Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Komisja F1 zatwierdziła zamrożenie silników. Wyścigi sprinterskie w toku

Zespoły Formuły 1 zgodziły się przyjąć plany zamrożenia rozwoju obecnych silników od 2022 roku. Jednocześnie też wyrażono chęć dalszych dyskusji dotyczących wprowadzenia wyścigów sprinterskich jeszcze w nadchodzącym sezonie. Komisja F1 zgodnie z oczekiwaniami potwierdziła też GP Portugalii jako 3. rundę tegorocznej kampanii. Co warto wiedzieć po obradach? 

Opublikowano

w dniu

Red Bull Sakhir 2020 komisja F1 zatwierdza zamrożenie silników 2022
Fot. Red Bull Content Pool

Red Bull może świętować?

Zamrożenie silników było forsowane przez austriacki koncern od października zeszłego roku. Od początku Red Bulla popierał Mercedes, który zgłosił gotowość do zaprzestania rozwoju swojej jednostki napędowej. Odpuścić nie zamierzały Ferrari i Renault. Pierwsi chcieli wprowadzić system tokenów, który pozwoliłby na modyfikacje w ograniczonym zakresie zamiast ich zakazywać. Za to drudzy optowali za zamrożeniem silników od 2023 roku, tak jak pierwotnie F1 planowała. Ostatecznie władze F1, FIA i zespoły jednogłośnie zagłosowały za wdrożeniem tego rozwiązania z początkiem przyszłego roku. Komisja F1 nie podała jedynie dokładniej daty, choć najprawdopodobniej będzie to styczeń.

ZOBACZ TAKŻE
Zamrożenie silników F1 od 2022 roku - wszystko, co powinieneś wiedzieć

Po tym, jak Honda we wrześniu zeszłego roku ogłosiła wycofanie się ze sportu po sezonie 2021, pojawiło się sporo pytań. Wielu ekspertów i ludzi z padoku zarzucało różne mankamenty obecnej formule silnikowej i zwracali uwagę na duże koszty. Red Bull posiadający dwa zespoły – Red Bull Racing i Scuderię AlphaTauri – był zmuszony działać. Austriacy zdołali dogadać się z Hondą, aby ta umożliwiła im przejęcie technologii i pozwoliła na obsługę swoich motorów w fabrykach w Milton Keynes.

Christian Horner i dr Helmut Marko wielokrotnie podkreślali, że nie mają planu B, a powrót do współpracy z Renault nie wchodzi w grę. Zatem, gdyby nie zaakceptowano zamrożenia silników od 2022 r. dwie ekipy mogłyby się nawet wycofać. Na to nikt nie chciał pozwolić. Brak zatwierdzenia planu dotyczącego wstrzymania rozwoju jednostek napędowych obecnej generacji nie był do zaakceptowania przed Red Bulla. Niestety dział silnikowy w Milton Keynes nie dałby rady rozwijać silników w takim samym tempie jak fabryki pokroju Mercedesa, Ferrari czy Renault.

Wcześniejsze zamrożenie silników przyśpieszy rewolucję silnikową?

Jako, że pierwotny plan zakładał zamrożenie rozwoju obecnych silników od 2023 roku, tak nowa formuła silnikowa miała wejść w życie w sezonie 2026. Teraz, po przyspieszeniu tej procedury o rok, FIA i Liberty Media chcą wprowadzić nowe jednostki napędowe już od 2025 roku. W związku z tym już teraz powołano “Grupę Roboczą”, w skład której wchodzą obecni i potencjalni producenci silników oraz paliw. Ich celem będzie opracowanie atrakcyjnej formuły silnikowej. Wszystko po to, aby udało się zmniejszyć koszt produkcji, uatrakcyjnić widowisko i osiągnąć w przyszłości neutralność emisji CO2. Bardzo możliwe, że pogłoski o zainteresowaniu dołączeniem do F1 producenta tj. Audi nie były przypadkowe.

ZOBACZ TAKŻE
FIA we współpracy z dostawcami silników F1 walczy o paliwo przyszłości

Cele wyznaczone przez zespołami i producentami to:

  • zrównoważony rozwój środowiska oraz znaczenie społeczne i motoryzacyjne;
  • w pełni ekologiczne paliwo;
  • tworzenie potężnej i emocjonującej jednostki napędowej;
  • znaczna redukcja kosztów;
  • atrakcyjność dla nowych producentów jednostek napędowych.

Oficjalnie: Komisja F1 potwierdziła GP Portugalii

Po tym, jak w sezonie 2020 włodarze toru Algarve podołali zadaniu, stało się jasne, że będą jeszcze ubiegać się o organizację GP F1. Teraz oficjalnie możemy potwierdzić, że FOM włączyło GP Portugalii do kalendarza. Portimao będzie trzecim tegorocznym gospodarzem. Wyścigowy weekend w Portugalii zaplanowano na 30 kwietnia-2 maja. Formuła 1 zastrzegła jednak sobie możliwości zmian w kalendarzu ze względu na sytuację na świecie w związku z pandemią koronawirusa.

ZOBACZ TAKŻE
To już niemal pewne. GP Portugalii wypełni lukę w kalendarzu F1 2021

FIA zgodziła się na dodatkowe testy Pirelli

Międzynarodowa Federacja Samochodowa poszła zatem na rękę dostawcy ogumienia F1. Pirelli będzie mogło lepiej przygotować się do sezonu 2022, kiedy to wejdą 18-calowe koła. Komisja F1 zgodziła się na to, aby włoski producent dostał aż 30 dni testowych. Pierwotnie planowano ich 25.

Wyścigi sprinterskie… do poprawki

Komisja F1 poruszyła także temat idei wyścigów sprinterskich w sezonie 2021. Władzom serii zależało na przekonaniu zespołów do akceptacji próby generalnej. Jeśli dodatkowe sesje w Kanadzie, we Włoszech i w Brazylii dobrze by wypadły, to od sezonu 2022 każda runda miałaby sprint.

Na czym miało to polegać? W piątek oprócz dwóch godzinnych sesji treningowych rozegrałyby się kwalifikacje. Kolejność z tej ostatniej sesji decydowałaby o kolejności startowej do wyścigu sprinterskiego w sobotę. Zmagania mierzyłyby dystans 100 km. Najprawdopodobniej odbyłyby się około 2 godziny po zakończeniu III treningu. Wyniki ze sprintu ustalałyby kolejność do wyścigu głównego w niedzielę. Oczywiście dodatkowy start wiązałby się z nagrodą w postaci m.in. punktów. W wyścigu sprinterskim punktowałoby nie 10, a 8 zawodników, którzy otrzymaliby połowę punktów względem obecnego systemu punktacji. Zwycięzca miałby zatem 12,5 pkt.

ZOBACZ TAKŻE
Sobotnie wyścigi sprinterskie już w 2021 roku? F1 rozważa taką możliwość

Zespoły F1 wyraziły chęć spróbowania nowego formatu. Poniekąd nie byłby to pierwszy raz, ponieważ np. podczas GP Emilii-Romanii 2020 wypróbowano 2-dniowy harmonogram weekendu GP. Jednakże zabranie treningów wszystkich a organizacja dodatkowego wyścigu to jest różnica. Na pewno w grę wchodzi bardziej przejrzysty system punktowy. Raczej chciano by uniknąć połówek. Kolejna kwestia to eksploatacja podzespołów, zwłaszcza mowa tutaj o silniku. Dodatkowe 300 km w trakcie sezonu plus dystans z trzech sesji kwalifikacyjnych nadwyręży jednostki napędowe. A przypomnijmy, że aktualnie obowiązuje limit 3 motorów na sezon.

Możliwe, że władze F1 i FIA poszłyby na ustępstwa. Na przykład każdy mógłby mieć jeden układ napędowych tylko w trakcie weekendów z nowym formatem. Albo po prostu w grę wchodziłyby przymusowe ograniczniki, które miałyby ograniczyć eksploatację w trakcie wyścigów sprinterskich. Na pewno obecny zamysł jest bardzo interesujący. Może to być rewolucyjny krok i otwarcie się na potrzeby fanów F1, spragnionych emocji. O nowych formatach z entuzjazmem wypowiadali się już też Stefano Domenicali czy Ross Brawn.

ZOBACZ TAKŻE
Limit budżetowy F1 i ograniczenia rozwojowe: Czy okażą się sukcesem?

Komisja F1 dywagowała także nad… ograniczeniem pensji kierowców

Podczas czwartkowych obrad z dnia 11 lutego, dyskutowano na temat wysokości wynagrodzeń zawodników w F1. Ponownie pojawił się pomysł wprowadzenia limitu środków na pensje dla 2 kierowców, który obowiązywałby wszystkie zespoły. Jednakże temat ten padł po to, aby tę kwestię przedyskutować i podjąć odpowiednie kroki za kilka lat.

ZOBACZ TAKŻE
Zarobki kierowców F1 2021: Podwyżka Hamiltona, awans Verstappena

Wcześniej już był pomysł wejścia limitu budżetowego, który dotknąłby działy silnikowe i właśnie kierowców. W przypadku tych drugich oznaczałoby to limit 30 mln USD na sezon. Nikt nie mógłby zapłacić więcej. Jedynie jeden kierowca otrzymałby więcej niż drugi, ale wszystko musiałoby się mieścić w przepisach. Lewis Hamilton, który według “The Sun” zarabia już ponad 50 mln USD, mógłby już wtedy zapomnieć o tak wielkim honorarium. Tyczyłoby się to też młodych gwiazd F1 – w odniesieniu do Maxa Verstappena i Charlesa Leclerca – które pną się w drabince. 

Na ten moment limit wynagrodzeń kierowców F1 ma zostać opracowany we współpracy z zespołami, ale też i samymi zainteresowanymi. Nie będzie zatem tak, że zawodnicy nie będą mieli nic do powiedzenia w tej kwestii.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama