Connect with us

Williams na sprzedaż, Renault pozostaje w F1. Co to oznacza?

Pandemia koronawirusa mocno odbiła się na zespołach F1. Wiele spekulowano o potencjalnych skutkach i obecnie coraz więcej kwestii zostaje wyjaśnionych. Williams zdecydował się rozstać ze sponsorem tytularnym ROKiT i poszukuje nowych inwestorów. Natomiast Renault postanowiło oficjalnie potwierdzić pozostanie w sporcie. Co nas może czekać w kolejnych latach?

Opublikowano

w dniu

Williams na sprzedaż Renault zostaje na 2021

Najmniej kolorową sytuację ma w tej chwili ekipa z Grove. Zespół sam zrezygnował ze wsparcia ROKiT-u przewidzianego aż do końca 2023 roku, co można uznać za spore zaskoczenie. Williams jako powód podał, że jest to nowy strategiczny krok w celu zabezpieczenia przyszłości firmy. Ekipa chce poszukać nowego kapitału, nie wyklucza tym samym nawet częściowego lub całkowitego przejęcia przez podmiot zewnętrzny. Straty poniesione przez nich w ostatnich dwóch słabych sezonach oraz korona kryzys musiały zebrać swoje żniwo.

ROKiT chciałby skorzystać z okazji, by życzyć Williamsowi wszystkiego najlepszego z planami potencjalnej sprzedaży zespołu F1 – powiedział rzecznik ROKiT.

W oficjalnym oświadczeniu mamy czarno na białym, na co liczą Brytyjczycy. Aż szkoda, że wkrótce zespół z taką historią może nawet zniknąć lub ulec całkowitemu wchłonięciu. – Zarząd Williams Grand Prix Holding (WGPH) rozważa wszystkie możliwe opcje strategiczne. Rozważane opcje obejmują poszukiwanie nowego kapitału dla spółki, włączenie mniejszościowego akcjonariusza do WPGH lub sprzedaż większościowego pakietu akcji WGPH, w tym ewentualną sprzedaż całej spółki.

Mike O’Driscoll opublikował roczne wyniki Williamsa za 2019 rok. Wynika z nich, że sprzedaż spadła ze 195 na 178 mln euro, a w przypadku F1 było o wiele gorzej. Jeszcze w 2018 roku osiągnięto 144 miliony, ale już rok później zaledwie 105 mln euro. Dyrektor generalny brytyjskiej firmy nie pozostawił złudzeń, że nawet bez pandemii koronawirusa zespół wyścigowy miałby coraz trudniej.

ZOBACZ TAKŻE
Smedley już ostro o zarządzaniu w Williamsie. "Potrzeba poprawy na wszystkich płaszczyznach"

Warto zaznaczyć, że Williams jest trzecim najdłużej występującą ekipą na starcie. Oczywiście obok Ferrari i McLarena. Do tej pory przewinęło się wielu producentów, którzy po kryzysach gospodarczych lub nieopłacalności żegnali się z F1. Zespół Franka Williamsa wciąż jednak uczestniczył i stawiał czoła problemom. Jak widać, prędzej czy później, musiała nadejść przeszkoda nie do przeskoczenia.

Światełko w tunelu?

W dobie obecnego kryzysu trudno będzie znaleźć kogokolwiek chętnego zainwestować “grube” miliony. Bardzo możliwe, że zespół ponownie znajdzie się na celowniku Dimitrija Mazepina, który chciałby pomóc synowi – Nikicie – dostać się na szczyt motorsportu. Obecnie plotki o jego zaangażowaniu w Renault można raczej uznać za mało realne do spełnienia. Pewne jest, że Williams nie złoży broni. 

Zarząd WGPH uważa, że strategiczny przegląd i formalny proces sprzedaży jest odpowiedni, aby poświęcić czas na rozważenie pełnego zakresu opcji i postawić zespół Formuły 1 na najlepszej możliwej pozycji w przyszłości. Między trzema największymi zespołami a resztą stawki istniała ogromna przepaść w przychodach i wydatkach. Jednak jesteśmy przekonani, że długoterminowa wizja Liberty Media zapewni bardziej wyrównane szanse od 2021 roku. W rezultacie wszystkie zespoły będą mogły konkurować bardziej uczciwie – powiedział O’Driscoll.

Claire Williams chciała przywrócić stajnię z Grove na szczyt, ale mocno się przeliczyła. Córka założyciela stajni wiele mówiła o tym, jak bardzo jej ojciec chciałby widzieć Williamsa w walce z najlepszymi. Jeśli w ciągu 4 miesięcy uda im się pozyskać kogoś, kto postawi na inwestycję i nowoczesną modernizację być może udałoby im się uciec z końca stawki. Dodatkowo po zerwaniu z dużym partnerem czeka ich teraz zmiana barw. Najprawdopodobniej malowanie z przedsezonowych testów w Barcelonie ulegnie zmianie, a bolid stanie się ciemniejszy.

Oczywiście malowanie to coś, na co musimy spojrzeć. F1 umieściła znacznik przy 6 lipca – odsłonimy cię zanim przyjedziemy na tor wyścigowy – wspominała Claire Williams na łamach Crash.net.

Bojowe nastroje w Renault

Jeszcze tydzień temu Renault zdecydowało się ogłosić swój nowy plan oszczędności. Zakładał on nawet wydatki mniejsze o 2 miliardy euro w ciągu kolejnych 3 lat. Wszyscy przewidywali, że odbije się to na fabrycznym zespole F1. Jednak fani zostali uspokojeni.

ZOBACZ TAKŻE
Renault może upaść? Francuski minister potwierdził ogromne problemy

Już to publicznie oświadczyliśmy i teraz możemy oficjalnie potwierdzić, że będziemy nadal uczestniczyć w Formule 1. Nowe zasady dotyczące limitu budżetowego są dla nas bardzo korzystne. Teraz musimy inwestować mniej w ten sport niż niektórzy z naszych konkurentów, którzy wydają większe pieniądze – oświadczył Clotilde Delbos, dyrektor wykonawczy Renault.

Przypomnijmy, że francuski producent wrócił do Formuły 1 w 2016 roku. Spodziewano się, że trzy sezony wystarczą, aby dołączyć do czołówki. Tak się jednak nie stało. Co prawda Renault odnotowywało przez pewien czas progres w “generalce”, ale już w 2019 roku było inaczej. Plan, który zakładał zbliżenie się do Wielkiej Trójki, nie został zrealizowany. W dodatku ekipa została pokonana przez McLarena, któremu dostarcza jednostki napędowe. Tym samym byli dopiero 5. siłą. Pewne jest też to, że stracą Daniela Ricciardo po tym sezonie.

Zespół z Enstone musi poszukać nowego lidera. Do kokpitu przymierzani są m.in. Valtteri Bottas czy Sebastian Vettel.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama