Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Niechlubne rekordy F1 – zespoły i kierowcy nie chcą o nich pamiętać

Niechlubne rekordy F1 są efektem ponad 70-letniej historii sportu. Zawsze bywało tak, że jedni świętowali triumfy czy mistrzostwa świata, a inni odgrywali drugoplanowe role. Niektórzy nie do końca byli winni złej passy, a inni sami przyczyniali się do jej przedłużenia. Przeważnie kluczową rolę w tym wszystkim odgrywały niezawodność i potencjał bolidu.

Opublikowano

w dniu

Arrows najwięcej GP F1 bez zwycięstwa niechlubne rekordy F1
Fot. CrystalRacing / Arrows to zespół, który przez 25 lat w F1 nie zdołał wygrać Grand Prix

Zainspirowani artykułem autorstwa GPFans postanowiliśmy przybliżyć wam “sukcesy” niektórych zawodników i zespołów F1. Niektórzy z was będą zaskoczeni obecnością m.in. Sebastiana Vettela z zestawieniu pt. “Niechlubne rekordy F1”. Wśród gości tejże listy, którzy nigdy nie dostali maszyny pozwalającej na zwycięstwa, jak i tacy, którzy nie do końca wykorzystywali nadarzające się okazje jak np. Nico Hulkenberg.

Niechlubne rekordy F1

10. Najwięcej wizyt na podium bez zwycięstwa

Nick Heidfeld uchodził za bardzo solidnego kierowcę F1. Niemiec ścigał się w latach 2000-2011. Przez całą karierę wystartował w 183 wyścigach w 12 sezonach. Warto mieć na uwadze, że sezony 2005, 2010 i 2011 były dla niego niepełne. Łącznie zgromadził 13 podiów. Ostatnie przypadło na GP Malezji 2011, gdy startował w Lotus Renault GP. Niestety nigdy nie wygrał wyścigu.

Fernando Alonso i Nick Heidfeld 2005 podium

Fot. Magic Alonso / Twitter

Najbliżej tej sztuki był osiem razy, bowiem tyle razy był drugi na mecie. Najbliżej zwycięzcy zameldował się podczas GP Kanady 2007, kiedy dojechał nieco ponad 4 sekundy za Lewisem Hamiltonem. Wówczas Brytyjczyk cieszył się z premierowej wiktorii w F1. Tamte zmagania zapadły w pamięci polskich kibiców z powodu wypadku Roberta Kubicy.

ZOBACZ TAKŻE
Nick Heidfeld - solidność to nie wszystko | Zmarnowane talenty F1

9. GP Turcji 2006 i najszybciej zdobyta kara przez kierowcę

Sebastian Vettel potrzebował sześciu sekund w treningu dla testowych kierowców. Niemiec reprezentował wówczas barwy BMW Sauber. Wyjeżdżając z garażu przekroczył dozwoloną prędkość w alei serwisowej. Na Vettela została nałożona kara grzywny (1000 USD), która nie zrobiła większego wrażenia. Jednakże widok obecnie 4-krotnego MŚ F1 na liście “Niechlubne rekordy F1” może zaskakiwać.

ZOBACZ TAKŻE
Sebastian Vettel i jego dziwne przypadki w GP Turcji

8. 101, czyli największa liczba Grand Prix przed pierwszym podium

Carlos Sainz czekał aż 101 wyścigów na pierwsze w karierze podium w Formule 1. Hiszpan startuje w królowej sportów motorowych od 2015 roku. Jego pierwszy większy sukces przypadł na GP Brazylii 2019, kiedy to po starcie z końca stawki skończył w Top 3. Niestety nie mógł celebrować wyniku ze zwycięzcą wyścigu, ponieważ pierwotnie był czwarty. Dopiero kara doliczenia 5 sekund nałożona na Lewisa Hamiltona za kolizję z Alexandrem Albonem zmieniła wszystko.

McLaren powrót na podium GP Brazylii 2019

Fot. McLaren

McLaren czekał na podium od GP Australii 2014, więc rozumiał swojego zawodnika niecierpliwiącego się od 2015 roku. Dlatego po oficjalnym ogłoszeniu wyników, postanowili zająć podium ze swoimi pracownikami. Ten moment zapewne będzie jeszcze długo wspominany. 

Wcześniej rekordzistą był Martin Brundle, który miał 91 GP bez podium. Brytyjczyk przerwał passę trwającą od 1984 roku dopiero w sezonie 1992 w barwach Benettona podczas GP Francji. Łącznie jego licznik podiów dobił do 9. Sainz do tej pory ma dwa, doliczając 2. miejsce z zeszłorocznego GP Włoch.

7. Największa liczba okrążeń bez wygranej

Chris Amon był uważany za jednego z najszybszych kierowców swojego pokolenia. Nowozelandczyk w F1 ścigał się w latach 1963-1976, jedenastokrotnie był na podium i pięć razy zdobywał PP, ale nigdy nie wygrał. Podczas 14 sezonów, w tym 2,5 w Ferrari, było mu dane łącznie prowadzić stawkę przez 183 okrążenia. Niestety nie udało się przekuć tego w wiktorię. Trzykrotnie za to bywał drugi. W tym raz był 1,1 s od triumfu, ulegając Pedro Rodriguezowi w GP Belgii 1970.

Nowozelandczyk odniósł sukces z dala od F1, wygrywając 24-godzinny wyścig Le Mans w 1966 roku.

ZOBACZ TAKŻE
Malowania Scuderii Ferrari w F1. Nie zawsze dominowała czerwień

6. Niechlubne rekordy F1. Najwięcej przejechanych GP bez pole position

Fot. Red Bull Content Pool

Najlepsza pozycja Checo w kwalifikacjach to 3. miejsce. Z Sauberem (2011-2012), McLarenem (2013), Force India/Racing Point (2014-2020) nie było mu dane być wyżej. Chociaż w GP Europy 2016 w Baku był drugi w czasówce, ale wtedy dostał karę cofnięcia o 5 miejsc za wymianę skrzyni biegów.

Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje Romain Grosjean, który mimo startów niezłym Lotusem w 2012 i 2013 roku nie był w stanie pokusić się o PP. Francuz ma 181 GP bez pole position i może już tej passy nie przedłużyć, ponieważ w 2021 r. wypadł ze stawki F1 i związał się z serią IndyCar. Trzeci jest Johnny Herbert ze 163 GP.

5. Najwięcej wyścigów Grand Prix przed pierwszą wygraną

Niektórzy mogą być lekko zaskoczeni, ponieważ wydaje się, że kariera Sergio Pereza nabrała właśnie tempa. Meksykanin po dobrych startach w Racing Point dostał szansę w Red Bullu. 31-latek bardzo długo czekał na swoje pierwsze zwycięstwo, bo aż 191 GP. Ostatecznie udała mu się ta sztuka w zeszłorocznym GP Sakhiru.

Sergio Perez Racing Point GP Sakhiru 2020 zwycięstwo F1

Fot. Pirelli Motorsport / Największy zwycięzca tego sezonu. Checo wygrał pierwszy wyścig w karierze a oprócz tego dostał kontrakt od Red Bulla, z którym może powalczyć nawet o mistrzostwo.

Wcześniej, najdłużej czekał Mark Webber. Australijczyk miał na koncie 130 wyścigów i dopiero podczas GP Niemiec 2009 przełamał tę passę. 

4. Niechlubne rekordy F1. Najwięcej Grand Prix bez podium

Nico Hulkenberg wystartował w 181 wyścigach F1 z Williamsem, Force India, Sauberem, Renault i Racing Point. Niestety żaden występ nie zakończył się wizytą na podium. Niemiec zaskakiwał wszystkich w seriach juniorskich, zdobywając tytuły w A1GP, F3 Euro Series i GP2, ale nie przełożyło się to do końca na rezultaty w królowej sportów motorowych.

Nico Hulkenberg GP Eifel 2020 Racing Point niechlubne rekordy f1

Fot. BWT Racing Point F1 Team / Niespodziewany powrót Nico Hulkenberga był jednym z głównych tematów sezonu 2020 w F1

Jego najwyższa lokata do 4. miejsce, które wywalczył w GP Belgii 2012, GP Korei 2013 i GP Belgii 2016. “Hulk” miał jednak kilka dobrych okazji na podium. W GP Brazylii 2012 mógł nawet wygrać, gdyby nie błąd podczas dublowania i kolizja z Hamiltonem. W latach 2014-2016 jego zespołowy partner, Sergio Perez, stawał na podium, więc były możliwości. Podczas GP Azerbejdżanu 2017, gdyby nie uderzenie w ścianę byłaby to najlepsza okazja. Wielu widziało też spore szanse w deszczowym GP Niemiec 2019, gdzie Hulkenberg kręcił się w czołówce i popełnił kosztowny błąd. 

Nico Hulkenberg ma na koncie jedno pole position z debiutanckiego sezonu 2010. Wtedy to, w barwach Williamsa był najlepszy w zmiennych warunkach w czasówce do GP Brazylii. Kilkukrotnie startował z pierwszych trzech pół startowych, ale zawsze czegoś brakowało. Ostatni raz miał miejsce rok temu, podczas GP 70-lecia, kiedy zastępował zakażonego koronawirusem Pereza. Jeśli w sezonie 2021 dostanie szansę w dobrym zespole, gdy zaistnieje potrzeba zastępstwa, może uda mu się wywalczyć upragnione “pudło”?!

ZOBACZ TAKŻE
Zwycięzcy Grand Prix, którzy nawet na moment nie objęli prowadzenia

3. Niechlubne rekordy F1. Najwięcej wyścigów bez punktów

Luca Badoer startował łącznie w 50 wyścigach F1. W żadnym nie zdobył choćby punktu. Włoch głównie jest kojarzony z rolą testera Scuderii Ferrari. Jednakże zanim związał się ze stajnią z Maranello jeździł 5 sezonów. W 1993 r. startował w barwach Loli, dwa lata później Minardi (1995), następnie Forti (1996). Później udało mu się wrócić na sezon 1999, jako kierowca – ponownie – Minardi. Następnie czekał aż 10 lat na kolejną szansę. Dostał ją po wypadku Felipe Massy w trakcie kwalifikacji do GP Węgier. Badoer wystartował wówczas w GP Europy i GP Belgii. Niestety wypadł bardzo słabo i wymieniono go na Giancarlo Fisichellę.

Najbliżej zdobyczy punktowej Włoch był podczas GP Europy na torze Nurburgring w 1999 roku. Wówczas wielu kierowców odpadało w wyniku incydentów czy awarii. Luca Badoer jechał po 4. miejsce, ale nie zdołał przekroczyć linii mety przez awarię skrzyni biegów kilkanaście kółek przed końcem.

2. Kierowca z największą liczbą Grand Prix bez zwycięstwa

Andrea de Cesaris uchodził za kierowcę szybkiego, który często albo miał awarię lub uwikłał się w kolizję. Mimo że miewał do dyspozycji dobre bolidy, to nigdy nie udało mu się wygrać. Do Włocha należy passa 208 wyścigów bez zwycięstwa.

De Cesaris jeździł dla Alfa Romeo, McLarena, Ligiera, Minardi, Brabhama, Riala, Dallary, Jordan, Tyrrella i Saubera i przez cały ten czas przeszedł odpadał aż 147 razy. Przy tym pobił rekord 18 z rzędu na przestrzeni lat 1985-1986. Rok później, już w Brabhamie, miał aż 12 DNF. Jednakże katastrofę osłodziło mu podium podczas GP Belgii 1987 (3. miejsce). Było to jedno z 5 podiów w jego karierze w F1. Najwyższe miejsce to 2. lokata z GP Niemiec i GP RPA 1983 dla Alfy Romeo.

ZOBACZ TAKŻE
Najgorsze zespoły F1 w historii. Różne przepisy na porażkę?

1. Niechlubne rekordy F1. Arrows, czyli zespół z największą liczbą wyścigów F1 bez zwycięstwa

Obecnie mało prawdopodobne wydaje się, aby ktokolwiek przebił były brytyjski zespół F1. Arrows wystartował łącznie w 382 GP podczas aż 25 sezonów. Od 1978 do 2002 roku nie zdołali wygrać ani razu. Choć raz byli bardzo blisko. Co prawda lata 1990-1996 to występy jako Footwork (za sprawą głównego sponsora) będące raczej do zapomnienia, tak powrót do pierwotnej nazwy Arrows w 1997 roku był nawet udany.

Damon Hill Arrows Yamaha w F1 1997 GP Węgier Twitter niechlubne rekordy f1

Fot. F1 in the 1990s / Damon Hill w GP Węgier 1997 był bliski wywalczenia pierwszego triumfu dla Yamahy w F1

Przed sezonem 1997 zespół związał się z Yamahą i miał w składzie urzędującego wówczas mistrza świata, Damona Hilla. Początki były trudne, ale w połowie sezonu było już nieco lepiej. W GP Węgier, Brytyjczyk zakwalifikował się na 3. miejscu i miał szansę na podium. Nikt nie spodziewał się, że czempion wystrzeli tak do przodu i będzie miał najlepsze tempo na torze Hungaroring w wyścigu.

ZOBACZ TAKŻE
Yamaha w F1: Tak blisko zwycięstwa, a jednocześnie tak daleko

Wiele wskazywało na to, że w końcu niechlubna passa Arrowsa zostanie przełamana. Niestety w wyniku awarii hydrauliki, mimo dużej przewagi, dopadł ich Jacques Villeneuve z Williamsa, odbierając wymarzoną wiktorię.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama