Connect with us

Formuła 1

Przyszłość Red Bulla w F1 zagrożona? Zostaną tylko ze “swoim” silnikiem

Decyzja Hondy o opuszczeniu F1 po sezonie 2021 może mieć dużo większe konsekwencje niż mogłoby się wydawać. Przyszłość Red Bulla, jak i AlphaTauri stoi pod znakiem zapytania w związku z brakiem silników na 2022 rok. Austriacy nie chcą się poddawać, a kibicuje im nawet szef rywali, Toto Wolff.

Opublikowano

w dniu

przyszłość Red Bulla
Fot. Red Bull Content Pool

Rozstanie z japońskim producentem nie musi oznaczać dla ekip z Milton Keynes i Faenzy braku rozwiązań. Renault, które będzie miało jednego klienta – Alpine – zadeklarowało, że spełni regulaminowy obowiązek i dostarczy swoje silniki starym klientom. Jednakże ze słów Cyrila Abiteboula można było wywnioskować, że po cichu wolałby, aby przyszłość Red Bulla była zależna od nich samych. Zważywszy na konflikty z lat 2014-2018, obie firmy wolałyby uniknąć współpracy.

Oczywiście stosunki między Red Bullem a Renault się ochłodziły. Austriacy dopuścili nawet pracowników francuskiego działu silnikowego do swojej fabryki w związku z Project One. Wówczas wspólne inicjatywy zespołów F1 przyczyniły się do pomocy brytyjskim oddziałom służby zdrowia. Ostatnio, po formie Renault i McLarena widać progres po stronie Francuzów, dlatego powrót do szerszej współpracy nie byłby zły. Na pewno już forma i wydajność jednostek nie budziłaby takiego ogniska frustracji.

ZOBACZ TAKŻE
Red Bull Racing szuka nowego dostawcy silnika. Jakie mają opcje?

Zamrożenie silników

Przyszłość Red Bulla może być zależna od tego, czy wraz z Mercedesem przekonają pozostałe zespoły i dostawców do nowych limitów. Dwa najlepsze zespoły tegorocznej kampanii chciałyby, aby limit wydatków i ograniczony rozwój odbił się także na działach silnikowych. Jako, że w planie jest wdrożenie nowych jednostek napędowych – najprawdopodobniej – w 2026 roku, chcieliby, aby od 2022 roku zmrożono rozwój motorów obecnej generacji.

ZOBACZ TAKŻE
Silniki F1 i ich wydajność. Mercedes przed Renault i Hondą, Ferrari daleko

Głosy sprzeciwu wyraziły Renault i Ferrari. Tych drugich można zrozumieć przez fakt słabej wydajności w 2020 roku. Po wykryciu nieprawidłowości przy włoskim silniku z zeszłego sezonu, nakazano im zmiany. Oznaczało to całkowitą przebudowę, która kosztowała ich utratę około 80 KM. O ile, Mattia Binotto wierzy w spory progres w 2021 roku, tak nie postąpiłby racjonalnie – godząc się na pomysły rywali i tym samym narażając Scuderię Ferrari na kryzys aż do końca 2026 roku. Za to w przypadku Renault, widać, że są na fali wznoszącej i chcieliby odrobić stratę do Mercedesa, a nawet go przegonić.

Skąd pomysł Red Bulla i Mercedesa?

W przypadku stajni z Milton Keynes chodzi o potencjalne przejęcie technologii Hondy. Japończycy są zdeterminowani, ani zakończyć sezon 2021 z przytupem, a w dodatku mogą wprowadzić swojego wychowanka. Red Bull może powierzyć kokpit w AlphaTauri Yuki Tsunodzie. Za to Honda mogłaby pozwolić im obsługiwać swoje napędy u siebie w fabryce. Warunek musi być jeden – za obsługę i rozwój (choćby pod względem niezawodności) odpowiedzialni mogą być Red Bull i zewnętrzna firma. Wskazuje się tutaj Mugena (powiązanego z Hondą), Ilmora lub Coswortha. Scenariusz z Porsche jest już mało prawdopodobny.

ZOBACZ TAKŻE
Mercedes i Red Bull są zgodni. "Trzeba zamrozić rozwój silników F1"

Wiadomo, że w latach 2019-2021 Austriacy cieszą się dostawcą silników na wyłączność. Honda zaopatruje dwa zespoły i odnotowuje ciągły progres. W razie zamrożenia silników lub znaczącego ograniczanie wydatków na rozwój silnika, przyszłość Red Bulla mogłaby nadal być uzależniona od japońskiego produktu (ale pod inną nazwą). Jeśli nie uda się przeforsować pomysłu, to austriacki koncern może wycofać się z finansowania dwóch ekip. F1 nie może sobie na to pozwolić, a Mercedes nie da im silników. Za to z Renault widzą, że oni skupiają się na sobie, a od 2021 r. Alpine będzie też ich priorytetem. A Red Bull dał sobie czas na decyzję tylko do końca bieżącego roku.

Wygląda na to, że Honda wykonała dobrą robotę, wprowadzając aktualizacje do jednostki napędowej. Jest kilka dobrych rzeczy w przygotowaniu i nadal będą w przyszłym roku, dając z siebie wszystko, aby odnieść sukces w mistrzostwach. W perspektywie średniookresowej zamierzamy wprowadzać innowacje, my wszyscy, aby pracować nad nową koncepcją silnika, która mogłaby zostać wprowadzona już w 2024 lub 2025 r. To jest miejsce, w którym uwaga wszystkich z nas zostanie przeniesiona – powiedział Toto Wolff.

Najbliższa przyszłość Red Bulla w F1. “Nie poddajemy się”

Jeśli przyszłość Red Bulla nie będzie wiązać się z silnikami na wyłączność, trzeba będzie rozważyć inne opcje. Szef Mercedesa zdawał się doskonale rozumieć swoich rywali. Wyraził głęboką nadzieję, że austriacki koncern nie porzuci królowej sportów motorowych. – Rozumiem, że nie chcą wdawać się w wojnę na wydatki z innymi producentami. Red Bull jest bardzo ważną marką dla Formuły 1. Powinniśmy zrobić wszystko, aby utrzymać oba zespoły w Formule 1 – ocenił 48-latek.

ZOBACZ TAKŻE
FIA zatwierdziła limit budżetowy i nowe zasady używania tunelu "aero"

Christian Horner przyznał też, że Red Bull Racing ma jeszcze wiele do zrobienia. Brytyjczyk chciałby, aby w 2021 roku Mercedes miał większe wyzwanie. W obecnych okolicznościach – wraz z ograniczeniami budżetowymi – będzie to trudne. 

Jest oczywiste, że musimy znaleźć lepszą wydajność aerodynamiczną – powiedział Christian Horner w rozmowie z Channel 4. Jednak wybuch pandemii koronawirusa ograniczył rozwój bolidów. Dodatkowo od przyszłego sezonu zespoły będą miały również mniej czasu w tunelu aerodynamicznym. Red Bull nie zamierza jednak uznać sezon 2021 za przegrany. Wciąż jest wiele do zrobienia, chociaż będzie to trochę inne niż poprzednie sezony.

ZOBACZ TAKŻE
Porsche w F1: Początki, sukcesy jako dostawca i marny ostatni epizod

Mercedes opracował w tym roku niesamowity samochód, ale my nie rezygnujemy i nie zostawiamy tych dwóch tytułów z nimi. Wszystko jest możliwe, jeśli ciężko pracujesz, Mercedes to udowodnił. Oczywiście wyścigi takie jak GP w Imoli są frustrujące, ale jestem pewien, że zobaczymy kilka dni, w których będzie lepiej – wspominał Max Verstappen.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama