Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Bottas kontrolował wyścig w Austrii. Sporo walki tuż za nim | Analiza

Valtteri Bottas z Mercedesa kontrolował rywalizację na torze Red Bull Ring od startu do mety. Fin umiejętnie bronił swojej pozycji i świetnie wyliczał czas przy wznawianiu zawodów. Sensację sprawili Charles Leclerc z Ferrari i Lando Norris z McLarena. Kara dla Lewisa Hamiltona pozbawiła Czarne Strzały dubletu. Działo się naprawdę sporo, więc jedziemy z analizą!

zarobki zespołów f1 2020 Bottas start GP Austrii 2020 koronawirus
Fot. Mercedes-AMG F1 / Twitter

Najlepszy kierowca

Według kibiców na miano najlepszego zawodnika zasłużył Alexander Albon z Red Bulla. Taj nie ukończył rywalizacji w GP Austrii przez usterkę, wcześniej jednak jechał dojrzale i liczył się w grze o triumf, dzięki zmianie strategii podczas neutralizacji. Znów marzenie o wysokim celu zabrała mu kolizja z Lewisem Hamiltonem. Przypomnijmy, że wcześniej taka sytuacja miała miejsce w zeszłym roku w Brazylii. Oczywiście obiektywnie, patrząc najlepsza robotę wykonał Valtteri Bottas, który radził sobie z presją i nie popełniał żadnych błędów.

Niezły występ, ponad możliwości swoich maszyn, zaliczyli Leclerc i Norris. Obaj świetnie atakowali w końcówce i gdy było trzeba wykazywali się dobrą defensywą. Wykorzystali swoją szansę na podium w stu procentach. W dodatku kierowca McLarena zainkasował jeszcze „oczko” za najszybsze okrążenie. Panowie dali nam kawał dobrego ścigania.

Najlepszy zespół

Bez dwóch zdań – mimo braku dubletu – najlepszy był Mercedes. Stajnia z Brackley potrafiła nawet być najszybsza na zużytych twardych oponach i z problemami z czujnikiem przy skrzyni biegów. Valtteri Bottas i Lewis Hamilton musieli unikać tarek i dbać o nie przegrzewanie się swoich samochodów. Rywale byli bliżej dzięki agresywnej strategii i trzem wizytom samochodu bezpieczeństwa na torze. Pierwsza i czwarta lokata dają im prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Wydarzenie dnia

Podczas wyścigu na torze Red Bull Ring działo się sporo. Padały hamulce w Haasie, odleciało przednie prawe koło z bolidu Raikkonena, eksplodowała tylna opona u Kvyata itd. Można wymieniać, usterek było sporo, przez co tylko 11 kierowców ukończyło zmagania. Na pewno najciekawsze wydarzenie zaszło w walce Albona i Hamiltona.

Taj bezpardonowo zaatakował sześciokrotnego mistrza świata od zewnętrznej w zakręcie nr 5, był wyraźnie z przodu i został zahaczony. Oznaczało to koniec marzeń o niezłym wyniku.

Zaskoczenie dnia

Największym zaskoczeniem jest drugie miejsce Charlesa Leclerca. Monakijczyk startował dopiero z 7. pola i raczej miał oglądać się za siebie, aniżeli przed siebie. Okazało się jednak, że był w stanie trzymać kontakt z bolidami McLarena i Racing Point, co okazało się kluczem do walki o podium. Tempo bolidu Ferrari nie pozwala obecnie na zbyt wiele, ale na świeżych pośrednich oponach udało się uratować honor. Zwłaszcza, że Sebastian Vettel odrabiał straty, aby potem zaliczyć spin w wyniku optymistycznego ataku na Carlosa Sainza. Niemiec był dopiero dziesiąty.

Najwięksi przegrani

Największym przegranym zmagań na własnym torze jest Red Bull. Zerowy dorobek punktowy dla zespołu, który pokazał, że jeszcze przed wprowadzeniem systemu DAS może poprzeszkadzać Mercedesowi, to katastrofa. Dwie awarie bolidu to też obawa o kolejne starty. Max Verstappen zajmował drugie miejsce za nim odpadł i mógł próbować wykorzystać odwróconą strategię (start na pośrednich oponach). Alexander Albon także pożegnał się z walką, będąc na P2, choć do pewnego momentu – po powrocie na tor – była szansa na uratowanie kilku punktów.

Największe rozczarowania

Zdecydowanie postawa Leclerca i Norrisa była lepsza od Hamiltona i Pereza, którzy dorobili się kar. Jeden dostał 5 sekund za incydent z Albonem, a drugi za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Kierowca Racing Point mógł walczyć o podium, ale zespół za bardzo zaryzykował ze strategią i wyborem pośredniej mieszanki na cały drugi stint. Niestety, gdy było to niemożliwe skręcił nawet w rywala (Norrisa) znajdującego się tuż obok.

Spore rozczarowanie mogą mieć też w całym garażu Racing Point i Renault. Pierwsi źle obrali strategię i na wczesnym etapie musieli wycofać Lance’a Strolla przez problemy z silnikiem. Na pewno apetyty był większy, a szósta lokata nie spełnia ich wysokich oczekiwań. Podobnie jest z Renault i czterema „oczkami”. Esteban Ocon zaliczył solidny powrót, ale gdyby nie pech rywali, mógłby pomarzyć o punktach. Daniel Ricciardo miał słaby start i utknął za Sebastianem Vettelem, który był na wolniejszej mieszance opon. McLaren utarł nosa obu ekipom, mimo że w ten weekend nie miał znacznie szybszych samochodów.

Bardzo rozgoryczony powinien być po wyścigu w Austrii Sebastian Vettel. Kierowca Ferrari zepsuł sobie wyścig na własne życzenie, o czym pisaliśmy wyżej. Dziesiąte miejsce w takich okolicznościach (awarie, itd.) to porażka.

Wyniki wyścigu

Klasyfikacja generalna

Na czele klasyfikacji kierowców znalazł się Valtteri Bottas z 25 punktami. Za nim Charles Leclerc ma ich 18, a Lando Norris 16. Za nimi plasują się Hamilton (12), Sainz (10), Perez (8), Gasly (6), Ocon (4), Giovinazzi (2), Vettel (1). W klasyfikacji konstruktorów jest dużo ciekawiej. Na pierwszym miejscu znalazł się Mercedes (37), drugi jest McLaren (26), trzecie Ferrari (19). Daleko za nimi Racign Point (8), AlphaTauri (6), Renault (4) i Alfa Romeo (2) – u nich punktował tylko jeden kierowca.

ZOBACZ TAKŻE
Kierowcy F1 pokazali siłę zjednoczenia w walce z rasizmem

Ocena wyścigu

Rywalizacja na torze Red Bull Ring miała nie dać nam tylu emocji, ile dała. Także to jest na plus. Nie brakowało akcji, ciekawych manewrów wyprzedzania. Z punktami skończyły zespoły, które przed wyścigiem wręcz o tym marzyły – AlphaTauri i Alfa Romeo. Problemy Mercedesa z samochodem odebrały nam więcej walki między dwójką Bottas-Hamilton. Za to, Red Bull, który od początku weekendu nawet poza torem – protesty DAS i wywalczenie kary cofnięcia o 3 pozycje dla Lewisa – próbował utrzeć im nosa został pokonany. Czerwone Byki wrócą rozwścieczone już za tydzień.

ZOBACZ TAKŻE
Valtteri Bottas z PP w Austrii. Rywale Mercedesa daleko | Podsumowanie

GP Styrii zapowiada się jeszcze ciekawiej. Być może obejrzymy prawdziwą walkę o triumf z udziałem kilku kierowców. Tak naprawdę, dzisiaj był ją w stanie dostarczyć Alexander Albon, ale niestety miał ogromnego pecha. Nie wiadomo też, czy jego bolid wtedy też by wytrzymał. Na pewno dobrze jest widzieć w walce bolidy McLarena i Racing Point, które nie odstają od czołówki tak jak rok temu. Doszlusować do nich może jeszcze Renault. Trudno będzie wskazywać rzeczywisty układ sił – poza Mercedesem – co weekend i to też jest emocjonujące.

Najlepszy debiutant

W tej kategorii równych sobie nie będzie miał Nicholas Latifi, a to dlatego, że jest jedynym debiutantem. Kanadyjczyk był jedenasty, jechał dość spokojnie, nawet wolno i był blisko punktów.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama