Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Vettel w Red Bullu? Marko widział jego powrót do Czerwonych Byków

Już przed sezonem 2020 było wiadomo, że czterokrotny mistrz świata rozstaje się z Ferrari. Wokół jego osoby zrobiło się gorąco, ponieważ nie było wiadomo, gdzie znajdzie zatrudnienie. Automatycznie eksperci wyobrażali sobie ponownie scenariusz pt. “Vettel w Red Bullu”. Ostatecznie Niemiec nie czekał na decyzję ws. przyszłości Albona i związał się umową z Astonem Martinem.

Opublikowano

w dniu

Marko i Vettel w Red Bullu 2014
Fot. Red Bull Content Pool

Niepewna przyszłość nie dawała spokoju Sebastianowi Vettelowi

W trakcie dwóch weekendów w Wielkiej Brytanii wyciekało coraz więcej informacji o zwolnieniu Sergio Pereza. Meksykanin miał ważny kontrakt na 2021 rok, ale Lawrence Stroll wolał ściągnąć bardziej utytułowanego zawodnika. Wcześniej Dietrich Mateschitz miał rzekomo naciskać na Helmuta Marko, aby też sprawił, że Vettel znów będzie w Red Bullu. Później konsultant ekipy z Milton Keynes wraz z Christianem Hornerem zaprzeczali tym pogłoskom. Była nawet mowa o tym, że ich zespół nie może mieć dwóch samców alfa.

Zanim ogłoszono zakontraktowanie Sebastiana Vettela w Astonie Martinie, niektórzy doradzali mu roczną przerwę. Miała ona posłużyć mu do dobrego restartu i mocnego powrotu w 2022 roku. Po ostatnich rozczarowaniach w Scuderii Ferrari wywołanych też obniżką formy część uważała, że Niemiec powinien dać sobie spokój. Dr Helmut Marko wierzył w byłego podopiecznego i dobrze mu życzył, doradzając przerwę. Teraz okazuje się, że gdy Red Bull poważnie szukał zastępstwa dla Alexandra Albona, 33-latek nie był już dostępny. Możliwe, że gdyby zaczekał to on byłby w miejscu Sergio Pereza, a Meksykanin zostałby w Silverstone.

Ferrari poinformowało go, nie mamy miejsca na 2021 rok. Założyliśmy wtedy, że Alexander Albon rozwinie się w taki sposób, że będzie mógł jeździć razem z Maxem Verstappenem w 2021 roku. Tak powiedziałem Sebastianowi. Niestety myliliśmy się. Kiedy my musieliśmy działać, Sebastian nie był już na liście, ponieważ ma długoterminowe zaangażowanie w Astonie Martinie. Dlatego Sergio Perez był dla nas logiczną decyzją – powiedział szef Red Bull Junior Team dla F1-insider.com.

ZOBACZ TAKŻE
Vettel był "bezcennym" liderem. Czy w Astonie Martinie wróci do gry?

Vettel mógł być w Red Bullu, ale Aston Martin dał mu większy komfort

Austriak nie czuje rozczarowania faktem, że nie podjęli decyzji szybciej. Według niego plan Red Bulla był zupełnie inny, ponieważ chcieli dać jak najwięcej szans młodemu kierowcy. Niestety Albon nie wytrzymał presji i został z rolą rezerwowego kierowcy oraz startami w DTM. Za to “Checo” w dobrym momencie miał pasmo sukcesów i był optymalnym wyborem na partnera Verstappena.

Konsultant Red Bull Racing przyznał, że rozumie decyzję Sebastiana Vettela o podjęciu wyzwania w Astonie Martinie. Dzięki temu 33-latek miał wolną głowę i pewność, co do swojej przyszłości w F1. I raczej nie musi żałować.

Aston Martin był bardzo kuszący. Nazwa ma status kultowy, ścisła współpraca z Mercedesem daje sportowe perspektywy. Rozumiem go, nawet gdybym osobiście czekał. Byłem pewien, że w Mercedesie będzie wolne miejsce na 2022 r., ale nie tylko tam – dodał Marko.

ZOBACZ TAKŻE
Aston Martin ostrzegł rywali. Chcą wygrywać z Red Bullem i Mercedesem

Red Bull nie obawia się Astona Martina

Na pewno Vettel w Red Bullu przyciągałby dużo uwagi. Jednakże Niemiec miałby niełatwe zadanie w walce z Verstappenem, co też utrudniłoby mu odbudowę po kryzysie formy. W Astonie Martinie, mimo dużych ambicji, może znów jeździć bez obciążenia. Na ten moment w obu ekipach może na razie zapomnieć o powrocie do walki o mistrzostwo świata w 2021 roku. Mimo że będzie wzmocnieniem dla stajni z Silverstone, która odgraża się Red Bullowi i Mercedesowi, to Marko jest spokojny. Forma Racing Point nawet w 2020 roku wskazywałaby na to, że ich strata do rywali z Milton Keynes jest nie do odrobienia przez zimę.

Mam nadzieję, że ponownie odnajdzie swoją dawną formę. Sam wie, że ostatnie dwa lata nie należały do najlepszych. Nie sądzę, żeby był dla nas zagrożeniem. W 2020 roku jego nowy zespół był na to zbyt daleko od nas. I to pomimo faktu, że Perez był niesamowicie silny, szczególnie w drugiej połowie sezonu. Nawet jeśli Sebastian jest w najlepszej formie w każdym wyścigu, jako kierowca nie może nadrobić różnicy, jaką miał nad nami zespół. Ale może się mylę – zakończył.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama