Nasze social media

Formuła 1

Sebastian Vettel może zasilić szeregi Renault lub McLarena?

Sebastian Vettel będzie musiał w tym roku udowodnić swoją wartości, aby przedłużyć umowę ze Scuderią Ferrari. Jeśli by do tego nie doszło, wówczas mało prawdopodobne jest przejście do Mercedesa czy Red Bulla. Zainteresowanie usługami utytułowanego Niemca wyrażają za to Renault i McLaren.

Opublikowano

w dniu

Sebastian Vettel 2019 Ferrari Testy Pirelli
Fot. Scuderia Ferrari / Sebastian Vettel

Scenariusz powrotu czterokrotnego mistrza świata do walki w środku stawki wydaje się mało prawdopodobny. Ostatnio takie boje niemiecki kierowca toczył w 2007 i 2008 roku. Natomiast wraz z sezonem 2009 Sebastian Vettel na stałe zadomowił się w ścisłej czołówce. Jednak jeśli czterokrotny mistrz świata nie mógłby kontynuować kariery w czołowej ekipie, to alternatywą są starty z pasji.

W dobrych słowach o obecnym zawodniku Ferrari wypowiadał się Cyril Abiteboul. – Jest świetnym kierowcą i świetnym mistrzem – powiedział szef zespołu Renault, zapytany o to, czy Vettel może przejąć obowiązki od Daniela Ricciardo w 2021 roku. – Na ten moment nie chcę odmawiać podpisania z nim umowy w przyszłości.

A może McLaren?

Serwis F1-Insider.com dotarł do informacji jakoby Andreas Seidl był zainteresowany współpracą z utytułowanym rodakiem. Obaj Panowie współpracowali ze sobą za czasów BMW Sauber, w latach 2006-2007. Sebastian Vettel mógłby dołączyć do odbudowanego zespołu, który może zaskoczyć wraz z wejściem nowych regulacji.

Seidl dobrze zna Vettela z czasów spędzonych razem w BMW. Jeśli Sebastian miałby być dostępny, na pewno o nim pomyśli – czytamy w domniemanym raporcie.

Obecnie wiele wskazuje na to, że Vettel przedłuży swój kontrakt ze stajnią z Maranello. Sam szef zespołu Ferrari, Mattia Binotto, chciałby jego pozostania. Oczywiście pod warunkiem, że sezon 2020 okaże się dla niego znacznie lepszy od poprzedniego. Oczywiście to oznaczałoby, że niemal do końca kariery czterokrotny mistrz świata walczyłby o swoją przestrzeń z Charlesem Leclerciem związanym długoterminowym kontraktem.

Czy sama jazda w F1 daje mu satysfakcję?

Jeśli były kierowca Red Bulla chciałby poszukać czegoś innego, aby mieć spokojniejsze życie w F1 to będzie mu o to trudno. W jednym z wywiadów spytano 32-latka o to, jakby czuł się chociażby na miejscu Kimiego Raikkonena. – Nie wiem, nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Naprawdę nie wiem. To zależy od sytuacji. Jeśli znajdziesz się na piętnastym miejscu po spędzeniu życia na osiemnastym miejscu, wydaje się, że osiągnąłeś najpiękniejszą rzecz na świecie – powiedział Sebastian Vettel w rozmowie z Motorsport Italy.

Kiedy zaczynasz walczyć o pierwszą dziesiątkę, znalezienie się w pierwszej piątce jest ekscytujące. Ale kiedy spędziłeś ostatnie dziesięć lat w pierwszej piątce, a potem znalazłeś się na piętnastej pozycji, to uczucie nie może być takie samo. Spójrz na przykład na Kimiego. Z pewnością nie może teraz walczyć o zwycięstwo. A myślę, że chciałby to zrobić, gdyby tylko mógł. Nie sądzę, żebyś mógł udawać, jeśli dużo wygrałeś. Myślę, że chcesz znowu wygrać. Ale ostatecznie, gdy kierujesz się pasją, odczuwasz satysfakcję, a także możesz czerpać przyjemność z samej jazdy i wyścigów – dodał.

Wspomnienia z początków jego kariery…

Sebastian Vettel zadebiutował w Formule 1 podczas GP Stanów Zjednoczonych w 2007 roku w BMW Sauber. Niemiec zastąpił wówczas Roberta Kubicę, który nie został dopuszczony do startu po wypadku w Kanadzie. Przyzwoity występ pozwolił wówczas młodemu zawodnikowi zyskać angaż w Toro Rosso. Na zaskoczenie nie trzeba było długo czekać, ponieważ nastąpiło ono podczas GP Chin, gdy nowa gwiazda wywalczył rewelacyjne czwarte miejsce.

– W Toro Rosso w pierwszym roku walczyliśmy o siedemnastą lub piętnastą pozycję. Nie byliśmy wystarczająco konkurencyjni. Ale następny rok był niesamowity: byliśmy w stanie walczyć o dwunaste miejsce, potem o dziesiąte. Pod koniec sezonu byliśmy ciągle w pierwszej dziesiątce – wspominał 32-latek.

Nieoczekiwanie niemiecki zawodnik odniósł swój pierwszy triumf podczas GP Włoch 2008. Świetny występ dał mu awans do Red Bulla, z którym wywalczył swoje cztery mistrzowskie tytuły w latach 2010-2013. Następnie nastąpił okres posuchy. W 2014 i 2016 r. nie udało mu się ani razu wygrać wyścigu. Za to nadzieje z lat 2015, 2017-2018 szybko pryskały. Sezon 2019 był dla Vettela bardzo trudny, ponieważ został pokonany przez Leclerca.

Mój cel jest zawsze taki sam, ponieważ jeszcze go nie osiągnęliśmy. Moim celem jest zwycięstwo z Ferrari. Mercedes pokonał nas w ostatnich latach, więc misja zawsze pozostaje ta sama. Wygraliśmy wiele wyścigów. Towarzyszyły nam wspaniałe chwile, a także mniej dobre dni – powiedział czterokrotny mistrz świata o swoich ambicjach.

Może liczy się… kasa?

Cokolwiek ma zdarzyć się przyszłości, Sebastian Vettel podkreślał, że pieniądze nie będą głównym czynnikiem w negocjacjach. Niemiec poniekąd nawiązał do sytuacji na linii Hamilton-Mercedes.

Myślę, że prawdziwym pytaniem jest: kiedy pieniądze wystarczą? W pewnym momencie one przestają być najważniejsze. A ty zawsze masz ochotę cieszyć się tym, co robisz. Nie chcę wskazywać nikogo palcem, pamiętajcie o tym. Jeśli pieniądze cię motywują, walcz o to. Jest wielu ludzi sportu i biznesu napędzanych zarobkami. Dużo ich krąży, a mają one tendencję do rujnowania ludzi. Musisz zobaczyć, gdzie masz swój limit. To dla mnie klucz – ocenił kierowca Scuderii Ferrari.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama
Reklama