Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Ksywy kierowców F1: Skąd się wywodzą? Od El Maestro po Icemana

Już od pewnego czasu przybliżamy wam historie legend motorsportu, Formuły 1, zespołów i producentów. Jak się okazuje równie interesujący jest temat pt. “ksywy kierowców F1”. Niemal każdy zna “Latającego Szkota/Fina”, “Nando”, “Schumiego”, ale o niektórych można było wcześniej nie słyszeć. W tym artykule przybliżymy wam 22 zawodników, którzy w trakcie karier zyskali swoje pseudonimy.

Opublikowano

w dniu

Kimi Raikkonen Iceman ksywy kierowców F1 historia
Fot. Motors Addict / Kimi Raikkonen zyskał przydomek "Iceman"

Czasem wydaje się, że wśród obecnych zawodników nie ma aż tak wielu “przezwisk”. Jednakże ksywy kierowców F1 przewijały się z biegiem lat. Na przykład Daniel Ricciardo zyskał przydomek “Danny”, dawniej Lewis Hamilton był “FIAmiltonem”, a Sergio Perez to “Checo”. Oczywiście nie można zapomnieć o obecnym weteranie, Kimim Raikkonenie, który już na początku kariery stał się Icemanem. Za to Max Verstappen był często “Mad Max”, a Nico Hulkenberg od razu stał się “Hulkiem”. Zawodnicy od zawsze mieli do siebie duży dystans.

22 najciekawsze ksywy kierowców F1

Juan Manuel Fangio: El Maestro

El Maestro Fangio ksywy kierowców f1

Fot. Twitter / Juan Manuel Fangio

Niewątpliwie jeden z największych, a także najbardziej szanowanych kierowców w historii Formuły 1. Argentyńczyk był darzony respektem nie tylko ze względu na pięć tytułów MŚ w latach 1951 i 1954-1957. “El Maestro” przylgnęło do niego nie tylko za sprawą rozgłosu i dziennikarzy, ale głównie za sprawą rywali. Trudno znaleźć kierowcę F1, który byłby aż tak ceniony i uznawany za uczciwego. Historię Juana Manuela Fangio przybliżaliśmy wam przy okazji recenzji dokumentu Netflixa. To właśnie od 5-krotnego czempiona wypadało zacząć listę “ksywy kierowców F1”.

ZOBACZ TAKŻE
"Fangio: człowiek, który poskromił maszyny" - rywalizacja to nie wszystko | RECENZJA

Maurice Trintignant: Le Pétoulet

Ten francuski kierowca ścigał się w latach 1950-1964. W sumie wystartował w 82 wyścigach i wygrał dwukrotnie GP Monako (1955, 1958). W sezonach 1954-1955 i 1957 reprezentował Scuderię Ferrari. Dwa razy był w gronie 4 najlepszych zawodników na koniec kampanii. W 1954 roku, poza F1, wygrał nawet 24h Le Mans. Jednak jego przydomek “Le Pétoulet” nie wziął się z zachowania na torze. 

Maurice Trintignant F1 twitter

Fot. Formula 1 / Maurice Trintignant

Maurice Trintignant podczas II wojny światowej trzymał swoje wyścigowe Bugatti w stodole. Gdy w końcu mógł je wyciągnąć, aby ścigać się w Paryżu, musiał się szybko wycofać. Okazało się, że w układzie paliwowym znalazły się odchody szczurów. Stąd “Le Pétoulet”, które w dosłownym tłumaczeniu z francuskiego są “mysimi odchodami”.

José Froilán González: The Pampas Bull, El Cabezon

Rodak Juana Manuela Fangio nie osiągnął aż tak dużo w F1. Mimo to, dał się zapamiętać jako “The Pampas Bull”. To angielskie odniesienie do hiszpańskiego “El Cabezon” (tłum. gruba głowa). Brytyjska prasa bywałą uszczypliwa w stosunku do Gonzáleza za sprawą masywnej sylwetki i krzepkiego podejścia do rywalizacji.

Matt Bishop Twitter José Froilán González

Fot. Matt Bishop / José Froilán González

José Froilán González zostanie zapamiętany także jako pierwszy zdobywca wiktorii w barwach Scuderii Ferrari. Było to w GP Wielkiej Brytanii 1951 na torze Silverstone.

Piero Taruffi: El Zorro Plateado/Srebrny Lis

Włoski kierowca ścigał się w F1 od 1950 do 1956 roku. Bardzo ładny przydomek pochodzi natomiast z 1951 roku. Taruffi brał udział w wyścigu Carrera Panamericana w Meksyku. Wówczas miał wtedy 45 lat i trochę przedwcześnie rozjaśnił włosy. Lokalni dziennikarze nadali mu przydomek El Zorro Plateado, czyli Srebrny Lis.

Piero Taruffi SnapLab Twitter

Fot. SnapLab / Twitter

Mike Hawthorn: Muszka (Le Papillon)

Mistrz świata z 1958 roku zyskał przydomek Le Papillon (tłum. muszka) dzięki swojej charakterystycznej muszce. Fracuzi uszczypliwie nazwali tak pierwszego brytyjskiego czempiona F1. W brytyjskiej prasie często określano go też jako „The Farnham Flyer”. Brytyjczyk zginął w wypadku samochodowym w 1959 roku.

Mike Hawthorn F1 ksywy kierowców F1

W przypadku trzykrotnego mistrza świata F1 (1959-1960, 1966) i założyciela ekipy Brabham wyjaśnienie jest proste. Jack Brabham miał czarne włosy i delektował się ciszą. To było dość nietypowe dla kierowców z tamtego okresu. Stąd przydomek “Black Jack”, czyli “Czarny Jack”. Nie chodzi tutaj o zamiłowanie do hazardu i kasyn, ponieważ Australijczyk zawsze musiał mieć wszystko pod kontrolą. Nie miał zamiaru być ciągle zależnym od losu. Jak widać ksywy kierowców F1 nie powinny być traktowane zbyt dosłownie.

Jack Brabham

Fot. Stuart Dent / Jack Brabham

Jim Clark: Flying Cattle

Dwukrotny mistrz świata F1, startował w latach 1960-1968. Jego karierę przerwał tragiczny wypadek na Hockenheimringu w 1968 roku podczas wyścigu F2. W sezonach 1963 i 1965 sięgał po mistrzowskie laury w Formule 1. Jego kariera kojarzona może być tylko z jednym zespołem, czyli Lotusem. “Flying Cattle” (dosłownie “latające bydlę”) wzięło się od jego szybkości i skojarzeń z rodzinną farmą.

Jim Clark EightMike Twitter

Fot. EightMike / Twitter

ZOBACZ TAKŻE
Jim Clark: Od owczarza do mistrza świata F1 | Legendy motorsportu

Denny Hulme: The Bear/Niedźwiedź

Mistrz Świata z 1967 roku zyskał przydomek “The Bear” (tłum. niedźwiedź) ze względu na swój charakter i wygląd. W młodości skłonność Hulme do jazdy bez obuwia doprowadziła do tego, że prasa w jego rodzinnej Nowej Zelandii określiła go jako Barefoot Boy from Te Puke. Ale solidny zawodnik, który pozostaje chyba najbardziej nieokreślonym mistrzem świata w historii F1, został później nazwany „Niedźwiedziem” w odniesieniu zarówno do jego surowych cech, jak i często irytującego usposobienia.

Denny Hulme F1 The Bear ksywy kierowców F1

Fot. McLaren Team / Twitter

Graham Hill: Mr Monaco

Rekord wąsatego Anglika w Monako mówi sam za siebie. W latach 1963-1969 roku pięciokrotnie wygrał w Księstwie, a w pozostałych dwóch wyścigach zajął miejsce na podium. Tyle samo zwycięstw w Monte Carlo ma Michael Schumacher. Jedno więcej od tej dwójki ma Ayrton Senna (1987, 1989-1993). Jednak to Graham Hill jako pierwszy znalazł patent na jazdę po tym ciasnym torze, dlatego to jemu przypisuje się ksywkę “Mr Monaco”.

Graham Hill Mr Monaco

Fot. F1 / Graham Hill

Mike Hailwood: Mike the Bike

Jeden z nielicznych zawodników, obok Johna Surtessa, któremu udało się ścigać z sukcesami na jednośladach i czterokołowcach. Mike Hailwood, mistrz świata w każdej klasie i wielokrotny zwycięzca Isle of Man TT, był goliatem w świecie motocykli. Dlatego nawet, gdy z powodzeniem przestawił się na cztery koła, zawsze był znany tylko jako “Mike the Bike”.

Brytyjczyk ścigał się w F1 w latach 60. i 70. W 1972 roku w barwach Surtessa był drugi podczas GP Włoch, a w 1974 w McLarenie zdobył trzecie miejsce w GP RPA. Zginął w 1981 roku w wypadku samochodowym.

Jean Pierre Jarier: Jumper

Francuz ścigał się w F1 w latach 1971 i 1973-1983. Niektórzy mogliby założyć, że jego ksywka wzięła się z energicznego stylu jazdy. Jean Pierre Jarier był często zbyt szybki poza linią wyścigową, ale nie o to chodzi. Większość źródeł podaje, że syn Robina Herda, współzałożyciela ekipy March źle wymówił jego nazwisko. Zamiast Jarier dało się usłyszeć “Jumper”.

Vittorio Brambilla: Goryl z Monzy

Włoski zawodnik urodził się w 1937 roku w Monzie. W F1 startował w latach 1974-1980 i przez ten czas reprezentował ekipy: March, Surtess i Alfa Romeo. W 1975 roku udało mu się wygrać GP Austrii. Zmarł na atak serca w 2001 roku.

Vittorio Brambilla Stuart dent Goryl ksywy kierowców F1

Fot. Stuart Dent / Twitter

Skąd wzięło się jego “przezwisko”? Vittorio Brambilla miał „sylwetkę zapaśnika” i był czasami odpowiednio dziki za kierownicą. Jego przydomek nie tyle się rymował, co pasował do jego pochodzenia. Według nieżyjącego już lekarza F1, Sida Watkinsa, miał też siłę naczelnych. – Jego uścisk dłoni jest miażdżący – napisał Watkins w swojej autobiografii. – [on – przyp. red.] cieszy się, gdy nieszczęsny odbiorca krzywi się, gdy zaczyna działać… Stąd The Monza Gorilla, czyli “Goryl z Monzy”.

James Hunt: Hunt the Shunt (James Scrap)

Większość, nawet jeśli nie było jej dane śledzić jego poczynań, to go zna. Głównie za sprawą filmu “Rush” (w Polsce występującym jako “Wyścig”). Mistrz świata z 1976 roku zasłynął z brawurowego stylu jazdy, który nie jeden raz owocował incydentami na torze. James Hunt zawsze stawiał życie na szali i żył dla adrenaliny i… imprez. Był on agresywny na torze, jak i poza nim.

James Hunt ksywy kierowców F1

Fot. Twitter / James Hunt

Zasłynął jako niespodziewany triumfator GP Formuły 1 w ekipie Hesketh. Wcześniej od Formuły 3 toczył już zacięte boje z Niki Laudą, a ich przygody doczekały się ekranizacji. Przezwisko “Shunt” czy też “James Scrap” zyskał głównie za sprawą swojego podejścia do sportu.

Niki Lauda: The Rat, Szczur

niki lauda the rat ksywy kierowców F1

Fot. Stuart Dent / Twitter

Austriak słynął z bezkompromisowego stylu bycia. Nie zależało mu na tym, czy inni go lubią. Pragnął jedynie sukcesu. W 971 roku dostał pierwszą okazję startu w F1 w swoim domowym GP Austrii w ekipie March. Jednak jego kariera w królowej sportów motorowych nabrała tempa w 1973 r. wraz z dołączeniem do BRM-u. Później dostał swoją życiową szansę w Scuderii Ferrari, a w latach 1975, 1977 zdobył mistrzowskie tytuły. W latach 1980-1981 nie było go w sporcie. Po powrocie zdobył ostatnią, trzecią koronę zMcLarenem w 1984 roku.

ZOBACZ TAKŻE
Niki Lauda - talent i ciężka praca aż do perfekcji | Legendy motorsportu

Kiedy Niki Lauda włamał się do sportów motorowych jako młodzieniec z kozakami, niektórzy nazywali go „Myszką”, podczas gdy jego późniejszy chłód i pozorna emocjonalna swoboda za kierownicą przyniosły mu przydomek „Komputer”. Ale ostatecznie znany był inny przydomek – „Szczur”. „Marketingowiec pomyślał o tym z powodu moich zębów”, powiedział Lauda, który był również znany w różnych miejscach jako „Król Szczur” i „Super Szczur”.

Alain Prost: Profesor

Na początku swojej kariery w Formule 1, francuski kierowca uchodził już za wielki talent. Jednak zawsze brakowało czegoś, aby zacząć zdobywać mistrzowskie tytuły. Jednak w latach 1984-1985 miał on okazję sporo nauczyć się od Nikiego Laudy. Austriak był zawsze tym kierowcą, który kalkulował ryzyko i skupiał się na dojeżdżaniu do mety. Alain Prost przekonał się, jak ważna jest kalkulacja, gdy w 1984 roku przegrał z nim tytuł o pół punktu.

Ostatnie zwycięstwo McLaren TAG-Porsche 1987 Prost GP Portugalii

Fot. Motorsport Images / Alain Prost wygrał GP Portugalii 1987, czyli ostatni wyścig, w którym najlepszy był bolid z silnikiem Porsche

Od 1985 roku zobaczyliśmy jeszcze mocniejszego Francuza, który zaczął wykorzystywać swój gładki, ekonomiczny styl jazdy do sięgania po mistrzowskie laury. Rywale zaczynali nazywać go “The Profesor”. Najważniejsze było dla niego nie ryzykowanie i zwycięstwa, ale doprowadzenie auta do mety – najlepiej na jak najwyższej pozycji. Wielu innych kierowców porównuje się do stylu jazdy Alaina Prosta – ostatnio czyniono tak z Nico Rosbergiem. Jednakże sam czterokrotny MŚ nie zgadza się z podobnym porównaniem. Według niego każdy zawodnik jest inny.

Nigel Mansell: II Leone/Lew

Mistrz świata z 1992 roku mógł cieszyć się wieloma przydomkami w trakcie kariery. Jednak jedno mógł polubić szczególnie. W swoim kraju cieszył się rozpoznawalnością jako “Our Nige”, a Amerykanie nazywali go “Red Five” (Czerwoną Piątką) – odnosiło się to do jego numeru startowego. Jednakże w okresie startów dla Ferrari (1989-1990), Tifosi pokochali go za jego waleczność i okrzyknęli “II Leone”. Nic dziwnego, ponieważ “Lew” charakteryzował naprawdę odważny styl jazdy.

Giovanni Lavaggi: Johnny Carwash

Tego Pana niektórzy kibice mogą kojarzyć. Bowiem ścigał się on w Formule 1 w latach 90-tych. Giovanni Lavaggi wystąpił w 7 Grand Prix w barwach Pacific GP i Minardi w latach 1996-1996. O dziwo “Johnny Carwash” wzięło się z tego, że było dosłownym tłumaczeniem nazwiska Włocha na język angielski. Samemu zainteresowanemu się ono spodobało i wywoływało uśmiech, mimo skojarzeń z myjnią samochodową. Bowiem wolał on takie określenie, aniżeli “Johny Lasagne”, jak zwykł nazywać go jego szef z IndyCar.

Giovanni Lavaggi

Fot. Formula 1 / Giovanni Lavaggi

ZOBACZ TAKŻE
Najgorsze zespoły F1 w historii. Różne przepisy na porażkę?

Andrea de Cesaris: Andrea de Crasheris

Włoski kierowca startował w latach 1980-1994. Zasłynął on z dużej liczby wypadków, które oznaczały dobór przydomka “Crasheris”. Ścigał się dla Alfy Romeo, Ligiera, Minardi, Scuderii Italia, Tyrrella i Saubera. Udało mu się 5-krotnie stanąć na podium. Andrea de Cesaris wystartował łącznie w 208 Grand Prix, a mimo to ani razu nie wygrał, co do dziś jest rekordem. W 2014 roku rozbił się na motocyklu.

Andrea de Cesaris

Fot. Stuart Dent / Twitter

ZOBACZ TAKŻE
Zwycięzcy Grand Prix, którzy nawet na moment nie objęli prowadzenia

Michael Schumacher: Schummel-Schumi, Schumi

Siedmiokrotny mistrz świata to najbardziej utytułowany kierowca w historii F1. Niemiec był podziwiany przez wielu za upór w dążeniu do celu i oddanie zespołowi. Jednakże przez całą karierę zdążył też naskrobać. W 1994 roku zdobył pierwsze mistrzostwo z Benettonem, doprowadzając do kolizji z bezpośrednim rywalem – Damonem Hillem. Wówczas przypisano mu pseudonim “Schummel-Schumi”, czyli dosłownie “Oszust-Schumi”. Wielokrotnie krytykowano go za naginanie i łamanie zasad. W 1997 roku po dyskwalifikacji za celową kolizję z Jacquesem Villeneuve’em znów był na ustach wszystkich.

W późniejszych latach wrócono do formy “Schumi”, gdy wraz z Ferrari razem zdobywał 5 MŚ z rzędu. Wówczas na kolejny “mały” skandal trzeba było czekać do 2006 roku i GP Monako, kiedy Schumacher celowo zaparkował w 3. sektorze. Jednak po dyskwalifikacji nie wrócił człon “Schummel”.

ZOBACZ TAKŻE
"Był niezrozumiany". Ross Brawn wziął w obronę Michaela Schumachera

Fernando Alonso: El Nando, teflonso. Ksywy kierowców F1 i kolejna kontrowersja

Dwukrotny mistrz świata F1 (2005, 2006) zdobył przydomek “El Nando” już w niższych seriach. Chodziło o sposób wyrażania radości przez nie tak wysokiego zawodnika. Hiszpan mierzy sobie 171 cm wzrostu. Niższy był jego rówieśnik i późniejszy team-mate, Felipe Massa, który miał 166 cm. Mimo wszystko pseudonim się przyjął i dziś ujmowany jest jako “Nando” od imienia zawodnika.

powrót Fernando Alonso 2021 Renault Twitter

Fot. Abraham Marqués / Twitter

Fernando Alonso miał też inną ksywkę, ale nie zyskała ona na popularności. “Teflonso”, tak sporo fanów wyrażało się o hiszpańskim czempionie przez powiązanie z aferami. Najpierw spygate w McLarenie w 2007 roku, gdzie oskarzono jego i Pedro de la Rosę o wsypanie zespołu u FIA i stworzenie toksycznej relacji. Następnie chodziło także o crashgate z GP Singapuru 2008, które wyszło na jaw w 2009 roku po zwolnieniu Nelsinho Piqueta z Renault. Brazylijczyk miał celowo rozbić się, aby wywołać neutralizację, która pozwoliła Alonso wygrać wyścig po starcie z 15. pola.

ZOBACZ TAKŻE
Alonso był niesłusznie obwiniony za Spygate?

Kimi Räikkönen: The Iceman

Mistrz świata z 2007 roku kojarzony jest z chłodnym stylem życia. Jest taki na torze, w kokpicie, jak i poza nim. Nic dziwnego, że nazwano go “The Iceman”. Nowy przydomek na liście “ksywy kierowców F1” nadał mu nie kto inny jak Ron Dennis. Brytyjczyk był szefem Kimiego Raikkonena za czasów jego startów w McLarenie (2002-2006). Samemu kierowcy “przezwisko” nawet się spodobało.

ZOBACZ TAKŻE
Kimi Raikkonen i Alberto Ascari. Obaj dzierżą jeden rekord

Iceman ksywy kierowców F1 Raikkonen 2005

Fot. f1elvis.com / Kimi Raikkonen i “Elvis” (w bolidzie)

Nico Rosberg: Britney. Najzabawniejsze na liście “ksywy kierowców F1”

W 2006 roku Nico Rosberg zadebiutował w Formule 1. Niemiec z młodzieńczym wyglądem i falowanymi blond włosami zwrócił na siebie uwagę. Oczywiście nikt nie miał wątpliwości, że zasłużył na swoją szansę, bo w końcu w 2005 roku triumfował w serii GP2 (odpowiedniku obecnej F2). Jednak w Williamsie niektórzy mieli mały ubaw i zaczęli z niego żartować. Czasem dochodziło do parodii, gdy pojawiało się zdjęcie paszportu Nico, a na nim zdjęcie piosenkarki Britney Spears.

Nico Rosberg Britney 2006 ksywy kierowców F1

Fot. Williams / Nico Rosberg w 2006 roku

Pomysłodawcą nowego przydomka był ówczesny partner zespołowy Rosberga. To właśnie Mark Webber w rozmowach z inżynierami zaczynał nazywać młody talent “Britney”. Kuriozalna sytuacja miała miejsce w trakcie GP Brazylii 2006, podczas którego obaj zawodnicy uczestniczyli w kraksie. Niemiec stracił przedni nos, a Australijczyk tylny spojler. Obaj mieli zjechać do alei serwisowej na naprawę. Jako, że krócej wymienia się przednią partię, to Webber miał puścić Rosberga. Następnie, gdy do tego doszło, w kolejnym sektorze syn Keke wypadł z toru, rozbijając się. Wtedy padł komunikat ze strony kierowcy z Antypodów: – Britney w ścianie […]. Następnie inżynier odparł: – tak. 

ZOBACZ TAKŻE
Porsche w F1: Początki, sukcesy jako dostawca i marny ostatni epizod

Na szczęście dla Nico Rosberga pseudonim “Britney” nie przyjął się na stałe. Mistrz świata z 2016 roku przed dopięciem swego zmieniał już nieco swój wizerunek, w tym m.in. fryzurę.

Jako, że do F1 puka coraz więcej nowych zawodników, to w przyszłości lista pt. “ksywy kierowców F1” może zostać poszerzona. Jeśli znacie inne pseudonimy kierowców wyścigowych, podzielcie się nimi w komentarzach!

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama