Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Nowy kontrakt Hamiltona niegotowy? Mercedes nie zgadza się na żądania

Wydaje się nieprawdopodobne, że aktualny mistrz świata pozostaje bez pracy. Wraz z końcem grudnia 2020 wygasł kontrakt Lewisa Hamiltona z Mercedesem, a negocjacje dotyczące startów w kolejnych latach wciąż trwają. Początkowo sprawy miały wyjaśnić się przed Bożym Narodzeniem, nawet zespół igrał z ogłoszeniem na Twitterze. Wówczas doczekaliśmy się innych ważnych informacji. Co się dzieje na linii Hamilton-Mercedes?

Opublikowano

w dniu

kontakt Hamiltona 2021 F1
Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport

Kontrakt Lewisa Hamiltona to gorący temat

Zamiast potwierdzenia 7-krotnego MŚ F1 otrzymaliśmy informację o równym podziale udziałów w stajni z Brackley. Toto Wolff, Ineos i Daimler AG mają teraz po 33,3%. W dodatku pierwszy z wymienionych pozostanie szefem zespołu Mercedesa na najbliższe 2-3 lata, dopóki gotowy nie będzie następca. Jeden z punktów bezpieczeństwa dla ich najlepszego zawodnika został spełniony. Jednakże kontrakt Hamiltona miał wymagać tylko podpisu, ale w tle słyszy się o nowych warunkach. 35-latek chciałby być doceniony i zarabiać więcej jak 40 mln USD na sezon oraz zyskiwać premie za sukcesy Mercedesa.

35-latek miał czuć rozgoryczenie, kiedy dowiedział się o tym, że Daimler AG chciałby obniżyć jego wynagrodzenie. Zdumienie Brytyjczyka mogło być duże, ponieważ dominacja Mercedesa nadal trwa, dokładnie od 7 lat. Spodziewano się, że zarobki pójdą w górę, a sam Lewis Hamilton zyska też dodatkowe premie oraz będzie uczestniczył w rozwoju marki. Cóż, sprawy się komplikują przez ograniczenia wydatków w F1 oraz pandemię koronawirusa. Część dobrze opłacanego personelu F1 zgadzało się nawet na obniżki wynagrodzeń. Obecny czempion ponoć nie zamierza iść na ustępstwa.

ZOBACZ TAKŻE
Zarobki kierowców F1 2020: Hamilton, Vettel i Ricciardo na czele

Czy w obecnej sytuacji mistrz wykazuje się brakiem wyrozumiałości?

Według wychowanka Rona Dennisa, powinien on nadal zarabiać minimum 40 mln USD rocznie. Tym samym chciałby być pewien, że pozostaje najlepiej nagradzanym kierowcą w stawce. Do tego chciałby zyskać 10% premii z nagród Mercedesa za każde MŚ wśród konstruktorów. Za 2020 rok miałby wówczas 14 mln USD samej premii. Jednocześnie Brytyjczyk domaga się najnowszego modelu spod szyldu Mercedes-AMG oraz uczestnictwa w życiu marki. Lewis Hamilton chciałby być kimś na wzór ambasadora i promować elektryfikację w świecie motoryzacji.

Chcę również wykorzystać swoją pozycję jako kierowcy wyścigowego do przeforsowania pozytywnych i trwałych zmian, dlatego ściśle współpracuję z Mercedesem, aby powoli przekształcić ich flotę pojazdów w samochody elektryczne. Moim nowym samochodem marzeń jest nowy, całkowicie elektryczny EQS. Nie mogę się doczekać, aż zostanie wydany! – tak pisał na swoim Instagramie.

Lewis Hamilton od dłuższego czasu angażuje się w różne ruchy związane z walką z rasizmem oraz tymi związanymi z ekologią. Długa przerwa od startów w wyniku opóźnienia sezonu 2020 miała zmienić priorytety u Brytyjczyka. 35-latek wielokrotnie wspierał też walkę z pandemią i starał się dotrzeć do swoich fanów. Trudno było doszukiwać się jakichkolwiek złych intencji. Jednakże obecne żądania, gdy przez koronawirusa wielu ludzi, którym zawdzięcza swój sukces, może stracić pracę lub teraz pogodziło się z obniżką pensji jest nie fair.

ZOBACZ TAKŻE
Mercedes zmienił podział udziałów i potwierdził Wolffa. Co z Hamiltonem?

Kontrakt Hamiltona. Co na to Mercedes?

Ola Källenius, prezes Daimler AG, rzekomo uważa, że sir Lewis Hamilton postawił zbyt wysokie wymagania. W porozumieniu z innymi udziałowcami zespołu Mercedesa w F1 chcą przekonać swoją gwiazdę do pójścia na ustępstwa. W przeciwnym razie w grę może wejść zakontraktowanie George’a Russella, który w trakcie GP Sakhiru pokazał na co go stać. Brytyjczyk przez błąd zespołu i kapcia przegrał tamten wyścig. 22-letni junior Czarnych Strzał był lepszy od Valtteriego Bottasa i udowodnił, że na ten moment stać go na MŚ. Pensja w jego przypadku nie byłaby tak wygórowana, a sukcesy dominacja ekipy z Brackley nadal byłaby podtrzymana.

Właściwie zarażenie koronawirusem u Lewisa Hamiltona, zaraz po GP Bahrajnu, skomplikowało mu życie. Eksperci spekulowali, że prawdopodobnie 35-latek dostanie to, czego chce, jeśli zgodzi się na 3-letni kontrakt. Później mówiło się o porozumieniu sięgającym nawet i 4 lat. 7-krotny MŚ chciałby zostać doceniony jeszcze bardziej, ale finalnie może mu to zaszkodzić. Chociaż możliwe, że Toto Wolff sprosta jego oczekiwaniom i przekona resztę udziałowców. Możliwe jest także, że nikt nie zgodzi się na tak duże profity przez 3 lata, dlatego w grę wejdzie roczna umowa. Wówczas 35-letni zawodnik miałby okazję zdobyć 8. tytuł, pobić rekord i odejść ze sportu.

ZOBACZ TAKŻE
Dlaczego Hamilton miałby odejść z F1? Oto kilka powodów

Gra w pokera. Kto wyjdzie zwycięsko?

Mark Webber zabrał głos w sprawie swojego byłego rywala. Według Australijczyka teraz Mercedes gra z Hamiltonem w pokera, używając Russella jako elementu negocjacyjnego. Ponoć postawienie na Brytyjczyka przed GP Sakhiru było celowe, aby móc mieć kartę przetargową. Dlatego ekipa nie stawiała m.in. na Stoffela Vandoorne’a czy Nico Hulkenberga, tylko porozumiała się z Williamsem.

– Lewisowi nie mogło się to podobać. Nawet jeśli Lewis jest najlepszy, Russell pokazał, że także inni utalentowani kierowcy mogą wygrać z Mercedesem. Zwłaszcza, że ​​są znacznie tańsi – powiedział był kierowca Red Bulla. 44-latek zasugerował też w jednej z rozmów, że George Russell kosztowałby obecnych mistrzów około 2 miliony euro. W obliczu kryzysu wywołanego pandemii koronawirusa, takie ograniczenie wydatków sporo by im dało. 

ZOBACZ TAKŻE
Mercedes obawia się osłabienia przez regulamin 2021? "To paranoicy"

Lewis Hamilton zainspirował się Ayrtonem Senną?

Niektórzy eksperci porównywali obecną sytuację do tej, jaka spotkała idola Brytyjczyka pod koniec 1992 roku. Wówczas nie było wiadomo, czy Ayrton Senna przedłuży umowę z McLarenem. Brazylijczyk był rozczarowany brakiem możliwości walki o MŚ i finalnie dopiero przed inauguracją sezonu 1993 Ron Dennis przystał na jego warunki. Wtedy trzykrotny mistrz świata życzył sobie 1 mln USD za każde zgłoszenie do wyścigu. Dzięki temu wzbogacił się dodatkowo o 16 mln USD, ponieważ ówczesny kalendarz liczył sobie 16 rund.

ZOBACZ TAKŻE
Wielkie sukcesy McLarena już w 2021 roku. Hamilton kibicuje byłej ekipie

Kontrakt Hamiltona mógłby zawierać klauzulę, która mówi o 2 milionach za każde zawody. Jeśli 23 rundy zaplanowane na sezon 2021 dojdą do skutku miałby aż 46 mln USD. I to bez premii za specjalne osiągnięcia. Na pewno taka perspektywa nie uśmiecha się Mercedesowi w obecnej sytuacji. Być może, gdyby nie koronawirus, negocjacje przebiegałyby bez przeszkód. Potencjalne żądania aktualnego czempiona F1 są krytykowane, ponieważ każdy mniej lub bardziej odczuł skutki światowej pandemii COVID-19. Niektórzy musieli zacisnąć pasa, w tym ludzie z F1 i automotive, więc podwyżka dla zawodnika w sporcie, gdzie  w dużej mierze decyduje maszyna, nie może być priorytetem.

Co jeśli Daimler i zespół Mercedesa nie ugną się? Jeszcze przed końcem zeszłego roku mówiło się o gorszym nastroju 7-krotnego mistrz świata. Brytyjczyk miał czuć się niedoceniony za wkład w sukcesy ekipy z Brackley, co mogłoby skłonić go nawet do zakończenia kariery.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama