GP Australii 2019 - Podsumowanie piątkowych treningów - motohigh.pl
Nasze social media

Formuła 1

GP Australii 2019 – Podsumowanie piątkowych treningów

Pierwsze sesje treningowe w tym sezonie już za nami. Najszybszym kierowcą na torze był dziś Lewis Hamilton z Mercedesa. Brytyjczyk potwierdził, że dobrze czuje się na obiekcie Albert Park. O samym tempie poszczególnych ekip postaramy się napisać “słów kilka” w naszym podsumowaniu.

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes-AMG Petronas Motorsport
Poprzednia1 z 2
Mercedes

Po testach w Barcelonie wydawało się, że początek sezonu 2019 będzie dla nich nieco trudniejszy. Wiele mówiło się o podsterowności oraz stracie do Scuderii Ferrari w okolicach 0,5 s. Cóż… chyba kolejny raz była to zasłona dymna. Jednak też nie ma co wyciągać pochopnych wniosków po pierwszych piątkowych sesjach treningowych. Zwłaszcza, że każdy zespół realizował inny program – choćby sprawdzano nowe części. Stajnia z siedzibą w Brackley wyciągnęła pewne lekcje z przedsezonowych jazd i progres jest widoczny gołym okiem.

Christian Horner, szef Red Bull Racing był zaskoczony dyspozycją Srebrnych Strzał. Choć zauważył, że ich bolid W10 prowadzi się dość sztywno i sam nie wie, czy w kontekście całego weekendu mogłoby to osłabić formę rywali. Lewis Hamilton nie krył zadowolenia z tego, jak prowadzi się jego samochód. Valtteri Bottas studził nieco optymizm – jego zdaniem jeszcze za wcześnie, aby wyciągać pochopne wnioski. Jak sam podkreślił, Mercedes nie zabrał do Australii zbyt wielu poprawek, a mimo to odczucia z jazdy są lepsze – tylko nie wiadomo, co zrobią inni.

Na pewno kibiców może przerażać strata na poziomie 0,8 s kolejnych kierowców w 2. treningu. Jednak nie warto się tym przejmować, ponieważ wciąż każdy szuka ustawień. Najwidoczniej docelowy setup Mercedesa się sprawdził i wymaga tylko kilku zmian przez noc. Pozostali mogą mieć więcej pracy i na pewno Ferrari i Red Bull będą dużo bliżej.

Scuderia Ferrari

Jeśli już jesteśmy przy stajni z Maranello, to w piątek zbyt wielu powodów do pochwał nie ma. Zdecydowanie można było liczyć na więcej. O ile po I treningu sytuacja w tabeli wyglądała obiecująco, tak w drugiej sesji było dużo gorzej. Sebastian Vettel domyślał się, że Mercedes nie pokazał przez zimę wszystkiego i nie wierzył w ich narzekania. Lider Scuderii nadal twierdził, że ma do dyspozycji tak samo dobry bolid jak w Barcelonie, ale tym razem nie reaguje on tak jakby sobie tego życzył. Dlatego konieczna będzie praca nad ustawieniami wraz z inżynierami oraz kierowcami symulatorów. Zapewne w sobotę Ferrari wróci do gry, ale czy powalczą z Mercedesem lub znajdą się przed? Tego nikt nie wie. 

Charles Leclerc miał swoje przygody i był naprawdę bliski rozbicia samochodu w drugiej sesji treningowej. Na szczęście opanował sytuację i powtórzył wyczyn z zeszłorocznego GP Niemiec. Taki incydent mógłby mocno wpłynąć na prace zespołu, ponieważ zamiast dopracowywać ustawienia, trzeba byłoby odbudowywać SF90. Obecnie trudno oceniać formę Monakijczyka. W pierwszym treningu był na poziomie Hamilton i Vettela, ale w kolejnej sesji spadł do środka stawki.

Na weryfikację formy Scuderii Ferrari musimy jeszcze zaczekać. Choć warto przypomnieć, że ostatnio dwa sezony z rzędu zwyciężali na Albert Park – kwalifikując się za plecami bolidu Mercedesa.

Red Bull

Christian Horner był zadowolony z pracy swojego zespołu. Brytyjczyk chwalił także Hondę, która dostarczyła im konkurencyjny pakiet. Bardzo dobre odczucia z jazd miał Max Verstappen, który wielokrotnie był przyblokowany przez wolniejszych kierowców. Widać było, że Holender wręcz latał po torze Albert Park. Nieco inaczej było u jego nowego zespołowego partnera, Pierre’a Gasly’ego. Francuz był taki jakby przygaszony – zwłaszcza w I treningu tak jakby pilnował się, aby nie uszkodzić samochodu. Na pewno słowa dr Helmuta Marko po testach wywarły na niego jakiś wpływ. Na szczęście były kierowca Toro Rosso wrócił do gry w drugiej sesji treningowej. Jego strata do Verstappena była minimalna – 0,042 s.

Na pewno wszyscy w Red Bullu mają nad czym pracować. Austriacki zespół przywiózł tutaj sporo poprawek, które miały być gotowe dopiero na GP Chin. Zapewne będzie trwała ocena poszczególnych elementów, po to by zdecydować się na konfigurację RB15 na resztę weekendu. W ustawieniach także jest co szukać, ale pytanie… co jeszcze zrobi Honda. Ostatnio temat “party mode” nieco przycichł, ale pamiętajmy… że mieli go wdrożyć na sezon 2019. Horner i Marko zgodnie twierdzili, że już nie będą ponosić tak dużych strat podczas trzeciego segmentu czasówki. Jedno jest pewne… będzie ciekawie!

Alfa Romeo Racing

Już w trakcie testów Barcelonie prosiłem o to, aby bacznie przyglądać się tej ekipie. Stajnia z Hinwil zaskoczyła innowacyjnością już podczas “shakedownu”, odzierając swój samochód w barwy walentynkowe. Na torze Catalunya byli nieco przyczajeni i zastanawiali się nad konfiguracją. Mówiło się o tym, że pakiet ulepszeń z II tury do końca nie zdał egzaminu. Jednak rywale wciąż upatrywali w nich mocny punkt środka stawki. Jak widać… mieli rację! 

Kimi Raikkonen był pierwszym kierowcą, który wyjechał na tor w Melbourne. Fin prezentował dobre tempo w trakcie obu sesji treningowych. Iceman był zadowolony z pierwszych odczuć, ale podkreślał też, że konieczna jest poprawa ustawień. W C38 drzemie duży potencjał i kto wie, czy nie sprawią niespodzianki. Antonio Giovinazzi znacznie odstawał od swojego partnera z ekipy, ale Włoch nie panikował. Także podkreślał, że jeździło mu się przyjemnie i jutro skupi się nad wyciśnięciem maksimum.

Warto podkreślić, że Alfa Romeo Racing nie będzie miała łatwo. Niewielkie różnice czasowe występowały między nimi a Renault, Daniilem Kvyatem czy Haasem. Za wcześnie jeszcze jest na skreślenie McLarena i Racing Point z tej walki. 

Renault

Daniel Ricciardo i Nico Hulkenberg walczą o to, aby utrzymać swój zespół na 1. miejscu w pogoni za “Wielką Trójką”. Obaj zawodnicy nastawiają się na ciekawe kwalifikacje. Podkreślali także, że piątek nie był idealny i stracili trochę czasu. Na szczęście odczucia z jazdy poprawiały się z każdym okrążeniem i optymistycznie nastawiają się przed jutrem. Na pewno ich strata do czołówki jest mniejsza niż rok temu, ale jednocześnie mogli liczyć na więcej. A tak zapowiada się, że przed nimi ciężka przeprawa z innymi ekipa środka stawki.

Toro Rosso

Stajnia z Faenzy nie oszczędzała na farbie Flow-Viz. Inżynierowie co rusz sprawdzali różne rozwiązania. Forma ich bolidu STR14 wygląda obiecująco. Pokazał to Daniil Kvyat, który wraca do roli kierowcy wyścigowego po nieco ponad roku przerwy. Odczucia Rosjanina były dobre i napawają go optymizmem przed pracą z inżynierami. Alexander Albon był znacznie wolniejszy od 0,4 do 0,7 s – jednak dla Taja to pierwszy weekend wyścigowy w F1. Może go usprawiedliwiać również fakt, że ma najmniej przejechanych kilometrów bolidem Formuły 1 wśród wszystkich kierowców z obecnej stawki. Na testach pokazywał się z dobrej strony, więc warto byłoby go jeszcze nie skreślać. 

Przez noc ustawienia mogą się zacznie zmienić – dzięki temu zapewne Kvyat i Albon będą mogli bardziej naciskać. Zwłaszcza ten drugi musi poczuć się pewniej, ponieważ dość mocno uszkodził swój samochód po wypadnięciu w zakręcie nr 2, a następnie przy próbie obrócenia w kierunku jazdy.

Haas

Wydaje się, że stajnia z Kannapolis nie straciła konkurencyjności względem zeszłego roku. Po testach trudno było oceniać, ponieważ w porównaniu do innych, ich bolid wygląda dość konserwatywnie. Dlatego wydawało się, że mogą nieco więcej tracić do Renault, z którymi walczyli o prym “czwartego”. Jak się okazuje, Romain Grosjean i Kevin Magnussen mają tempo. Być może odkują sobie zeszłoroczną wpadkę, gdy jechali po czwarte i piąte miejsce w wyścigu. Kto wie?

Na pewno VF-19 wygląda na konkurencyjny. Tradycyjnie “Groszek” i Kevin nie są do końca zadowoleni z ustawień. Obaj są wrażliwi na każdą zmianę setupu, ale zapewne mają już wiedzą, co chcą uzyskać. Możemy być pewni o to, że powalczą o Q3.

McLaren

Póki co wyniki i czasy w Australii nie są tak obiecujące. Wiadomo było, że ich lokaty w czołówce na testach mają niewiele wspólnego z ich rzeczywistym tempem. Jednak można było uwierzyć, że wracają na dobre tory. Ich straty do Renault czy Alfy Romeo nie są gigantyczne, ale nie wiadomo ile maja rezerwy. Carlos Sainz i Lando Norris byli tak mniej więcej 0,4-0,6 s z tyłu. Kierowcy mogą wykonać lepsze przejazdy dzięki lepszym ustawieniom samochodu MCL34. Tylko, czy się uda?

Racing Point

Aktualnie są gdzieś w okolicach McLarena aniżeli Renault, Alfy Romeo czy Haasa. Może się okazać, że jutro przyspieszą. Dzisiaj mieli styczność z niemal nowym bolidem RP19. Wersja z testów była uważana za “przejściową”, dlatego nie wszystko, czego udało się wtedy dowiedzieć, może mieć przełożenie w Australii. Dlatego nie warto ich skreślać, ponieważ jeszcze w zeszłym sezonie o nieudanym piątku potrafili przyspieszyć w sobotę. Lance Stroll wyglądał na bardzo dobrze przygotowanego. Kanadyjczyk był szybszy od Sergio Pereza. 

Zapewne ich tempo na pojedynczym okrążeniu nie będzie zbyt konkurencyjne i wszystkie wysiłki pójdą na przygotowanie do wyścigu. Obecnie może im być trudno walczyć o Q3 i punkty. 

Williams

Cud się nie wydarzył. Tak można określić formę brytyjskiego zespołu. Niestety Robert Kubica i George Russell znów mieli trudny dzień. Według tego drugiego, całkiem możliwe, że jutro stoczą walkę o zmieszczenia się w regule 107% – która umożliwia start w wyścigu. Zaś polski kierowca mówił o trudnym prowadzeniu FW42 oraz zużytych częściach. Jak się okazuje w trakcie weekendu nie ma zamienników, dlatego im bardziej bolid będzie wyeksploatowany, tym gorzej i trudniej. 

Stajnia z Grove ma duże zaległości z testów, zwłaszcza po odpuszczeniu trzech dni I tury. Straty są ogromne, bo aż 4 sekundy. Do środka stawki tracą tak w granicach 1,7-2 sekund. W rzeczywistości po zrozumieniu samochodu, różnica powinna być mniejsza. Jednak będzie trudniej, bo inni nie stoją w miejscu.

Pozostaje tylko cieszyć się z faktu, że doczekaliśmy się powrotu Roberta Kubicy do stawki. Ponad 3000 dni czekaliśmy na weekend wyścigowy z jego udziałem. Mimo że sytuacja nie wygląda kolorowo, warto szukać plusów. Williams potrzebuje czasu i być może nie będziemy czekali na efekty ich pracy dłużej jak do GP Hiszpanii.

Jutro trzeci trening rozpocznie się o godz. 4:00, a godz. 7:00 (czasu polskiego) pierwsze kwalifikacje w sezonie 2019. Czy Mercedes podtrzyma swoją hegemonię? Kto sprawi największą niespodziankę? Piszcie w komentarzach na naszym fanpage’u na Facebooku.

Wyniki piątkowych sesji treningowych znajdują się na stronie nr 2.

Poprzednia1 z 2

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama