Connect with us

Formuła 1

Karuzela transferowa w F1 rozkręca się. Co z Red Bullem i Haasem?

Karuzela transferowa w F1 rozkręca się niemal z dnia na dzień. Przed startem sezonu 2020 wydawało się, że już wiele nas nie zaskoczy. Jednakże Red Bull i Haas wciąż trzymają nas w niepewności odnośnie obsady swoich foteli na kolejny rok. Finalnie ważnego kontraktu nie ma też obecny czempion, Lewis Hamilton. W każdej chwili możemy być świadkami różnych zwrotów akcji.

Opublikowano

w dniu

karuzela transferowa w f1 haas i red bull turcja 2020
Fot. Red Bull Content Pool

Zatrzymajmy się przy najbardziej gorącym fotela na rynku F1. Obecnie siedzi na nim Alexander Albon, który w Red Bullu spisuje się poniżej oczekiwań. Taj dostał jednak szansę wykazania się do końca tegorocznej kampanii. Jeśli w Bahrajnie i Abu Zabi zawiedzie może też obawiać się nawet o swoje pozostanie w królowej sportów motorowych. Karuzela transferowa w F1 ma dwóch cichych bohaterów w postaci Sergio Pereza i Nico Hulkenberga, dla których decyzja ekipy z Milton Keynes oznacza “być albo nie być w tym sporcie”.

ZOBACZ TAKŻE
Nico Rosberg ciekaw decyzji Lewisa Hamiltona. Ostrzegł jego rywali

“Hulk” i “Checo” mogą walczyć, ale obejdą się smakiem?

W kontekście czystych osiągów i postawy na torze faworytem do objęcia kokpitu wyścigowego w Red Bull Racing jest Perez. Meksykanin dysponuje też wsparcie meksykańskich sponsorów. Obecnie zajmuje też 4. miejsce w klasyfikacji kierowców i to pomimo odpuszczenia dwóch GP w Wielkiej Brytanii. “Checo” ma duże szanse utrzymać się na tej wysokiej pozycji i zaliczyć najlepszy sezon w karierze. Ostatnio był na podium w Turcji, a gdyby nie błąd strategiczny to także znalazłby się w Top 3 na Imoli. Jeden z jego konkurentów to Nico Hulkenberg, który zastępował go, jak i Strolla, gdy byli zakażeni koronawirusem. “Hulk” był 3. w kwalifikacjach do GP 70-lecia, które zakończył na 7. miejscu, a w GP Eifelu dojechał na 8. lokacie po starcie z końca stawki (bez przygotowania). Obaj zrobili wszystko, aby pozostać w F1.

Niestety karuzela transferowa w F1 ma też czarne oblicze. Może się okazać, że stania Hulkenberga i Pereza spełzną na niczym, ponieważ Red Bull znów postawi na Albona. Taj może cieszyć się poparciem tajskich udziałowców austriackiego koncernu, a poza tym jest częścią większej gry. Red Bull obecnie nie ma zapewnionych silników dla dwóch zespołów od 2022 roku. Wszystko zwiastuje jednak, że dogadają się z Hondą. Japończycy mogą żądać kokpitu dla Yuki Tsunody w AlphaTauri, więc wtedy degradacja partnera MV33 nie wchodziłaby w grę.

ZOBACZ TAKŻE
Nico Hulkenberg i Sergio Perez czekają na Red Bulla. "Musimy być gotowi"

Red Bull zatrzyma Albona?

Nie można go po prostu zwolnić? Otóż to nie będzie proste. Ostatnio Alexander Albon uczestniczył w akcjach promocyjnych przed GP Turcji. Był obecny m.in. w towarzystwie Pierre’a Gasly’ego. Okazuje się, że Taj jest jednym z ambasadorów “Wings For Life”. Fundacja jest zaangażowana w znalezienie lekarstwa na uraz rdzenia kręgowego. Organizacja charytatywna ma bliskie powiązania z Red Bullem i jest oficjalnym od 2005 roku.

To wiele dla mnie znaczy. Zapewnienie funduszy niezbędnych do kontynuowania badań nad urazami rdzenia kręgowego jest tak ważne, aby wszyscy dotknięci urazem rdzenia kręgowego mogli pewnego dnia w pełni wyzdrowieć – powiedział Alexander Albon.

Wraz z mianowaniem Albona na ambasadora Wings For Life, zespół wydaje się również sugerować nieco dłuższy pobyt tajskiego kierowcy. Czy tak będzie również w przypadku Red Bull Racing jako kolegi z zespołu Maxa Verstappena, okaże się. Oczywiście AlphaTauri wciąż jest opcją, zwłaszcza jeśli Yuki Tsunoda nie zdoła zdobyć swojej superlicencji.

Zdania ekspertów z Niemiec i Holandii są podzielone

Podczas gdy Nico Hulkenberg jest skazany na oglądanie wyścigu o ewentualne miejsce w Red Bullu, Perez może się reklamować. Na torze i robi to w fantastyczny sposób. Myślę, że obaj byliby bardzo dobrymi drugimi kierowcami obok Maxa Verstappena. Obaj mają to, czego potrzeba. Obaj są bardzo, bardzo silni psychicznie – powiedział Ralf Schumacher na łamach Sky Sports Germany.

każe się, czy oczywiście tak się stanie, bo decyzja ta należy do Helmuta Marko i Dietricha Mateschitza. W końcu to oni decydują, kto będzie siedział obok Maxa w kokpicie. Osobiste powody również będą odgrywać główną rolę. A Nico z pewnością nie ma najgorszego… – zasugerował, że “Hulk” jest na czele listy.

ZOBACZ TAKŻE
Ksywy kierowców F1: Skąd się wywodzą? Od El Maestro po Icemana

Myślę, że tak, chociaż do tej pory miał fatalny rok. Ale jeśli Albon osiągnie szczyt w ostatnich trzech wyścigach, to myślę, że w przyszłym roku pojedzie również w Red Bullu. Mam wrażenie, że szanse Nico Hülkenberga na tym miejscu są coraz mniejsze. Sergio Pérez znowu oszalał, zajmując drugie miejsce w Turcji dwa tygodnie temu. A w Red Bullu jego meksykańscy sponsorzy są również mile widziani – podsumował Robert Doornbos, ekspert Ziggo Sport.

Karuzela transferowa w F1: Czas na Haasa

W stajni z Kannapolis sytuacja robi się coraz bardziej zagmatwana. Ostatnio wydawało się, że najbardziej pewni angażu mogą być Mick Schumacher i Nikita Mazepin. Jednakże teraz na jaw wychodzą nowe informacje. Według nich syn 7-krotnego MŚ wciąż jest na dobrej pozycji, ale Rosjanin już niekoniecznie. Ponoć apetyty Ferrari są na tyle duże, że chcieliby wstawić do Haasa swoich dwóch juniorów. Do “Schumiego” juniora dołączyłby jego partner zespołowy z F2, Robert Shwartzman. Za Rosjaninem dodatkowo staliby rosyjscy inwestorzy z SMP Racing.

ZOBACZ TAKŻE
Haas postawi na debiutantów. Schumacher i Mazepin coraz pewniejsi?

Teoretycznie wątek Ferrari i Rosji w amerykańskim zespole wciąż jest żywy. Możliwe, że nie byłoby aż tak ciekawie, gdyby Scuderia zapewniła najlepszemu juniorowi fotel wyścigowi w Alfie Romeo. Niemal pewne jest, że zrobią wszystko, aby Mick Schumacher znalazł się w Haasie. Laurent Mekies potwierdził jakiś czas temu jego udział w testach młodych kierowców po zakończeniu GP Abu Zabi. Za to Robert Shwartzman też ma jeździć dla Haasa, a Callum Ilott dla Alfy Romeo.

–  Muszę zacząć od pogratulowania członkom Ferrari Driver Academy, którzy spisali się bardzo dobrze w tym sezonie. Trzech z nich, Mick Schumacher, Callum Ilott i Robert Shwartzman, będzie jeździć w innych zespołach podczas testach młodych kierowców w Abu Zabi. A Antonio Fuoco, który pracuje dla nas w symulatorze, poprowadzi nasz samochód, aby uzyskać ważny pomysł na korelacja między danymi z toru a symulatorem – powiedział dyrektor sportowy Ferrari.

Skąd nagle skład Mick Schumacher i Robert Shwartzman?

Pewne jest, że Mick Schumacher zrobi wszystko, aby zapewnić sobie tytuł mistrzowski F2 w Bahrajnie. Niemiec nie zanotował spadku formy w przeciwieństwie do kolegi z Premy, Roberta Shwartzmana. Obecnie Rosjanin jest piąty i postara się poprawić. Dzięki mistrzostwu w Formule 3 nie musi obawiać się o superlicencję, w przeciwieństwie do rodaka – Nikity Mazepina. Wydaje się, że Haas chciałby szybciej podjąć decyzję dot. przyszłości. 

Skoro w Abu Zabi Nikita Mazepin nie dostanie szansy w 1. treningu, ani w trakcie testów dla młodych kierowców to da wszystkim do myślenia. Póki co, na to się zanosi, więc może to oznaczać, że wypadł z gry. Za to jego rodak może cieszyć się poparciem Ferrari i rodzimych sponsorów. Najtrudniejszą sytuację z juniorów Scuderii ma Callum Ilot, który ulega jedynie młodemu Schumacherowi, a wydaje się 3. na liście życzeń akademii. W dodatku jego testy dla Alfy Romeo, która ma pewny skład, tylko to potwierdzają.

ZOBACZ TAKŻE
Dlaczego Hamilton miałby odejść z F1? Oto kilka powodów

Karuzela transferowa w F1: W poszukiwaniu błysku

Jeśli by prześledzić kariery młodych kierowców Ferrari, to może się wydawać, że to Robert Shwartzman ma prawdziwy talent. Rosjanin wszędzie pokazywał się z niezłej strony, za to Mick Schumacher zawsze potrzebował czasu na adaptację. Rosjanin wyhamował nieco w Formule 2, ponieważ ostatnio jeździł nieco słabiej. Jak wiemy sukcesy w juniorskich seriach i pokonywanie etapów niczym burza nie zawsze musi oznaczać MŚ w F1. Przekonują się o tym Valtteri Bottas czy Nico Hulkenberg, a także Lando Norris i George Russell.

Na łamach włoskiej La Gazzetta dello Sport ojciec sukcesów “Schumiego” był autorem ciekawego zestawienia. Według szefa FOM, dyrektora technicznego i sportowego F1, Mick Schumacher przypomina Nico Rosberga. Brytyjczyk wierzy w to, że kolejny syn mistrza może dołączyć do ojca w “Hall of Fame”.

ZOBACZ TAKŻE
Karuzela transferowa w F1 nabiera tempa. Kto dostanie życiową szansę?

Obserwowanie, jak rośnie, było fascynujące, przez ostatnie dwa sezony był bardzo obiecujący. Nie wiemy, jak zachowa się w F1, ale jest niesamowicie dojrzały i dobrze wyważony. Jestem optymistą, ma cechy i umiejętności. Oczywiście wywiera na nim dużą presję, nie ma wątpliwości, ale do tej pory dobrze sobie z tym radził. Nico Rosbergowi się udało. Mając ojca mistrza świata, takiego jak Michael, dziedzictwo jest jeszcze cięższe, ale trzymam kciuki – podkreślił Ross Brawn.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama