Connect with us

Formuła 1

Hamilton w Ferrari? Było to możliwe, ale Binotto wolał nie ryzykować

Mattia Binotto przyznał, że nie żałuje straconej szansy na sprowadzenie urzędującego czempiona F1. Lewis Hamilton nigdy nie zaprzeczał, że wielokrotnie prowadził rozmowy w siedzibie Ferrari. Ostatecznie na plotkach się kończyło i raczej trudno oczekiwać, że kiedykolwiek ujrzymy 7-krotnego MŚ w czerwonym kombinezonie.

Opublikowano

w dniu

plotki Hamilton w Ferrari Lewis Hamilton GP Toskanii kwalifikacje Mercedes PP
Fot. Mercedes-AMG F1 / Twitter

Według szefa Scuderii Ferrari nikt nie powinien czuć żalu z powodu braku pozytywnej finalizacji rozmów kontraktowych. 51-latek bardzo cieszy się, że jego ekipa ma teraz dość młody skład w postaci 23-letniego Charlesa Leclerca i 26-letneigo Carlosa Sainza. Oczywiście prezes Fiata i Ferrari, John Elkann, zabiegał o to, aby sprowadzić najbardziej utytułowanego zawodnika w stawce. Poważne rozmowy zaczęły się już pod koniec 2019 roku. Według La Gazzetta dello Sport realizacja scenariusza pt. “Hamilton w Ferrari” była poważnie traktowana. Później Eddie Jordan uraczył nas teoriami o wspólnym odejściu Wolffa i Hamiltona z Mercedesa.

Wielu ekspertów widziało pewien sens w zatrudnieniu ludzi sukcesu z Mercedesa, aby ci przywrócili Ferrari na czoło stawki. Finalnie pogłoski się nie sprawdziły. W dodatku Toto Wolff stał się tak samo równym udziałowcem zespołu Mercedesa jak Daimler. Przez najbliższe lata Austriak będzie dowodził ekipą i szykował swojego następcę. Najprawdopodobniej Lewis Hamilton także pozostanie w Mercedesie. Chociaż na finalizację nowego kontraktu wciąż czekamy. 

ZOBACZ TAKŻE
Nowy kontrakt Hamiltona niegotowy? Mercedes nie zgadza się na żądania

“Trzeba stawiać na młodość”. Czy tym razem Ferrari wyjdzie to na dobre?

W rozmowie ze Sky Sports, Mattia Binotto jasno wyraził się, że jest dumny z obecnego składu. Włoch musi jeszcze wstrzymać się z oceną Carlosa Sainza na tle Charlesa Leclerca, ponieważ weryfikacja przyjdzie dopiero w trakcie sezonu. Z wypowiedzi szefa stajni z Maranello można wywnioskować, że nie chciał kolejnego wielokrotnego mistrza świata u siebie. Najwyraźniej chce on odbudowywać zespół w inny sposób niż jego poprzednicy.

Nie sądzę, że będziemy żałować, ponieważ pod koniec, kiedy podjęliśmy pewne decyzje, podjęliśmy je myśląc, że były to właściwe decyzje, a dziś mamy fantastycznego kierowcę, takiego jak Charles, w którym dużo zainwestowaliśmy jako Ferrari. Myślę, że ma duży talent. Jeśli dostanie odpowiedni samochód, jestem prawie pewien, że może rzucić wyzwanie Lewisowi Hamiltonowi. Dokonaliśmy wyboru i myślę, że razem z Carlosem jesteśmy bardzo silni. Myślę, że nie będzie żadnego żalu – powiedział szef Scuderii Ferrari.

ZOBACZ TAKŻE
Jordan: Hamilton i Wolff przejdą do Ferrari na sezon 2021

Hamilton w Ferrari? 7-krotny MŚ nie był niezbędny do wprowadzenia zmian

Według byłego dyrektora technicznego Scuderii zmiany w zespole były konieczne. 51-latek docenił wkład Sebastiana Vettela, który od tego roku związany jest już z Astonem Martinem. Niemiec był oddany zespołowi Ferrari od 2015 roku, ale wraz z sezonem 2019 coś w tej relacji zaczęło się wypalać. Dlatego decyzja o rozpoczęciu nowego rozdziału.

Myślę, że Sebastian jest wspaniałą osobą, wspaniałym kierowcą i spędziliśmy razem kilka wspaniałych chwil – ale myślę, że nadszedł czas, aby podjąć inną decyzję i ruszyć naprzód. W przyszłości będziemy mieć bardzo młody skład, najmłodszy skład Ferrari od 1968 roku, ale ci dwaj kierowcy, Charles i Carlos, są bardzo silni, bardzo utalentowani i mimo że są młodzi, mają dobre doświadczenie w F1. Jestem więc bardzo zadowolony z wyboru – dodał.

ZOBACZ TAKŻE
Włoskie media nie mają złudzeń. "Ferrari pójdzie w ślady Red Bulla"

Z całą pewnością Hamilton w Ferrari nie mógłby być wsparciem ambitnego Leclerca. Wiele osób uważa, że Sainz jest idealnym kandydatem do roli “skrzydłowego”. Jednakże Binotto zaprzeczył jakoby z góry określono podział na kierowcę nr 1 i 2.

Nie ma numeru jeden i numer dwa, będą mieli równe szanse – na pewno na początku sezonu. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogą walczyć. Myślę, że to, co musimy zrobić jak zwykle, to zoptymalizować punkty zespołu. A kiedy optymalizujesz punkty zespołu, zwykle optymalizujesz również punkty kierowców. Punkty do klasyfikacji konstruktorów to numer jeden. W dalszej części sezonu zobaczmy, jak się potoczą sprawy, zobaczmy, jakie cele mogą osiągnąć poszczególni kierowcy i czy musimy przyjąć inną strategię, ale na początku sezonu będą mogli swobodnie walczyć – ocenił.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama