F1 2021 Concept - czy idziemy w dobrym kierunku? - motohigh.pl
Nasze social media

Motorsport

F1 2021 Concept – czy idziemy w dobrym kierunku?

Przed GP Singapuru mogliśmy ujrzeć grafiki, które przedstawiały trzy koncepty bolidów F1 na sezon 2021. Wielu było zachwyconych futurystycznymi wizualizacjami, ale pojawiły się też wątpliwości. Czy rozwiązania techniczne zastosowane w tych projektach mają sens?

Opublikowano

w dniu

Fot. Formula 1 / Twitter

Trzy koncepty miały za zadanie pokazać, jak zaprojektowany może być samochód w oparciu o przyszły regulamin techniczny na 2021 rok. Oficjalnie nic nie zostało zatwierdzone i ekipy wciąż uczestniczą w procesie jego tworzenia. Nadal mamy wątpliwości, czy rewolucja silnikowa wejdzie w życie. Dlatego trudne jest stworzenie projektu, który oddałby rzeczywistość. Andrew Green (dyrektor techniczny Force India) stwierdził, że za niecałe 3 lata ujrzymy bolidy zupełnie niepodobne do koncepcji.

Fot. formula1.com

Postanowiliśmy sięgnąć opinii u aerodynamików. Według nich, to co zostało pokazane ma niewiele wspólnego z inżynierią i aerodynamiką. Przeważnie zgodnie twierdzili, że za rysunki odpowiadał nie inżynier a artysta, który przygotował futurystyczne wizualizacje. Jeśli chodzi o zaprezentowane pakiety aerodynamiczne, to prawdopodobnie nie działałby tak, jakby sobie tego życzyły zespoły oraz FIA. 

Co się rzuca w oczy na pierwszy rzut oka? Na pewno agresywne podejście do projektu osłony kokpitu tzw. Halo. Jaki to ma wpływ na projekt samochodu? A taki, że jego pozycja, owalny kształt (w przekroju) mocno wpływają na kształty wlotów powietrza do silnika oraz tylnego skrzydła. Szereg zmian miałby wymusić również modyfikację części owiewek na górnej części Halo. Inżynierowie prawdopodobnie skupiliby się na projektach samych lusterek. W tym roku Ferrari miało już lusterka połączone z “pałąkiem” – ostatecznie kazano im zrezygnować z tego rozwiązania.

Fot. Formula 1 / Twitter

Koncept nr 2 jest “ubogi” jeśli chodzi o elementy aerodynamiczne wokół sekcji bocznych. To dziwne, ponieważ od lat rósł trend uwydatniania efektywności tego obszaru. Liczne owiewki, sidepody (w rzucie od góry) miały tworzyć kształt butelki Coca-Coli. Tutaj uproszczenie designu i usunięcie owiewek, deflektorów (bargeboardów) prawdopodobnie negatywnie wpłynie na działanie podłogi oraz dyfuzora.

Ross Brawn przyznał, że wraz z ustalaniem regulaminu na sezon 2021 wszyscy są bliscy znalezienia rozwiązania na bolączki kierowców. Chodzi tutaj o jazdę za poprzedzającym rywalem w cieniu aerodynamicznym. Obecna generacja bolidów generuje wiele zawirowań powietrza, co przyczynia się do utrudnienia jazdy w odstępie na mniej niż 2 sekundy. Zawodnicy uważają to za duży problem, ponieważ często przygotowanie ataku na rywala staje się niemożliwe. 

F1 idzie w kierunku uproszczenia budowy przedniego skrzydła – już w 2019 roku nie będzie na nim dodatkowych elementów aerodynamicznych. W ten sposób zmniejszy się ilość generowanych wirów, które mocno poprawiają efektywność aerodynamiczną samochodu (gdy mamy czysto przed sobą). Obecnie, jak kierowcy jadą jeden za drugim, to powietrze, jakie przepływa wokół samochodu, słabiej poddaje się takim procesom, co mocno obniża poziom przyczepności w zakrętach. Inaczej, mniej generowanych zawirowań jest równoznaczne z większą przyczepnością w momencie, w którym jedziemy za innym kierowcą – mamy większą szansę na wyprzedzenie go.

Jedną z kluczowym zmian na rewolucyjny rok 2021 mają być 18-calowe felgi. Od lat w F1 mamy do czynienia z 13-calowymi, zespoły przyzwyczaiły się do tego rozwiązania i dopasowują pod nie swój projekt zawieszenia. Wraz z wprowadzeniem niskoprofilowych opon i większych felg konieczne będą zmiany w tym obszarze. Zmieni się również poziom generowanej przyczepności. Zawodnicy nie będą mogli przesadnie atakować tarek, bo opony nie będą tłumiły wybojów. Już teraz w wielu seriach wyścigowych, m.in. WEC mamy do czynienia z 18-calowymi felgami i kierowcy LMP mają ograniczenia jazdy po tarkach ze względu na przyczepność (dobijanie do gruntu / drewniany skidblock).

W przypadku tylnej sekcji konceptów dostrzec możemy różne podejścia do umieszczania płetw rekina czy skrzydełek T. Oba te rozwiązania pozytywnie wpływają na efektywność tylnego skrzydła, choć korzyść nie jest aż tak duża. Dodatkowo ich obecność umożliwia zagospodarowanie dodatkowej powierzchni na reklamę czy numery startowe.

Jeden z konceptów wyciekł wcześniej?

Fot. Antonio Paglia Design / F1 Vision Concept 2025

Koncept nr 3 (widoczny poniżej) jest bardzo podobny do wizualizacji, którą można było zobaczyć w kwietniu 2017 roku. Wtedy biuro Antonio Paglia Design pokazało swoją wizję na sezon 2025 rok. Teraz Ci sami twórcy odpowiedzialni byli za poniższy projekt, przy którym dokonali delikatnych modyfikacji – m.in. usunęli szybkę i wstawili agresywny model Halo.

Fot. Formula 1 / Twitter

Regulamin 2021 mocno ograniczy rozwój tylnej sekcji?

Ważną częścią bolidu w ostatnim czasie stał się dyfuzor. Wraz z nim na znaczeniu zyskała podłoga, która w obecnym oraz ubiegłym sezonie była wielokrotnie modyfikowana przez ekipy. O co chodzi? Mianowicie te elementy są bardzo ważne, ponieważ odpowiadają za nawet 40% docisku aerodynamicznego bolidu. Ich dobre działanie daje znacznie więcej niż przednie czy tylne skrzydło. Stopniowe ograniczanie rozwoju podłogi i dyfuzora wpłynie na tempo samochodu.

Niestety standaryzacja projektu dyfuzora i podłogi niekorzystnie może wpłynąć na poprawę jakości i efektywności wyprzedzania. Kierowcy odczują dyskomfort podczas jazdy w cieniu aerodynamicznym za rywalem. Taki ruch jest ślepą uliczką i każdy inżynier-aerodynamik będzie przeciwnikiem ograniczania rozwoju tych obszarów. Zaś dodatkowe skrzydełka, które wyłaniają się z tylnej części podłogi nie zrekompensują tej straty – bolid przez to nie będzie “bardziej przyklejony” do asfaltu.

Wszystkie trzy koncepty są oderwane od rzeczywistości. Zapewne po sezonie 2019 będziemy mogli poznać bardziej zbliżone konstrukcje, które będą oparte o przygotowany regulamin. FIA chciałaby dopiąć wszystko na ostatni guzik, aby zespoły miały więcej niż 1 rok na przygotowanie bolidów nowej generacji. Sezon 2019 będzie testem bolidów, które będą ograniczone aerodynamicznie, ale pozwolą kierowcom na więcej walki. Nauka wyciągnięta w trakcie przyszłego roku zaowocuje lepszym przygotowaniem się do rewolucyjnych zmian.

Dlaczego władze F1 akurat teraz pokazały koncepty na 2021 rok?

Otóż po wielu rozmowach dotyczących charakterystyki nowych silników zakończonych niepowodzeniem, trzeba było pokazać światu nowoczesne podejście do kształtu przyszłej F1. Futurystyczny wygląd miałby też za zadanie bardziej przykuć uwagę innych producentów, którzy chcą się rozwijać w motorsporcie i chcieliby być kojarzeni jeszcze bardziej z najnowocześniejszą technologią. Przedstawione wizualizacje bolidów 2021 miały być nieco podobne do nowych samochodów IndyCar oraz Formuły E (FE gen 2).

Fot. formula1.com

Podobał Ci się ten materiał? Polub nas na , aby być z nami na bieżąco!

Motorsport

Trzeci dzień testów: Daniil Kvyat z najlepszym czasem, Mercedes z największym przebiegiem

Daniil Kvyat z Toro Rosso w końcówce sesji odebrał Kimiemu Raikkonenowi pierwsze miejsce. Rosjanin wyprzedził Fina o zaledwie 0,058 s, wykorzystując lepszy poziom przyczepności pod koniec środowych zajęć. Najbardziej pracowitym zespołem był ponownie Mercedes, dziś z 182 okrążeniami na koncie.

Opublikowano

w dniu

Fot. Red Bull Content Pool

Trzeci dzień testów na torze Catalunya pod Barceloną był przełomowy pod jednym względem. Pierwszy raz na torze znajdowały się wszystkie bolidy 10 zespołów. Swój chrzest bojowy zaliczył bolid FW42 należący do ekipy Williamsa. Stajnia z Grove ściągnęła samochód na tor dopiero dzisiejszego poranka, a mechanicy przez kilka godzin składali wszystko w całość. Ostatecznie kilkanaście minut po godzinie 14:00 (czasu polskiego) udało się wypuścić go na tor. Za sterami zasiadł George Russell, który pokonał łącznie 23 okrążenia. Brytyjczyk pokonał kilka przejazdów instalacyjnych, dopiero jak upewniono się, że wszystko jest w porządku, zdecydowano się na testowanie. W tym celu pomalowano bolid farbą Flow-Viz, która służy to pomiarów przepływów wokół nadwozia. 

Na tor nie wyjechał Robert Kubica, jego zajęcia były zaplanowane na rano – ale FW42 nie był jeszcze gotowy do jazdy. Polski kierowca dostanie swoją szansę w porannej sesji jutro z samego rana. Po południu jego obowiązki przejmie Russell, choć niewykluczone są zmiany w harmonogramie. Zwłaszcza, że Williams ma sporo do nadrobienia i jeśli jutro uda się uniknąć większych problemów, to będą chcieli dostać więcej informacji zwrotnych od bardziej doświadczonego zawodnika.

To tyle, jeśli chodzi o brytyjski zespół. Co do przebiegu trzeciego dnia, to na uwagę zasługują przebiegi poszczególnych zespołów. Tylko McLaren, Racing Point i Williams nie zdołały przekroczyć barierę 100 okrążeń. Najwięcej przejechali Valtteri Bottas i Lewis Hamilton, ustanawiając dla Mercedesa przebieg 182 okrążeń. Obowiązki między dwóch kierowców dzieliły dzisiaj także Renault i Haas. Nico Hulkenberg i Daniel Ricciardo pokonali 143, a Pietro Fittipaldi oraz Romain Grosjean 117 kółek. Widać było także, że poza Mercedesem i Racing Point pozostali przyspieszyli w podrównaniu do ostatnich dni.

Najszybszy Daniil Kvyat z Toro Rosso pokonał najlepsze okrążenie tegorocznych testów – 1:17:704. Rosjanin pokonał także dość dużo kółek, bo aż 137. Więcej był w stanie przejechać tylko Kimi Raikkonen z Alfy Romeo, ale zaledwie o “jedno” – 138 okr. Fin zajął drugie miejsce i jeszcze pół godziny przed końcem jazd wydawało się, że pozostanie na czele. Jego czas był o 0,058 s gorszy, ale ustanowiony został blisko 5 godzin wcześniej. Obaj kierowcy pokonali najszybsze kółka na supermiękkiej (najbardziej miękkiej) mieszance ogumienia, oznaczonej symbolem C5. Trzeci Daniel Ricciardo z Renault ustanowił swój rezultat gorszy o blisko 0,5 s również na supermiękkich oponach, ale tych nieco twardszych (C4). 

Po dwóch dniach dominacji Scuderii Ferrari, dziś mogliśmy zauważyć zmianę podejścia. Sebastian Vettel pokonał 134 okrążenia i był czwarty, ale na miękkiej mieszance, aż o dwa stopnie twardszej, co już robi różnicę. Oczywiście na pewno były duże rezerwy i zszedłby poniżej 1 minuty i 18 sekund, ale nie było to priorytetem. SF90 wielokrotnie był malowany farbą Flow-Viz oraz montowano do niego różne przyrządy do pomiarów, co na pewno da więcej informacji (tzw. “liczb”) inżynierom, którzy będą starali się udoskonalić konstrukcję. Czterokrotny mistrz świata wykonywał też więcej dłuższych przejazdów oraz sprawdzał różne ustawienia. Podobnie czynił Red Bull z Maxem Verstappenem za kierownicą. Holender pokonał wydawać by się mogło “tylko” 109 okrążeń, ale też wielokrotnie współpracował z ludźmi w  garażu.

Nieco okrojony program miał dzisiaj Haas, ponieważ Pietro Fittipaldi i Romain Grosjean zatrzymywali się dzisiaj na torze Catalunya przez problemy z cewką zapłonową. To oni dzisiaj wywołali dwie czerwone flagi. Jak na długi okres oczekiwania na dostarczenie bolidu VF-19 do garażu, wynik 114 kółek wydaje się dość dobry. Żadnych problemów nie zgłaszał dzisiaj McLaren, a Carlos Sainz pokonał tylko 90 okrążeń przez cały dzień. Gorzej było z Racing Point, znów zero informacji o kłopotach, a Sergio Perez przejechał tylko 67 kółek. Raczej w planach był zdecydowanie dłuższy przejazd i czerwone flagi też go nieco skróciły.

Jutro mamy kolejny dzień i zapewne zespoły chcą wykonać jeszcze wiele prac przed II turą testów. W najmniej ciekawej sytuacji jest Williams, choć George Russell zdawał się być w dobrym nastroju. Najwyraźniej pierwsze wrażenie jest dobre i jutro powinno udać się wykonać kilka reprezentatywnych okrążeń. Póki co w najlepszej sytuacji są Mercedes, Ferrari i Alfa Romeo – w ich przypadku wszystko przebiega zgodnie z planem. Dzisiaj Alfa Romeo zaskoczyła instalacją ciekawego rozwiązania, które do tej pory oglądaliśmy tylko w McLarenie MCL34. Mianowicie chodzi o mały element aerodynamiczny wystający z pokrywy silnika, na którym umieszczono numerek kierowcy. C38 miało zainstalowaną “małą płetwę” przez cały dzień i dość dobrze spisywało się w zakrętach.

Wspomniana wyżej zmiana najbardziej rzuciła mi się w oczy, takich pewnie znalazłoby się więcej – dlatego zgodnie z zapowiedzią na naszym fanpage’u, postaramy się przygotować listę 10 najciekawszych rozwiązań z całych testów. W najbliższym czasie szerzej zamierzamy także przeanalizować bolid Haasa, Alfy Romeo i Williamsa. Poniżej prezentujemy wam kilka zestawień dot. przebiegu poszczególnych jednostek napędowych, zespołów oraz wyniki III dnia.

Zestawienie ze względu na producentów jednostek napędowych
ProducentLiczba okrążeń
Ferrari389
Mercedes272
Honda246
Renault233
Zestawienie ze względu na zespoły
ZespółLiczba okr.
Mercedes182
Renault143
Alfa Romeo138
Toro Rosso137
Ferrari134
Haas114
Red Bull109
McLaren90
Racing Point67
Williams23
Wyniki III dnia I tury testów w Barcelonie

Fot. Pirelli Motorsport / Twitter

Kontynuuj czytanie

Motorsport

Jest oficjalny zwiastun serialu o F1 na Netfliksie. Premiera 8 marca

Oficjalny kanał F1 na YouTube opublikował zwiastun serialu dokumentalnego o królowej sportów motorowych, którego polski tytuł brzmi “Formuła 1: Jazda o życie”. Produkcja zadebiutuje na platformie już 8 marca.

Opublikowano

w dniu

przez

Oryginalny tytuł serii to “Formula 1: Drive to Survive”. Serial będzie liczył 10 odcinków – wszystkie zostaną udostępnione tego samego dnia. 

F1 w swoim komunikacie blisko rok temu informowało, że seria filmów stworzona we współpracy z Netfliksem będzie tak naprawdę pierwszą, która pokaże szerszej publice to, co dzieje się w padoku, kokpitach bolidu czy innych miejscach, w których przebywają kierowcy. Netflix miał obszerny i ekskluzywny dostęp do najszybszych kierowców świata, szefów i właścicieli zespołów, a także zarządzających F1, aby pokazać ten wielomiliardowy biznes “od kuchni”.

Za produkcję odpowiedzialni są James Gay Rees (znany m.in. z “Senny” czy “Amy”) a także Paul Martin (producent filmów o gwiazdach piłki nożnej – Cristiano Ronaldo i Diego Maradonie). Dyrektorem produkcji (“showrunnerem”) jest natomiast Sophie Todd.

To ta perspektywa, której jeszcze nikt nie zaprezentował fanom tego sportu na całym świecie. Ta seria z całą pewnością będzie atrakcyjna dla obecnych fanów i posłuży nam do zdobycia nowych – powiedział przy okazji ogłoszenia tej umowy Sean Bratches, dyrektor zarządzający ds. komercyjnych w F1.

Kontynuuj czytanie

Motorsport

Drugi dzień przedsezonowych testów: Leclerc najszybszy, Mercedes najbardziej pracowity

Drugi dzień przedsezonowych testów w Barcelonie za nami. Ponownie najszybszy okazał się kierowca Scuderii Ferrari, którym tym razem był Charles Leclerc. Najwięcej okrążeń zrobił za to Mercedes.

Opublikowano

w dniu

przez

Fot.: Scuderia Ferrari

Monakijczyk nie poprawił jednak poniedziałkowego czasu Sebastiana Vettela, będąc wolniejszym o niecałe 0,1 sekundy. Co ciekawe, w stosunku do pierwszego dnia w ogóle nie zmieniła się pierwsza trójka. Drugie najszybsze okrążenie wykręcił McLaren z Lando Norrisem za kierownicą, a trzeci ponownie był Haas z Kevinem Magnussenem.

Najciekawszym wydarzeniem sesji był wypadek Pierre’a Gasly’ego. Francuz stracił panowanie nad samochodem, wjechał w żwir i ostatecznie uderzył w bariery tylnym skrzydłem. Młody kierowca nie najlepiej przyjął fakt, że rozbił się już pierwszego dnia testów w nowym zespole. Po zdarzeniu długo siedział jeszcze w bolidzie, a następnie zniknął w garażu Red Bulla.

Wizytę w żwirze na początku sesji zaliczył także Alexander Albon, ale później szło mu już zdecydowanie lepiej i zakończył dzień z czwartym czasem. 

Ciekawą awarię zaliczył natomiast Daniel Ricciardo – jego tylne skrzydło rozpadło się podczas jazdy w strefie DRS. Australijczyk momentalnie znalazł się w żwirze, jednak nie uderzył w bariery.  Po tym zdarzeniu kierowca Renault nie wrócił już jednak na tor, a francuski zespół bada całą sytuację.

Oczywiście, czasy okrążeń nie mają większego znaczenia, co widać chociażby po wynikach Mercedesa. Zespoły nie ujawniają bowiem specyfikacji, w jakich działają samochody, a ilość paliwa czy tryb pracy silnika, o których nic nie wiemy, mają przecież kluczowe znaczenie. Wszyscy zdecydowanie bardziej skupiają się na niezawodności i poznawaniu swoich nowych bolidów. Co jednocześnie nie znaczy, że Scuderia Ferrari nie zrobiła wrażenia tymi dwoma dniami. Brak jakichkolwiek większych problemów i znakomite czasy okrążeń są po prostu dobrym prognostykiem dla legendarnej stajni.

W środę nareszcie zobaczymy na torze Williamsa. Zespół walczył z opóźnieniami w budowie samochodu, ale ten ma w końcu zostać dostarczony do Barcelony i prawdopodobnie wyjedzie na tor w drugiej części środowych testów.

Kontynuuj czytanie

Motorsport

TVP będzie jednak transmitować F1? Cyfrowy Polsat gotów sprzedać sublicencję

Powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 sprawił, że Telewizja Polska zainteresowała się wyścigami i chce kupić od Cyfrowego Polsatu sublicencję na ich transmisję – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

Opublikowano

w dniu

przez

Fot.: Scuderia Ferrari

Sprawa transmisji F1 w otwartej telewizji wraca co kilka tygodni. Do niedawna mówiło się, że mogły by odbywać się one w telewizji Polsat, bowiem Cyfrowy Polsat jest większościowym udziałowcem Eleven Sports. Jak jednak informował sport.pl, na przeszkodzie stoją względy prawne, a dokładniej umowa między właścicielem praw telewizyjnych do F1, czyli Liberty Media, a Eleven (pośrednikiem była agencja MP&Silva). Według nieoficjalnych informacji serwisu obecna umowa jasno wskazuje, że nadawcą F1 w Polsce do końca 2019 ma być Eleven Sports.

Te argumenty wydają się jednak nie mieć pokrycia w rzeczywistości, skoro negocjacje potwierdza sam prezes telewizji publicznej. – W interesie wszystkich jest to, żeby sponsoring Orlenu miał przełożenie na otwartą antenę TVP. Jesteśmy w kontakcie z Polsatem – tłumaczy wirtualnemedia.pl Jacek Kurski.

To oczywista sprawa, że ekspozycja Orlenu na antenie telewizji publicznej byłaby warta wielokrotnie więcej niż na kanałach Eleven Sports. Kurski wskazuje jednak, że wyścigi ew. miały by trafić na antenę TVP Sport, który od jakiegoś czasu dostępny w naziemnej telewizji cyfrowej, chyba że – uwaga – Robert Kubica wygrywałby wyścigi, wtedy mogły by być one transmitowane przez TVP1 czy TVP2.

Wszyscy oczywiście kibicujemy jedynemu polskiemu kierowcy w F1, jednak bądźmy szczerzy – nie zanosi się na jakiekolwiek większe sukcesy zespołu Williamsa w tym sezonie. W przypadku ewentualnej umowy, transmisje odbywały by się więc na TVP Sport, który jest ogólnodostepny, więc ma większy zasięg od Eleven Sports, jednak nie jest tak mocno spozycjonowane jak dwa podstawowe kanały TVP. Biorąc pod uwagę, że transmisje jednocześnie odbywały by się na Eleven, które jest kojarzone z tym sportem i z pewnością większość osób mających do wyboru obydwa kanały wybrałaby właśnie relacje z udziałem Mikołaja Sokoła i innych, można założyć że wyniki oglądalności F1 na sportowym kanale publicznego nadawcy nie rzucały by na kolana. 

Oglądalność wyścigów F1 na Eleven Sports w zeszłym sezonie wahała się średnio między 100 a 200 tysięcy z rekordem 217 tys. osób (AMR – średnia minutowa oglądalność) podczas wyścigu o GP Belgii. W związku z Robertem Kubicą oglądalność w tym sezonie z pewnością wzrośnie. Można więc szacować, że w przypadku transmisji zarówno w Eleven Sports, jak i TVP Sport, wyścigi w Eleven Sports oglądałoby ok. 200-250 tys. osób (co najmniej na początku sezonu, wiele zależy od formy Williamsa i Roberta Kubicy), a na TVP Sport biorąc pod uwagę oglądalność poszczególnych wydarzeń sportowych ta liczba na początku sezonu mogła by być ok. 3-krotnie większa. Inną kwestią jest “twarda” widownia F1, która w przypadku braku dobrych wyników Roberta Kubicy z pewnością została by w Eleven Sports.

Prezes TVP nie chciał zdradzić, na jakim etapie są rozmowy, ale ujawnił, że Cyfrowy Polsat jest zainteresowany sprzedażą sublicencji. – Jest wola, ale trzeba dograć pewne szczegóły techniczne – podkreślił Kurski w rozmowie z wirtualnemedia.pl.

To ciekawe wypowiedzi, bo niecałe dwa miesiące temu Marek Szkolnikowski, szef TVP Sport, mówił, że to bardzo ciężki temat. – Miały miejsce wstępne rozmowy, ale jest za wcześnie, żeby cokolwiek powiedzieć. Jesteśmy zainteresowani, ale bez wsparcia sponsorskiego będzie bardzo trudno te prawa pozyskać – powiedział Szkolnikowski w wywiadzie opublikowanym w serwisie sport.tvp.pl. 

Sprawa jest bardzo ciekawa, bowiem skoro te prawa można jednak odsprzedać, dlaczego Polsat nie chciałby umieścić wyścigów F1 we własnej ramówce? Czy miałoby to miejsce na głównej antenie Polsatu czy na TV4, zasięg i znaczenie tych kanałów z pewnością jest większe niż TVP Sport. Czyżby w Cyfrowym Polsacie wszystko dokładnie policzyli i wyszło, że bardziej opłaca im się sprzedać prawa publicznemu nadawcy niż transmitować wyścigi u siebie? Zapewne przekonamy się już niedługo.

Kontynuuj czytanie

Facebook

Reklama
Reklama

Popularne