Connect with us

TEST | Kia ProCeed GT 1.6 T-GDI 204 KM – frajda gwarantowana

Pandemia koronawirusa nieco opóźniła nasze spotkanie z koreańskim wariatem. Okazało się, że warto było czekać, ponieważ Kia ProCeed GT okazała się ciekawym samochodem. O ile w wielu przypadkach możemy narzekać na dość nudny design i przewidywalność, tak tutaj mamy do czynienia z kombi, które potrafi zmienić się w małego potwora. W dodatku – uwaga! – silnik 1.6 T-GDI o mocy 204 KM potrafi ładnie pomruczeć. Czas na więcej wrażeń!

Opublikowano

w dniu

Kia ProCeed GT główne
Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Kia ProCeed GT daje pozytywne odczucia

Właściwie już po ujrzeniu tegoż modelu czuje się pewien respekt. Jednocześnie szanujesz auto za nieprzeciętną prezencję, a przy okazji czujesz, że może być szybkie. Przednionapędowiec z dodatkiem “GT” często może budzić małe obawy, ale naprawdę bez napędu na tył czy 4×4 można się świetnie bawić. Kia ProCeed GT nadawała się do spokojnej jazdy na trasy, jak i dość dynamicznego zrywu, gdy chcieliśmy mieć więcej funu. Poziom ergonomii kierowcy stał na dość wysokim poziomie, a dodatkowo nic nas nie rozpraszało. To pozwalało czerpać sporo przyjemności z jazdy.

Kia ProCeed GT ruch 1

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Wydawać może się, że 7 sekund do “setki” to nie jest porywający wynik, ale po wystartowaniu od czasu do czasu z dwóch pedałów można poczuć moc. 204 KM w aucie ważącym 1363 kg (oczywiście po doliczeniu kierowcy ponad 1,4 t) po prostu musi być czuć. Jeśli połączymy to z rasowym brzmieniem wewnątrz i na zewnątrz kabiny, to robi się jeszcze przyjemniej.

DCT i schowki

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Po dość sceptycznej opinii o skrzyni 7DCT w Kii Sportage tym razem zwracamy honor, bo w ProCeedzie było o wiele lepiej. Być może to kwestia zestrojenia. Właściwie manetki przy kierownicy nie były zbyt często potrzebne, bo i bez nich czuć było namiastkę “sportu”. Zawieszenie także nie było zbyt sztywne, co jeszcze bardziej zachęcało do jazdy. Dlatego w 6 dni pokonaliśmy 2 000 km.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Kia Sportage GT-Line 1.6 T-GDi 7DCT 4WD - obraz postępu

Co mogło się jeszcze podobać? Na pewno wnętrze, ponieważ siedziało się wygodnie i elementy były dość poprawnie spasowane. Jak na średnią półkę cenową trzeba oddać koreańskiej marce, że wykonali kawał dobrej roboty. Co prawda jeszcze system multimedialny muszą dopracować, aby był bardziej intuicyjny. Zwłaszcza w momencie, gdy musimy dokonać szybkiej korekty w nawigacji itd.

Kia ProCeed tył droga 1

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Czyżby same plusy?

Jeśli wrócilibyśmy na chwilę do samej jazdy, to wrażenia są pozytywne. Kia ProCeed GT reagowała na wszystkie ruchy tak, jak powinna. Prowadzenie było lekkie i przyjemne, a manewrowanie shooting brake’iem nawet w ciasnych uliczkach było przyjemnym doświadczeniem.

ZOBACZ TAKŻE
Kia Stinger po liftingu. Dobrze zrealizowana kosmetyka

Najbardziej zaskoczyć może aktywny tempomat, ponieważ jego reakcja została dobrze zaprogramowana. Auto nie zwalniało zbyt wcześnie, a ustawione odstępy faktycznie takie były. Nie było zaskoczenia w rodzaju: odległość od poprzedzającego pojazdu to długość ich trzech, gdy jest ustawiony jeden. W Kii było wiadomo, że nie będziemy za daleko i szybko uporamy się z wolniejszymi maszynami.

Kia ProCeed GT przód łąka

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Mimo wyłączonego asystenta utrzymywania pasa ruchu włączał się pilot, który korygował nasz tor jazdy. Rozwiązanie wydawać może się dość specyficzne. W większości przypadków kierowca nie przepada, jak komputer ma przejmować kontrolę. Jednak tutaj jest to chwilowe i pomaga w przypadku zmęczenia utrzymać równy tor jazdy i utrzymywanie się w pasie. Oczywiście, gdy ktoś za bardzo będzie chciał, aby to pilot kierował, system przypomni kierowcy o powrocie rąk na ster.

Plusem nadwozia shooting brake jest też fakt, że dostajemy kombi ze sportowym zacięciem, które może być też dość pakowne.

Wyposażenie

Co i ile kosztuje? To zawsze przychodzi wszystkim na myśl, gdy jesteśmy przy wyposażeniu auta. W przypadku testowego egzemplarza można zacząć od lakieru metalizowanego. Nasz czerwony zapisany jako Track Red kosztowałby 2300 zł. Jednak zarówno on, jak i pakiet wnętrza ze skórzaną tapicerką przeszywaną czerwonymi nićmi z emblematami GT i 18-calowe felgi GT są już w cenie.

wnętrze Kii

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Można też tutaj wspomnieć o cyfrowych zegarach, nawigacji z multimediami, nagłośnienie JBL, indukcyjnej ładowarce, zestaw usług cyfrowych i system rozpoznawania innych pojazdów. Jednak one składają się na pakiet technologiczny o wartości 7500 zł. Do tego mieliśmy też styczność ze szklanym otwierany dachem za 3500 zł czy pakietem premium (dzielona kanapa i elektryczne otwieranie/zamykanie klapy bagażnika) o wartości 3500 zł. Na koniec można jeszcze dodać pakiet bezpieczeństwa dla wersji z 7-biegową przekładnią DCT, który kosztuje kolejne 3500 zł. W sumie dodatkowe wyposażenie dla Kia ProCeed GT wynosi przeszło 18,5 tys. złotych.

GT fotele

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Z niektórych rzeczy możecie zawsze zrezygnować. Chociaż według nas otwierana panorama czy elektrycznie sterowana klapa bagażnika są przydatne. To oczywiście kwestia indywidualna, ale teraz wiecie, gdzie można “zaoszczędzić”.

Spalanie

Kia ProCeed GT nie jest najoszczędniejszym autem, jeśli chodzi o zużycie paliwa. Właściwie odmiana shooting brake z racji swoich gabarytów bliższych kombi i z usportowionym motorem pod maską teoretycznie nie może palić mało. Jednakże w sumie przy spokojnej jeździe w cyklu mieszanym mogliśmy osiągnąć około 7,8 l/100 km. W mieście trzeba było liczyć się z przekroczeniem granicy 9,5 litra.

ProCeed GT ruch 2 tył

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Za to w trasie np. bez dwupasmówek spokojnie mogliśmy próbować utrzymać się przy 8 litrach, często też schodząc niżej. W przypadku wykorzystania autostrad i ekspresówek trzeba liczyć się z 8,9-9,3 l/100 km w zależności od natężenia ruchu. Wliczyć należy też częstsze korzystanie z trybu Sport, który aż nadto nie zawyżał średniej, co było ogromnym plusem. Bak o pojemności 50 litrów pozwalał mi przeważnie zakręcić się koło łącznej trasy – 670 km.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Seat Leon ST Cupra 2.0 TSI 300 KM 4Drive - wrażenia gwarantowane

Kia ProCeed GT. Czy to droga przyjemność?

Już odpowiadamy. Na pewno koreański shooting brake może skusić nie jednego petrolheada. Kia wiedziała co robi, wypuszczając ProCeeda GT. Za nasz testowy egzemplarz trzeba by było liczyć się z kwotą rzędu 136 990 zł. W przypadku wyboru skrzyni manualnej, 6-biegowej, można nawet zejść poniżej 113 tys. złotych. Wciąż tutaj mowa o wersji GT. 

bok łąka 1

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Jednak jeśli ktoś nie potrzebuje 204 KM i sportowych walorów to może mieć ten model jeszcze taniej. Tym razem skupimy się wokół GT-Line. Za podstawową wersję z 1.0 T-GDI o mocy 104 KM i 6-biegowym manualem możemy wydać w granicach 97 000 zł. Za to po dopłacie ok. 4 500 zł mamy już większy motor o poj. 1.4 i mocy 140 KM. Gdybyśmy chcieli do tego większego mieć automat 7DCT, to już oscylujemy w granicach 108 tys. zł.

Podobnie jest zresztą w przypadku diesla 1.6 CRDI SCR 6MT o mocy 136 KM. Jeśli dopłacimy do automatu wciąż zamykamy się w 115 000 zł. Jak na tak przyjemne auto dla oka i dające odpowiedni komfort można uznać, że “wygląda na droższy”.

Kia ProCeed GT: Podsumowanie

Kia ProCeed GT 1.6 T-GDI 204 KM
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Wyposażenie
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.7

Podsumowanie

Kia ProCeed w wersji GT potrafi zaspokoić oczekiwania nawet nieposkromionego kierowcy. Moc 204 KM w przednionapędowym, zwinnym kombi o masie poniżej 1400 kg jest wystarczająca. W tym aucie możemy cieszyć się nawet szarą codziennością. Mamy sportowe osiągi w dość pakowanej budzie, która w dodatku wygląda świetnie. Nie bez powodu niektórzy z daleka mylą te auto z Porsche Panamerą. W dodatku ProCeed nie jest aż tak drogi i możemy o nim myśleć, nie mając jeszcze 100 tys. złotych na koncie. Oczywiście znajdziemy kilka mankamentów przy obsłudze systemu multimediów, nawigacji, etc. Jednak komfort, wysoki poziom ergonomii kierowcy zaciera większość niedoskonałości. W porównaniu z modelem Sportage, tutaj 7-stopniowa DCT została skalibrowana o wiele lepiej.

tył 1 łąka

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Zdjęcia

Zdjęcia do naszej galerii wykonał Adrian Zieliński z Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna i Zieliński Fotografia. W portfolio naszego fotografia znajdziecie wiele innych interesujących sesji. Zapraszamy do oglądania.

nawigacja

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

klima

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama