[TEST] Citroën C5 Aircross 2.0 HDI – powrót do korzeni - motohigh.pl
Nasze social media

Samochody

[TEST] Citroën C5 Aircross 2.0 HDI – powrót do korzeni

Po raz kolejny mieliśmy okazję przetestować Citroëna C5 Aircross. Już przy pierwszym spotkaniu zrobił on na nas pozytywne wrażenie. Flagowa wersja z mocnym dieslem tylko nas w tym utwierdziła.

Opublikowano

w dniu

Fot. Adrian Drozdek / Citroën C5 Aircross (2019)

Wraz z zakończeniem produkcji C5 II generacji skończyła się era hydropneumatyki. W naszym teście C5 Aircross udowodnił, że nowe Citroëny wciąż są komfortowe i oryginalne jak za starych dobrych lat. Z racji, że mieliśmy już wcześniej do czynienia z tym modelem, skupimy się głównie na niuansach związanych z testowaną wersją.

Wyróżniał się z daleka

Samochód już z daleka zwracał na siebie uwagę, a jaskrawy kolor Rouge Volcano bardzo ożywiał francuskiego SUV-a i prezentował się świetnie. Pasowały do niego biało-czarne relingi i panele ochronne Airbump umieszczone na dolnych partiach drzwi i zderzaków (niektóre z nich miały białe akcenty). Warto dodać, że wspomniany lakier doskonale tuszował wszelkie zabrudzenia karoserii.

Citroën C5 Aircross (2019) / Fot. Adrian Drozdek

Do ekspresywnego nadwozia Citroëna C5 Aircross idealnie pasowało wnętrze z brązowymi pseudoskórzanymi wstawkami na desce rozdzielczej i tunelu środkowym. Podobny kolor miały także fotele, które były wyjątkowo wygodne (zwłaszcza te przednie). Wyposażono je nawet w masaż, który jednak działał przeciętnie. Tapicerkę wykonano ze sztucznej skóry (opcja za 8000 zł łącznie z masażem). Choć miejscami wnętrze wykończono twardymi plastikami, w tym górną część kokpitu, całość robiła przyzwoite wrażenie. Miękkie i przyjemne w dotyku materiały umieszczono w zasięgu rąk kierowcy i pasażera.

Stylowe i funkcjonalne wnętrze

Citroën C5 Aircross (2019) / Fot. Adrian Drozdek

Oprócz stylu wnętrzu C5 Aircrossa nie można odmówić funkcjonalności. Ustawny, elektrycznie otwierany bagażnik z wysoko otwieraną klapą czy trzy oddzielne fotele z tyłu z możliwością przesuwania to tylko niektóre z udogodnień. Szkoda tylko, że w drugim rzędzie było dosyć mało miejsca na nogi. Plus należy się za obecność dojazdowego koła zapasowego (opcja za 500 zł).

Dyskusyjna ergonomia

Citroën C5 Aircross (2019) / Fot. Adrian Drozdek

Trochę irytowała nas obsługa systemu multimedialnego za pomocą 8-calowego ekranu, który wykazywał się przeciętną reakcją na dotyk, a także delikatne zawieszanie się wirtualnych zegarów, które na dodatek nie oferowały trybu klasycznych liczników. Najgorsze były jednak wysunięte dotykowe przyciski-skróty, za pomocą których wybierało się poszczególne opcje systemu infotainment, obsługującego także klimatyzację. Często zdarzało się nam wcisnąć niechcący któryś z nich podczas korzystania z ekranu.

W Peugeocie 508 w tym samym miejscu zastosowano fizyczne przyciski, które sprawują się o niebo lepiej. Niby taki drobiazg, a już może uczynić różnicę. Nawigacja także nie działała zbyt płynnie, a wybieranie adresu mocno rozpraszało kierowcę z uwagi na niewielkie litery na klawiaturze.

Dobry wybór

Pod maską testowanego auta pracowała najmocniejsza w tym modelu jednostka wysokoprężna o pojemności 2 litrów. Wytwarza ona 178 KM i 400 Nm. Połączono ją z 8-stopniową skrzynią automatyczną EAT8, obsługiwaną za pomocą designerskiej dźwigni, która początkowo wymaga przyzwyczajenia, ale w gruncie rzeczy okazuje się wygodna. Działała ona dosyć płynnie i sprawnie, choć czasami zbyt długo „myślała” przy przyspieszaniu. Silnik odznacza się wysoką kulturą pracy i został dobrze wyciszony.

Jednostka łączyła dobre osiągi z przyzwoitym, choć wcale nie rewelacyjnym spalaniem. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h według producenta wynosi 8,6 s, a prędkość maksymalna 211 km/h. W rzeczywistości auto dobrze radzi sobie z autostradowymi prędkościami, ale wyraźnie słabnie przy wyższych wskazaniach obrotomierza.

Wysokie nadwozie dawało się we znaki także w kwestii spalania. W cyklu mieszanym wynosiło ono ok. 7,7 l/100 km. Podczas jazdy autostradą, gdzie wzrasta opór powietrza, spalanie potrafiło dobić do 9 l. Podczas spokojnej jazdy można zejść poniżej 7 l/100 km. Są to typowe wyniki dla kompaktowych SUV-ów. Warto także zaznaczyć, że testowany C5 Aircross nie był jeszcze dotarty, gdyż w momencie odbioru miał niecałe 500 km przebiegu. 53-litrowy zbiornik pozwalał na przejechanie niecałych 800 km.

Po francusku

Podczas testu Citroën dał się poznać jako typowy Francuz – miękki i komfortowy, ale bujający się w zakrętach. Wygodę podczas jazdy zapewniało zawieszenie z aktywnymi hydraulicznymi odbojnikami, które ma zastąpić hydropneumatykę, znaną m.in. z C5 II generacji. Choć nie jest to poziom hydropneumatyki, to jednak pod względem wygody nowemu układowi niewiele brakuje do słynnej konstrukcji. Poza miękkimi nastawami zawieszenia sportowe zapędy tłumił także nieco gumowaty układ kierowniczy.

Citroën C5 Aircross 2.0 HDI – podsumowanie

Citroën C5 Aircross z mocnym dieslem pod maską dał się poznać jako wygodne i oryginalne auto rodzinne, na które nie tylko miło się patrzy, ale także przyjemnie się nim jeździ. Polecamy go szczególnie miłośnikom wygody i francuskich samochodów. Wysokoprężna wersja dobrze pasuje do komfortowego charakteru auta, a żywa, pełna kontrastów kolorystyka nadwozia i wnętrza od razu powoduje uśmiech na twarzy. C5 Aircross potwierdza, że Francuzi nadal potrafią tworzyć naprawdę oryginalne i wygodne samochody.

Galeria

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama