Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Verstappen myśli już o sezonie 2022. Nie napala się na MŚ w tym roku?

Max Verstappen często był postrzegany jako lider zespołu, który prowadzi rozwój bolidów Red Bulla. Sam zainteresowany ujawnił jednak, że najwięcej pracy wykonują inżynierowie, a stopień swojego udziału oceniłby jako marginalny. Holender chciałby mieć możliwość walki o najwyższe cele, ale zdaje sobie sprawę z tego, że nie wszystko zależy od niego. Dodatkowo, jeden z dziennikarzy “The Race” postanowił podzielić się refleksją na temat różnic między 23-latkiem a jego partnerami z ekipy.

Opublikowano

w dniu

Max Verstappen najszybszy na ”tureckim lodowisku”
Fot. Red Bull Content Pool / Max Verstappen

O przygotowaniach do rewolucji 2022

Lider Czerwonych Byków był w sezonie 2020 największą przeszkodą Mercedesa. Verstappen trzymał się blisko Czarnych Strzał jak tylko to możliwe i wykorzystywał swoje szanse. Czasem też jak miał spore atuty po swojej stronie, odpadał np. GP Toskanii czy GP Sakhiru. Ostatecznie zakończył kampanię na 3. miejscu z 9 punktami straty do Valtteriego Bottasa. Na pewno szkoda wyścigów takich jak GP Emilii-Romanii, kiedy rozdzielał Mercedesy, ale nie wytrzymała opona, czy GP Turcji, gdzie wkradło się sporo błędów.

Sezon 2021 ma przynieść poprawę formy Red Bull Racing. Stajnia z Milton Keynes pod koniec zeszłej kampanii dobrze dogadywała się z RB16. Jej wersja “B” ma mieć mniej wad i umożliwić walkę z Mercedesem. Mistrzowie świata stracą atuty w postaci systemu DAS oraz po stronie podłogi. Zmiany maja mniej dotknąć ich rywali, którzy nie opracowali tak zaawansowanych rozwiązań.

ZOBACZ TAKŻE
Newey ściąga presję z Mercedesa? "Każdy przyjmuje jego koncepcję"

Poniekąd modyfikacje w podłodze mają nakierować zespoły do prac nad rewolucyjnym samochodem na 2022 rok, gdzie więcej zadzieje się w obszarze podwozia. Do tego mniej skomplikowane nadwozie z mniej rozbudowanymi sekcjami bocznymi ograniczy turbulencje. Zwłaszcza chodzi tutaj o bezpośrednią walkę koło w koło i jazdę za innym bolidem w brudnej strudze powietrza.

Jest zupełnie inaczej, więc myślę, że bardzo trudno jest mieć jakikolwiek wkład. To inżynierowie i projektanci muszą wymyślić najszybszy samochód, jaki mogą wymyślić i zaprojektować. Będzie zupełnie inny, ale miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Mam tylko nadzieję, że szczerze mówiąc, lepiej będzie ścigać się. To wszystko, czego potrzebujemy, ponieważ samochody, które mamy teraz, są naprawdę trudne do okiełznania. Oczywiście mieliśmy kilka zabawnych wyścigów, ale myślę, że może być tylko lepiej z samochodami, które są lepsze w prowadzeniu – powiedział Max Verstappen dla GPFans.com.

Verstappen zdaje sobie sprawę, jak trudno będzie pokonać Mercedesa w tym roku

Holender zwrócił uwagę na to, że rozwój podłogi jest obszarem definiującym dla zespołu, który chciałby rzucić wyzwanie Mercedesowi. Zwłaszcza, że stajnia z Brackley też nie stoi w miejscu. Opóźniona rewolucja techniczna może oznaczać przedłużenie zwycięskiej passy przez Czarne Strzały. Zmiany w regulaminie na ten rok są niewielkie, ale mogą dużo zmieniać. W dodatku ewentualne błędy trudno będzie naprawić w trakcie kampanii przez ograniczenia rozwojowe.

ZOBACZ TAKŻE
Mercedes płaci wysoką cenę za sukces. Mają największe ograniczenia

Odzyskanie [odebranej – przyp. red.] siły docisku będzie bardzo krytyczne i zrobimy to w najlepszy możliwy sposób. Będziemy bardzo konkurencyjni. Więc będziemy musieli się temu przyjrzeć. Myślę, że w zeszłym roku wiele się nauczyliśmy o naszym samochodzie, który postaramy się naprawić w tym roku. Nie możemy zrobić wszystkiego z tokenami [rozwojowymi – przyp. red.], ale będzie to ważny rok do wykonania. Oczywiście patrzymy już na rok 2022 i jak to się potoczy – podkreślił Verstappen.

Co dotychczasowi partnerzy zespołowi robili nie tak?

Max Verstappen rozpocznie swój siódmy sezon w Formule 1. Holenderski kierowca debiutował w 2015 roku u boku Carlosa Sainza. Następnie w trakcie sezonu 2016 dostał awans do ekipy Red Bull Racing. Wyrównana walka z Danielem Ricciardo do końca sezonu 2018 mogła podobać się kibicom. Niestety decyzja Australijczyka o transferze do Renault mocno odbiła się na zespole. Pierre Gasly i Alexander Albon nie byli w stanie wypełnić powstałej luki, co odbijało się też na walce w klasyfikacji konstruktorów.

Dziennikarz The Race postanowił przeanalizować fenomen 10-krotnego triumfatora Grand Prix. Warto podkreślić, że Verstappenowi wystarczył jeden sezon startów w bolidach jednomiejscowych, aby dotrzeć do F1. Oczywiście Holender miał sporo osiągnięć w kartingu, ale to jego występy w Europejskiej Formule 3 w 2014 roku wywołały najwięcej zamieszania. Red Bull zwrócił na niego uwagę i szybko zapewnił mu wszystko, co potrzebne w rozwoju. Austriacy pokonali w tej walce Mercedesa, który też walczył o przejęcie ówczesnego 16-latka.

– Verstappen kieruje się głównie intuicją, a to wynika z wielu lat treningu i przygotowań. Nie pojawił się znikąd w Formule 3, były lata przygotowań. Widać to teraz, gdy ma niespokojny tył lub gdy jedzie w deszczu. Ma w głowie bazę danych, z której może od razu skorzystać. Dlatego jest lepszy niż większość w tego typu sytuacjach  – powiedział Scott Mitchell.

ZOBACZ TAKŻE
Mercedes i Ferrari mają obawy przed sezonem. To kłopoty z oponami

Verstappen to prawdziwy killer dla rywali. Czyżby z Perezem było podobnie?

Nawet mając dane, Gasly i Albon mogli zobaczyć, gdzie jest szybszy, ale nigdy nie mogli pojąć, jak był tam szybszy. To dlatego, że to, co sprawia, że ​​Verstappen jest tak dobry, jest głównie nieświadome. Nie ma jednego dobrego stylu jazdy, ale ma cechy, które pozwalają mu jeździć na wiele sposobów, a dzięki obecnemu doświadczeniu uczy się dostosowywać go coraz lepiej do każdej sytuacji. Większość kierowców widzi, co robi i do pewnego stopnia to kopiuje, ale nigdy nie będą w stanie tego zrobić tak dobrze, jak Max – dodał.

Brytyjski dziennikarz zwrócił uwagę na to, jak wcześnie Holender musiał zacząć przygotowania do ścigania. Według niego rywale nie są w stanie nadrobić zaległości i go skopiować. Choćby dlatego, że Max Verstappen bazuje na wrodzonej intuicji, która cały czas ewoluuje wraz z kolejnymi doświadczeniami z toru. Dlatego Pierre Gasly i Alexander Albon nawet z jego ustawieniami bolidu nie byli na jego poziomie. To pokazuje też, jak trudne wyzwanie czeka Sergio Pereza. Chociaż Meksykanin wyróżnia się tym, że dołącza do Red Bulla z 10-letnim stażem w sporcie. Gasly miał wtedy rok w Toro Rosso, a Albon nieco ponad pół sezonu w tym samym zespole.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama