Nasze social media

Formuła 1

Scuderia Ferrari zaprezentowała SF1000 [ANALIZA]

Scuderia Ferrari zdecydowała się na dość oryginalną prezentację. Model SF1000 został odsłonięty około godziny 19:00 czasu polskiego w Teatro Valli usytuowanym w Reggio Emilia. Ceremonia trwała około 45 minut i została wzbogacona o program artystyczny. Pora na szybką analizę!

Opublikowano

w dniu

Scuderia Ferrari SF1000 bolid przód
Fot. Scuderia Ferrari / SF1000

Stajnia z Maranello zapowiadała duże zmiany w zakresie konstrukcji skrzyni biegów, silnika i nadwozia. Po konkurencyjnej drugiej części sezonu 2019 inżynierowie mieli wiele pomysłów na optymalizację całego pakietu. Dlatego zanosiło się na to, że Ferrari pokusi się o kompletną rewolucję. Tak się nie do końca stało i być może przyczyniły się do tego niesatysfakcjonujące dane podczas symulacji. Przypomnijmy, że przedni nos miał przypominać kształtem ten znany nam z Mercedesa.

Trudno oczekiwać, aby w Barcelonie kilka konfiguracji miało przód jak ze szkicu od La Gazetta dello Sport i Autosprint. Wszystko wskazuje na to, że Czerwoni skusili się na ewolucję, która ma im zapewnić progres. Celem było przede wszystkim uzyskanie większego docisku aerodynamicznego i elastyczności w zakresie ustawień prześwitu i dyferencjału. Scuderia Ferrari chciała stworzyć maszynę kompletną, która na torze będzie kompromisem pomiędzy Mercedesem a Red Bullem, a najmocniejsza jednostka napędowa miała im tylko dodatkowo pomóc. Brzmi to pięknie, a weryfikacja nadejdzie dopiero w trakcie sezonu.

Ferrari SF1000 bolid przód profil

Fot. Scuderia Ferrari / SF1000

Co się naprawdę zmieniło?

Zmodyfikowano sekcje boczne, aby zwiększyć wydajność aerodynamiczną w każdej części samochodu. Ekipa z Maranello chwali się w opisie, że ich przednie skrzydło przeszło testy zderzeniowe jako pierwsze, a “bargeboardy” mają teraz bardziej złożony kształt, aby zapewnić lepszy przepływ powietrza. Ponoć przód był dużą łamigówką dla inżynierów, zapewne stąd wyciek Progetto 671 i rozkmina nad filozofią Mercedesa.

Bumerang został połączony z “łopatkami” o różnej wysokości. Najwyższe wystające elementy znajdują się w tzw. “wolnej strefie” i nie będą zaburzać działania aero. Dostrzec można, że przednie zawieszenie zostało obniżone w porównaniu do poprzednika.

Kształt pokrywy silnika nieco wzorowany na tym z Red Bulla RB15, a wszystko przez chęć oszczędności przestrzeni. Również większe wcięcie miedzy Airboxem a płetwą rekina ma w tym swoją funkcję.

“Mała” ciekawostka
Ferrari SF1000 bolid bok

Fot. Scuderia Ferrari / SF1000

Sporo osób było zaskoczonych powrotem “rogów Wikinga”. Warto przypomnieć, że pierwszy raz podobne rozwiązanie zastosował McLaren w 2005 roku. Jednak wówczas nie było to rozwiązanie podnoszące wydajność. Inaczej za to było w przypadku bolidu BMW Sauber F1.08, gdzie rogi przy wlocie powietrza do silnika odpowiadały za “napędzanie” przepływu powietrza w stronę tylnego skrzydła.

Tylna sekcja została bardziej ścieśniona w porównaniu do SF71H. Chodzi przede wszystkim o optymalizację kształtu pokrywy i innym upakowaniu skrzyni biegów. Ten zabieg ma ułatwić przepływ powietrza w kierunku tylnego skrzydła. Ferrari jednocześnie jest pewne, że uda się utrzymać równie dobrą wydajność układu chłodzenia, co rok temu. Inżynierowie dzięki zmniejszeniu elementów wspomnianego układu mogli lepiej upakować jednostkę napędową i uzyskać większą swobodę aero. 

Ferrari SF1000 Vettel Binotto Leclerc

Fot. Scuderia Ferrari / SF1000

SF1000 to jednocześnie 66. bolid zbudowany przez Scuderię. “Tysiąc” w nazwie konstrukcji ma być nawiązaniem do 1000. startu Ferrari w Formule 1. Przypadnie ono dokładnie podczas tegorocznego GP Kanady, o ile wcześniej nie zostanie odwołana runda w Chinach. Jeśli chodzi o zmiany to można zauważyć, że w tym roku maszyna nie będzie zmatowiała, a numery startowe zawodników będą nieco lepiej wyeksponowane.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama