Connect with us

Silniki F1 i ich wydajność. Mercedes przed Renault i Hondą, Ferrari daleko

Według analizy wykonanej przez niemiecki “Auto Motor und Sport” silniki F1 wciąż mają duży wpływ na wydajność bolidów. Z ich raportu wynika, że Mercedes ma bezpieczną przewagę nad Renault i Hondą – które dysponują podobną mocą. Ferrari po przebudowie jednotski napędowej znalazło się daleko w tyle.

Opublikowano

w dniu

silniki f1 mercedes 2016 silnik w f1
Fot. Mercedes HPP

Kto szuka “koni”, ten je znajdzie?

Warto przypomnieć, że odkąd pojawił się napęd hybrydowy ponownie temat “silniki F1 i ich osiągi”. Wcześniej, pod koniec ery V8, różnice między poszczególnymi producentami były nieduże i nie przywiązywano aż takiej wagi. W 2014 roku ponownie wszystko wywróciło się do góry nogami. Tym razem najlepszą robotę wykonał Mercedes, Renault i Ferrari musiały gonić, a rok później do walki wkroczyła Honda. Wydawało się, że w obszarze układu napędowego mamy nowego lidera.

Tak naprawdę od 2018 roku wszystko wskazywało na to, że na czoło w tej materii wyszło Ferrari. Niestety inżynierowie z Maranello przekombinowali i za zamkniętymi drzwiami FIA dała im pouczenie. Delegaci techniczni Międzynarodowej Federacji Samochodowej zmusili ich do przebudowy jednostki napędowej i układu wydechowego. Jak widać, zmiany nie wyszły Scuderii na dobre.

Najprawdopodobniej legendarny zespół stosował trik, który pozwalał im manipulować danymi dot. przepływu paliwa, etc. Oficjalnie nie została wypuszczona informacja, o co tak naprawdę poszło. Tutaj jednak nie o tym. Sezon 2020 przyniósł zmianę w postaci zwiększonej wydajności u Mercedesa, Renault i Hondy. Natomiast przy Ferrari szacuje się, że zmiany kosztowały ich 65 KM, co przekłada się na stratę rzędu 50 KM do lidera.

ZOBACZ TAKŻE
Dźwięk silnika w samochodzie: Co go tworzy?

Inżynierowie Mercedes High Performance Powertrains pod wodzą Andy’ego Cowella opracowali rewelacyjną jednostkę. W Brixworth i Brackley nikt nie mógł znieść faktu, że przechytrzyło ich Ferrari. Walka pomiędzy nimi zaostrzała się coraz bardziej. Zwłaszcza sezony 2017 i 2018 dostarczyły nam wiele emocji. Spekulowano, że to rewolucja aerodynamiczna wpłynęła pozytywnie na Włochów, ale wraz z mniejszymi zmianami na 2019 rok sytuacja ponownie się odwróciła na korzyć Mercedesa.

Renault i Honda w miarę blisko Mercedesa. Gorzej z Ferrari

Najprawdopodobniej obecne silniki F1 generują moc ponad 1000 KM. O tym mówi się od 3 lat. Walka rozgrywa się głównie o detale i mały zapas. Niemiecki Auto Motor und Sport wykonał analizę na podstawie trzech ostatnich weekendów GP. Z ich szacunków wynika, że Mercedes znajduje się wyraźnie z przodu. Chociaż nie jest aż tak z przodu jak mogłoby się wydawać.

ZOBACZ TAKŻE
Silnik Mercedesa w Red Bullu? Niki Lauda miał taki plan

Renault i Honda także wykonały dobrą robotę. Francuska jednostka traci około 25 KM, a japońska 30 KM do liderów. To dość interesujące, ponieważ większość skłaniałaby ku postawieniu wyżej Hondy. Jednak autorzy analizy podkreślali, że wiele zależy od charakterystyki czy samych bolidów. Renault zapewnia dodatkową moc w kwalifikacjach, ale też może dostarczać więcej mocy, gdy tego potrzeba. Za to Honda wydaje się zdecydowanie bardziej wydajniejsza na dystansie wyścigu.

Niepokoić może strata Ferrari. Włoski producent traci już około 50 KM do Mercedesa. Obecnie wszyscy pracują nad zniwelowaniem różnic. Gdyby nic się nie zmieniło, najprawdopodobniej Scuderia byłaby z przodu o jakieś 15 KM, zamiast ze stratami. Niestety nie ma innej rady. Specyfikacja z 2019 roku nie może być używana, a przebudowana wersja wymaga zebrania danych i poddania ich analizie.

ZOBACZ TAKŻE
McLaren nie chce uzależnić się od Mercedesa. Czy dobrze na tym wyjdą?

Silniki F1: Jak możliwe było oszacowanie różnic w osiągach?

Cóż, tutaj Auto Motor und Sport zastosował szacunki oparte na “sektorach mocy”. Wzięto pod uwagę dane sekcje toru, do których pokonania kierowcy mają wciśnięty gaz w podłogę. Jednocześnie też brano pod uwagę osiągi wynikające z efektywności charakterystyki aero w poszczególnych zespołach i wyciągnięto średnią dla każdego dostawcy.

ZOBACZ TAKŻE
FIA zatwierdziła limit budżetowy i nowe zasady używania tunelu "aero"

Warto zaznaczyć, że najprawdopodobniej do 2026 roku nie dojdzie do rewolucji silnikowej. W dodatku wraz z limitem budżetowym od 2021 roku pole do poprawy będzie o wiele mniejsze. Dlatego obecni dostawcy skupiają się na wzmożonym rozwoju układu napędowego w obawie przed większymi restrykcjami. Potencjalne straty przed końcem sezonu 2020 będą oznaczały stagnację w kolejnych latach. Obecne hybrydowe turbodoładowane jednostki V6 o pojemności 1.6 l są już mocno zaawansowane. Niektórzy na ich rozwój zainwestowali grubo ponad 250 mln USD i nagłe zmiany są wielu podmiotom “nie na rękę”.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama