Alexander Albon kierowcą Red Bulla od GP Belgii, Pierre Gasly wraca do Toro Rosso - motohigh.pl
Nasze social media

Formuła 1

Alexander Albon kierowcą Red Bulla od GP Belgii, Pierre Gasly wraca do Toro Rosso

Takiego rozstrzygnięcia nikt nie mógł się spodziewać tak szybko. Alexander Albon dostał swoją szansę w Red Bullu po udanej pierwszej połowie debiutanckiego sezonu, a spisujący się poniżej oczekiwań Pierre Gasly został zdegradowany do Toro Rosso. Do zamiany dojdzie już podczas GP Belgii.

Opublikowano

w dniu

Fot. Red Bull Racing

Wiele mówiło się o potencjalnym angażu Daniila Kvyata, który dojrzał i miałby pomóc seniorskiej ekipie pokonać Ferrari. Rosjanin w przeszłości doświadczył tego samego, co Gasly. Jednak bolało go to jeszcze bardziej, ponieważ w 2016 r. wywalczył dla Red Bulla pierwsze podium w tamtym sezonie, a w 2015 uplasował się przed Danielem Ricciardo. W jego przypadku najbardziej zdecydował jego domowy weekend w Rosji, kiedy to wyeliminował Sebastiana Vettela i zniszczył wyścig swojemu zespołowemu koledze.

Wówczas dano szansę Maxowi Verstappenowi, który wręcz prosił się o szansę. Holender odpłacił się im w najlepszym możliwy sposób, wygrywając GP Hiszpanii – pierwszy wyścig po awansie. Natomiast podłamany Daniil Kvyat w Toro Rosso zaczął przegrywać z Carlosem Sainzem.

Jeśli chodzi o Pierre’a Gasly’ego, to pozytywów bardzo trudno się doszukiwać. Francuz zbliżone tempo do czołówki prezentował tylko na Silverstone, gdzie był czwarty. Jednak było to poniekąd wynikiem kolizji Vettela i Verstappena. Poza tym były jeszcze przyzwoite wyniki w treningach, ale na tym się kończyło. Przeważnie bolid Red Bulla oznaczony numerem 10 widzieliśmy w walce w środku stawki, co było frustrujące dla zespołu. Stajnia z Milton Keynes oczekiwała znacznie więcej, nie wymagała zwycięstw czy regularnych podiów, ale pewnych i dużych punktów, których Gasly im nie gwarantował.

Ze względu na wzrost konkurencyjności RB15 głównym celem stało się wyprzedzenie Ferrari w klasyfikacji konstruktorów. Dlatego niemożliwe jest, aby osiągnąć to przy różnicy między kierowcami sięgającej 118 punktów. Dlatego Pierre Gasly został oddelegowany do Toro Rosso, gdzie ma się odbudować przy nieco mniejszej presji. Chociaż na pewno nie będzie mu łatwo pokazać się dobrze na tle rozpędzonego Daniila Kvyata.

Alexander Albon został rzucony na głęboką wodę. Zaznaczmy, że Taj ma za sobą dopiero 11 startów w Formule 1 i jest to jego debiutancki sezon. Tak naprawdę trzeci zawodnik F2 z ubiegłego roku jeszcze nie tak dawno był bliski ścigania się w Formule E z ekipą Nissan e.dams. Red Bull zdołał wykupić go i przywrócić do swojej Akademii Młodych Kierowców, a 23-latek udowodnił, że warto było o niego zabiegać. Cały padok był nim pozytywnie zaskoczony, gdy bez żadnego wcześniejszego obycia z bolidem F1, zaczął sobie dobrze radzić. Albon starał się unikać błędów i jeździć dojrzale, co często dawało mu punkty. W GP Niemiec, gdyby to w jego przypadku Toro Rosso zaryzykowało, to mógłby być na podium – przez większość dystansu plasował się przed Kvyatem.

Dobra jazda w Toro Rosso musiała przynieść korzyści. Jednak nawet w kontekście sezonu 2020 mało prawdopodobne wydawało się obsadzenie Alexandra Albona w Red Bullu, właśnie z powodu słabej formy Gasly’ego, któremu raczej przydałby się jeszcze rok w juniorskim zespole. Nie tak dawno stajnia z Milton Keynes zapowiadała pozostanie przy swoim składzie kierowców do końca roku, ale najwyraźniej nie mając zbyt wiele do stracenia, postanowili zaryzykować.

Red Bull ma wyjątkową pozycję, w której kontrakt ma czterech utalentowanych kierowców F1, którzy mogą być zmieniani między Aston Martin Red Bull Racing a Toro Rosso. Zespół wykorzysta następne dziewięć wyścigów, aby ocenić wyniki Alexa, aby podjąć świadomą decyzję, kto będzie jeździł razem z Maxem w 2020 roku – czytamy w oświadczeniu stajni z Milton Keynes.

Taj będzie musiał zmierzyć się z większą presją oraz udowodnić szefostwu, że po raz kolejny podjęli trafną decyzję. Awans może być dla niego wielką szansą lub przekleństwem. Jeśli okaże się, że nie podoła wyzwaniom i nie zaprzyjaźni się z nowym bolidem w miarę szybko, to pod znakiem zapytania może stanąć jego los w królowej sportów motorowych. Absolutnym minimum jest regularne meldowanie się w czołowej szóstce, a jeszcze lepiej byłoby, gdyby Albon liczył się w każdym wyścigu, mając szanse na wyższe miejsca.

Wszyscy w Aston Martin Red Bull Racing nie mogą się doczekać powitania Alexa w zespole i wspierania go podczas następnej fazy kariery w F1.

Zapewne teraz wszystkim będzie jeszcze trudniej doczekać się GP Belgii. Oczy wszystkich będą zwrócone w stronę Alexandra Albona i Red Bulla. Taj nie będzie mógł odbyć żadnych testów, aby móc nauczyć się nowego bolidu. Pozostają mu jedynie sesje w symulatorze oraz współpraca z inżynierami w fabryce. Prawdziwy sprawdzian czeka go na torze Spa-Francorschamps, który zna bardzo dobrze z serii juniorskich. Będziecie mu kibicować? 

Obecnie Alexander Albon zajmuje 15. pozycję w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 16 “oczek”. Awans Taja nawet na 6. miejsce jest bardzo prawdopodobny, jeśli tylko konkurencyjność Red Bulla będzie stale rosła, a on będzie w stanie to wykorzystać.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama