Connect with us

IndyCar: Poznaj bliżej świat amerykańskiej formuły

Już w ten weekend, mimo panującej na świecie pandemii koronawirusa, seria IndyCar wraca do rywalizacji. 6 czerwca kierowcy zmierzą się na wyjątkowo szybkim i wymagającym owalu w Teksasie. Osoby, które chcą bliżej poznać najważniejsze aspekty tej amerykańskiej serii bolidów jednomiejscowych, otrzymają tutaj najważniejsze informacje w pigułce.

Opublikowano

w dniu

Aeroscreen wet test IndyCar 2019 2020 Simon Pagenaud IndyCar
Fot. Simon Pagenaud / Twitter

Po mistrzostwach NASCAR swój powrót na tory wyścigowe planuje inna amerykańska seria, czyli IndyCar. Ze względu na pandemię koronawirusa uczestników czekają surowe obostrzenia, a kibice nie będą mieli wstępu na trybuny. Jednakże dzięki telewizji wszyscy będą mogli ekscytować się zaciętą rywalizacją pozostając bezpieczni w swoich domach. W niniejszym artykule przybliżymy wam tę serię wyścigową, która już za kilka dnia rozpocznie swoje zmagania.

Historia

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt I - AAA

Pierwsze mistrzostwa w Stanach Zjednoczonych powstały w 1905 roku z inicjatywy Amerykańskiego Stowarzyszenia Automobilowego – American Automobile Association (AAA). Kalendarz liczył 11 rund, które w większości odbywały się na torach przeznaczonych do wyścigów konnych. Ze względu na wypadki i wszczętą debatę na temat bezpieczeństwa stowarzyszenie porzuciło organizację mistrzostw aż do 1916 roku. Wkrótce mistrzostwa ponownie zostały wstrzymane, tym razem z powodu wybuchu I wojny światowej. 20 lat późniejhistoria się niejako powtórzyła, gdy Stany Zjednoczone dołączyły się II wojny światowej.

Czasy powojenne

W 1946 r. wznowiono mistrzostwa pod egidą AAA. Rok 1955 był wyjątkowo tragiczny w świecie motosportu. Podczas wyścigu Le Mans samochód Pierre’a Levegha wpadł w trybunę. Zginęły wówczas 84 osoby, 120 zostało rannych. Miesiąc wcześniej, podczas treningów do Indianapolis zginął Manny Ayulo, a w trakcie wyścigu dwukrotny zwycięzca Indy 500, Bill Vukovich. AAA uznało wyścigi samochodowe za zbyt niebezpieczne i zaprzestało ich organizacji.

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt II - USAC

Wówczas Tony Hulman, prezes toru Indianapolis, utworzył organizację USAC, która miała kontynuować dzieło zapoczątkowane przez AAA. Mistrzostwa cieszyły się dużą popularnością, lecz pod koniec lat 70. zaczął narastać konflikt między władzami serii, a startującymi w niej zespołami. Ekipy powołały do życia organizację CART, która wkrótce utworzyła własne mistrzostwa. Seria ta szybko przewyższyła swoją rangą zmagania USAC, prowadząc do ich upadku.

Fot. Neil Leifer / Indianapolis 500 – zdjęcie archiwalne (1962)

Mistrzostwa CART przeżywały swój rozkwit w latach 80-tych i 90-tych przyciągając mistrzów świata Formuły 1, m.in. Mario Andrettiego, Emersona Fittipaldiego i Nigela Mansella. Jednakże pod koniec stulecia seria zaczęła spotykać z krytyką szefa toru Indianapolis, Tony’ego George’a. Kiedy proponowane przez niego zmiany zostały odrzucone, utworzył własne mistrzostwa – Indy Racing League.

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt III - CART

Początkowo seria ta była w cieniu CART, miała jednak jeden duży atut – wyścig Indianapolis 500. Ekipy CART początkowo sporadycznie zaliczały starty w Indy, a wkrótce zaczęły przenosić się do tej serii. W 2004 r. CART zostało przejęte przez spółkę OWRS, a w 2008 roku seria ostatecznie upadła i została wchłonięta przez IndyCar.

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt IV - IRL

IndyCar: Zasady

Władze IndyCar opracowały dwa odmienne formaty kwalifikacji w zależności od toru. Na torach drogowych mamy trzy sesje kwalifikacyjne. W pierwszej uczestniczą wszyscy kierowcy podzieleni na dwie grupy. Sześciu najszybszych zawodników z każdej grupy awansuje do drugiego segmentu. Wśród tej dwunastki pierwsza szóstka awansuje do Fast Six, gdzie walczy o pole position. Na torach owalnych zawodnicy wyjeżdżają pojedynczo i mają do wykonania dwa okrążenia pomiarowe. O rezultacie zawodnika decyduje suma czasów z dwóch okrążeń. Wyjątkiem jest wyścig Indianapolis 500, do którego kwalifikacje trwają przez dwa dni.

Zwycięzca wyścigu otrzymuje 50 punktów, drugi na mecie zawodnik 40, a trzeci 35. Czwarte miejsce warte jest 32 punkty, a każdy kolejny kierowca dostaje o dwa oczka mniej. Rożnica w punktacji pomiędzy poszczególnymi pozycjami poza pierwszą dziesiątką wynosi jeden punkt. Zawodnicy otrzymują także dodatkowy punkt za pole position i okrążenie przejechane na prowadzeniu, a kierowca, który przewodził stawce przez najwięcej kółek, otrzymuje dodatkowo dwa punkty.

Wyścig Indianapolis 500 oraz ostatnia runda sezonu są podwójnie punktowane. Jednakże w tym sezonie, ze względu na mniejszą liczbę rund zrezygnowano z przyznawania podwójnych punktów w ostatnim wyścigu. Dodatkowe punkty otrzymuje również czołowa dziewiątka kwalifikacji do Indy według klucza 9-8-7-6-5-4-3-2-1.

Bolidy IndyCar

W serii IndyCar wszystkie ekipy korzystają z takich samych bolidów przygotowanych przez Dallarę. Obecna generacja, Dallara IR18 weszła do użycia w 2018 roku. Pojazdy te mają 5123 mm długości i od 1918 do 1943 mm szerokości (w zależności od konfiguracji). Masa pojazdów waha się od 748 do 767 kg.

Bolidy napędzone są przez 2,2 litrowe silniki w układzie V6. Dzięki podwójnej sprężarce BorgWarner jednostki napędowe są w stanie wygenerować 750 KM. Moc ta może być zwiększona o dodatkowe 60 KM dzięki specjalnemu mapowaniu silnika. Kierowca jest w stanie wykorzystać dodatkową moc wciskając przycisk push to pass. W trakcie każdych zawodów czas użycia tego trybu jest ściśle określony, a zarządzanie dodatkową mocą stanowi ważny element strategii. Push to pass możliwe jest do użycia jedynie na torach drogowych i ulicznych.

Fot. indycar.com / Dallara IR18 z aeroscreenem

Jak w każdej dziedzinie motosportu, także w IndyCar nie ustają działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa. Dlatego też w tym roku bolidy zostały wyposażone w specjalne osłony głowy kierowcy. Konstrukcja przypomina znany z Formuły 1 system Halo, które tak jakby jest połączone z aeroscreeenem proponowanym swego czasu przez Red Bulla. O tym, jak i innych rozwiązaniach także sporo pisaliśmy.

ZOBACZ TAKŻE
Aeroscreen jako alternatywa dla systemu halo

Silniki

Obecnie w serii IndyCar mamy dwóch dostawców jednostek napędowych – Hondę oraz Chevroleta. Japońskie jednostki zdają się mieć pewną przewagę na bardzo szybkich owalach, gdzie szczególnie ważna jest prędkość maksymalna. Chevrolet lepiej radzi sobie na torach, gdzie decydujące jest jak najlepsze przyspieszenie. Jednakże dzięki restrykcyjnym przepisom osiągi obydwu konstrukcji są na tyle wyrównane, że kwestia silnika ma drugorzędne znaczenie dla wyników wyścigów.

Władze amerykańskiego czempionatu nie zapominają też o ekologii. Jednostki zasilane są przez paliwo składające się w 85% z etanolu i w 15% z benzyny. Bak paliwa jest w stanie pomieścić 70 l. W 2022 roku seria zamierza natomiast przejść na silniki hybrydowe.

ZOBACZ TAKŻE
Hybrydowa rewolucja w IndyCar od sezonu 2022. Czy zmiany wyjdą na dobre?

Mimo iż w IndyCar wszyscy korzystają z takich samych bolidów, inżynierowie oraz mechanicy wciąż mają decydujący wpływ na osiągi prezentowane przez konstrukcje. Ważne jest odpowiednie dostrojenie pojazdu do wymagań stawianych przez poszczególne tory wyścigowe.

Czołówkę serii tworzą ekipy: Penske (założona przez byłego kierowcę, Rogera Penske, obecnego właściciela IndyCar oraz Indianapolis Motor Speedway), Chip Gannasi Racing (utworzona przez Chipa Gannasiego, który także rywalizował w IndyCar) oraz Andretti Autosport (jej założycielem jest Michael Andretti, syn Mario Andrettiego, były kierowca F1 i mistrz IndyCar). Jednakże różnice pomiędzy ekipami nie są duże i dzięki szczęśliwemu doborowi ustawień ekipy ze środka stawki także są w stanie wygrywać pojedyncze wyścigi.

Kierowcy

Mimo że wszystkie wyścigi serii odbywają się w Ameryce Północnej, seria przyciąga czołowych zawodników z całego świata. Na polach startowych możemy zobaczyć byłych kierowców Formuły 1: jednego z najlepszych japońskich kierowców – Takumę Sato, oglądanego jeszcze niedawno w wyścigach Grand Prix F1 – Marcusa Ericcsona, Alexandra Rossiego – któremu słaby bolid Marussi nie umożliwił pokazania swoich umiejętności w królowej motosportu, a także nieco zapomnianego już dzisiaj Maxa Chiltona.

Fot. Honda Racing / HPD

Nie brakuje tu także kilku obiecujących zawodników z serii juniorskich, którzy jednak nigdy nie dotarli do królowej motosportu. Wśród nich można wymienić Felixa Roseqvista, Alexa Palou, Santino Ferruciego i Patrcio O’Warda.

Najbardziej utytułowanym zawodnikiem IndyCar jest Scott Dixon, pięciokrotny mistrz serii. Więcej tytułów w historii zdobył tylko legendarny A.J. Foyt, który siedmiokrotnie triumfował w klasyfikacji generalnej. Nie można zapominać także o znanym z Formuły 1 Sébastienie Bourdais, który wywalczył 4 mistrzostwa w Champ Cars. Francuz przeszedł jednak w tym sezonie do serii IMSA i zaliczy tylko pojedyncze wyścigi w barwach ekipy założonej przez Foyta.

Mistrzowskimi tytułami w tegorocznej stawce mogą pochwalić się także Tony Kaanan, Ryan Hunter-Reay, oraz trójka reprezentantów Penske – Will Power, Simon Pagenaud i Josef Newgarden. Ostatni z nich triumfował w klasyfikacji generalnej dwukrotnie, w 2017 i 2019 roku.

Tory

Seria IndyCar może pochwalić się wyjątkowo urozmaiconym kalendarzem. Zawodnicy rywalizują na krętych, trudnych technicznie permanentnych torach wyścigowych (tzw. torach drogowych), ciasnych trasach wytyczonych na ulicach miast, a także na rożnego rodzaju torach owalnych. Każdy z tych obiektów ma inną charakterystykę, a całe mistrzostwa wymagają od zawodników wszechstronnych umiejętności.

W zależności od obiektu Dallara udostępnia ekipom odpowiedni pakiet, dostosowany odpowiednio do torów drogowych (wykorzystywany także na krótkich owalach) lub szybkich owali.

Start wyścigu Texas 2019 Indycar

Fot. NTT IndyCar Series / Start wyścigu w Teksasie w 2019 roku

O ile wyścigi na torach permanentnych oraz ulicznych są znane większości czytelnikom, o tyle pewną nowością może być rywalizacja na owalach. Przebieg wyścigu w dużej mierze zależy od obiektu, na którym rywalizują zawodnicy. W Teksasie kierowcy przejeżdżają całe okrążenie z gazem wciśniętym w podłogę. Podobnie jest w Indianapolis, jednakże tamtejsze zakręty bywają bardzo zdradliwe i najmniejszy błąd może zakończyć się groźnym wypadkiem. Na obydwu tych obiektach istotna jest jazda w tunelu aerodynamicznym za poprzedzającym zawodnikiem. Pozwala to uzyskać większą prędkość (i go zaatakować), a także zaoszczędzić nieco paliwa.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na krótkich owalach, jak Gateway czy Iowa. Tutaj kierowca jadący z tyłu jest w trudnej sytuacji z uwagi na utratę docisku, przez co nie może tak szybko wchodzić w zakręty. Wyprzedzanie na tego typu obiektach jest trudne i wymaga od kierowców dużych umiejętności.

Indianapolis 500

Najważniejszym elementem sezonu jest wyścig Indianapolis 500. Tor Indianapolis Motor Speedway wybudowano w 1909 roku, a pierwsze zawody na dystansie 500 mil (800 km) rozegrano w 1911 roku. Impreza szybko zyskała międzynarodową sławę i stała się jednym z najważniejszych wydarzeń motosportowych na świecie. Do dziś rozegrano 103 edycje tego wyścigu.

ZOBACZ TAKŻE
Przedstawiamy legendy Indianapolis 500: Rick Mears

Początkowo impreza trwała przez cały miesiąc. Pierwsze treningi rozgrywano już od początku maja, a kwalifikacje odbywały się w dwa następujące po sobie weekendy. Do 1970 roku wyścig odbywał się w Dzień Pamięci, który wówczas obchodzono 30 maja. W 1971 roku święto przeniesiono na ostatni poniedziałek maja, a wyścig na niedzielę poprzedzającą to święto.

Indy 500 współcześnie

Obecnie format zawodów w Indianapolis jest nieznacznie krótszy, kierowcy jednak wciąż spędzają na torze ponad dwa tygodnie. Rywalizacja zaczyna się zazwyczaj już w połowie maja sobotnim wyścigiem na drogowej pętli toru w Indianapolis. Na potrzeby IndyCar konfiguracja znana z Formuły 1 została nieco zmodyfikowana, a słynny ostatni zakręt przedzielono szykaną. Od poniedziałku zawodnicy rozpoczynają treningi, a w weekend odbywają się kwalifikacje.

Sobotnia sesja trwa kilka godzin, a każdy zawodnik wykonuje jeden przejazd składający się z czterech pomiarowych okrążeń. Łączny czas tych okrążeń decyduje o wyniku danego kierowcy. Ci, którzy nie są zadowoleni ze swojego rezultatu mogą ponownie wyjechać na tor i spróbować poprawić swój wynik, o ile zdążą przed końcem sesji. Muszą jednak pamiętać, że wracając na tor automatycznie kasowany jest ich dotychczasowy rezultat.

Indianapolis 500 2019 IndyCar

Fot. indianapolismotorspeedway.com / Wyścig Indianapolis 500 z 2019 roku

Następnego dnia odbywają się dwie sesje. W Last Row Shootout uczestniczą zawodnicy, którzy nie zmieścili się w pierwszej trzydziestce. Trzech z nich uzupełni ostatni rząd, pozostali nie kwalifikuje się do wyścigu. Każdy ma tylko jedną próbę. Później odbywa się sesja Fast Nine. Uczestniczy w niej pierwszych 9 zawodników, którzy walczą o pierwsze pole startowe. Każdy z nich także ma jedną próbę składającą się z czterech okrążeń.

W następnym tygodniu zawodników czekają kolejne treningi, a w niedzielę wyścig liczący 500 mil. Zawodnicy rozpoczynają zmagania ze startu lotnego ustawieni w trzech rzędach. Ten, który jako pierwszy przekroczy metę dwusetnego okrążenia, zostaje zwycięzcą zawodów.

IndyCar: Sezon 2020

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Updated 2020 NTT INDYCAR SERIES schedule has been released. Link in bio for more information. #INDYCAR

Post udostępniony przez NTT INDYCAR SERIES (@indycar)

Przed startem tegorocznego sezonu w serii IndyCar zaszło kilka zmian. Najbardziej widoczną jest wprowadzenie aeroscreenu mającego na celu poprawę ochrony głowy kierowcy. W związku z tym zwiększona została także masa bolidów. Z kalendarza zniknął tor w Pocono, nowością miały być zawody Richmond, które zostały jednak odwołane. Z powodu pandemii koronawirusa w tym roku nie odbędą się także zmagania na ulicznych torach w Long Beach i Detroit oraz rundy w Austin i Barber.

Fernando Alonso podczas testu na torze Texas Motor Speedway IndyCar

Fot. Chris Owens, IndyCar / Fernando Alonso podczas testu na torze Texas Motor Speedway

Największą sensacją jest zapewne powrót zespołu McLaren. Ekipa w zeszłym roku wystawiła jeden bolid na Indianapolis 500 przygotowywany przez Carlina. W tym sezonie będzie uczestniczyć już z własnym zespołem powstałym poprzez połączenie ze Schmidt-Peterson Motorsports. Kierowcami zostali Patricio O’Ward i Olivier Askew, a w Indianapolis dołączy do nich Fernando Alonso. Ekipa Chipa Gannasiego wystawi w tym sezonie aż trzy samochody. Do Scotta Dixona i Felixa Roseqvista dołączy w tym roku Marcus Ericcson.

Czy warto oglądać IndyCar?

Za sprawą jednego dostawcy nadwozi i restrykcyjnym przepisom dotyczącym jednostek napędowych walka w wyścigach IndyCar jest bardzo wyrównana. Dużo większe znaczenie, w porównaniu z Formułą 1, mają umiejętności zawodników. Jednak i tutaj pozostawiono pole do popisu inżynierom i mechanikom. Bez odpowiedniego ustawienia bolidu nawet najlepszy kierowca nie ma szans na przyzwoity wynik. Boleśnie przekonał się o tym w zeszłym roku Fernando Alonso, który w 2019 r. nie zakwalifikował się do Indianapolis 500.

ZOBACZ TAKŻE
Scuderia Ferrari myśli o IndyCar lub WEC. Binotto potwierdził plotki

Kalendarz IndyCar pełen jest trudnych technicznie torów, niewybaczających zawodnikom błędów. Seria gości na legendarnych obiektach, znanych na całym świecie, takich jak Long Beach, Road America, Laguna Seca. Kierowcy ścigają się także na różnego rodzaju torach owalnych, więc zarówno zwolennicy wyścigów na torach drogowych, jak i owalach znajdą coś dla siebie.

Czy IndyCar przypadnie wam do gustu? Możecie się o tym przekonać już 6 czerwca. Wyścig Genesys 300 na Texas Motor Speedway ruszy w nocy z soboty na niedzielę o 2:10 czasu polskiego.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama