Connect with us

Formuła 1

Polscy sponsorzy w F1: Od Wyborowej do PKN Orlen

Dla wielu z was polskimi synonimami Formuły 1 są obecnie Robert Kubica i PKN Orlen. Jednakże warto na chwilę się zatrzymać, aby przekonać się, że naszych rodaków w sporcie jest więcej. Zapewne wiecie, że nie brakuje polskich inżynierów, którzy zasługują na osobny materiał. Tym razem skupimy się jednak wokół polskich firm, które miały bądź jeszcze mają swoje interesy w królowej sportów motorowych.

Opublikowano

w dniu

Polscy sponsorzy w F1 od Wyborowa po PKN Orlen

Pierwszy polski akcent w Formule 1 przypadł na drugą połowę lat 70-tych. Nie tylko chodziło tutaj o starania Bloku Wschodniego i Berniego Ecclestone’a o przybliżenie sportu także za żelazną kurtyną. Dlatego od czasu do czasu przewijały się reklamy, a raczej banery reklamowe marek z Europy Środkowo-Wschodniej. Polscy sponsorzy w F1 zaczęli istnieć pod koniec lat 70-tych, kiedy to podczas GP Monako 1978 zauważono emblematy w Wyborową. Później były jeszcze przygody w latach 80. i 90., ale tylko na chwilę. Sytuacja zmieniła się wraz z pojawieniem się Roberta Kubicy.

Uznaliśmy, że niejako warto przedstawić wam w pigułce wszystkie okresy obecności polskich firm w królowej sportów motorowych. Zwłaszcza, że od blisko 2 sezonów wszyscy skupiają się wokół PKN Orlen. Dlatego demonstrujemy najciekawsze epizody, o których powinniście wiedzieć. Przy okazji możecie zabłysnąć wiedzą wśród znajomych i nie tylko.

ZOBACZ TAKŻE
Porsche w F1: Początki, sukcesy jako dostawca i marny ostatni epizod

Polscy sponsorzy w F1

Wyborowa

Niewątpliwie większości z was producenta wódki nie trzeba przedstawiać. Nikt nie przypuszczał jednak, że polscy producenci jeszcze “za komuny” podjęli starania o skuteczną reklamę, aby rozszerzyć dystrybucję poza Blok Wschodni. Okazało się, że wybór padł m.in. na Formułę 1. Dlatego w GP Monako 1978 można było ujrzeć logo “Wyborowa” na torze w Monte Carlo. Pomyśleć, że to był początek. Marka obecna była na barierach i budynkach w księstwie w trakcie zawodów, tego nikt jej nie odbierze. Za promocją stali francuscy i amerykańscy dystrybutorzy “Wyborowej”, którym zależało na dobrym marketingu.

ZOBACZ TAKŻE
Radziecka Formuła 1, czyli "tania podróbka" królowej sportów motorowych

Dziś raczej taka historia by się nie powtórzyła, ponieważ producenci wyrobów tytoniowych i alkoholi mają znacznie trudniej. O ile w przypadku zespołów zdarzają się akcje typu – Johnnie Walker i Chandon w McLarenie, czy niedawno Martini w Williamsie – często w niektórych krajach kończy się to zakazem reklamy na bolidach.

Wątek polskiej wódki powrócił do F1 wraz z pojawieniem się logo Kremlyovskaya podczas GP Monako 1996. Temat był kontrowersyjny, ponieważ chodziło o polskiego Al Capone, Ryszarda Kozinę – znanego też jako Ricardo Fanchini. To on sprawił, że wódka z Raciborza sponsorowała tak duże wydarzenie, dzięki znajomością we wschodnim światku przestępczym. Tak naprawdę produkowane trunki były m.in. “podróbką” belgijskich alkoholi. Ostatecznie wątek Kremlyovskaya Vodka kończy się na zespole Jordan GP, który był przez nich sponsorowany. Szczegółową historię przedstawioną w ciekawy sposób znajdziecie tutaj.

Jeszcze w 2012 roku Bernie Ecclestone prowadził rozmowy z producentami polskiej wódki luksusowej Belvedere, która robiła furorę w Stanach Zjednoczonych. Finalnie nic z tego się nie urodziło.

Sokół Helicopters, a raczej PZL-Świdnik

Przedsiębiorstwo spod Lublina zaryzykowało w 1996 roku, dogadując się z ekipą Forti Corse. Logo “PZL”, jak i napisy “Sokół Helicopters” i “PZL Sokół” pojawiły się na tylnym skrzydle bolidu w drugiej połowie sezonu 1996 (od GP Kanady). Za reklamą stał dotychczasowy włoski sponsor wspomnianego zespołu, Belco Avia, któremu zależało na promocji śmigłowca Sokół. Jednakże swój udział mieli także szwedzcy udziałowcy w PZL-Świdnik. Mały sukces można było odnotować, ponieważ maszyny się sprzedały.

ZOBACZ TAKŻE
Najgorsze zespoły F1 w historii. Różne przepisy na porażkę?

Lotto i N-GINE z Kubicą w Renault

Niewątpliwie przyjście Roberta Kubicy do F1 w 2006 roku dało wielu inwestorom do myślenia. Wielu z nich bało się zaryzykować, a kwoty za reklamę w królowej sportów motorowych przerażały. Swego czasu wracano też do PKN Orlen i zastanawiano się, dlaczego nie spróbują. Jak pokazała przyszłość, do pewnych decyzji trzeba było dojrzeć. Jednak zanim o największym na liście “Polscy sponsorzy w F1”, to słów kilka o tych “mniejszych”.

Oczywiście Polski Totalizator Sportowy nie należy do najmniejszych konsorcjów. To oni stoją za słynną loterią “Lotto” w naszym kraju. Słynne logo mogliśmy zobaczyć na kasku i kombinezonie Roberta Kubicy od GP Hiszpanii 2010. Partnerstwo rozszerzyło się nawet na kolejny rok, ale już tej marki nie zobaczyliśmy w związku z feralnym wypadkiem polskiego kierowcy w Ronde di Andorra 2011.

 

Zdecydowanie na dłużej dała się zapamiętać N-GINE, które i dziś produkuje napoje energetyzujące. Polska marka podlegająca pod FoodCare w sezonie 2010 weszła z Kubicą do Renault. Najbardziej jej loga były widoczne na czapkach i kombinezonach ekipy. Można rzec, że zaistnieli w sporcie i osiągnęli jako taką rozpoznawalność.

W końcu Robert Kubica bywał z bidonem N-GINE na wszystkich konferencjach prasowych, a gdy popisał się niezłymi wynikami (GP Australii, GP Monako i GP Belgii) to często “nowy” napój energetyzujący był widziany obok bardziej rozpoznawalnego Red Bulla, który wtedy kroczył po pierwsze MŚ. W lipcu 2010 r. odbyła się także impreza N-GINE Renault F1 Team Show na torze Poznań.

ZOBACZ TAKŻE
Lamborghini w F1: Projekt skazany na porażkę? McLaren mógł im pomóc

Sezon 2010 to też… X-Trade Brokers

Dom maklerski X-Trade Brokers został oficjalnym sponsorem McLarena w 2010 roku. Ich logo mogliśmy widzieć na pokrywie silnika (tuż za górnym wlotem powietrza tzw. airbox). Jednakże już w kolejnych latach, 2011-2012 logo było mniej widoczne. Właściwie można było je spotkać na kombinezonach Lewisa Hamiltona i Jensona Buttona.

Długo długo nic, aż do 2017 roku

W czerwcu 2017 roku odbyły się pierwsze testy Roberta Kubicy w bolidzie F1 od czasu pamiętnego wypadku. Polak dostał szansę sprawdzenia się w Lotusie E20 na torze Ricardo Tormo w Walencji. Renault stworzyło Polakowi okazję do sprawdzenia się, co też przywróciło nadzieję samemu zawodnikowi jak i kibicom, nadzieje na powrót do Formuły 1. Jazdy były na tyle owocne, że nasz rodak doczekał się szansy za sterami maszyny nowej generacji, jaką było Renault R.S.17 podczas testów na węgierskim Hungaroringu. 

ZOBACZ TAKŻE
Hungaroring: Spełniony sen Madziarów o F1 | Tory Formuły 1

W tych przełomowych chwilach Kubicy towarzyszyła marka Olimp Sport Nutrition. Suplementy z Dębicy (od Olimp Laboratories) umożliwiły też kibicom bardzo dużo. Za pośrednictwem social mediów wielokrotnie organizowano wideo-konferencje, z których można było się sporo dowiedzieć. Przedsiębiorstwo mocno zaangażowało się w promocję i wsparcie naszego rodaka, co dało również sygnał dla innych polskich firm, które podążyły drogą marki Olimp Sport Nutrition. Misja się udała.

Za to logo Olimp pojawiało się na kasku Roberta Kubicy oraz częściach odzieży, którą zakładał w padoku F1. I to nie tylko podczas testów z Renault, ale i z Williamsem (w Abu Zabi, po zakończeniu sezonu 2017).

Grupa Lotos. Pierwszy duży gracz z listy “Polscy sponsorzy w F1”?

Polski koncern naftowy wspierał Kubicę jeszcze w trakcie jego przygody z WRC. Dlatego nikogo nie dziwił fakt, że przyłączyli się do Olimp Sport Nutrition. Jednakże tutaj w grę mogły wejść większe sumy. Dlatego logo Grupy Lotos pojawiło się na bolidzie Williamsa oraz kombinezonie polskiego kierowcy. Niestety w grudniu 2017 roku w trakcie testów posezonowych nie udało się zapewnić miejsca w podstawowym składzie ekipy z Grove. Jednakże polska marka nadal była eksponowana, gdy w 2018 r. Robert Kubica – jako kierowca rezerwowy – dostawał swoje szanse w piątkowych treningach itd.

Robert Kubica WIlliams 2017 test Abu Zabi

Fot. Williams Racing / Robert Kubica szykujący się do testu w Abu Zabi w 2017 roku

Czas na wielki finał, czyli… PKN Orlen

Już pod koniec 2018 roku największy polski koncern paliwowo-energetyczny pod dowództwem Daniela Obajtka nie przegapił okazji. Wreszcie polscy kibice doczekali się ich obecności w Formule 1. Chociaż warto wspomnieć, że w latach 2010-2013 mieli swój udział w zespole Porsche Supercup – serii towarzyszącej. Tym razem poszli już na całość i zamierzali zapewnić Robertowi Kubicy fotel wyścigowy na sezon 2019.

Logo Orlenu na kasku Roberta Kubicy

Fot. Williams Racing / Robert Kubica

Misja się udała. Wówczas ze stajnią z Grove pożegnali się Siergiej Sirotkin i Lance Stroll. Rosjanin wcześniej przeszkodził naszemu rodakowi w walce o kokpit na 2018 rok, ale tym razem bez wsparcia SMP Racing nie miał szans na kokpit. Za to Stroll przeszedł do Racing Point, które stało się własnością jego ojca Larence’a po wykupieniu Force India. Za to szansę w Williamsie dostali Robert Kubica i George Russell (ówczesny mistrz F2). Wszyscy byli zadowoleni, ale tylko do czasu. Bolid, nad którego projektem czuwał Paddy Lowe, okazał się koszmarny, Kubica wywalczył symboliczny punkt w GP Niemiec i to było wszystko.

ZOBACZ TAKŻE
Yamaha w F1: Tak blisko zwycięstwa, a jednocześnie tak daleko

Początek nowej drogi Orlenu. Alfa Romeo pozwoliła na największą ekspozycję

Już w trakcie rozczarowującej kampanii Robert Kubica i PKN Orlen ogłosili, że nie zwiążą się na dłużej z brytyjską ekipą. W grę zaczęły wchodzić Haas, Racing Point i Alfa Romeo. Jednakże szanse na wyścigowy kokpit były znacznie mniejsze. Nadzieją był Haas, ale oni nie zdecydowali się zaryzykować. Racing Point też miało zaklepane miejsca dla Strolla i Pereza, tam nawet w grę nie wchodziły piątkowe treningi. Tak też finalnie wybór padł na Alfę Romeo Racing. Mimo że Kimi Raikkonen i Antonio Giovinazzi nigdzie się nie wybierali, to Robert Kubica miał być rozwojowym i testowym kierowcom z możliwością udziału w pierwszych treningach.

Alfa Romeo C39 Robert Kubica Barcelona 2020 Test

Fot. PKN Orlen / Robert Kubica za sterami C39 podczas I dnia testów w Barcelonie

Stajnia z Hinwil też nie poszła w górę po związaniu się z PKN Orlen, ale współpraca wygląda już o niebo lepiej. Za podobną kwotę, co w Williamsie, udało się zostać sponsorem tytularnym. Alfa Romeo czynnie uczestniczy we wszystkich kampaniach reklamowych Orlenu, a w przypadku byłego partnera ten element schodził na dalszy plan. Świadczy o tym sytuacja przed Verva Street Racing, która zmusiła PKN Orlen do modyfikacji planów. George Russell rzekomo się rozchorował, a Claire Williams z resztą świty odmówili przyjazdu.

Prawdopodobnie współpraca z Alfą Romeo Racing zostanie przedłużona na 2021 rok. Właściwie Orlen może być zadowolony z obecności logo w wielu częściach bolidu (halo, przednie i tylne skrzydło, sekcje boczne, lusterka, kaski, kombinezony). 

ZOBACZ TAKŻE
Ksywy kierowców F1: Skąd się wywodzą? Od El Maestro po Icemana

FuturoCoin i jak na razie koniec listy “Polscy sponsorzy w F1”

 

Przedsiębiorstwo kryptowalutowe ogłosiło współpracę z Red Bullem już w 2019 roku. Logo FuturoCoin pojawia się na bolidzie, kombinezonach kierowców oraz w garażu i motorshome’ach austriackiej ekipy. Założycielem konsorcjum jest wrocławski biznesmen Roman Ziemian. Warto dodać, że Polacy zapoczątkowali udział marek związanych z kryptowalutami w Formule 1.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama