Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Vettel był “bezcennym” liderem. Czy w Astonie Martinie wróci do gry?

Laurent Mekies będzie zawsze dobrze wspominał współpracę z czterokrotnym czempionem F1. Dyrektor sportowy Scuderii Ferrari bardzo cenił sobie to, że Sebastian Vettel zawsze był szczery. Jego rola jako lidera zespołu powinna być dobrze oceniana, ponieważ trudno o drugiego takiego kierowcę, który tak bardzo motywuje zespół w trudnym czasie.

Opublikowano

w dniu

Sebastian Vettel Aston Martin 2021 F1
Fot. BWT Racing Point / Twitter

Przypomnijmy, że Niemiec pracował z Ferrari od 2015 roku. Przez sześć sezonów dwukrotnie był wicemistrzem świata (2017-2018), a raz drugim wicemistrzem (2015). Marzeniem 33-latka było wywalczenie tytułu w czerwonych barwach, tak jak czynił to wielokrotnie Michael Schumacher. Niestety Vettel pożegnał się ze stajnią z Maranello w słodko-gorzki sposób. W 2019 roku zaczął schodzić na drugi plan, gdy przyćmiewał go Charles Leclerc. Następnie przed sezonem 2020 wydało się, w jaki sposób się z nim pożegnano i postawiono w trudnej sytuacji. Finalnie jego karierę ocalił Lawrence Stroll, oferując mu zajęcie miejsca Sergio Pereza.

Mekies: Vettel był niezwykły

Na pewno pracowitości, humoru i oddania czterokrotnemu mistrzowi świata nikt nie odmówi. Wielokrotnie Niemiec zostawał ze swoimi mechanikami, pomagał, itd. Taki styl pracy miał jeszcze w Red Bullu i wielu mogło to cenić. W latach 2017 i 2018 wiele razy z powodu zespołu i błędów własnych okazje przemykały koło nosa. Za to od sezonu 2019 frustracja zaczynała narastać. Mimo wszystko przez pryzmat czasu Laurent Mekies ocenia lata współpracy na linii Vettel-Ferrari jako dobre. Nawet docenił jego przywódcze zdolności, określając je jako “bezcenne”.

ZOBACZ TAKŻE
Aston Martin powstał z... Jordan GP. Historia ekipy z Silverstone

– Kiedy było to trudne, rozmowa z Sebem była zawsze niesamowita, ponieważ miałeś uczciwy pogląd na sprawy. To nie znaczy, że zawsze będziesz się zgadzać. Dostaniesz to, o czym naprawdę myśli, a on zawsze będzie w stanie przedstawić swój punkt widzenia, angażując ludzi, wciągając ich na pokład, a to było bezcenne. Łatwo jest to zrobić, gdy wszystko idzie dobrze, ale z ludzkiego punktu widzenia jest to zupełnie inna sprawa, gdy sprawy są trudne. I właśnie wtedy był z pewnością bezcenny – powiedział dyrektor sportowy Ferrari.

Pozytywne wspomnienia pozostawi sobie też Charles Leclerc

Mimo że media wielokrotnie podkreślały jakoby relacje na linii Vettel-Leclerc były napięte, to oni obaj temu zaprzeczali. Jednym z momentów wspólnej współpracy do zapamiętania będzie powitanie Monakijczyka w zespole przez Niemca. Następnie to wychowanek Scuderii zrewanżował się przy pożegnaniu przygotowując kask z dedykacją dla 4-krotnego czempiona. 23-latek był niezwykle wdzięczny swojemu koledze za wszystko.

Dla mnie osobiste chwile, które spędziliśmy razem. Ze względu na sposób, w jaki zostałem powitany w zespole, nie mogłem liczyć na coś lepszego i po prostu mieć go po drugiej stronie garażu. On jest jednym z nielicznych kierowców w padoku, u którego udało się dokonać różnicy między tym, co się dzieje w samochodzie a osobą poza kokpitem – powiedział Charles Leclerc.

ZOBACZ TAKŻE
Perez wierzy w powrót Vettela do czołówki. "Podjął świetną decyzję"

Myślę, że ja też jestem jednym z nich i to sprawia, że ​​ta relacja zawsze jest dobra, podczas gdy czasami na torze było trudno. Tylko te dwa lata razem. Dzięki niemu rozwinąłem się jako osoba, mając go obok siebie. Był również dla mnie przykładem do naśladowania i te dwa lata będę wspominać jako całość – dodał.

Sebastian Vettel i jego forma. Czyżby jego czas przeminął?

Na pewno prawdziwa weryfikacja obecnego potencjału nastąpi w nowym dla niego zespole. Aston Martin, który powstaje na bazie BWT Racing Point, ma szansę namieszać w stawce. Stajnia z Silverstone wygrała jeden wyścig, dzięki Sergio Perezowi w GP Sakhiru. Ostatecznie skończyli sezon na 4. miejscu, wypadając z Top 3 w ostatniej rundzie. Wiele mówi się o tym, że współpraca na linii Aston Martin-Mercedes zacieśni się, a inwestycje Lawrence’a Strolla zaczną procentować. Nawet Sergio Perez jest pewny, że jego była ekipa będzie w formie.

ZOBACZ TAKŻE
Wielkie sukcesy McLarena już w 2021 roku. Hamilton kibicuje byłej ekipie

Jeśli słowa “Checo” znajdą potwierdzenie, a Sebastian Vettel dogada się z następcą bolidu RP20, to może być ciekawie. Jeśli Lance Stroll i Sergio Perez w tym roku stawali na podium, a maszyna w odpowiednich okolicznościach była w grze o zwycięstwo, to oczekiwania muszą być spore. Z roku na rok środek stawki zbliża się do czołówki, a trend ten może się utrzymać. Jednakże niewątpliwie duże szanse na niezłe wyniki mają McLaren czy Alpine (następca Renault). Wiele mówi się o tym, że Ferrari zacznie wracać do gry. Zatem liczył będzie się każdy detal. Kierowca może zrobić różnicę.

Wielkie ambicje vs oczekiwania

Wszyscy w Silverstone oczekują, że Vettel przyjdzie ich uczyć. Otmar Szafnauer bardzo liczy na owocną współprace, dzięki której uda się posmakować nawet mistrzostwa. Oczekiwania są zatem spore, więc presja może być mniejsza niż w Ferrari, ale też nie oznacza to, że zniknie. Czterokrotny mistrz świata musi sobie poradzić z kilkoma przeszkodami i zapewne już się przygotowuje na sezon 2021.

Porażka z coraz solidniejszym Lance’em Strollem może oznaczać dla niego koniec kariery. W dodatku media będą mu przypominały o zabraniu kokpitu Perezowi i będą starały się porównywać ich wyniki, o ile możliwości bolidów Astona Martina i Red Bulla na to pozwolą. Na pewno sam zainteresowany chciałby też wymazać z pamięci słabsze lata z Ferrari. Na powtórkę sukcesów z Red Bullem liczyć już nie może, ale na jeden tytuł z inną marką… kto wie?

ZOBACZ TAKŻE
Aston Martin od razu postawi na Vettela. "Skupi się tylko na wyścigach"

Według Fernando Alonso każdy ma swój czas na wygrywanie mistrzostw. Sam czuje, że w 2006 roku jego czas przeminął, bo nie miał odpowiedniej maszyny i warunków. Podobnie było z Vettelem, a wkrótce skończy się też i czas Hamiltona.

Hamilton w Mercedesie – nie ma dominacji, jeśli nie ma wygrywającej maszyny. Zgarnianie serii tytułów mistrzowskich oznacza, że ​​masz zdecydowaną przewagę techniczną. To stało się z Hamiltonem, stało się z Vettelem, który wygrał z Red Bullem, a potem nie mógł już wygrać. To samo przytrafiło mi się z Renault w latach 2005 i 2006 – wspominał Fernando Alonso.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama