Connect with us

Lewis Hamilton z 85. triumfem. Pewny dublet Mercedesa w Styrii | Analiza

Lewis Hamilton wygrał swój 85. wyścig w Formule 1. Brytyjczyk zbliża się do Michaela Schumachera (91). Mercedes bez kłopotów technicznych zgarnął dublet. Drugi był Valtteri Bottas, a trzeci Max Verstappen. Dużo emocji zafundowali nam kierowcy Racing Point, McLarena i Renault.

Opublikowano

w dniu

GP Styrii Lewis Hamilton 85 zwycięstwo kalendarz F1 2020
Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport

Mercedes po zastosowaniu drobnych poprawek nie musiał już wracać myślami do problemów sprzed tygodnia. Ich kierowcy mogli się ścigać i w razie konieczności nie musieli obawiać się o podkręcenie tempa. Jedynym ich rywalem był Max Verstappen z Red Bulla, który próbował sprawdzić, czy Lewis Hamilton zaliczy spadek konkurencyjności. Tak się nie stało i nie było cienia złudzeń na pokonanie rywali z Brackley.

Najlepszy kierowca: Obiektywnie Lewis Hamilton?

Tytuł “Driver of the Day” zdobył Sergio Perez z Racing Point. Meksykanin po starcie z 17. pola ostatecznie dojechał na 6. miejscu. Mógł być nawet dwa “oczka” wyżej. Ostatecznie po walce o 4. lokatę z Alexandrem Albonem uszkodził przednie skrzydło i był zmuszony do jazdy uszkodzonym bolidem. Właśnie to spowodowało, że przed ostatnim zakrętem dopadł go jeszcze Lando Norris z McLarena.

Brytyjczyk zafundował kibicom thriller, ponieważ po starcie z 9. pola tracił pozycje na rzecz m.in. rywali z Racing Point. Wypadł nawet z punktowanej strefy. Sytuacja zaczęła się zmieniać po pit stopach, wtedy od razu zabrał się za odrabianie strat. W końcówce puścił go Carlos Sainz, a ten dogonił dwójkę Ricciardo-Stroll, aby wykorzystać ich przepychanki na torze. Na ostatnim kółku zyskał aż 3 pozycje i skończył na 5. lokacie. Był to występ godny uznania. 

ZOBACZ TAKŻE
Hamilton zdeklasował rywali w kwalifikacjach do GP Styrii | Analiza

Jednak, kto był tym najlepszym? Tutaj warto honorowo przyznać, że Lewis Hamilton pojechał bezbłędne zawody i w jego przypadku nie było się do czego przyczepić. Sześciokrotny mistrz świata ani razu nie był zagrożony na torze. Pozycję lidera stracił tylko raz, na rzecz zespołowego partnera. Valtteri Bottas przedłużył swój pierwszy stint o kilka kółek, a po jego zjeździe do alei serwisowej sytuacja wróciła do normy. Jedyne, czego zabrakło w przypadku lidera Mercedesa, to najszybszego okrążenia i dodatkowego punktu.

Najlepszy zespół

Bezprecedensowo najlepszą ekipą był Mercedes. Niemiecki zespół zdobył dublet i zainkasował 43 punkty do klasyfikacji generalnej, dzięki czemu powiększył przewagę nad rywalami. Tym razem bez neutralizacji i problemów ze skrzynią biegów nie mieli na siebie mocnych. Lewis Hamilton zrobił swoje po starcie z 1. pola, a Valtteri Bottas odrobił straty z kwalifikacji (po starcie z P4).

Wydarzenie dnia

Zdecydowanie wydarzeniem dnia była kolizja zawodników Scuderii Ferrari. Charles Leclerc i Sebastian Vettel zetknęli się ze sobą w 3. zakręcie już na pierwszym okrążeniu. To wyeliminowało ich obu z wyścigu. Winę za zdarzenie wziął na siebie Monakijczyk. Niemiec nie miał za bardzo gdzie uciekać, sędziowie powstrzymali się o kar uznając to za wyścigowy incydent. Porozrzucane kawałki spojlerów i podłogi wymusiły jedyną neutralizację w zawodach już na 1. kółku.

Najwięksi przegrani

W tej kategorii nie należy wskazywać kogo innego jak Scuderię Ferrari. Stajnia z Maranello opuściła GP Styrii z zerowym dorobkiem punktowym. Ich szanse na walkę o dobry rezultat były ograniczone przez możliwości bolidu, ale był chociaż cień szansy na walkę o punkty. Sebastian Vettel słabo ruszył z 10. pola i naraził się na incydenty w środku stawki. Charles Leclerc próbował odrabiać straty po starcie z 14. pola (po karze +3 za blokowanie Daniila Kvyata w czasówce). 

ZOBACZ TAKŻE
Znacie wszystkich mistrzów świata F1? Sprawdźcie się w quizie

Największe rozczarowania

Ogromny zwód mógł czuć Esteban Ocon. Kierowca Renault po świetnej czasówce i dobrym początku wyścigu musiał zakończyć rywalizację przez awarię bolidu. Francuz mógł nawet być w grze o piątą lokatę i taki rozwój sytuacji był przygnębiający. W tym przypadku rozczarował zespół Renault, który skończył z 4 “oczkami” Ricciardo. 8 punktów po dwóch wyścigowych weekendach to osiągnięcie poniżej ich ambicji. 

Niepocieszony po starcie z 3. pola musi być Carlos Sainz. Hiszpan po cichu miał apetyt na coś więcej, ale nie miał tempa. W dodatku sytuację skomplikowali mu mechanicy McLarena, którzy nie mogli dokręcić tylnego lewego koła. Przez to w alei stracił aż 7,2 s, a jeszcze przed zjazdem zajmował 5. miejsce. Dlatego 9. lokata jest kiepska. Udało mu się jednak wyszarpać dodatkowe “oczko” za najszybsze okrążenie w zawodach i na konto dopisze nie 2 a 3 pkt.

Spore problemy w wyścigu miał Pierre Gasly. Francuz ruszał z 7. pozycji i już po starcie stracił ją. Wciąż jednak miał nadzieje na kolejne punkty, ale brakowało mu tempa, wdał się też w przepychanki z rywalami i zakończył jako 15. Jego pech wykorzystał m.in. zespołowy kolega, Daniil Kvyat. Rosjanin dowiózł symboliczny punkt za 10. miejsce i przedłużył passę AlphaTauri.

Wyniki wyścigu

Klasyfikacja generalna: Lewis Hamilton goni Valtteriego Bottasa

Na czele klasyfikacji kierowców pozostał Valtteri Bottas (43). Drugi Lewis Hamilton (37) traci do niego zaledwie 6 punktów. Za nimi niespodziewanie Lando Norris z McLarena (26). Czwarty, mimo nieukończonej rundy, Leclerc (18), dwa oczka za nim Perez, potem Verstappen z pierwszymi punktami w sezonie (15). Później Sainz (13), Albon (12), a czołową dziesiątkę zamykają Stroll i Gasly (po 6 pkt.).

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja kierowców F1 2020

W klasyfikacji konstruktorów Mercedes umocnił się na pozycji lidera MŚ (80). Zdobyli oni ponad 2 razy więcej punktów niż rywale – McLaren (39) i Red Bull (27). Potem Racing Point (22) i Ferrari (19). Renault ma 8 “oczek” i dysponuje dobrym tempem, ale ma tylko punkt przewagi nad AlphaTauri (6) i sześć nad Alfą Romeo (2).

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja konstruktorów F1 2020

Ocena wyścigu: Emocje szykowane na koniec. Lewis Hamilton i spokój

Wyścig o GP Styrii dostarczył mniej emocji niż GP Austrii. Jednak nie można powiedzieć, że był nudny. Znów zabrakło nam walki z przodu o zwycięstwo w zawodach i miejmy nadzieję, że niedługo się jej doczekamy. Lewis Hamilton przez jakiś czas mógł czuć presję ze strony Maxa Verstappena z Red Bulla. Niderlandczyk trzymał się go na dystansie 3 sekund aż do pierwszych zjazdów. Dałbym ocenę 7/10.

Red Bull chciał spróbować podcięcia dzięki szybszemu ściągnięciu swojego lidera, ale to nie pomogło. Mało tego, skomplikowało mu wyścig. Verstappen miał o 10 okrążeń starsze opony od Bottasa i to oznaczało utratę 2. lokaty. Po części spadek tempa wynikał też z uszkodzenia przedniego skrzydła. Obaj chociaż zapewnili nam ciekawy pojedynek.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz F1 2020 - wszystko, co powinieneś wiedzieć

W dalszej części stawki przy Alexandrze Albonie można odnotował zyskanie dwóch pozycji na początku. Taj startował z 6. pola i uporał się z Oconem i Sainzem. Był to jednak koniec fajerwerków z jego strony. Kierowca Red Bulla nie miał tempa najlepszej trójki i był optymalnym oknem zjazdowym, ponieważ mogli oni wykonać dodatkowy pit stop i być nadal przed nim. Na pewno po nim mogliśmy oczekiwać nieco więcej, ale najwyraźniej potrzebuje jeszcze czasu na oswojenie się z samochodem i naukę od zespołowego kolegi.

Mało brakowało, a 24-latek ze stajni z Milton Keynes byłby pokonany przez Sergio Pereza. Meksykanin był bardzo podbudowany swoim tempem i zaryzykował, w wyniku czego uszkodził przednie skrzydło. Za to jego rywal mógł być pewny 4. miejsca. Strach pomyśleć, co wyczyniałyby “Różowe Pantery”, gdyby nie start z końca stawki. Lance Stroll miał nieco łatwiej z 12. pola, ale ostatecznie dojechał za swoim kolegą z Racing Point. Różnica była minimalna (0,066 s) przez uszkodzenia Pereza.

Ekscytująca końcówka

Dramaturgię ostatnich okrążeń wykorzystał Lando Norris. Brytyjczyk wrócił do gry i dogonił walczących o 6. miejsce Daniela Ricciardo i Lance’a Stroll. Wykorzystał ich walkę i wyprzedził, aby przed metą załapać “toczącego się” Pereza. Ostatecznie skończył na 5. miejscu i zapewnił sobie 3. lokatę w “generalce”. Na pewno dla jego rywali dzisiejszy występ też był dobry i nie ma się o co przyczepić. Daleko poza walką był Carlos Sainz, a jeszcze dalej Daniil Kvyat. Za Rosjaninem było sporo walki między kierowcami Alfy Romeo i Haasa. Williams nie był w stanie się wmieszać. George Russell na długo może zapamiętać start z 11. pozycji.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama