GP Japonii: Lewis Hamilton z 50. wiktorią w barwach Mercedesa - motohigh.pl
Nasze social media

Formuła 1

GP Japonii: Lewis Hamilton z 50. wiktorią w barwach Mercedesa

Lewis Hamilton nie pozostawił złudzeń rywalom na Suzuce. Kierowca Mercedesa był najszybszy od początku weekendu w Japonii. Brytyjczyk pewnie zmierza po swoją 5. koronę mistrza świata.

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes-AMG F1 / Twitter

Wyścig w Kraju Kwitnącej Wiśni był zdecydowanie bardziej widowiskowy od poprzednich, jeśli chodzi o ilość akcji na torze. Jednak zamieszanie nie dotyczyło kierowców Srebrnych Strzał. Lewis Hamilton i Valtteri Bottas mogli spokojnie jechać po dublet dla swojej ekipy. Nieco inaczej było w przypadku kierowców Red Bulla i Ferrari. Daniel Ricciardo płynnie przebijał się przez stawkę po starcie z 15. pola, a Max Verstappen jak lew bronił swojej trzeciej pozycji przed kierowcami Scuderii. Holender ściął szykanę i podczas powrotu na tor zderzył się z Kimim Raikkonenem. Sędziowie przyznali mu karę doliczenia 5 sekund i jeden punkt karny.

Druga sytuacja miała miejsce już z Sebastianem Vettelem. Niemiec świetnie przebił się z ósmego pola i po pierwszym kółku był już na czwartym miejscu. Pod koniec 3. okrążenia ogłoszono neutralizację, ponieważ porządkowi musieli posprzątać odłamki i gumę pozostawione przez Kevina Magnussena z Hassa. Od 8. okrążeniu kierowcy mogli znów naciskać.

Swojej szansy na dojeździe do Spoon szukał Vettel, ale Max Verstappen zamknął mu drzwi i doszło do kontaktu. Czterokrotny mistrz świata z Ferrari obrócił swój samochód i spadł na koniec stawki, a Holender z Red Bulla pojechał dalej z uszkodzoną podłogą. Sędziowie przyglądali się tej sytuacji, ale nie było żadnych kar. 

Odważny manewr wicelidera mistrzostw świata nie opłacił się, ponieważ potem mógł tylko pokusić się o 6. miejsce. Gdyby zaczekał, to mógłby spróbować powalczyć być może o drugą lokatę. Zwłaszcza, że skoro tempo Maxa Verstappena z uszkodzonym bolidem pozwalało w końcowej fazie dopaść Valtteriego Bottasa, to najprawdopodobniej Niemiec miałby jeszcze lepszą okazję. Red Bull na Suzuce był w suchych warunkach nieco wolniejszy od Ferrari, więc tym bardziej kolejna klęska w obozie z Maranello musi być bolesna. Pod koniec wyścigu Sebastian Vettel był w stanie jechać lepszym tempem od Lewisa Hamiltona, ale to marne pocieszenie dla Tifosi. 

Sytuacja w MŚ

Na cztery wyścigi przed końcem mało kto wierzy już w odwrócenie losów tegorocznego czempionatu. Różnica w klasyfikacji generalnej kierowców wynosi aż 67 punktów. Do zdobycia pozostało sto pkt. Forma Mercedesa wzrosła, a Ferrari obniżyło loty. Czerwoni nie mogą nawet łudzić się, że przewaga konkurencyjności mogłaby im pomóc w tym trudnym położeniu. W klasyfikacji konstruktorów stajnia z Brackley odskoczyła na 78 punktów, a do zdobycia przy czterech dubletach pozostało 172 pkt. 

Osiągnięcie Lewisa Hamiltona

Czterokrotny mistrz świata odniósł swoje 50. zwycięstwo w barwach fabrycznego zespołu Mercedesa. Brytyjczyk ściga się dla nich od sezonu 2013. W McLarenie, korzystającym z silników spod znaku srebrnej gwiazdy, udało mu się odnieść 21. triumfów w latach 2007-2012. Zatem wszystkie 71. wiktorii zawdzięcza marce ze Stuttgartu.

Driver of the day

Daniel Ricciardo z Red Bulla został “Kierowcą Dnia”. Sympatyczny Australijczyk odpadł wczoraj z dalszej rywalizacji w czasówce przez awarię przepustnicy. Dziś jego bolid sprawował się zdecydowanie lepiej. Ricciardo przebił się aż o 11 pozycji i nawet chwilowo liczył się w walce o podium. Wydawało się, że jego pośrednie opony umożliwią mu atak na Verstappena w końcówce wyścigu (holenderski kierowca jechał na miękkim ogumieniu), ale tak się nie stało. Kierowca z Antypodów musi poczekać na kolejne podium i na pewno w ostatnich czterech rundach spróbuje o to zawalczyć. W 2019 roku z Renault może być mu o to znacznie trudniej.

Środek stawki

Najlepszym kierowcą spoza czołówki okazał się Sergio Perez z Force India. Meksykanin był mało widoczny podczas wyścigu, ale konsekwentnie robił swoje. Udało mu się zaatakować Romaina Grosjeana z Haasa, który stracił swoją przewagę z pierwszego stintu przez opóźnienie swojego zjazdu. Francuz miał też twardszą mieszankę, co nie ułatwiało mu obrony. W końcówce niewiele brakowało, a wyprzedziłby go jego drugi zawodnik Force India, jego rodak Esteban Ocon.

Kierowcy Force India pomogli swojej ekipie zbliżyć się do McLarena w klasyfikacji konstruktorów. Różnica wynosi już tylko 15 punktów, a przy słabej dyspozycji stajni z Woking będzie można ją szybko zniwelować. Haas dzięki Grosjeanowi odrobił również 3 “oczka” do Renault. Carlos Sainz dzięki konsekwentnej jeździ zdołał wywalczyć 1 “punkcik”.

Przy tym rozdaniu smakiem musieli obejść się kierowcy Toro Rosso. Brendon Hartley i Pierre Gasly liczyli na znacznie więcej po starcie z szóstej i siódmej pozycji. Słany start Nowozelandczyka oznaczał spadek o kilka pozycji i jego szanse na zdobycz punktową spadły. Zaś przyszły kierowca Red Bulla był na dobrej drodze do wywalczenia pierwszych punktów dla Hondy. Bolidy z silnikiem tego producenta nie punktowały na Suzuce od 2006 roku. Niestety w końcówce wyścigu Gasly uległ Sainzowi. Szkoda, choć winny jest zespół Toro Rosso, który za bardzo wydłużył pierwszy stint. Tempo na supermiękkiej mieszance spadało, a w tym czasie kierowcy Force India mogli na świeżych kompletach opon odrobić straty i przeskoczyć Pierre’a Gasly’ego.

Kolejna runda

GP Stanów Zjednoczonych odbędzie się za kolejne dwa tygodnie (19-21 października). W przeszłości tor Austin bardziej odpowiadał bolidom Mercedesa. Różnica wzniesień oraz kręte sekcje mogą również pasować samochodom Red Bulla. W przypadku Ferrari dyspozycja powinna być lepsza niż przed rokiem, ale nie wiadomo na ile to im pozwoli. Mercedes od 2014 roku nie przegrał tutaj wyścigu.

Gdy tor w Teksasie debiutował w kalendarzu F1 triumfował tutaj Lewis Hamilton. Brytyjczyk był jeszcze kierowcą McLarena, a brytyjska stajnia korzystała z silników Mercedesa. Red Bull wygrał jeden wyścig w 2013 roku. Scuderia Ferrari jeszcze nie miała takiej szansy ani razu. 

Wyniki wyścigu

Podobał Ci się ten materiał? Polub nas na , aby być z nami na bieżąco!