Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Szef McLarena nie wierzy w projekt Porsche F1. “To nierealne”

Andreas Seidl zabrał głos w kwestii możliwości reaktywacji projektu pt. “Porsche F1”. Jako były szef programu marki ze Stuttgartu w WEC, a obecnie szef zespołu McLaren, nie widzi możliwości, aby Niemcy weszli do królowej sportów motorowych. 45-latek nie widzi miejsca w sporcie dla żadnego nowego producenta dopóki nie zmienią się przepisy dot. jednostek napędowych.

Opublikowano

w dniu

Andreas Seidl o Porsche F1
Fot. Porsche Newsroom

Wraz z ogłoszeniem przez Hondę odejścia z Formuły 1 po sezonie 2021 w media ponownie ożył pomysł “Porsche w F1”. Niektóre koncepcje były bardzo sensowne, ponieważ dotyczyły możliwości wykorzystania ich wiedzy z 2017 roku. Właśnie wtedy powstał ich silnik F1, który nigdy nie doczekał się sprawdzianu w trakcie Grand Prix. Red Bull ponoć miał dobre stosunki z grupą Volkswagena i od zawsze namawiał ich do wejścia do F1. Istniał scenariusz, żeby Porsche wspólnie z nimi wykupiło technologię Hondy i opracowało konkurencyjny motor na 2022 rok. Szybko jednak takie teorie spotkały się z brakiem poparcia niemieckiego koncernu.

Na pewno utrata jednego producenta dla sportu to duży problem. W 2022 roku na starcie zobaczylibyśmy jedynie motory Mercedesa, Renault i Ferrari. Chociaż Red Bull Racing walczy o zamrożenie rozwoju obecnych silników od stycznia 2022, co pomogłoby im przejąć produkt Hondy. Austriacka ekipa obsługiwałaby japońskie silniki w swojej brytyjskiej siedzibie w Milton Keynes. Pomóc ewentualnie mogłyby im zewnętrzne firmy, tj. Cosworth czy Ilmor – o tym jednak mówi się o wiele mniej.

“Trzeba kuć żelazo póki gorące”. Seidl ma sprzymierzeńca w nowym szefie F1

Nowy szef F1, Stefano Domenicali, w przeszłości reprezentował interesy VW podczas wielu narad organizowanych przez FIA i Liberty Media. Jeszcze jako prezes Lamborghini doradzał w kwestii opracowania nowej rewolucji silnikowej, która została ostatecznie przesunięta. Teraz jako szef serii wspólnie z Rossem Brawnem i spółką będzie chciał opracować prostsze regulacje. Były szef Scuderii Ferrari chciałby wyprowadzić serię na prostą i przyciągnąć nowych producentów już na lata 2025-2026. Możliwe, że jeśli uda się poczynić postępy w tej sprawie, to Volkswagen wprowadzi Porsche do F1, a być może i inną markę (Audi, Lamborghini).

“Porsche F1” nie ma sensu przy obecnych zasadach

Były szef programu Hybrid Porsche LMP1 w WEC zdaje sobie sprawę z wyzwania, jakie czekałoby nowego gracza w F1. Wejście przy obecnym poziomie rozwoju jednostek napędowych i perspektywą ich zamrożenia to mogłoby być niczym samobójstwo. Guru stajni z Woking nie zamierza jednak poddawać się w walce o realizację swojej wizji przyszłości w F1. Świadczy o tym wiele jego wypowiedzi.

Oczywiście nie mogę mówić w imieniu Porsche. Ale jeśli spojrzeć na ogólny obraz, z mojej perspektywy, nie jest obecnie realistyczne, aby nowy producent brał udział w Formule 1 w nadchodzących latach. Dlatego, że inwestycja, którą musisz poczynić, wraz z jej czasem, jest zbyt duża i zbyt długa, aby uzyskać konkurencyjny pakiet – powiedział Andreas Seidl na łamach Formel1.de.

Obecny szef McLarena w przeszłości doradzał publicznie, jakie zmiany Formule 1 są potrzebne. Raz zdarzyło mu się wspomnieć o takich firmach jak Cosworth czy Ilmor, które w przeszłości angażowały się w sport. Niemiecki inżynier chciałby, aby F1 była brana na poważnie nie tylko przez wielkie koncerny.

Rewolucja silnikowa 2025 lub 2026 musi być atrakcyjna. To interes wszystkich!

Nowa formuła silnikowa, nad którą pracują Liberty Media, FIA i zespoły musi być sensowna. Prostsza architektura jednostek napędowych musi być też rozwojowa i przekonywać producentów do inwestowania w F1.

Formuła 1, wraz z FIA i zespołami, a także producentami silników i potencjalnymi nowymi producentami, powinna opracować jasny plan, jaka będzie następna ewolucja przepisów dotyczących silników. Myślę, że to jest kluczowe pytanie, na które należy odpowiedzieć, zanim będziemy mogli spojrzeć na rozkłady jazdy lub nowych potencjalnych uczestników – wyjaśnił Seidl.

Niemiec pozytywnie ocenił fakt, że ostatecznie wszystkie 10 zespołów podpisały się pod Concorde Agreement 2021-2025. Według niego to dobry początek, aby myśleć już o ważnych zmianach i być na nie przygotowanym. Według niego wszystkim powinno zależeć na tym, aby F1 stała się rentowna.

Myślę, że to, co wydarzyło się po stronie zespołów, to fakt, że podpisanie nowej umowy jest pozytywne na przyszłość. Szczególnie w obliczu ograniczeń budżetowych, które wchodzą w życie, co wyraźnie oznacza że jest możliwe, aby ta platforma Formuły 1 była trwała i rentowna. Następnym krokiem, który należy teraz zrobić, jest zrobienie tego samego po stronie układów napędowych – zakończył 45-latek.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama