Connect with us

Formuła 1

Yamaha w F1: Tak blisko zwycięstwa, a jednocześnie tak daleko

Po przybliżeniu wam historii uczestnictwa marek Porsche i Lamborghini w królowej sportów motorowych nadszedł czas na nieco bardziej zapomnianego producenta z Japonii. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Yamaha w F1 była w ogóle obecna. Zdecydowanie bardziej wszyscy kojarzą ją z serią MotoGP. Cofniemy się do lat 1989-1997, kiedy to koncern z Iwaty spróbował swoich sił w najszybszych single-seaterach.

Opublikowano

w dniu

Damon Hill Arrows Yamaha w F1 1997 GP Węgier Twitter
Fot. Twitter / Damon Hill w GP Węgier 1997 był bliski wywalczenia pierwszego triumfu dla Yamahy w F1

Można się mile zaskoczyć tym, że Japończycy pozytywnie wspominają swoje doświadczenia Formułą 1. Podczas 9 sezonów dużo się nauczyli i cenne doświadczenia zaprocentowały u nich w przyszłości. Do takiego wniosku można dotrzeć czytając ich kronikę. Zapewne projekt Yamaha w F1 mógłby być udany, gdyby natrafili na lepszy okres. W końcu współpracowali z takimi ekipami jak Tyrrell czy Brabham i parę lat wstecz mogli święcić sukcesy. Niestety lata 90. dla obu były już ostatnim rozdziałem. Przez ten pryzmat szkoda, że japoński producent miał podobną sytuację do Lamborghini.

ZOBACZ TAKŻE
Lamborghini w F1: Projekt skazany na porażkę? McLaren mógł im pomóc

Początki. Skąd pomysł na projekt “Yamaha w F1”?

Koncern Yamaha Motor Company był zainteresowany Formułą 1, odkąd tylko zaangażował się w Formułę 2 i F3000. Obiecujące osiągi kusiły Japończyków do wykonania ostatniego kroku. W 1988 roku podjęli decyzję o zaangażowaniu w królową sportów motorowych. Udało im się nawiązać partnerstwo z wówczas zachodnio-niemiecką ekipą Zakspeed Formula Racing. W sezonie 1989 wystartowali jako West Zakspeed Yamaha Team. Zespół wziął udział w rywalizacji z nowym silnikiem OX88. Nowa V8-ka o poj. 3489 ccm generowała moc ponad 600 KM. Początki były bardzo trudne, zarówno Japończycy, jak i Niemcy, szybko musieli zejść na ziemię.

Debiut Yamahy w F1 Bernd Schneider Zakspeed 1989 GP Brazylii

Fot. Zdravko / Debiut Yamahy w Formule 1, GP Brazylii 1989 na torze Jacarepagua

Bernd Schneider zakwalifikował się tylko dwa razy do wyścigu. Zarówno w Brazylii, jak i Japonii nie ukończył rywalizacji. Za to Aguri Suzuki przez cały rok 1989 ani razu nie ruszył na start wyścigu F1 przez brak kwalifikacji. Nie można nazwać tego inaczej, to była… katastrofa. Yamaha w F1 musiała szybko wyciągnąć wnioski, dlatego zrobili rok przerwy, aby popracować. Nowa jednostka napędowa oznaczona symbolem OX99 była V12-tką przeznaczoną dla Brabhama (ścigającego się jako Motor Racing Developments). Tym razem było już “trochę” lepiej.

ZOBACZ TAKŻE
Aston Martin powstał z... Jordan GP. Historia ekipy z Silverstone

Szybki powrót i znów kłopoty

W 1991 roku, na torze Spa-Francorschamps Yamaha w F1 doczekała się pierwszego punktu. Mark Blundell ukończył wówczas GP Belgii na 6. miejscu. Później w Japonii, Martin Brundle poprawił to osiągnięcie, finiszując na 5. lokacie. Niestety spora część wyścigów w sezonie 1991 była przez kierowców Brabhama nie ukończona. Istniało jednak światełko w tunelu, że rozwój może zmierzać w dobrym kierunku. Niestety OX99 był używany w 1992 r. przez Jordan GP, ale było gorzej. Stefano Modena zapunktował tylko w Australii (6. miejsce). Jednocześnie był to najgorszy sezon dla zespołu Eddiego Jordana – 11. pozycja wśród konstruktorów.

Kolejny rok oznaczał dla Japończyków nową współpracę. Tym razem już przewidującą więcej jak jeden sezon. Yamaha w F1 dogadała się z Tyrrellem na lata 1993-1996. Poniekąd wtedy pojawiły się pierwsze, małe sukcesy. Zanim to nastąpiło, w 1993 roku czekała ich druga porażka. Ukyo Katayma i Andrea de Cesaris (o którym co nieco dowiecie się z materiału poniżej), nie zdobyli ani jednego punktu. Najlepsze lokaty to dwukrotnie 10. lokata w Monako i na Węgrzech. Wielokrotnie kierowcy nie dojeżdżali do mety, a Tyrrell nie był nawet sklasyfikowany na koniec sezonu 1993. Gorzej już być nie mogło. Silnik OX10A 3.5 V10, oparty na Judd GV, częściowo poszedł w odstawkę.

ZOBACZ TAKŻE
Ksywy kierowców F1: Skąd się wywodzą? Od El Maestro po Icemana

Yamaha w F1: Wreszcie zaczęło to jakoś wyglądać

Japoński producent przygotował na sezon 1994 usprawniony motor OX10B 3.5 V10, który pozwolił na coś więcej. Właściwie ta kampania okazała się najlepsza w historii Yamahy. Tyrrell zdobył 13 punktów i zajął 7. miejsce w “generalce”. W składzie doszło do zmiany – Cesaris został zastąpiony przez Blundella. Wszystkim wyszło to na dobre, ponieważ nie miał kto, rozbijać bolidów. Ukyo Katayama punktował w 3 z 4 wyścigów, które ukończył. Dwa razy był piąty, raz szósty.

Za to Mark Blundell dokonał czegoś dużego podczas GP Hiszpanii, gdy zajął 3. miejsce. Do tego dorzucić dwa piąte miejsca na Węgrzech i w Belgii. Yamaha w F1 mogła mieć trochę powodów do radości, ale niepokoił wciąż wysoki wskaźnik nieukończonych Grand Prix. Dwa bolidy odpadły nawet z domowego GP Japonii.

Nadzieje na kolejne lata były większe. Jednak Japończycy z Tyrrellem nie mieli już na co liczyć. Sezony 1995-1996 zaowocowały zdobyczami po 5 “oczek” i 8. miejscem w “generalce”. Wszystkie punkty zdobywał Mika Salo. Ukyo Katayama nie był w stanie powtórzyć dawnych osiągnięć. 3-litrowe (po zmianie przepisów w F1, 3.5 poszły w odstawkę) silniki OX10C i OX11A nie były zbyt dobre. Yamaha dogadała się na sezon 1997 z Arrowsem, w którego barwach jeździł wówczas aktualny mistrz świata F1 – Damon Hill.

ZOBACZ TAKŻE
Szef F1 nie przejął się decyzją Hondy. "Zyskujemy wsparcie innych marek"

Największy sukces i koniec przygody ze sportem

Danka Arrows Yamaha z A18 miała przeboje. Czasem Hill i Diniz byli na granicy awansu do wyścigu, więc myślenie o wynikach zeszło na drugi plan. Japoński producent musiał poprawić niekonkurencyjny i awaryjny motor OX11C/D 3.0 V10. W drugiej połowie sezonu 1997 bolidy Arrowsa mogły przyspieszyć. Mistrz świata z 1996 roku wywalczył pierwszy punkt w Wielkiej Brytanii. Nikt nie przypuszczał, że po GP Niemiec – gdzie Brytyjczyk był ósmy, a Diniz nie ukończył – mogą liczyć na coś dużego. Okazało się jednak, że GP Węgier oznaczało batalię o zwycięstwo.

Pamiętne GP Węgier 1997

Damon Hill zakwalifikował się na rewelacyjnej, 3. pozycji w kwalifikacjach na Hungaroringu. Bezpośrednio za Michaelem Schumacherem i Jacquesem Villeneuve’em. Nikt nie liczył jednak na nic wielkiego w wyścigu. Istniało ryzyko odpadnięcia przez usterkę, jeden Arrows  odpadł przez elektrykę. Diniz miał jednak słabe kwalifikacje i po nim nie spodziewano się niczego. Wszystkie kciuki członkowie Yamahy i Arrowsa trzymali za Hilla.

Jak się okazało, Brytyjczyk od razu mocno zaczął. Na starcie ograł byłego zespołowego partnera z Williamsa, a potem 6 kółek później rozprawił się z “Schumim”. W tamtym momencie niemalże każdy liczył na sensację, bo Damon Hil wyrobił sobie aż 35 sekund przewagi nad szybkim Williamsem. Niestety doszło do dramaturgii, ponieważ 3 okrążenia przed końcem wystąpił problem po stronie pompy hydraulicznej. Gaz zaczął przerywać, a skrzynia biegów utknęła na 3. biegu. Toczyła się już walka o dojechanie do mety. Ostatecznie Jacques Villeneuve dopadł Damona Hilla na ostatnim kółku i wyprzedził go w 1. sektorze.

 

Yamaha w F1 mogła czuć spory niedosyt. Wymknęła im się jedyna okazja na zwycięstwo. Ostatecznie Hill dojechał na 2. miejscu, które i tak było dla nich świetne. Zespół Arrows zdiagnozował później swoją usterkę. Okazało się, że zużyła się podkładka warta 50 pensów, która ograniczała pracę przepustnicy. Triumf był na wyciągnięcie ręki, dobry kierowca, konkurencyjny Arrows na pasującym mu torze, ale na przeszkodzie stanęła błahostka.

ZOBACZ TAKŻE
Porsche w F1: Początki, sukcesy jako dostawca i marny ostatni epizod

Decyzja o odejściu z Formuły 1

Ostatecznie Japończycy po sezonie 1997 wycofali się z Formuły 1. Po GP Węgier 1997, Arrows nadal nie był konkurencyjny. Pedro Diniz wywalczył tylko symboliczny punkt GP Luksemburga na Nurburgringu. Ostatecznie osiągnięcie Brazylijczyka uznaje się za ostatnie punktowane miejsce dla Yamahy. Z biegiem lat temat F1 u tej marki nie wracał. Arrows z ich silnikami zdobył 9 “oczek” i zajął 8. miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Brytyjski zespół używał jeszcze zmodyfikowanych silników Yamahy w latach 1998-1999. Za ich przeprojektowanie odpowiadali Brian Hart i Tom Walkinshaw (który wykupił firmę Hart Racing Engines). Najlepsze okazało się GP Monako 1998, w którym Mika Salo był czwarty.

ZOBACZ TAKŻE
Szef McLarena chciałby powrotu Ilmora i Coswortha. "Zmniejszmy koszty"

Yamaha w F1. Jak sami zainteresowani oceniają swoją przygodę?

Yamaha rywalizowała w Formule 1 jako dostawca silników przez okres ośmiu lat, a jej silniki pojawiły się w 116 wyścigach. Oprócz rekordów w wyścigach, firma wypracowała sobie również pozycję członka społeczności Formuły 1 w Europie poprzez kontynuowanie agresywnych działań na arenie wyścigowej. Yamaha odniosła cenne korzyści ze swojego wejścia do Formuły 1, w tym różnorodne doświadczenie, wiedzę i kontakty osobiste – czytamy w ich kronice.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama