Red Bull Racing. Zwłaszcza, że deszcz powinien ich premiować, a okazał się przekleństwem. W dodatku już na suchym torze podczas FP3 zawodnicy stracili tempo z piątku.

Daniel Ricciardo po wielu komplikacjach ledwo wykaraskał się z Q1, a Q2 nie był już w stanie przebrnąć (12. lokata). Szykuje się bardzo ciężki wyścig, a przed weekendem wiele mówiło się o walce o triumf. Jutro będzie to raczej niemożliwe, ponieważ zespół nawet nie poprawi nic w swoich samochodach przez zasady parku zamkniętego. 

Scuderia Ferrari również nie może być zadowolona. Trzecia i czwarta lokata, to rezultaty poniżej oczekiwań. Wyjątkowo lepszym okazał się dziś być Kimi Raikkonen. Sebastian Vettel ustawi się za nim, a wydawało się jeszcze w Q2, że Niemiec sięgnie po PP. Dzięki dobrej reakcji w drugim segmencie czterokrotny mistrz świata odstawił stawkę o ponad 2 sekundy, ale w kluczowej części nie był w stanie wyciągnąć szczęśliwego losu. Duże rozczarowanie w obozie Ferrari, ponieważ chcieli mieć lepszą sytuację przed niedzielą, aby odkuć się za porażkę w Niemczech. Być może tym razem sytuacja będzie odwrotna jutro i w dniu przyznawania punktów, to Scuderia pokusi się o dublet.

Mercedes wygrał szczęśliwy los, ponieważ niższe temperatury oraz deszcz pozwoliły im zmienić rzeczywisty obraz. W trakcie całego weekendu byli wolniejsi od Ferrari. Co prawda w trzecim treningu Valtteri Bottas tracił tylko 0,059 s, ale potem zmagał się z bolidem i zaliczył kontakt z bandą. Lewis Hamilton obracał się w szykanie i za każdym razem informował swojego inżyniera wyścigowego o zimnych przednich oponach. Zaś w kwalifikacjach problem nie był istotny i zespół perfekcyjnie wykorzystał swoją szansę.

Jutro nawet na suchym torze mogą się utrzymywać dzięki przewadze pozycji na torze. Ferrari musiałoby zaliczyć rewelacyjny start z drugiej linii i zrobić coś podobnego jak w 2015 roku. Wtedy Sebastian Vettel zadedykował swoją wiktorię zmarłemu Julesowi Bianchiemu. Tym razem Niemiec chciałby oddać hołd Sergio Marchionne. 

Zadanie dość trudne. Jednak kierowcy Mercedesa po kwalifikacjach przyznali, że będą musieli uważać na Panów w Czerwonych samochodach. Zapewne, jeśli na początku byłoby sucho i gorąco, to Ferrari może na torze uporać się z Bottasem i Hamiltonem, ale jak spadnie deszcz role się odwrócą. Walka byłaby bardzo emocjonująca i w alei serwisowej stratedzy przeżywaliby większe nerwy niż zwykle. W oddali Red Bull będzie starał się wrócić do gry. 

Swoją dobrą sytuację do powiększenia dorobku punktowego będzie chciało wykorzystać Toro Rosso. Zespół z Faenzy zmagał się z brakiem tempa, a na Hungaroringu odżyli dość mocno, nawet na suchym torze Pierre Gasly miał przebłyski. Przed nimi szansa na oddalenie się nieco od Saubera, który traci w tym momencie zaledwie dwa “oczka” w klasyfikacji konstruktorów. 

Warto poświęcić nieco miejsca Carlosowi Sainzowi z Renault. Hiszpan zdawał się odstawać w ostatnich dniach od Nico Hulkenberga, ale dziś pokazał się ze świetnej strony. Piąta pozycja jest wynikiem powyżej oczekiwań, a w pewnym momencie ten kierowca znajdował się w pierwszej trójce. Dopiero poprawiające się rezultaty zawodników z czołówki zepchnęły go z miejsca w TOP3. Ogromne słowa uznania i zapewne jutro możemy być pewni, że Sainz da z siebie wszystko i powalczy o utrzymanie się w czołowej szóstce. “Hulk” będzie miał więcej roboty, bo startuje z odległej 13. lokaty.

McLaren może być zadowolony z postawy Fernando Alonso. Ekipa z Woking do końca wierzyła w awans nawet do Q3, ale zbyt obfite opady wykluczyły taką ewentualność. Stoffel Vandoorne był nieco bardziej konkurencyjny, ale przegrał awans do Q2. Zaś w drugim segmencie oglądaliśmy Marcusa Ericssona z Saubera i Lance’a Strolla z Williamsa, którzy nie są uważani za “wschodzące talenty”.

Rozczarowane mogą odczuwać jeszcze kierowcy Force India oraz Charles Leclerc z Saubera. Forma indyjskiej ekipy, która stoi na skraju bankructwa, nie jest wybitna, to junior Ferrari nie zachwycił. Usprawiedliwiać mogą go trudne warunki, których w bolidzie F1 jeszcze nie doświadczył.

Wyścig startuje jutro o godz. 15:10 czasu polskiego. Jakie przewidujecie warunki? Kto wg was wygra? Czy Lewis Hamilton ma triumf w garści?

Wyniki kwalifikacji

Podobał Ci się ten materiał? Polub nas na , aby nie przegapić następnych!

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama