Walka Hamiltona i Vettela pomogła Mercedesowi? - motohigh.pl
Nasze social media

Formuła 1

Walka Hamiltona i Vettela pomogła Mercedesowi?

Mercedes stwierdził, że ich bolid ma kilka słabych punktów. Obnażają się one wraz z podejmowaniem prób wyprzedzania, dlatego chcą zaradzić tym problemom. Według nich one pozbawiły Lewisa Hamiltona przynajmniej drugiej pozycji (a być może i szans na triumf) w GP Japonii.

Opublikowano

w dniu

Hamilton vs Vettel 2019 GP Japonii
Fot. theUsher13 / Twitter

Warto zaznaczyć, że pierwotnie Brytyjczyk miał jechać na 1 pit stop, ale gwałtowny spadek przewagi spowodował, że jednak zjechał po miękkie opony. Pięciokrotny mistrz świata szybko dogonił Sebastiana Vettela z Ferrari, ale nie mógł go wyprzedzić nawet przy pomocy DRS.

Świeże opony, bardziej miękka mieszanka i więcej przyczepności na nic się zdały, ponieważ bolid SF90 wciąż był zbyt szybki – zwłaszcza na prostych. Niemiec utrzymywał rywala z Mercedesa za sobą na początku dzięki okresowi dublowania, ale później już przy pustym torze nie stwarzał mu wielu okazji do ataku. Różnica w tempie była znacząca i według wielu ekspertów manewr powinien być formalnością, a przy odrobinie szczęścia Hamilton mógł też gonić Valtteriego Bottasa.

Dyrektor Mercedesa ds. inżynierii na torze także był zaskoczony faktem, że Lewis Hamilton był bezradny. Andrew Shovlin w raporcie stajni z Brackley na YouTube zdradził: – Prostą odpowiedzią jest: Hamilton jechał dłużej, aby potem stworzyć szansę na przesunięcie przy zjawisku degradacji opon u Vettel. Jak widzieliście, Lewis miał sporą lukę za Vettelem, był na świeższych oponach aż do końca wyścigu, więc ta luka zostaje zmniejszona. 

 – Możemy umieścić te dane w naszych modelach i wówczas wiemy, jak degradują się opony i jakie ponosi się koszty w całym wyścigu wynosił dwie i pół sekundy, ale jeśli możesz uzyskać opony, które są znacznie szybsze, gdy są świeższe, to pozwala ci przeskoczyć. Na tym polegaliśmy, w tym ostatnim momencie Lewis byłby w stanie wykonać manewr wyprzedzania na Vettelu. Teraz to nie działało i musimy zastanowić się, dlaczego to nie zadziałało. Także musimy poprawić i bardziej przystosować nasz samochód do wyprzedzania, ponieważ Ferrari jest bardzo trudnym samochodem do pokonania – dodał.

Jeśli Mercedes faktycznie wie już, jak lepiej zarządzać oponami i co zmienić w swoich ustawieniach, aby w wyścigu nie utknąć za Ferrari, to może być ciekawie. Zazwyczaj na dystansie, nawet przy dominacji Ferrari w dany weekend, są nieco szybsi. Dlatego też pewnie chcą wykorzystywać ten fakt, aby w każdą niedzielę być przed Scuderią. Inżynierowie z Brackley zdają sobie sprawę, że w kolejnym roku może im być trudniej odskoczyć, a ich rywal zrobił postęp, który dobrze rokuje na kolejną kampanię.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama