Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Odwołane wyścigi w Azerbejdżanie, Singapurze i Japonii. Są alternatywy?

Formuła 1 ogłosiła, że w tym roku na pewno nie zobaczymy rywalizacji w Azerbejdżanie, Singapurze i Japonii. Odwołane wyścigi są skutkiem korona kryzysu, który owładnął świat w obliczu pandemii COVID-19. Na szczęście włodarze serii mają kilka alternatyw.

Hamilton vs Vettel 2019 GP Japonii odwołane wyścigi 2020
Fot. theUsher13 / Twitter

Na początku bieżącego miesiąca przedstawiono kalendarz składający się z ośmiu rund w Europie. Sezon 2020 ma wystartować na dobre wraz z początkiem lipca w Austrii na torze Red Bull Ring. Ostatnim Grand Prix na liście jest póki co GP Włoch na torze Monza zaplanowane na 6 września. Liberty Media i FIA prowadzą działania mające przedłużyć rozgrywki i na ten moment pojawia się kilka możliwości. W końcu odwołane wyścigi trzeba zrekompensować.

ZOBACZ TAKŻE
F1 potwierdziła europejską część sezonu. 8 wyścigów w 6 krajach

Jedną z nich jest organizacja kolejnego wyścigu we Włoszech. Konkretnie na torze Mugello. Jednak nie wiadomo, czy obiekt podoła. Zwłaszcza, że niedawno odwołali tam rundę MotoGP. Chociaż jedna z teorii mówi, że stało się tak dlatego, aby lepiej przygotować się na F1. Plan zakłada organizację 15-18 wyścigów. Kampania zakończy się rundą w Abu Zabi na torze Yas Marina w połowie grudnia.

ZOBACZ TAKŻE
Grand Prix Włoch w MotoGP nie odbędzie się w tym roku

Kto może wejść do gry?

Oprócz Mugello alternatywami mogą stać się: Hockenheim, Algarve, Estoril, Imola czy Jerez. FOM na czele z Rossem Brawnem chce jednak najpierw zapewnić sobie obecność Grand Prix spoza Starego Kontynentu. Na dobrej drodze do potwierdzenia są Chiny, Rosja, Abu Zabi i Bahrajn. W przypadku ostatniego możliwe są dwa wyścigi na dwóch różnych konfiguracjach. Tor Sakhir ma ich kilka, więc nic nie stałoby na przeszkodzie. Pomysłem jest „owalna” wersja. Na pewno użycie długiej konfiguracji z sezonu 2010 raczej jest mało prawdopodobne.

Bahrajn 2020 druga konfiguracja

Taka nitka toru Sakhir mogłaby gościć drugą rundę w Bahrajnie

Odwołane kolejny rund było więcej niż pewne?

W wyniku pandemii koronawirusa sytuacja na świecie jest niestabilna. Każdy boryka się z mniejszymi lub większymi kłopotami finansowymi. Tory F1 często rekompensowały sobie część kosztów dochodami ze sprzedaży biletów. W sezonie 2020 organizacja Grand Prix z publicznością nie jest możliwa. Tory w Azerbejdżanie i Singapurze wymagają budowy co roku, ponieważ to obiekty uliczne. Zatem Baku i Marina Bay bez obecności ludzi i ograniczeniach byłyby trudne do „zrobienia”.

Jeśli chodzi o GP Japonii, to po odwołaniu wyścigu w MotoGP zanosiło się na to samo z F1. Tor Suzuka co prawda nie ma takich problemów jak dwa wcześniejsze, ale na drodze stoi coś innego. Głównym kłopotem jest utrudniona logistyka, ponieważ Kraj Kwitnącej Wiśni wprowadził restrykcje dotyczące przemieszczania się. Do marca 2021 roku nie chcą wpuszczać nikogo z zewnątrz, a jeśli zrobiliby wyjątek personel czekałaby obowiązkowa kwarantanna.

Sporo rund zostało odwołanych

GP Azerbejdżanu, GP Singapuru i GP Japonii nie są pierwsze. Całkowicie odwołane wyścigi mieliśmy już w Australii, Monako, Niderlandii i Francji. Duży znak zapytania jest też w przypadku GP Wietnamu. Raczej mało prawdopodobne, aby organizatorzy chcieli zadebiutować w F1 przy pustych trybunach. Najprawdopodobniej wkrótce możemy spotkać się z podobnym oświadczeniem.

W związku z ciągłymi wyzwaniami przedstawionymi przez COVID-19, my i nasi organizatorzy w Azerbejdżanie, Singapurze i Japonii podjęliśmy decyzję o odwołaniu wyścigów na sezon 2020. Decyzje te zostały podjęte z powodu różnych wyzwań, przed którymi stoją nasi promotorzy w tych krajach. W Singapurze i Azerbejdżanie długi czas realizacji konieczny do budowy torów ulicznych uniemożliwił organizację wydarzeń w okresie niepewności. A w Japonii wciąż obowiązują ograniczenia w podróżowaniu – czytamy w dokumencie.

Jednocześnie poczyniliśmy znaczące postępy w stosunku do obecnych i nowych organizatorów w zmienionym kalendarzu. Szczególnie cieszy nas zainteresowanie, jakie wykazały nowe miejsca chcące organizować wyścig F1 w sezonie 2020. Zdajemy sobie sprawę, że na całym świecie jest to czas niepewności i złożoności. Będziemy nadal zapewniać ostrożność i elastyczność w kontynuowaniu sezonu 2020. Mamy szczegółowe i solidne plany bezpieczeństwa, aby zapewnić rozpoczęcie sezonu w najbezpieczniejszy możliwy sposób – dodali.

Nowe plany poznamy już niedługo

Jeszcze w czwartek Ross Brawn przekonywał, że zbliża się ogłoszenie planów na drugą część mistrzostw. Wiemy na pewno, że kluczowe decyzje mają zapaść już pod koniec czerwca. Kibice mieliby dostać rozkład jazdy jeszcze przed GP Austrii.

Wszystko idzie szybko, ale wciąż mamy czas. Mamy wiele różnych opcji i jesteśmy bardzo pewni, że będziemy mieć świetną drugą połowę sezonu. Istnieje możliwość przedłużenia sezonu europejskiego, w razie potrzeby kolejnego lub dwóch wyścigów. Myślę, że Bahrajn i Abu Zabi będą stanowić barierę sezonu w stosunku do tego, co możemy obecnie zobaczyć. To daje nam 10 GP. W środku znajdziemy co najmniej pięć lub sześć dobrych wyścigów – przekonywał szef FOM.

ZOBACZ TAKŻE
Ross Brawn: Stworzymy biosferę podczas pierwszych wyścigów sezonu

Dyrektor sportowy i techniczny F1 ujawnił również, że inne europejskie tory są w trakcie oceny. Obiekty takie jak Mugello, Imola, Portimao i Hockenheim są brane pod uwagę. Dotychczasowe odwołane wyścigi mogłyby mieć nieoczekiwane zastępstwo, ponieważ żadnego ze wspominanych torów miało nie być w tegorocznym kalendarzu.

Istnieje wiele dobrych europejskich torów, w których moglibyśmy dodać kolejny jeden lub dwa wyścigi, aby mieć pewność, że będziemy mieć pełny sezon. Nie będziemy jeszcze tego ogłaszać, ponieważ jest to wciąż praca w toku – zakończył były szef Mercedesa.

Problem jest większy niż mogłoby się wydawać

Obecnie sytuacja w Ameryce Południowej jest bardzo niestabilna. To poddaje w wątpliwość organizację GP Brazylii. Tor Interlagos może mieć poważne problemy, ponieważ był do tej pory wspierany przez władze i koncern Petrobras. W dodatku kontynent został bardzo dotknięty koronawirusem i zasady dotyczące przemieszczania są bardzo restrykcyjne. Nawet bardziej niż we wspomnianej Japonii.

Wyścigi w Stanach Zjednoczonych i Meksyku także mogą się nie odbyć. Tory Austin i Hermanos Rodriguez zostały dotknięte problemami finansowymi i ścigać nie będzie się tam wiele innych serii. W przypadku pierwszego z nich nieobecność IndyCar już daje do myślenia. Najmniej mówi się o GP Kanady, którego organizatorzy też częściowo muszą wykluczyć kilka odcinków z ruchu. Jest to jednak wykonalne i jeśli Liberty Media obniżyłoby im opłatę licencyjną, to F1 mogłaby się tam pojawić. Nie tak dawno o takich scenariusza donosił niemiecki Auto Motor und Sport.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama