Connect with us

Motorsport

RECENZJA | “Mechanik. Kulisy padoku Formuły 1 i tajemnice rywalizacji”

Wieloletni mechanik zespołu McLaren postanowił wydać książkę, w której opowiedział o wielu zakulisowych historiach w Formule 1 z początku XXI wieku. Popularny w padoku “Elvis” chciał w ten sposób przybliżyć pasjonatom dość zamknięty świat. Niewielu ma okazję poznać sposób działania zespołu wyścigowego, a z “Mechanik. Kulisy padoku Formuły 1 i tajemnice rywalizacji” można się o tym wiele dowiedzieć.

Opublikowano

w dniu

Fot. f1elvis.com & wydawnictwo SQN | Grafika: MOTOHIGH

Upodobania Marca “Elvisa” Priestley’a pokrywały się całkowicie z ówczesnym krajobrazem królowej sportów motorowych. Zapewne obecnie byłoby mu zdecydowanie ciężej, ponieważ konkurencja jest jeszcze mocniejsza, a nastawienie do pracy jako mechanik w motorsporcie zmieniło swe oblicze. Dziś nieco trudniej o przyjaźnie w tym środowisku oraz tak bliskie relacje z głównymi aktorami widowiska, czyli kierowcami.

W latach 2000-2009 doświadczył on życia na pełnych obrotach, bogatego często w nadprogramową ilość adrenaliny. Niewiele brakowało, a autor książki “Mechanik” pracowałby dla Prodrive jako mechanik rajdówek. Jednak pasja do wyścigów połączona z determinacją, a wsparta szczęśliwym splotem okoliczności spowodowały, że wylądował on w miejscu, o którym marzył.

Gdy był jeszcze małym chłopcem zakradał się na tor Brand Hatch. Wówczas ten obiekt na przemian wraz z Silverstone, organizował GP Wielkiej Brytanii [przyp. red. w latach 1964-1986]. Chciał poczuć emocje i “skosztować zakazanego owocu”. Często był wyciągany za ucho przez obsługę toru, ale nie zamierzał się poddawać. Skończywszy 22 lata został zatrudniony przez McLarena. Wtedy każda chwila spędzona z zespołem, nawet podczas sesji testowych, była dla niego świetnym doświadczeniem.

Wybory studiów, jakich dokonywał, nie były zbyt trafione, ale pasja do mechaniki pozwoliła mu twardo stąpać po ziemi. Miał okazję uczyć się od najlepszych, często tych, których podziwiał w telewizji jako dziecko. Chęć nauki i otwarcie na przełamywanie ludzkich granic sprawiły, że był bardzo ceniony przez swój zespół. W trakcie swojej kariery zawodowej nigdy nie zmieniał pracodawcy, co było nieco nietypowe, jak na nawet ówczesne standardy F1. 

O co chodzi z łamaniem granic? Już tłumaczę… otóż każdy członek zespołu wyścigowego, nie tylko w Formule 1, jest zmuszony do wytężonej pracy w dość nietypowym wymiarze godzin. Ludzie, którzy decydują się na to, godzą się z rozbratem z rodzinami. Pracą w godzinach nocnych, mając wiele nieprzespanych nocy na swoim koncie.

Wszystko po to, aby samochód był odpowiednio przygotowany, a najmniejszy szczegół nie zaprzepaścił szansy na sukces. Każda źle wykonana czynność lub obniżona koncentracja u… choćby jednej osoby może przyczynić się do spadku konkurencyjności całego zespołu. Stres, połączenie czynnika ludzkiego z czynnikiem technologicznym sprawiają, że wbrew pozorom nie jest łatwiej niż kiedyś. 

Fot. f1elvis.com / Kimi Raikkonen i “Elvis” (w bolidzie)

Czy atmosfera jest kluczowa? Według Piestley’a to jeden z najważniejszych elementów, który może pomóc zintegrować grupę mechaników z kierowcą. Wspólne spotkania, poza kulisami, zbliżają do siebie. Marc z największym sentymentem wspomina współpracę z Kimim Raikkonenem. W ich wspólnych historiach jest wiele tak zabawnych i jednocześnie kuriozalnych sytuacji, że w trakcie czytania możemy złapać się za głowę. O historii młotka podłożonego pod pedał hamulca oraz odpowietrzania układu część mogła usłyszeć jeszcze przed oficjalnym wydaniem książki.

Mogę was uspokoić, że “Elvis” nie ma w zwyczaju kłamać i to wszystko działo się naprawdę. Popularny Iceman mógł być jeszcze bardziej rozpoznawalny dzięki swojemu mechanikowi. Z lat 2002-2006 w sieci nie brakuje wielu śmiesznych zdjęć z imprez, na których Fin się pojawiał. 

Zapewne nikt z nas nie słyszał o słynnym proszku, który zabarwiał na niebiesko. GP Brazylii 2006 było ostatnim wyścigiem Raikkonena w barwach McLarena. Mechanicy chcieli pożegnać się z nim z tzw. przytupem. Fin startował z drugiego pola i zapewne wielu z nich liczyło na pożegnalne podium.

Tylko, że nie chodziło o samo dojechanie w TOP3, a moment pokazania się publiczności. Podczas wyjścia, kierowcy machają do fanów, a Kimi miał to zrobić, mając zabarwione dłonie na niebiesko. Elvis ma lekki niedosyt, że do tego nie doszło. Sam dosypał tego proszku do rękawic Icemana. O zajściu dowiedziało się szefostwo stajni z Woking i zapowiedziało przedsięwziąć odpowiednie kroki wobec osoby, która dopuściła się tego czynu. Marc w pewnym momencie bał się o utratę pracy! 

Ostatecznie Kimi Raikkonen dojechał na 5. miejscu i o tej sytuacji nie wiedział nikt poza dużą częścią osób w padoku. Informacja nie przeciekła do mediów. “Elvis” na szczęście naraził się jedynie fińskiemu kierowcy, który zaplanował zemstę. Podczas zimowej przerwy 2006/2007, Kimi zaprosił swoich przyjaciół w rodzinne strony i wtedy dokonał “słodkiej zemsty”. Fin postanowił dość mocno zepsuć fryzurę Marca. Pomogli mu jego koledzy, którzy pierw uczestniczyli w wywarzaniu drzwi do pokoju mechanika, a potem go obezwładnili. Najlepsze, że po dokonaniu “małej zbrodni” poszli dalej imprezować. Najlepszy w kulisach tej historii jest fakt, że nasz autor spodziewał się odwetu przed samym wyjazdem, ale nie za bardzo wiedział jak się obronić. 

Oprócz humorystycznych akcentów są również te mniej przyjemne, które odbiły się echem w całej F1. Począwszy od niesportowego zachowania Fernando Alonso względem Lewisa Hamiltona podczas kwalifikacji do GP Węgier 2007, a skończywszy na gorzkiej pigułce w postaci porażki obu zawodników w walce o wydawać się mogło… pewny tytuł mistrzowski.

Wtedy triumfował Kimi Raikkonen, dla którego był to pierwszy sezon w Scuderii Ferrari. Do tej pory jest to ostatni tytuł wśród kierowców dla włoskiej ekipy. McLaren w trakcie sezonu 2007 został zdyskwalifikowany jako zespół za aferę szpiegowską tzw. spygate. Można wiele dowiedzieć się, jak całą sytuację znosili “zwykli” pracownicy, którzy nie byli winni. Rozprawa kosztowała ich dużo energii i potrafiła odebrać im satysfakcję z wykonywanej pracy. 

Dla większości mechaników i inżynierów sukces Lewisa Hamiltona w sezonie 2008 był spełnieniem ich marzeń. Tylko nieliczna część osób pamiętała sukcesy McLarena i Miki Hakkinena w latach 1998-1999. Przez lata musieli oni pozazdrościć Ferrari oraz Renault. Zwłaszcza żałują finalnych porażek w 2003 i 2005 roku, ale sam Elvis przyznaje, że są dumni z tego, co wtedy dokonali.

Zaś wyścig na Suzuce w 2005 w wykonaniu Kimiego Raikkonena będą wspominać do końca życia. Po starcie Fina z 17. pola, cały czas byli pod presją. Manewr z ostatniego okrążenia dostarczył im wiele radości, co było widać przed kamerami. Wówczas nikt nie przeżywał tego, że jedną rundę wcześniej stracili matematyczne szanse na MŚ wśród kierowców. Uwierzyli w to, że jeszcze jest szansa na tytuł wśród konstruktorów. Ostatecznie w Chinach polegli.

Każda porażka była cenną lekcją, ale nie wpływała negatywnie na samopoczucie podczas zimowej przerwy. Nie było na to czasu. Po zakończeniu danego sezonu była impreza wieńcząca wspólne podróżowanie po świecie, a po powrocie do Woking zabierano się do pracy. Zabawy w Sao Paulo, Singapurze i innych miejscach skrywały wiele ciekawych historii. W trakcie lektury poznacie też kulisy imprezy z udziałem Michaela Schumachera w 2003 roku, gdy zdobył swój szósty tytuł, wyprzedzając Juana Manuela Fangio. 

Kwestie techniczne również zostały wyjaśnione w dość przystępny sposób. Dowiedzieć można się nie tylko o składaniu całego bolidu F1, a także jego obsługi w trakcie pit stopu. Wiele nowinek było na granicy złamania regulaminu, ale powodowały, że zespoły inwestowały kolejne miliony w swój rozwój. 

Marc “Elvis” Priestley z wielkim szacunkiem wypowiada się o roli Rona Dennisa i Martina Whitmarsha w rozwoju McLarena. Ich towarzyszem był Dave Ryan, który był dyrektorem sportowym i współpracował z ekipą od II połowy lat 70. Były mechanik wspomina ich relacje oraz dużo zdradza o ich podejściu do pracy. Według niego dzięki nim zespół wspiął się na wyższy poziom profesjonalizmu. Nawet jeśli wiązało się to z ukracaniem imprez pracowniczych.

Najbardziej stresujący moment Elvisa? Na pewno pit stop z GP Australii 2002. Był to jego pierwszy raz podczas weekendu wyścigowego. Swój pierwszy wyścig dla McLarena, zaliczał także Kimi Raikkonen. Po zamieszaniu na samym początku wyścigu, konieczna była wymiana przedniego skrzydła. “Gość”, który dość długo wyczekiwał na nadjechanie bolidu, to był właśnie Priestley. W trakcie obsługi wykonał wszystko sprawnie, ale jego kolegom całość zeszłą dłużej ze względu na usuwanie kamyczków z fotela. Ku zdziwieniu Elvisa, udało mu się odpowiednio zamontować przedni nos, co w trakcie testów mu nie wychodziło. 

Fot. f1elvis.com / Świętowanie zwycięstwa Kimiego Raikkonena w GP Monako 2005

“Mechanik. Kulisy padoku Formuły 1 i tajemnice rywalizacji” to kawał dobrze spisanych i szczegółowo opowiedzianych historii z życia członka wielkiego zespołu ze ścisłej czołówki. Nie brakuje również częstych nawiązań do jego pracy w Formule Ford oraz Formule 3. Gdy ktoś często żartował w F1 z pracy kolegów w niższych kategoriach, Marc Priestley zawsze ich bronił.

Jak oceniam książkę w skali 1-10? Nie będzie grubą przesadą, jeśli przyznam maksymalną notę, czyli 10! Głównie dlatego, że czyta się ją bardzo przyjemnie, a w trakcie dłuższej podróży można stracić na chwilę orientację. Historia Priestley’a potrafiła mnie wciągnąć. Cieszy fakt, że po odejściu z McLarena radzi on sobie jako prezenter, ekspert telewizyjny i komentator sportowy. Pozostaje trzymać kciuki i czekać na wyjawienie przez niego kolejnych zakulisowych historie. 

O życiu jednego polskich mechaników w Formule 3 mogliście dowiedzieć się z dwóch części mojego wywiadu z Mariuszem Sikorą. Historia Polaka w zespole Motopark jest prawdziwa, a po przeczytaniu książki “Elvisa” zostajecie dodatkowo zaproszeni do poznania tego świata od kuchni. Kto tego jeszcze nie zrobił, odnośniki znajdują się poniżej. Praca w zespole wyścigowym w każdym charakterze jest ciekawa i kryje wiele ciekawych doświadczeń. O części z nich, dowiecie się już wkrótce!

Jedyny polski mechanik w Formule 3 [WYWIAD cz. I]

Mariusz Sikora – polski mechanik w F3 [WYWIAD cz. II]

Podobał Ci się ten materiał? Polub nas na , aby być z nami na bieżąco!

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama