Nasze social media

Testy samochodów

[TEST] Mitsubishi ASX 2WD 2.0 CVT 150 KM – ciekawa alternatywa

Mitsubishi ASX przeszło aż cztery faceliftingi, które pozytywnie wpłynęły na prezencję auta. Po ubiegłorocznych zmianach w końcu można przyznać, że japońscy konstruktorzy wykonali dobrą robotę. Już na początku tego roku udało nam się przetestować najnowszą odmianę z jednostką benzynową 2.0 SOHC o mocy 150 KM i skrzynią CVT. Jak było? Dowiecie się w teście!

Opublikowano

w dniu

Mistubishi ASX przód 2
Fot. Adrian Drozdek / Mistubishi ASX (2019)

Ogólne wrażenia

Mitsubishi ASX można uznać za dość poprawnego SUV-a, którego nabędziemy w rozsądnej cenie. Sama charakterystyka auta nie zachęcała do zbyt dynamicznej jazdy, dzięki czemu mogliśmy cieszyć się jednymi z lepszych wyników spalania, o których nieco później. Przed testem tego modelu nie miałem wygórowanych oczekiwań. Ci, którzy są z nami nieco dłużej mogli naliczyć się do tej pory jednego materiału o L200. Dlatego na porównania z większymi braćmi ASX-a przyjdzie wam jeszcze nieco poczekać.

Mistubishi ASX tył 1

Fot. Adrian Drozdek / Mistubishi ASX (2019)

Na pewno nie można z góry zakładać, że na Eclipse Crossa czy Outlandera trzeba będzie uzbierać znacznie więcej, bo tak nie jest. Za pierwszego z wymienionych możemy zapłacić już 84 990 zł (wersja Invite 2WD 5MT, 1.5T o mocy 163 KM), a za drugiego 94 903 zł (Invite Plus 2WD 5MT, 2.0 o mocy 150 KM). Oczywiście celowo wybrałem tutaj “mniej wypasione” wersje, aby uzyskać kwotę bliższą 97 tys. złotych.

Warto zaznaczyć, że w zeszłym roku model ASX przeszedł facelifting. Oczywiście każdy ma inny gust, ale moim zdaniem wygląd zewnętrzny zmienił się na plus w porównaniu do wersji 2016-2019. Mając na uwadze kilka opinii zastanawiałem się, czy faktycznie będę miał poczucie, że poruszam się “bogatszym” Dusterem. I faktycznie, tak poniekąd było. Gdybym miał wybór pomiędzy tymi dwoma samochodami, wybrałbym Mitsubishi ASX.

Użytkowanie na co dzień

Podczas użytkowania miałem nieco dziwne wrażenie podczas parkowania. Z jednej strony miałem bowiem do dyspozycji kamerę cofania, ale brakowało czujników parkowania. Mała rzecz, ale za to dla niektórych może być ona ważna. Jakość obrazu także pozostawiała nieco do życzenia, ale raczej nie można przesadnie narzekać, skoro nie musimy za nią dopłacać.

Miłym zaskoczeniem było działanie skrzyni CVT, która nie była myśląca i tym samym nie ograniczała możliwości auta. Ani przez moment nie mieliśmy do czynienia ze źle dobranymi obrotami. Przy okazji ASX miał jeszcze łopatki, więc jak potrzeba było wyższego zakresu, od razu można było zrobić redukcję. Na pewno nasze wrażenia były o wiele lepsze niż w Hondzie.



Multimedia

Minusem testowego egzemplarza był brak nawigacji. Według konfiguratora jako klienci musielibyśmy mierzyć się z kwotą rzędu 6 222,16 zł za stację nawigacyjno-multimedialną MGN. Na ten moment nie możemy wypowiedzieć się o działaniu “navi”, ale zapewne będą jeszcze ku temu okazje. Jeśli chodzi o sam system, to był on dość prosty, ale i nieco przestarzały. Jakościowo bliżej było mu do tego używanego w Nissanie, co też nie powinno dziwić. Skoro Mitsubishi jest blisko Groupe Renault.

Mistubishi ASX multimedia

Fot. Adrian Drozdek / Mistubishi ASX (2019)

Na pewno in plus był fakt, że mogliśmy łączyć się ze smartfonem i nie zmagaliśmy się ze zrywaniem połączenia. Niestety ostatnio często zdarza się, że telefon połączony przez Bluetooth już po podłączeniu do USB “głupieje”. Tutaj tak nie było i za to na pewno należy się mały plusik.

Spalanie

ASX o dziwo wydawał się idealny do jazdy po mieście. Jako, że jest nie tak duży, parkowanie nie stanowiło problemu, a i też wynik SUV-em w mieście na poziomie 9,4 l/100 km był więcej niż zadowalający. W cyklu mieszanym zmierzyliśmy średnio 8,3-8,6 l/100 km. Za to w trasie spokojnie możemy zejść poniżej 8 litrów. Naszym rekordem było 7,4 l/100 km i nie wykluczamy, że da się zejść nieco niżej. Na pewno plusem jest, że z bakiem o pojemności 60 litrów nie musieliśmy zbyt często odwiedzać stacji benzynowych. Na jednym zbiorniku paliwa mogliśmy pokonać spokojnie ponad 700 km, przy założeniu, że nie jeździmy tylko autostradami (wtedy moglibyśmy wydłużyć dystans).

Mistubishi ASX zegary

Fot. Adrian Drozdek / Mistubishi ASX (2019)

Najlepsze jest to, że podobne zasięgi mieliśmy jedynie w Renault Kadjarze z motorem diesla 1.7 dCi, a tutaj na porządku dziennym obserwowaliśmy takie wyniki w “benzynie”.

Cena

Mitsubishi ASX 2WD z 2-litrowym silnikiem benzynowym o mocy 150 KM i przekładnią CVT możemy już nabyć za 88 990 złotych. W tym przypadku mowa o wersji wyposażenia: Invite CVT. Jeśli chodzi o nasz testowy egzemplarz, to mieliśmy do czynienia z Intens CVT (od 93 390 zł) za dokładnie 95 690 zł (po doliczeniu opłaty za kolor czarny metalizowany w wysokości 2300 zł). Droższa jest Intens Plus CVT, bo startujemy już od 97 990 zł i najprawdopodobniej przekroczymy “setkę”.

Oczywiście wszystkie wersje obecnej generacji modelu są wyposażone w jednostkę 2.0 SOHC MIVEC o mocy 150 KM. Oprócz wyżej wymienionych możliwości możemy jeszcze zdecydować się na najtańszy wariant z napędem na przód i 5-biegową manualną skrzynią biegów, którego wartość rozpoczyna się już od 74 490 zł. Dla porównania, za najbogatszy wariant z 4WD zapłać możemy nawet ponad 115 690 zł (Instyle 4WD). Rozbieżność cenowa jest duża, tak jak i gama opcji dodatkowych. Każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie i tym samym osiągnąć dobry kompromis.

Mitsubishi ASX 2.0 CVT 150 KM 2WD
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.1

Podsumowanie

Mitsubishi ASX w testowanej przez nas konfiguracji okazał się dość solidnie wykonanym autem, które nie jest drogie, a przy okazji ma bardzo dobrą prezencję. Wyniki spalania nie odbiegały mocno od tych, które podawał producent, więc za to należy się duży plus. Silnik charakteryzował się dobrą kulturą pracy i na pewno cieszy fakt, że nie postawiono na małą pojemność. Niestety minusami są mały bagażnik (zaledwie 406 litrów) oraz brak nawigacji.

Galeria

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama