[TEST] Škoda Karoq Sportline 2.0 TSI DSG 4x4 – bardziej Sport czy Line?
Nasze social media

Testy samochodów

[TEST] Škoda Karoq Sportline 2.0 TSI DSG 4×4 – bardziej Sport czy Line?

Usportowione wersje popularnych modeli mogą być strzałem w dziesiątkę, co udowadnia linia Sportline w Škodzie. Sprawdziliśmy, ile sportowego charakteru ma w sobie kompaktowy SUV Karoq we wspomnianej odmianie.

Opublikowano

w dniu

Škoda Karoq Sportline 2,0 TSI 4x4 DSG
Fot. Paweł Bartocha / Škoda Karoq Sportline

Rodzinny, funkcjonalny i przestronny samochód – właśnie tak postrzegane są modele czeskiego producenta, zwłaszcza SUV-y i crossovery. W naszym teście Škoda Karoq Sportline z najmocniejszym silnikiem benzynowym próbowała udowodnić, że nie jest tylko nudnym, do bólu praktycznym autem, lecz potrafi dostarczyć także dawkę emocji, zarezerwowanych dla hot hatchy. Czy wywiązała się ze swojego zadania?

Praktyczne opakowanie “sportowca”

Zacznijmy od nadwozia. Na pierwszy rzut oka wydaje się ono proste i wręcz do przesady podporządkowane praktyczności. Pudełkowata sylwetka Škody Karoq po bliższym zapoznaniu się zaczyna się podobać. Liczne przetłoczenia, oryginalne reflektory przednie z charakterystycznymi paskami wewnątrz klosz oraz imitująca końcówki układu wydechowego chromowana listwa na zderzaku robią całkiem przyzwoite wrażenie. Dobrą robotę robi też srebrny metalizowany lakier Brilliant oraz kontrastujące z nim czarne alufelgi i lusterka.

Škoda Karoq Sportline

Škoda Karoq Sportline 2.0 TSI DSG 4×4 (2019)

Sportowe akcenty znajdziemy także w całkiem przyzwoicie wykonanej kabinie (z paroma wyjątkami). Należą do nich m.in. skórzana perforowana kierownica ze spłaszczonym u dołu wieńcem i łopatkami do zmiany biegów, niczym w Octavii RS,  aluminiowe nakładki na pedały, sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, pseudokarbonowe wstawki na drzwiach (nieco tandetne), elementy z lakieru fortepianowego oraz emblemat Sportline nad schowkiem od pasażera. Ciekawym gadżetem są także możliwość odczytu sportowych wskazań, takich jak przeciążenie podczas jazdy, ciśnienie doładowania turbiny czy stoper.

Wszechstronność to jej drugie imię

Czesi nie byliby sobą, gdyby nie zadbali o praktyczność Karoqa. O świetnej ergonomii Škody pisaliśmy już wiele razy i Karoq także nie jest w tym aspekcie wyjątkiem. Do pełni szczęścia przydałoby pokrętło do regulacji głośności. W zasadzie jest to jedyna wada bardzo dobrego systemu multimedialnego z 9,2-calowym ekranem dotykowym. Czytelne są także wirtualne zegary.

Wnętrze jest przestronne i wygodne, a także niepozbawione funkcjonalnych rozwiązań, np. regulowanego w dwóch płaszczyznach podłokietnik, specjalna półka na drobiazgi i kluczyk w podłokietniku, otwór na narty czy haczyki w bagażniku.

Bagażnik jest spory i ustawny – liczy 521 l bazowej pojemności, a pod nim znajdziemy dojazdowe koło zapasowe. Pewną wpadką funkcjonalną są natomiast zupełnie nieużytkowe kieszenie za przednimi fotelami, w które ledwo co można włożyć gazetę.

Przyzwoity poziom z paroma wpadkami

Jakość wykończenia i spasowanie w Karoqu reprezentują przyzwoitą średnią dla kompaktowych SUV-ów. Kokpit wykończono miękkimi i przyjemnymi w dotyku materiałami, podobnie jak boczki przednich drzwi i podłokietniki na przednich i tylnych drzwiach. Trochę irytuje natomiast brak tapicerki na drzwiach, zamiast której zastosowano tani twardy plastik. Uchwyty na drzwiach – mimo, że wykonane z tego samego plastiku – nie trzeszczą jak w większym i droższym Kodiaqu, lecz nie są zbyt dobrze spasowane.

Skoda Karoq Sportline - wnętrze

Škoda Karoq Sportline 2.0 TSI DSG 4×4 (2019)

Wyposażenie Skody Karoq było bogate i obejmowało m.in. LED-owe reflektory główne z aktywnym doświetlaniem zakrętów (bardzo dobre), elektrycznie otwieraną pokrywę bagażnika, także za pomocą ruchu stopą pod zderzakiem, aktywne zawieszenie DCC z 5 trybami pracy do wyboru (opcja za 4600 zł), podgrzewaną przednią szybę czy system audio Canton za rozsądną kwotę 1600 zł, który grał bardzo dobrze – znacznie lepiej niż w Kodiaqu. Jednak w aucie kosztującym blisko 180 tys. zł brak skórzanej tapicerki czy elektrycznie regulowanych foteli delikatnie rzecz ujmując dziwi.

Karoq SPORTline

Pod maską testowanej Škody Karoq Sportline znalazła się najmocniejsza jednostka benzynowa o pojemności 2 litrów. Rozwija ona 190 KM i 320 KM. Moc jest przenoszona na obie osie za pośrednictwem 7-biegowej skrzyni DSG, która zmienia biegi szybko i płynnie, choć czasami zdarza jej się szarpnąć lub zawahać. Jednak na co dzień sprawdza się doskonale i sprawia lepsze wrażenie niż w Octavii 1,0 TSI czy nawet Kodiaqu.

Pod względem osiągów Karoq Sportline przypomina bardziej hot hatcha niż stateczny rodzinny samochód.  Czeski SUV przyspiesza od 0 do 100 km/h w czasie zaledwie 7,3 s i rozpędza się do 211 km/h.  W trybie Sport reakcja na gaz się wyostrza, a z głośników płynie donośny rasowy dźwięk hot hatcha. W pierwszej chwili może się on podobać, jednak przy dłuższym użytkowaniu lub na wyższych obrotach zaczyna on drażnić swoją sztucznością.

Blisko jej do hot hatcha

W trybie Individual możemy jednak wyłączyć elektroniczne “polepszacze” dźwięku i delektować się osiągami auta. Są one naprawdę dobre, a sprytne małe manetki tylko ułatwiają wykorzystanie potencjału silnika. Jednostka chętnie wkręca się na obroty i zachęca do sportowej jazdy i …szybkiego połykania zakrętów. Tak, to nie pomyłka – kompaktowy pudełkowaty SUV prowadzi się prawie niczym rasowy hot hatch. W połączeniu z całkiem niezłymi hamulcami, bezpośrednim układem kierowniczym, doskonale leżącą w dłoniach kierownicą oraz sprawnym napędem 4×4 sprawia, że Karoq Sportline naprawdę potrafi zapewnić frajdę z jazdy. Sprawdziła się doskonale zarówno na ostrych górskich serpentynach jak i na stromych podjazdach.

Škoda Karoq Sportline bok

Škoda Karoq Sportline 2.0 TSI DSG 4×4 (2019)

Jeszcze kilka słów o spalaniu. Podczas normalnej jazdy trzeba liczyć się ze średnim spalaniem na poziomie ok. 9/10 l na 100 km. Podczas spokojnej jazdy można zejść do 7,5 l, natomiast jeżdżąc ostrzej należy liczyć się ze zużyciem na poziomie 12/13 l na 100 km. Niby nie jest to przesadnie dużo jak na SUV-a z mocnym benzynowym silnikiem, jednak biorąc pod uwagę bak liczący zaledwie 50 l, zasięg potrafi być nieprzyjemnie mały. Szczerze mówiąc, nie rozumiemy, dlaczego wielu producentów – Škoda nie jest tu wyjątkiem – stosuje równie małe zbiorniki paliwa zarówno dla bazowych odmian, jak i najmocniejszych wariantów.

Dosyć sztywno zestrojone zawieszenie powoduje, że zapominamy, iż jedziemy SUV-em i chętnie połykamy kolejne zakręty. Samochód prowadzi się podobnie co Seat Ateca z niższymi i większymi kołami (225/50 R18 w Skodzie wobec 225/40 R19 w Seacie), oferując przy tym przyzwoity komfort jazdy, choć większe dziury wybiera dosyć dobitnie.                                                                                                                   

Škoda Karoq Sportline – podsumowanie

Podsumowując, Škoda Karoq Sportline z 2-litrowym TSI pod maską i skrzynią DSG spisała się znakomicie i naprawdę miło mnie zaskoczyła. Przyznam się szczerze, że podchodziłem do niej sceptycznie… dopóki się nią nie przejechałem. Dawno już nie jeździłem tak przyjemnie prowadzącym się SUV-em. Nie sądziłem, że taki samochód potrafi dać tyle frajdy z jazdy. Gdyby nie cena, to można by go uznać za niemal najlepszy samochód w swojej klasie. 175 050 zł to jednak trochę zbyt wygórowana suma jak na kompaktowego SUV-a popularnej marki. Należy jednak dodać, że znaczną część tej kwoty stanowią dodatki. Bez nich za Karoqa Sportline zapłacilibyśmy 135 550 zł. Škoda Karoq w testowanej wersji w pełni zasłużyła na nazwę Sportline.

                                                              

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama