Nasze social media

Testy samochodów

[TEST] Nissan Navara 2.3 dCi 190 KM 4×4 – auto do zadań specjalnych

Nissan Navara był dopiero trzecim pick-up’em w naszej redakcji. Wcześniej obcowaliśmy z Mitsubishi L200 i SsangYongiem Musso. W nasze ręce została oddana wersja Tekna z silnikiem 2.3 dCi o mocy 190 KM i napędem na cztery koła, której cena startuje od 163 400 zł. Czy jest wart polecenia? Sprawdźmy to!

Opublikowano

w dniu

Nissan Navara przód 4
Fot. Adrian Drozdek / Nissan Navara (2019)

Ogólne wrażenia

Tydzień z Navarą był jednocześnie dla mnie pierwszą stycznością z samochodem typu pick-up. Dlatego też do tego testu podszedłem nieco inaczej, aniżeli do innych. Postanowiłem wcielić się w rolę laika, który miałby odpowiedzieć sobie na pytanie: jak można wykorzystać ten model? W tym celu postanowiłem sprawdzić próbkę jego możliwości w terenie i od razu pierwsze wrażenie miałem pozytywne. Na dużych wybojach, pagórkach, dziurach i w błocie przejeżdżało się jak po sznurku. Dawało to dużą frajdę z jazdy, ponieważ nie oszukujmy się, kto w większymi prędkościami urządzałby sobie przeprawę daily carem.

Nissan Navara 2.3 dCi - przód

Fot. Adrian Drozdek / Nissan Navara (2019)

Czego się spodziewałem? Na pewno nie oczekiwałem takiej stabilności, ponieważ już w trasie nie zawsze czułem się zbyt pewnie, zwłaszcza gdy było dość wietrznie. Czasem zastanawiałem się, czy Navara zgubi przyczepność i będzie dość mozolnie pokonywać przeszkody. Było jednak OK. Zdecydowanie odczułem, że szutrowe, gruntowe, błotniste i wyboiste trasy są żywiołem tego japońskiego auta. Żałowałem, że przez natłok kilku spraw nie miałem możliwości zgrania się z ekipą off-roadową, ponieważ zyskałbym jeszcze więcej ciekawych doświadczeń. Zamiast tego w każdej wolnej chwili zastanawiałem się, mijając przy tym kilka innych pick-up’ów po drodze, dlaczego ktoś decyduje się używać ich na co dzień. Przecież nie każdy ma firmę budowlaną, remontową, etc. i akurat paka jest mu niezbędna. Niektórzy użytkują Nissana Navarę i Forda Rangera cały czas, ponieważ uwielbiają duże konstrukcje i jednocześnie chcą zwracać swoją uwagę na drodze.

Żadnego posiadacza nie zniechęca też duże spalanie w mieście, ponieważ czują, że mają pojazd gotowy na wszystko. W trasie nie zachęca ich to do zbyt dynamicznej jazdy, przez co są w stanie zejść o blisko połowę – oczywiście w zestawieniu z cyklem miejskim. Tak naprawdę nikt nie zazna uczucia, co czuje kierowca pick-up’a na autostradzie. Jedno jest pewne: musi być osobą rozsądną i cierpliwą, ponieważ 190 KM nie będzie oznaczało, że będzie chciał je wykorzystać. Oczywiście może, ale to odbije się po kieszeni i w tym przypadku ciężko jest cokolwiek zrobić ze względu na gabaryty. Długość wynosi 5330 mm, a szerokość (po uwzględnieniu bocznych lusterek) przeszło 2085 mm.

Nissan Navara 2.3 dCi - tył

Fot. Adrian Drozdek / Nissan Navara (2019)

Maksymalny moment obrotowy 450 Nm osiągniemy nim przy 1500-2500 obr/min. Jednostka wysokoprężna 2.3 dCi jest w dwóch wersjach 160- i 190-konnej. W naszym przypadku współpracował z nią pięciobiegowy automat EDC. Czasem czuło się, że jeszcze jeden stopień mógłby zrobić różnicę, zwłaszcza na drogach szybkiego ruchu.

Spalanie

Suma summarum, gdy wyczuło się samochód, to od razu wyniki spalania były satysfakcjonujące. Początkowo miałem około 11,3 l/100 km w cyklu mieszanym, ale już pod koniec udawało mi się regularnie zejść poniżej 9 litrów. Najniższe spalanie, jakie udało mi się osiągnąć do 7,4 l/100 km – wtedy jednak pokonałem trasę około 150 km z wyłączeniem ekspresówek i autostrad. W mieście po wyzerowaniu licznika były wyniki rzędu 13-14 l, a już po wybraniu się w 500-kilometrową podróż autostradą A4, mimo przeciętnej płynności jazdy, udało się osiągnąć 8,7 litra.

Łącznie pokonaliśmy Navarą ponad 1500 km i dało się wyraźnie zauważyć, że wyniki przytaczane przez producenta odbiegają dość wyraźnie od tych rzeczywistych.

Multimedia

Nissan Navara multimedia

Fot. Adrian Drozdek / Nissan Navara (2019)

Nissan Navara nie doczekał się znaczących zmian w systemie multimedialnym. Nie było nic, o czym nie wspominaliśmy wam w testach Qashqaia i X-Traila. Dlatego raczej warto poczekać na większe zmiany, które prędzej czy później nadejdą.

Czy warto?

Nissan Navara 2.3 dCi 190 KM (Tekna)
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.2

Podsumowanie

Nissan Navara w wersji wyposażeniowej Tekna jest wart rozważenia, zwłaszcza gdy ktoś zastanawiałby się nad Mercedesem X-klasą. Bowiem za dużo mniejsze pieniądze otrzymuje właściwie to samo. W ofercie silnikowej nie mogło być inaczej – do pick-up’ów nadają się w końcu tylko diesle.

Nasz testowy egzemplarz po skonfigurowaniu kosztuje ostatecznie 171 601 zł. Co mamy w standardzie? Otóż w podstawowej kwocie 163 400 zł mamy już Pakiet Zimowy (nawiew drugiego rzędu siedzeń, spryskiwacze lamp przednich, podgrzewane lusterka zewnętrzne, podgrzewane przednie fotele), Nissan Connect (cyfrowe radio DAB, tylna kamera ułatwiająca parkowanie, nawigacja TomTom® z usługą Premium Traffic, 8″ kolorowy ekran TFT wysokiej rozdzielczości, łączność ze smartfonem, Apple CarPlay/Android Auto i Bluetooth). Z opcji dodatkowych musielibyśmy dopłacić 1 000 zł za pakiet Visia – czyli podgrzewane lusterka zewnętrzne, spryskiwacze lamp przednich, podgrzewane przednie fotele – oraz za hak holowniczy z wtyczką 7PIN ok. 2200 zł.

Nissan Navara 2.3 dCi - przód 2

Fot. Adrian Drozdek / Nissan Navara (2019)

Żółty lakier także kosztuje nas dodatkowe 3 900 złotych. Darmowe są kolory: biały i czerwony. W cenie są skórzana tapicerka i 18-calowe felgi ze stopów metali lekkich. Jak ktoś woli może wybrać 17-calówki. 

Według mnie cena po uwzględnieniu dodatków jest adekwatna dla tego auta. Navara na pewno dostarczy użytkownikowi dużo frajdy, wyciągnie z opresji i uczyni przyjemność znacznie bardziej komfortową np. mieszkańcom gór.

Nissan Navara dostępny jest w 5 wersjach wyposażenia. Najtańszą odmianą jest Visia (od 127 750 zł). Kolejne: Acenta (od 147 800 zł), N-TREK (od 158 200 zł), następnie jest “nasza” Tekna, a na końcu N-Guard (od 173 400 zł). Możemy zaoszczędzić kilka tysięcy na skrzyni biegów, jeśli wybierzemy manualną 6-biegówkę.

Galeria

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama