Czego szukasz?

Formuła 1

Kevin Magnussen i Romain Grosjean rozstają się z Haasem. Co dalej?

Kevin Magnussen i Romain Grosejan potwierdzili odejście z Haasa wraz z końcem 2020 roku. Najprawdopodobniej nie zobaczymy ich w przyszłorocznej kampanii. Kto zajmie ich miejsce w amerykańskim zespole? Być może na kolejne ogłoszenie nie będziemy długo czekać.

Kevin Magnussen i Romain Grosjean odejdą z Haasa po sezonie 2020
Fot. Haas F1 Team

Koniec pewnej ery w Haasie

Stajnia z Kannapolis potwierdziła rozstanie z dwójką swoich dotychczasowych kierowców. Oznacza to, że w sezonie 2021 wymienią swój skład i może być to podyktowane wieloma względami. W jednym z materiałów już wam o tym wspominałem. Kevin Magnussen i Romain Grosjean mają małe szanse na pozostanie w F1, ponieważ wolnych miejsc jest coraz mniej i nie są też „pożądanym” towarem dla innych zespołów.

ZOBACZ TAKŻE
Karuzela transferowa w F1 nabiera tempa. Kto dostanie życiową szansę?

Przypomnijmy, że Duńczyk i Francuz jeździli razem od początku 2017 roku. Za to w 2016 roku, gdy ekipa debiutowała, w składzie już był Grosjean. W pierwszym sezonie w Haasie jeździł też Esteban Gutierrez, który teraz jest jednym z rozwojowych kierowców Mercedesa. Meksykanin niczym nie błyszczał, a na jego miejsce wskoczył Magnussen, który mimo solidnej postawy w Renault stracił posadę. Nic dziwnego, że 4 lata razem przywołują w amerykańskim zespole wiele wspomnień.

Haas nigdy nie zapomni debiutu, gdy to w GP Australii 2016 Romain Grosjean wywalczył 6. miejsce. Jakby tego było mało, później w Bahrajnie poprawił ten wyczyn i zdobył 5. lokatę. Kolejny sezon, w którym w życie weszła rewolucja „aero” był dość pechowy. Zdecydowanie lepiej było w 2018 roku, kiedy to stajnia z Kannapolis walczyła z Renault o 4. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Kevin Magnussen zajął wówczas niezłe 9. miejsce na koniec sezonu, a ekipa skończyła kampanię na 5. miejscu.

Kevin Magnussen i Romain Grosjean. Co po nich zostanie?

Haas może po nich odnotować dość dużo solidnych wyników. W GP Monako 2017 obaj zawodnicy zdobyli pierwsze podwójne punkty, a w GP Austrii 2018 przecięli metę na 4. i 5. miejscu. Najprawdopodobniej te rezultaty będzie im trudno poprawić na nadchodzących latach. Od 2019 roku wyzwaniem dla ekipy z Kannapolis jest punktowanie. Szef amerykańskiego zespołu doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego podziękował swoim podopiecznym.

Chcę podziękować zarówno Romainowi [Grosjeanowi – przyp. red.], jak i Kevinowi [Magnussenowi – przyp. red.] za ich ciężką pracę i zaangażowanie w Haas F1 Team w ciągu ostatnich kilku sezonów. Romain był fundamentalną częścią naszej firmy, ponieważ [na 2016 rok – przyp. red.] staraliśmy się zdobyć kierowcę zarówno z szybkością, jak i doświadczeniem. Jego wyniki na początku 2016 roku były słuszną nagrodą nie tylko za jego własny talent, ale także za wysiłek, jaki zespół włożył, aby być na starcie w tamtym sezonie – powiedział Guenther Steiner.

ZOBACZ TAKŻE
Ralf Schumacher: F1 może stracić Haasa i Williamsa, ale też i Mercedesa

Kiedy później Kevin Magnussen dołączył do sezonu, zobaczyliśmy natychmiastowy progres z oboma samochodami, które zdobyły punkty i oczywiście nasze pierwsze podwójne punkty zakończyliśmy w 2017 roku w Monako. Mamy razem wiele dobrych wspomnień – w szczególności sezon 2018, kiedy zajęliśmy piąte miejsce w tabeli dopiero w trzecim sezonie. Romain i Kevin odegrali znaczącą rolę w tym sukcesie. Oczywiście w sezonie 2020 pozostało jeszcze wiele wyścigów. Bez wątpienia był to trudny rok, ale obaj kierowcy dali z siebie wszystko za kierownicą VF-20. Cenimy ich wkład i doświadczenie, aby nadal popychać zespół do grudniowego Grand Prix Abu Zabi – zakończył szef Haasa.

Co o końcu przygody sądzą kierowcy? 

Cześć wszystkim. Sezon 2020 będzie moim ostatnim z zespołem Haas F1. Świetnie się bawię z zespołem przez cztery lata i patrzyłem wstecz na wspaniałą podróż. Bycie częścią zupełnie nowego zespołu było wyzwaniem, które bardzo mi się podobało i przyniosło mi ogromne doświadczenie, które pomogło mi się rozwinąć jako kierowca wyścigowy. Chciałbym zwrócić się do Gene’a, Guenthera i całego zespołu wyścigowego za ich lojalność i zaufanie do mnie przez ostatnie cztery lata. Nadal pracuję nad swoimi planami na przyszłość, które ogłoszę w odpowiednim czasie. W tym sezonie jest jeszcze sześć wyścigów i jestem zdeterminowany, aby dać mi wszystko do ukończenia. Dziękuję wszystkim za wsparcie – czytamy w oświadczeniu Kevina Magnussena.

Ostatni rozdział jest zamknięty, a książka skończona. Jestem w Haasie od pierwszego dnia. Pięć lat, podczas których przechodziliśmy przez wzloty i upadki, zdobyliśmy 110 punktów w 92 wyścigach, ale podróż była tego warta. Wiele się nauczyłem, poprawiłem się, by być lepszym kierowcą, a także lepszym człowiekiem. Mam nadzieję, że pomogłem także innym członkom zespołu w poprawieniu się. To chyba moja największa duma, bardziej niż którykolwiek z pierwszych szalonych wyścigów w 2016 roku czy P4 w GP Austrii w 2018 roku.
Życzę zespołowi wszystkiego najlepszego na przyszłość – przyznał Romain Grosjean.

Jaki skład kierowców skompletuje Haas?

Zagraniczne media donoszą o tym, że Amerykanie mogą ogłosić swój skład już w trakcie weekendu o GP Portugalii. W ostatnim czasie głównym faworytem do zajęcia jednego z kokpitów jest Nikita Mazepin. Wicemistrz GP3 z 2018 roku i obecnie 6. zawodnik w „generalce” F2 może liczyć na duży wkład finansowy od swojego ojca, Dimitrija. Rosyjski biznesmen od lat starał się wejść do F1, ale większość planów przejęcia zespołów zakończyła się fiaskiem. Haas od lat nie jest w najlepszej sytuacji i zapewne zastrzyk gotówki z Rosji im się przyda. Zwłaszcza, że jednym z kandydatów jest też Robert Shwartzman, za którym stoją Ferrari i Boris Rotenberg z SMP Racing.

ZOBACZ TAKŻE
Robert Shwartzman - talent, który może podążyć drogą Charlesa Leclerca

Mimo wszystko dwóch nowicjuszy z Rosji w amerykańskim zespole niekoniecznie może być dobrym pomysłem. Guenther Steiner zawsze chciał mieć chociaż jednego doświadczonego zawodnika, ale wydaje się to mało realne. Nico Hulkenberg i Sergio Perez nie są faworytami do startów w Haasie od 2021 roku. Niewątpliwie dużą szanse może mieć Mick Schumacher, któremu może nie zwolnić się miejsce w Alfie Romeo. Syn siedmiokrotnego mistrza świata prowadzi w klasyfikacji F2 i jest pierwszym wyborem Akademii Ferrari do F1. Najprawdopodobniej Scuderia nie chce jeszcze pożegnać Antonio Giovinazziego i musi liczyć na dogadanie się z drugim klientem.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama