Nasze social media

Samochody

Ford Puma i pozytywne pierwsze wrażenie

Nowy Ford Puma zdecydowanie może się okazać kuszącą propozycją dla osób poszukujących praktycznego crossovera. W tym miesiącu mieliśmy przyjemność uczestniczyć w polskiej prezentacji modelu. Wówczas przyszło nam pojeździć wersją 1.0 EcoBoost Hybrid o mocy 125 KM. Jak nasze wrażenia? Odpowiadamy!

Opublikowano

w dniu

Ford Puma 1.0 EcoBoost Hybrid
Fot. Adrian Drozdek / Ford Puma (2020)

Trochę techniki

Ford postanowił mocno zadomowić się na rynku aut hybrydowych. Jak pamiętacie, pierwsze poważne koty za płoty były postawione przy modelu Mondeo V generacji. Wówczas wzrosła masa całkowita pojazdu, a flagowiec miał łączną moc rzędu 187 KM. Auto cieszyło swoich użytkowników niskim spalaniem, a jego zasięg pozwalał pokonać blisko 1000 km. Jednakże amerykańska marka musiała zrobić coś jeszcze, aby znaleźć odpowiedź na poczynania konkurencji.

Ford Puma tył

Fot. Adrian Drozdek / Ford Puma (2020)

Właśnie tak zrodził się pomysł na hybrydowego Forda Pumę z miękką 48-woltową instalacją. Crossover miał zapewnić użytkownikom frajdę z jazdy, dać poczucie komfortu i dynamiki oraz przede wszystkim cieszyć ich cechami praktycznymi. Nie mogło zabraknąć więc ciekawych rozwiązań. Bagażnik może wydać wam się niepozorny, ale pomieści on dość sporo m.in dzięki specjalnemu przedziałowi Ford MegaBox. Zmieścimy tam wiele walizek (bagaż może mieć wymiary: 112 x 97 x 43 cm, pojemność wynosi 456 litrów, a dodatkowy MegaBox dodaje 80 l). Po złożeniu rolet można także śmiało przewozić duże kwiaty. Na pewno potencjalny klient ma już jeden powód, który może skłonić go do zakupu.

Jednak oczywiście warto wspomnieć o tym, co najważniejsze. Mam tutaj na myśli gamę silnikową. Jeśli zaczęliśmy od wspomnienia o hybrydach, to do wyboru mamy 1.0 EcoBoost Hybrid o mocy 125 KM lub 155 KM. Na ten moment w opcji jest 6-biegowa skrzynia manualna, ale wkrótce pojawić ma się także automat. Jeśli chodzi o “spalinówki” to także znajdziemy tam 1.0 EcoBoost, ale już o mocach 95 i 125 KM. Od czerwca dostępna będzie także 120-konna jednostka wysokoprężna 1.5 EcoBlue.

Nowości

  • Fotele z funkcją masażu odcinka lędźwiowego kręgosłupa
  • bezprzewodowa ładowarka do smarfonów
  • Ford Pass Connect – nie tylko możemy bezprzewodowo łączyć się z 10 urządzeniami jednocześnie, ale także zyskujemy systemy wspomagające bezpieczeństwo kierowcy m.in. wczesne ostrzeganie o niebezpieczeństwie, 
  • szerokokątna kamera 180 stopni w aucie segmentu B
  • System hamowania po kolizji;
  • Zaawansowany system aktywnego unikania zderzenia poprzez ominięcie przeszkody
  • Ostrzeżenie o wjeżdżaniu na drogę jednokierunkową „pod prąd”
  • kierowca może dostosować rodzaj i kolejność wyświetlania informacji systemów wspomagania jazdy i wskazówek nawigacji dzięki w pełni konfigurowalnemu zespołowi cyfrowych zegarów o powierzchni 12,3 cala

Ford Puma między innymi dzięki części z tych udogodnień zdobył 5 gwiazdek w testach NCAP.

Ogólne wrażenia

W trakcie eventu zorganizowanego przez Ford Polska miałem okazję jeździć jednym z wariantów, a konkretnie egzemplarzem z 1.0 EcoBoost Hybrid 125 KM pod maską. Pełny bak pozwalał pokonać około 600 km. Było zatem przyzwoicie jak na 42-litrowy zbiornik. Wybrane trasy pozwalały sprawdzić samochód w różnych warunkach.

W trybie miejskim powinniśmy osiągać wyniki około 5 litrów i właściwie wartości były wyższe, ale jedynie o ok. 0,6 l. Poza miastem teoretyczne 3,9/100 km nie było osiągalne, ale na pewno nikt nie narzekałby z wynikiem 5,5-5,8 l/100 km podczas spokojnej jazdy autostradą. Właściwie nawet przy nieco bardziej agresywnej jeździe i wyzerowaniu licznika nie można było wejść na pułap wyższy niż 7,8 l/100 km. Także za to ogromny plus. Poziom ergonomii kierowcy czy też elastyczność w korzystaniu z różnych trybów jazdy (Normal, Eco, Sport, Droga nieutwardzona i Śliska nawierzchnia) także były na dobrym poziomie.

wnętrze Ford Puma

Fot. Adrian Drozdek / Ford Puma (2020)

Jeśli chodzi o wnętrze to w zasadzie nie było się o co przyczepić. Spasowanie elementów stało na dobrym poziomie. Mimo że w tej klasie i segmencie należy spodziewać się sporej ilości tworzyw sztucznych, to udało się dopracować wiele detali. Przyjemne odczucia dostarczał także panoramiczny dach, dzięki czemu było o wiele jaśniej w dość ciemnym środku. Wiele rozwiązań było na plus i właściwie dlatego “na spokojnie” widzę Pumę jako rywala dla Seata Arony czy Renault Captura.

Ford Puma reflektor

Fot. Adrian Drozdek / Ford Puma (2020)

W przypadku designu to w zasadzie trudno się do czegoś przyczepić. Poniekąd mamy wrażenie jakbyśmy spotkali się z dużą Fiestą. Jednak Ford Puma prezentuje się godnie i dostojnie. Na pewno w gamie amerykańskiej marki był potrzebny crossover, aby trafić w nowe gusta. Nie sposób nie zauważyć, że mniejsze SUV-y zaczynają się cieszyć coraz większą popularnością w Polsce, ale i w całej Europie.

Jak wam się podoba nowe oblicze modelu? Jeśli macie dodatkowe pytania, piszcie do nas. Chętnie odpowiemy!

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama