Nasze profile w mediach społecznościowych

Testy nowych samochodów

TEST | Nissan Qashqai 1.5 dCi 115 KM – oszczędność kosztem mocy?

Po nieco ponad roku przerwy ponownie udało nam się sprawdzić poliftowego japońskiego SUV-a. Tym razem Nissan Qashqai wystąpił u nas w zupełnie innej odmianie. Przyszło nam obcować z jednostką wysokoprężną 1.5 dCi o mocy 115 KM z automatem DCT w wersji N-Tec. Co prawda nie była to najbogatsza wersja, ponieważ są jeszcze te z nowym Xtronic CVT i napędem 4×4. Czy coś nas zaskoczyło? A może czegoś brakowało? Najlepsza odpowiedź do obu pytań to… Tak, owszem! W teście zdradzimy wam, o co chodzi.

Opublikowano

w dniu

Nissan Qashqai DCI główne
Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Drugie spotkanie z Nissan Qashqai: Ogólne wrażenia

W przeszłości mieliśmy okazję sprawdzić japońskiego SUV-a, ale w konfiguracji Tekna+ z benzyną 1,3 l 160 KM i DCT. Już wtedy chwaliliśmy ten samochód, choć mieliśmy wyższe oczekiwania wobec wyników spalania. Same wrażenia z jazdy były jednak pozytywne, a dwusprzęgłowa skrzynia 7-stopniowa DCT robiła dobrą robotę w porównaniu z “bliźniaczym” Renault Kadjarem (gdzie był identyczny silnik, ale automat EDC). Tym razem pozytywne odczucia z prowadzenia pozostały. Trudno było przyczepić się do właściwości jezdnych czy poziomu ergonomii kierowcy. Jak na półkę średnią Nissan Qashqai wypadał lepiej niż przyzwoicie.

Nissan Qashqai DCI tył 1

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Renault Kadjar 1.3 TCe EDC 160 KM - "myślący" SUV

Oczywiście można byłoby oczekiwać lepszego przyspieszenia. Jednak w porównaniu do 160-konnej benzyny teraz mieliśmy diesla 1.5 dCi o mocy zaledwie 115 KM. I to w aucie ważącym przeszło 1400 kg bez większego obciążenia. Pierwsza “setka” była osiągana w 12,3 sekundy. Czasem mogło się dłużyć, zwłaszcza, gdy potrzebowaliśmy wyprzedzać i rozpędzać się z niższych prędkości. Jednak jak to się mówi “coś za coś”. Na szczęście testowy wariant nie zachęcał do jazdy “na sportowo” i nie było mowy o niedosycie. Każdy za kółkiem wiedział, że to spokojny szosownik, który ma zapewnić wygodę w podróżowaniu i jednocześnie dostarczyć nas z punktu A do B. Jak zauważycie po wynikach spalania – w dalszej części – śmiało można nazwać go “mieszczuchem” wśród SUV-ów i crossoverów.

I co jeszcze?

Na pewno brakowało nam tempomatu, ponieważ mieliśmy do czynienia z samym ogranicznikiem, który pomagał nam utrzymać ustawioną prędkość. Sama kultura pracy silnika była na dobrym poziomie, a z tym bywa różnie w przypadku “małych diesli” w dużym “potworze”. Nissan Qashqai gwarantował przyzwoitą przyczepność i dobrze trzymał się w zakrętach. Jeśli chodzi o systemy wspomagające kierowcę, to należy pochwalić pilota i asystent utrzymywania pasa ruchu. Nieraz bywają one irytujące w wielu autach, ale tutaj było już całkiem nieźle. Nie przedłużając, przechodzimy do najważniejszych i najbardziej interesujących was kwestii.

przyciski w nissanie

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Wyposażenie

Jeśli o nas chodzi, to otrzymaliśmy wersję N-Tec. Dlatego w standardzie mamy już wiele “bajerów”. Z zewnątrz zyskujemy 19-calowe felgi, potem mamy reflektory Full LED, aby następnie przejść do ProPILOT’a/Drive Assist, pakietu Dynamic, alcantary czy czarnych elementów stylistycznych w środku. W “normalnych” okolicznościach musielibyśmy wydać 2700 zł za szary lakier, ale dzięki wyborowi N-Tec mamy to wliczone w koszty. W cenie zyskujemy też pakiet technologii, w którym są m.in. nawigacja, DAB+, antena w kształcie płetwy rekina, przyciemniane szyby, adaptacyjne światła czy czujniki parkowania.

Qashqai przedni reflektor

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Nissan Qashqai 1.3 DIG-T 160 AT Tekna+ - lepsze wrogiem dobrego

Za co więc trzeba by było dopłacić? Na pewno jednym z tych udogodnień jest tzw. pakiet zimowy. W jego składzie znajdziemy podgrzewane przednie siedzenia i podgrzewaną przednią szybę. Ta przyjemność kosztuje 1550 zł. W naszym wariancie znalazł się także pakiet stylowy (ok. 4 tys.), który dodał m.in. panoramiczny szklany dach, sprawiający za dnia, że we wnętrzu jest bardziej przejrzyście. Na pewno można śmiało pozbyć się kilku udogodnień, aby auto nie było warte aż 123 tys. złotych. Wszystko zależy od waszych preferencji.

Nissan Qashqai 1.5 dCi 115 KM DCT: Spalanie

Na początku testu wydawało nam się, że mały silnik o niewielkiej mocy wsadzony do dużego samochodu wcale nie zaowocuje rewelacyjnymi pomiarami spalania. Mile się zaskoczyliśmy, ponieważ 115-konny 1.5 dCi z DCT radził sobie w każdych warunkach, choć owszem – czasem chociaż z 30 KM więcej by pomogło. Mimo wszystko Nissan Qashqai w tej konfiguracji całkiem dobrze poczynał sobie w trasie. Korzystając z dróg szybkiego ruchu mogliśmy liczyć na spalanie rzędu 5,0-5,3 l/100 km (w zależności od ukształtowania terenu). Im bardziej pod górę bywało w jedną stronę, tym częściej auto się nieco męczyło. Najmniej udało nam się osiągnąć 4,1 l/100 km, ale to na trasach z pominięciem autostrad.

Nissan Qashqai DCi bok tył

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Wszystko pięknie i ładnie, ale jak to wychodziło ogółem. Podczas testu Nissan Qashqai przejechał nieco ponad 1600 km. Licząc, że czasem się śpieszyliśmy, to średnie spalanie w cyklu mieszanym wyszło na poziomie 7,8 l/100 km. Tak, w normalnym trybie przy spokojnej jeździe w “Eco” cykl mieszany oscylował na poziomie 6,2 l/100 km, a w przypadku jazdy w mieście pomiar nie przewyższył 6,7 l/100 km. Także było całkiem dobrze. Według producenta powinniśmy osiągać 4,9 l (w trasie), 5,3 l (w mieszanym) i 6,3 (w mieście), także jak widać – nie byliśmy od tego tak dalecy. A zawsze staramy się dokonywać rzeczywistych prognoz, aniżeli takich, które “skazałyby” was na powolną, męczącą jazdę (która mogłaby kiedyś odbić się na eksploatacji silnika).

Bak o pojemności 55 litrów spokojnie powinien wam wystarczyć na 1000 km. Jeśli się postaracie to zrobicie na nim 1150 km, czyli tyle, ile podał producent.

Ile kosztuje?

W naszej redakcji gościł Nissan Qashqai N-Tec z sinikiem 1.5 dCi 115 KM i automatyczną przekładnią DCT. Jego wartość oscyluje na 122 929 złotych. Zamieszczamy wam tutaj odnośnik do dokładnie skonfigurowanej wersji. Może się to wydać dla wielu rozsądna cena, ale dla innych nieco wygórowana. Warto dodać, że N-TEC z automatem bez dodatków kosztuje już nieco ponad 120 tys. złotych. Jednakże, gdy przerzucimy się na 6-biegowy manual i benzynową jednostkę to możemy zacząć konfigurować od 108 tys. złotych. Przebitka dość zrozumiała. Pozostając przy dieslu z manualem musimy doliczyć 2 tysiące złotych. Jednak, czy da się taniej? Oczywiście, że… TAK!

Nissan Qashqai DCi bok tył

Otóż za poliftowego japońskiego SUV-a (czy jak kto woli crossovera) możecie dać nawet mniej niż 80 tys. złotych. Wersja Visia startuje już od 77 “koła”, kolejno mamy N-Style benzyna (od 87 930 zł), N-Style diesel (od 90 530), N-Connecta – benzyna (od 98 030), N-Connecta – diesel (od 100 630 zł). W przypadku silnika benzynowego jest tutaj mowa o 140-konnym 1,3 DIG-T. W droższych wersjach już głównie skupiamy się na 1.5 dCi 115 KM (z manualem 6-biegowym lub DCT). Chociaż jest jeszcze mocniejszy wariant benzynowy 160 KM – N-Style (od 103 530), N-Connecta (od 105 230) czy N-Tec (od 124 tys.) i Tekna+ (od 129 730).

ZOBACZ TAKŻE
Kolejny zwiastun następcy hitu Nissana. Oto wnętrze nowego Qashqaia

Nam w trakcie testów nie przypadła najbardziej wypasiona wersja. Nissan Qashqai jest oferowany także z napędem 4×4 i 150-konnym 1.7 dCi z Xtronic CVT. Wtedy N-Connecta kosztuje minimum 126 tys. złotych, a po drodze są Tekna+ (od 151 tys.). Także to tyle “w telegraficznym skrócie” odnośnie wersji japońskiego SUV-a, który niedługo zostanie wyparty przez nową generację. 

Nissan Qashqai 1.5 dCi 115 KM DCT: Podsumowanie

Nissan Qashqai 1.5 dCi 115 KM DCT 7
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemnosć z jazdy
  • Multimedia
  • Wyposażenie
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.5

Podsumowanie

Drugie spotkanie z Nissanem Qashqaiem okazało się lepsze ze względów ekonomicznych. Diesel 1.5 dCi 1150 KM z DCT zadbał o to, abyśmy mogli pokonać duży dystans, przy tym nie nadwyrężając naszego budżetu. Jednakże tak na poważnie średnia nota 4,5 w przypadku japońskiego SUV-a jest jak najbardziej zasłużona. Jak na auto klasy średniej trudno oczekiwać więcej. Na pewno można liczyć na więcej po stronie mocy, która mogłaby być większa (ale dla chcącego nic trudnego, są warianty 150 KM). W dodatku multimedia Nissan Connect nie są może najlepsze, ale w sumie praktyczności odmówić im nie można. W nowej generacji możemy spodziewać się zmian w tej materii. Generalnie można byłoby oczekiwać więcej po stronie ceny testowej wersji, ponieważ realnie odjęlibyśmy około 15 tys. złotych i wtedy byłoby znacznie atrakcyjniej. Mimo wszystko gama wersji jest dość bogata, za co duży plus, ponieważ Qashqai może trafić do wielu różnych grup konsumentów.

multimedia dci

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna

Zdjęcia

Unikalne fotografie Qashqaia do naszego artykułu wykonał Adrian Zieliński z Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna i Zieliński Fotografia. W portfolio naszego fotografa znajdziecie wiele innych interesujących sesji. Zapraszamy do oglądania.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama