Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Scuderia Ferrari celuje w powrót do Top 3. “Istnieją jednak komplikacje”

Scuderia Ferrari bardzo liczy na znaczną poprawę osiągów i konkurencyjności w sezonie 2021. Stajnia z Maranello chciałaby walczyć o powrót do czołowej trójki “generalki”. Na przeszkodzie może im stanąć system tokenów, który ogranicza możliwość przebudowy ubiegłorocznych maszyn.

Opublikowano

w dniu

Scuderia Ferrari Tifosi 1000. GP F1
Fot. Scuderia Ferrari

Szef włoskiego zespołu przyznał, że trzeba zrobić wszystko, aby dopiąć swego. 51-latek zdaje sobie sprawę, że walka o mistrzostwo świata w nadchodzącej kampanii będzie poza zasięgiem. Jednakże chciałby znacząco poprawić 6. lokatę w klasyfikacji konstruktorów z poprzedniego sezonu. Jako, że różnice w “środku stawki” były niewielkie, a część grupy zbliżyła się nawet do liderów – Mercedesa i Red Bulla- cel nie wydaje się nierealny. Scuderia Ferrari może liczyć na zbliżenie się do McLarena, Astona Martina i Alpine. Muszą jednak też uważać na AlphaTauri.

– Ten zespół był w stanie zająć drugie miejsce w ciągu ostatnich pięciu lat, z wyjątkiem jednej trzeciej. Więc myślę, że trzecie nie jest całkowicie niemożliwe. I myślę, że powinien to być przynajmniej nasz cel minimum na następny sezon – powiedział Mattia Binotto.

Scuderia Ferrari. System tokenów uderzy w nich najbardziej?

Oczywiście wszyscy w Maranello zdają sobie sprawę, że łatwo nie będzie. Głównie chodzi o wprowadzenie ograniczeń wydatków od tego roku na poziomie 145 mln USD. Jakby tego było mało bez limitu nie wolno już rozwijać silników w trakcie sezonu oraz drastycznie zmieniać konstrukcji. McLaren zyskał nieznaczną przewagę w wyniku zmiany dostawcy silnika z Renault na Mercedesa.

Za to Aston Martin może kupić niektóre części od Mercedesa, a AlphaTauri od Red Bullda (w specyfikacji 2020), dzięki czemu nie tracą tokenów. Wówczas mogą oni rozwijać inne obszary i podnosić swoją wydajność. Scuderia Ferrari ma bardziej ograniczone pole manewru, w dodatku zaangażowali się też we wsparcie Haasa. Jednym z plusów nowych regulacji jest fakt, że jako dopiero 6. ekipa sezonu 2020 dostali nieco dodatkowego czasu w tunelu aero.

Mamy tylko dwa tokeny w grze, próbując rozwiązać i zmodyfikować słabości tego roku. Są zespoły, które w tej chwili nie są ograniczone tokenami, mają darmowe tokeny – Racing Point lub AlphaTauri. Dzięki temu te zespoły będą miały przewagę konkurencyjności nad nami i innymi zespołami pod względem rozwoju, o której musimy być w pełni świadomi. Inne zespoły zmienią producentów silników i mogą mieć ulepszenia w zakresie mocy silnika, o czym znowu musimy być świadomi – przyznał szef Ferrari.

Pozostaje liczyć na cud? Niezupełnie!

Mattia Binotto nie chciał uznawać niczego za pewnik. Stajnia z Maranello wychodziła z nie jednego kryzysu. Scuderia Ferrari musi myśleć już o rewolucji technicznej zaplanowanej na 2022 rok. Jeśli tam popełnią tak duże błędy w projektowaniu, mogą nie wyjść z dołka przez wiele lat. Ważne dla nich jest też, aby silnik był już bardziej konkurencyjny. Eksperci spekulowali o tym, że udało im się znaleźć dodatkowe 30 KM. Wciąż to może być za mało w porównaniu do konkurencji. Mercedes na tym polu dystansował ich o ok. 80 KM, a tam też nikt nie stoi w miejscu.

W przyszłym roku konkurenci znów będą bardzo mocni. Ale jak powiedziałem, mamy tutaj, w Maranello, silny zespół i w pełni im ufam, że możemy wykonać lepszą pracę w porównaniu z tym, co zrobiliśmy obecnie. Mimo to uważam, że przynajmniej jako zespół, jako minimum, powinniśmy spróbować go osiągnąć – zakończył 51-latek.

Scuderia Ferrari ma kłopot z relokacją kapitału ludzkiego?

Według dziennikarza Motorsport.com legendarny zespół może ubolewać nad tym, że nie posiada choćby części fabryk w Wielkiej Brytanii. Jako, że w tym roku w życie weszły ograniczenia budżetowe i rozwojowe trudniej jest im zachować swoich ludzi przy F1. Co prawda problem ten dotyczy niemalże wszystkich zespołów. Jednakże dla tych z siedzibami we Włoszech jest o tyle trudniej przez mniej elastyczne ustawodawstwo pracy. 

Istnieją zatem komplikacje, które sprawiają, że ten proces jest bardziej skomplikowany dla Ferrari niż dla Mercedesa i Red Bulla. Drastyczna redukcja kosztów przyjęta w zeszłym roku w wyniku pandemii COVID-19 ma większy wpływ na Ferrari, które musi radzić sobie z włoskim prawem, które jest znacznie bardziej biurokratyczne niż brytyjskie, gdzie opony kontraktowe zawsze były luźniejsze i przede wszystkim bardziej elastyczne – podkreślał Franco Nugnes.

Ferrari stara się również utrzymać siłę roboczą za pomocą różnych strategii

Niektórzy byli mniej lub bardziej zaskoczeni faktem, że Ferrari odesłało swojego dyrektora technicznego do Haasa. Warto pamiętać, że wcześniej Simone Resta był już oddelegowany do Alfy Romeo. Następnie, po zmianach kadrowych i zastąpieniu Maurizio Arrivabene osobą Matti Binotto ponownie przywrócono włoskiego inżyniera do Maranello.

Tym razem jednak z Alfą Romeo Racing Orlen nie rozgrywa się szachów, a właśnie z Haasem. Pod hasłem “pomoc Mickowi Schumacherowi” oddelegowuje się tam sporą część personelu. Mimo że amerykański zespół posiada główną bazę w Kannapolis, to ma też część zakładów w brytyjskim Norwich. Dzięki temu łatwiej zarządzać “transferami”.

Legendarny zespół może czuć też obawy przed tym, że w dłuższej perspektywie sporo ludzi samych z siebie odejdzie. Konieczność obniżenia wynagrodzeń może oznaczać, że ważne osoby poszukają lepiej płatnej pracy. Jakby tego było mało mogą ich podkupić konkurenci z Mercedesa, Red Bulla czy chociażby McLarena. Jock Clear pracował już przecież dla Mercedesa i mógłby wrócić do ojczyzny. Brytyjczyk po 2014 roku opuścił mistrzów świata, a pracował tam m.in. z Michaelem Schumacherem czy Lewisem Hamiltonem. W Ferrari piastował dobrze płatne stanowisko starszego specjalisty ds. wydajności, a teraz ma… pomagać trenować młodych kierowców z akademii.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama