Czego szukasz?

Formuła 1

Berger zachęca Hamiltona do jazdy dla Ferrari

Gerhard Berger powiedział, że Lewis Hamilton powinien wykorzystać swoją szansę na starty w Scuderii Ferrari przed udaniem się na sportową emeryturę. Były kierowca F1 przekonywał, że Brytyjczyk miałby z niej sporo przyjemności – zwłaszcza w przypadku, gdy wszystkie rekordy zostaną przez niego pobite.

Gerhard Berger w bolidzie Ferrari GP Austrii 2014
Fot. Red Bull Content Pool / Gerhard Berger

Szef serii DTM na pewno wie, co mówi. Przed laty sam miał okazję ścigać się w barwach stajni z Maranello w latach 1987-1989 i 1993-1995. Według niego przygoda z legendarnym włoskim zespołem jest marzeniem każdego kierowcy wyścigowego.

Nie mogę polecić żadnemu innemu kierowcy bardziej niż Lewisowi, aby kiedyś w swojej karierze skorzystał z okazji, by przejść do Ferrari – powiedział Austriak na łamach The Guardian.

To niezwykłe doświadczenie. Uwielbiałem włoską mentalność, markę i myślę, że Lewis doświadczyłby tego samego. Prowadzenie Ferrari jest bardzo emocjonalne. Niektórzy podchodzą do tego na chłodno, a inni bardzo na to reagują. Sam byłem bardzo poruszony, ponieważ kocham Ferrari, Większość kierowców je uwielbia, ale to musi przyjść odpowiedni czas – dodał 60-latek.

Berger przyznał także, że przeprowadzka Lewisa Hamiltona do Maranello w 2021 roku może być zbyt wczesna. Zwłaszcza, że Brytyjczyk ma jeszcze kontrakt na przyszły rok z Mercedesem, a w przypadku osiągnięcia kolejnego sukcesu, nie do końca dobrym ruchem byłoby opuszczenie tej ekipy.

Były szef i współwłaściciel Toro Rosso (od przyszłego sezonu: AlphaTauri) na miejscu 34-latka wstrzymałby się i zdecydował się współpracować z ekipą z Brackley aż do sięgnięcia po ósme mistrzostwo świata. Wówczas Brytyjczyk stałby się największą ikoną motorsportu i mógłby po prostu jeździć dla przyjemności.

Jakby nie patrzeć w sezonie 2020 Hamilton ma duże szanse na zrównanie się z Michaelem Schumacherem w tabeli wszech czasów pod względem liczby tytułów. Kto wie? Czy nie prześcignie on siedmiokrotnego mistrza świata również w liczbie triumfów?

Myślę, że powinien przejść do Ferrari, ale po pobiciu wszystkiego. Wcześniej byłoby to zbyt ryzykowne. On teraz ma wokół siebie tak fenomenalny zespół. Nigdy nie opuszczasz zwycięskiej drużyny, więc być może nie jest to odpowiedni moment, aby uczynić to teraz – podsumował były kierowca Ferrari, McLarena i Benettona.

Prawdopodobnie temat przyszłości Lewisa Hamiltona będzie dominował na padoku F1 w przyszłym roku. Ferrari przyznało już, że przeprowadziło nieformalne rozmowy z mistrzem świata. Włoska prasa – zwykle skupiona na losach Scuderii  – była również niezwykle chwalona przez samego zainteresowanego w ostatnich miesiącach. Jego zwycięstwo w Meksyku zostało określone jako „arcydzieło szybkości i techniki”, a kierowca jako „gigant”. Rzadko słyszy się, jak w taki sposób mówi się o wyczynie kogoś innego niż Ferrari.

Jakiś czas temu Toto Wolff przyznał, że Lewis Hamilton może przenieść się do Ferrari w przyszłości. Austriak podkreślał jednak, że istnieje 75% szans na pozostanie sześciokrotnego mistrza świata w Mercedesie. Wczoraj jednak szef stajni z Brackley w superlatywach wypowiadał się o swoim kierowcy, podkreślając, że „poleciałby za nim nawet na Marsa”. To jeszcze bardziej nasiliło spekulacje o możliwej przeprowadzce obu Panów do Włoch.

Wspomniany scenariusz zasugerował już wcześniej m.in. Eddie Jordan. Ekspert BBC Sports ds. F1 przewidział już nie jedne roszady. Irlandczyk ma zazwyczaj bardzo dobre źródła, jest też lubiany w padoku i nigdy nie ujawnia, skąd czerpie dane informacje. Jego zdaniem duży wpływ na przenosiny duetu Wolff-Hamilton będzie miała decyzja Mercedesa.

Ponoć niemiecka marka planuje od 2021 r. ograniczyć swoje zaangażowanie w F1, z czym nie do końca mogłyby pogodzić się gwiazdy Srebrnych Strzał. Jordan jest pewien potwierdzenia swoich słów przed startem rewolucyjnego sezonu 2021.

Gerhard Berger optowałby za tym, aby Lewis Hamilton nie przeprowadzał się do Ferrari przed 2022 rokiem. 60-latek zachęca Brytyjczyka do przedłużenia obecnej umowy o rok i pozostaniu w Brackley, aby powalczyć o kolejne mistrzostwa. Gdy kierowca Mercedesa będzie miał na koncie więcej niż 7 tytułów MŚ i 91 zwycięstw, wówczas będzie mógł czerpać większą przyjemność z jazdy dla Ferrari.

Jaki scenariusz przewidujecie? Kogo posłucha panujący czempion? Eddiego Jordana czy Gerharda Bergera?

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama