Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Projekt “Audi F1” przeszkadzał Hondzie? Zamrożenie silników już niedługo

W japońskich mediach pojawiły się wiadomości o potencjalnym wejściu Audi do F1. Rzekomo niemiecki producent bardzo chciałby współpracować z Red Bullem od 2025 roku, co budziło niepokój u Hondy. Japończycy obawiali się, że przekazując swoją technologię od 2022 roku, skorzysta na tym konkurencja. Na szczęście udało się uzyskać porozumienie odnośnie wykorzystywania jednostek napędowych Hondy przez Red Bull Racing i Scuderię AlphaTauri po 2021 roku. Do oficjalnego ogłoszenia brakuje tylko wdrożenia zamrożenia obecnych silników F1 od stycznia przyszłego roku.

Opublikowano

w dniu

Audi F1 Red Bull Logo Pinterest
Fot. Andy Werner / Pinterest

Czekamy na określenie przyszłości Red Bulla i F1

Już pod koniec stycznia mieliśmy dowiedzieć się, czy zamrożenie rozwoju jednostek napędowych wejdzie w życie. Niestety negocjacje nie rozstrzygnęły tej kwestii przez wątpliwości ze strony Renault i Ferrari. Pomysł Red Bulla poparł za to Mercedes. Z powodu braku jednomyślności postanowiono przełożyć kolejne narady. Tym razem FIA ma poruszyć tę kwestię 25 lutego. Jednak niemiecki Auto motor und Sport zasugerował już inną datę – 11 lutego. Tym razem wszyscy mają głosować za. To oznaczałoby wówczas, że Red Bull nie będzie zmuszony szukać nowego dostawcy i zostanie przy obecnych silnikach Hondy na wyłączność. Oczywiście pod inną nazwą. Jeśli od razu omówione zostaną wstępne kwestie dotyczące rewolucji silnikowej 2025 lub 2026, to pogłoski o Audi w F1 mogą się ziścić. 

Początkowo większość nastawiała się na zamrożenie rozwoju silników F1 od 2023 roku. Jednakże taki wariant nie wchodzi w grę, jeśli Red Bull zamierzałby zostać przy produktach Hondy. W Milton Keynes nikt nie będzie w stanie stworzyć działu silnikowego w krótkim czasie, który gwarantowałby konkurencyjny rozwój obecnego układu napędowego przez niespełna rok. Oznaczałoby to, że Red Bull miałby najmniej wydajny produkt i wydawałby pieniądze na obsługę, itd. Wtedy już woleliby wrócić do Renault, ale sami Francuzi woleliby, aby ich konkurent podążał swoimi ścieżkami.

ZOBACZ TAKŻE
Porsche w F1: Początki, sukcesy jako dostawca i marny ostatni epizod

Zainteresowania F1 ze strony Audi mogły namieszać w negocjacjach Red Bulla i Hondy?

Zapewne negocjacje dotyczące przejęcia technologii Hondy przez Red Bulla nie były łatwe. Już samo przejęcie własności intelektualnej, gdy producent wycofa się ze sportu po tegorocznej kampanii, nie jest czymś prostym. Ekipa z Milton Keynes musiała mieć pewność, że jest gotowa zainwestować i poradzi sobie z wyzwaniem. Producent z Tokio także chciał mieć jasną deklarację, ponieważ ich produkt, nawet pod inną nazwą, powinien sobie dobrze radzić. Niemal wszyscy fani motorsportu będą wiedzieli, że Red Bull nadal korzysta z silników Hondy.

Rozmowy musiały zacząć się już we wrześniu ubiegłego roku, gdy Japończycy zdecydowali się podjąć decyzję o wycofaniu z F1. W listopadzie mieliśmy mieć już informację zwrotną, czy się udało. Otrzymywaliśmy jednak wiadomości, że wszystko jest na dobrej drodze. Do tego wszystkiego dochodził temat zamrożenia silników już od tego roku, a dopiero później od stycznia 2022. Teraz okazuje się, że może decyzje zapadłyby szybciej, gdyby nie trzeci podmiot w postaci… Audi.

ZOBACZ TAKŻE
Życiowa szansa Checo. Red Bull przejmie silniki Hondy od 2022 roku

Red Bull już w przeszłości próbował przekonać Volkswagen Group do zaangażowania w F1. Sporo mówiło się o Porsche czy Audi. Jednak potem temat ten “umarł”. Okazało się jednak, że nie do końca, ponieważ producent z Ingolstadt bardzo chciał dowiedzieć się więcej o planowanej rewolucji silnikowej w F1. Najprawdopodobniej plan uproszczenia hybryd i paliwa ekologiczne mogły ich przekonać do rozmów z potencjalnym partnerem. Idealnym kandydatem był Red Bull, który po sezonie 2021 ma przestać być mocno powiązany z Hondą.

W dodatku fakt przejęcia japońskiej technologii na najbliższe 3-4 lata mógłby dostarczyć wielu cennych informacji, które pomogłyby Niemcom opracować konkurencyjną jednostkę napędową. Właśnie tego obawiać miała się Honda. Ostatecznie udało się sformułować umowę o wykupieniu technologii tak, aby zachować poufność dot. własności intelektualnej.

Stefano Domenicali popiera Red Bulla

W ostatnich tygodniach widzieliśmy zainteresowanie różnych stron, które chcą w jakiejś formie rywalizować o mistrzostwo świata. Sport powinien bardziej koncentrować się na rozrywce, a cechy kierowcy powinny znów być najważniejsze. Mam nadzieję, że wszyscy zdają sobie sprawę, że jest to właściwy wybór [zamrożenie rozwoju silników – przyp. red.] nie tylko dla Red Bulla, ale dla całej Formuły 1 – powiedział szef F1 na łamach La Gazzetta dello Sport.

Stefano Domenicali ostatnio przyznał się do rozmów z nowymi producentami, gotowymi wejść do F1. Włoch jest zwolennikiem opracowania rewolucji silnikowej, która jest atrakcyjna dla wszystkich. Nowe przepisy miałyby wejść w życie w 2025 lub 2026 roku. Jeśli teraz udałoby się zamrozić rozwój obecnych jednostek napędowych, to byłaby szansa wprowadzić zmiany już w 2025 roku. Nowy szef F1 chciałby zatrzymać dotychczasowe zespoły w F1, dlatego chciałby, aby wszystkie wydatki miały sens. Dlatego nowe silniki miałyby być tańsze i mniej skomplikowane. To mogłoby skusić np. Audi do wejścia do F1.

ZOBACZ TAKŻE
Nowa formuła silnikowa skusi nowych producentów? Szef F1 pewny swego

Warto mieć na uwadze, że były prezes Lamborghini reprezentował interesy Volkswagen Group podczas opracowywania nowych przepisów F1. Domenicali miał wówczas już swoją wizję na prostsze układy napędowe (bez MGU-H) wraz z FIA i Liberty Media. Dotychczasowi producenci jednak sprzeciwili się temu.

Do wspomnianej rewolucji miało dojść już w 2021 roku i prawdopodobniej nowe silniki mielibyśmy za rok, mając na względzie odroczoną rewolucję techniczną. A tak zmieni się sama filozofia projektowania bolidów F1, a jednostki napędowe zostaną takie same. Nic dziwnego, że były szef Scuderii Ferrari chciałby wykorzystać nową rolę do poprawy atrakcyjności sportu. Pozyskanie nowych graczy to jedno, a utrzymanie Red Bulla i AlphaTauri to drugie, dlatego nie dziwi poparcie projektu zamrożenia silników od 2022 r.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama