Connect with us
Formuła 1

Dlaczego Lewis Hamilton unika numeru 1?

Lewis Hamilton przystąpi do sezonu 2020 z #44. Od chwili zdobycia pierwszego MŚ z Mercedesem, Brytyjczyk przy żadnej okazji nie zmieniał swojego numeru startowego. Mimo że jako panujący mistrz świata mógł kilkukrotnie zdecydować się na “jedynkę”.

Opublikowany

w dniu

Lewis Hamilton numer 1 GP Abu Zabi treningi 2019
Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport / Lewis Hamilton z numerem "1" podczas treningów przed GP Abu Zabi

Przypomnijmy, że w sezonie 2014 w życie weszły numery startowe przypisane poszczególnym kierowcom. Po raz pierwszy nie zależało to od losów zespołów w tabeli podczas poprzedniej kampanii. Wówczas z przysługującego przywileju startu z nr 1 skorzystał Sebastian Vettel, który po czterech latach dominacji zaliczył rozczarowującą kampanię. Niemiec w 2014 roku dał się pokonać Danielowi Ricciardo, po czym przeprowadził się z Red Bulla do Scuderii Ferrari. Od tamtej pory nie może on wrócić na mistrzowski szlak i rywalizuje z “piątką”.

Lewis Hamilton postanowił, że lepiej jest nie naśladować swojego rywala. Choć miał idealną okazję do zmiany 44 na 1 – po 2014, 2015, 2017 czy 2018 roku. Sześciokrotny mistrz świata zapowiedział, że woli swój szczęśliwy numer i nie zamieni go na żaden inny.

Choć od czasu do czasu będzie sprawdzał jak prezentuje się jego Srebrna Strzała z “jedynką”. Oczywiście jedynie podczas ostatnich treningów w sezonie – pod warunkiem, że wcześniej zapewni sobie kolejny tytuł MŚ.

Brytyjczyk został zapytany, czy sukcesy nie czynią go bardziej niebezpiecznym dla samego siebie. 34-latek przez lata dążył do osiągnięcia mistrzowskiej psychiki i właśnie w tym tkwi odpowiedź. Dlatego brak zmiany numeru startowego jest jednym z elementów jego gry podczas rywalizacji z młodszymi (coraz szybszymi i groźniejszymi) rywalami w Formule 1.

Teraz nie jest już bardziej niebezpiecznie, ale jestem drugim najstarszym kierowcą, wierzcie lub nie. I [mam do czynienia z – przyp. red.] tymi 19, 20-latkami, którzy wchodzą, ale nie, szczerze mówiąc, nie sądzę [bardziej niebezpieczne jest bycie mistrzem świata – przyp. red.]. Oczywiście myślę, że jestem celem, ale mój numer wyścigu, gdy miałem osiem lat, to było właśnie #44 – powiedział Lewis Hamilton podczas swojego występu na Graham Norton Show.

Mimo że jestem numerem jeden i byłem przez ostatnie kilka lat i powinienem mieć ten numer na moim samochodzie, to zachowuję #44. Więc co roku mam wrażenie, że zaczynam czyste konto i nie jestem niczyim mistrzem, ale chcę znów stać się mistrzem – dodał kierowca Mercedesa.

Tak naprawdę, to Lewis Hamilton miał numer 1 przez cały sezon tylko raz w trakcie swojej kariery. Było to w 2009 roku, kiedy przystępował do kampanii jako panujący mistrz i było to odgórnie narzucone. Wówczas forma McLarena nie była najlepsza, a ekipa odkuła się dopiero w połowie sezonu i było już za późno na nawiązanie walki z Jensonem Buttonem jeżdżącym w Brawn GP. Nic dziwnego, że “jedynka” nie kojarzy się sześciokrotnemu czempionowi najlepiej.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama