Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Renault pójdzie w ślady Mercedesa. Nowy silnik dla Alpine w 2022 roku

Francuzi poważnie rozważają pójście w ślady Mercedesa i Hondy w kontekście zmiany architektury swojej jednostki napędowej. Renault zdaje sobie sprawę, że rywale zbroją się przed planowanym zamrożeniem silników w 2022 roku. Ambitne plany ogłaszało już Ferrari. Także Red Bull ma już dostęp do zupełnie nowego, przebudowanego silnika Hondy. Znaczące zmiany wprowadził też Mercedes, a ich rywale z Francji zdecydowali się na nie dużą ewolucję. Szef działu silnikowego Renault postanowił wypowiedzieć się o najbliższych planach rozwojowych.

Opublikowano

w dniu

Esteban Ocon shakedown Silvertsone 2021 Alpine Renault
Fot. Alpine F1 Team

Renault chce zrobić z Alpine mistrzowski zespół

Obecnie fabryka z Viry-Châtillon ma już tylko jednego klienta w Formule 1. Po tym, jak McLaren postanowił ponownie związać się z Mercedesem, został im fabryczny zespół Alpine. Cele stajni z Enstone po rebrandingu pozostają niezmienne, a piecze nad wszystkim wciąż trzyma Grupa Renault. Obecnie Luca de Meo wraz z Laurentem Rossim naciskają na poszukiwania nowego klienta.

W tej chwili prowadzone są rozmowy z Williamsem, który nie tak dawno ogłosił rozszerzenie współpracy z Mercedesem. Francuzi prawdopodobnie próbują przebić ofertę i mieć dodatkowe dwa bolidy, w których mogliby mieć miejsca dla swoich juniorów. Posiadanie klienta jest też przydatne ze względu na prace nad niezawodnością.

W marcu 2022 roku w życie wejdzie zamrożenie rozwoju silników, nie będzie więc odwrotu. Najprawdopodobniej pojawią się możliwości nadrobienia strat, jeśli zaistnieje taka potrzeba. Jednak wszyscy będą mieli niemalże identyczne jednostki napędowe co najmniej do końca 2024 roku. Nie oznacza to jednak, że nie producenci nie wprowadzą nic nowego. Dozwolone będą usprawnienia, które nie podwyższą osiągów, ale zwiększą poziom niezawodności. Za to w 2025 roku wejdą najprawdopodobniej nowe motory.

ZOBACZ TAKŻE
Komisja F1 zatwierdziła zamrożenie silników. Wyścigi sprinterskie w toku

Szef działu silnikowego Renault o pracach nad nowym układem napędowym

Prosta odpowiedź brzmi: tak. Moglibyśmy pójść tą drogą. Musieliśmy podjąć tę decyzję w zeszłym roku, kiedy musieliśmy zaprzestać prace na ponad dwa miesiące i ponownie zaplanować to, co musieliśmy zrobić. Taką decyzję podjęliśmy w marcu zeszłego roku. Kiedy rzeczywiście podejmiesz taką decyzję, możesz tylko jej się trzymać i tak właśnie zrobiliśmy. Więc po prostu będziemy pracować i rozwijać się na tym, co zrobiliśmy w zeszłym roku – powiedział Rémi Taffin.

Szef działu silnikowego Renault F1 podkreślił, że pandemia koronawirusa pokrzyżowała część planów związanych z sezonem 2021. Dlatego Renault E-TECH 21 to ewolucja wersji z 2020 r. Biorąc pod uwagę fakt, że Mercedes i Honda mają bardziej rozwinięte koncepty już teraz, to niekoniecznie Francuzi wykonają zauważalny krok naprzód.

Myślę, że moglibyśmy sobie poradzić. Oczywiście wolałbym mieć ten silnik z 2021, który mamy teraz także na 2022. Ale w pewnym momencie musisz zrobić jakieś plany i postępować zgodnie z nimi, szczególnie w takim przypadku. Cieszymy się, że możemy naprawdę mocno naciskać na 2022 rok. Więc próbujemy, a nawet posuwamy się dalej do przodu w części ewolucji, którą mieliśmy w planach w 2023 roku na 2022 r. Więc to była inna gra, ale w sumie, jeśli spojrzymy na długą grę, myślę, że nie jest to zła decyzja, którą podjęliśmy rok temu – zakończył Francuz.

ZOBACZ TAKŻE
Silnik w F1: Z czego się składa i dlaczego jest taki drogi?

Sezon 2022 będzie kluczowy?

Poza rewolucją techniczną, która zmieni filozofię projektowania bolidów F1, będziemy mieli do czynienia z przebudowanymi silnikami. Już teraz, producenci co roku ingerują w projekt swojej jednostki napędowej w poszukiwaniu osiągów. Początek 2022 r. to ostatni moment na wprowadzenie ostatnich dużych poprawek wydajnościowych. Nikt nie będzie chciał zostać z tyłu na co najmniej 3 sezony. Honda przyspieszyła prace rozwojowe z racji odejścia z F1 po tym sezonie. Japończycy pomogą też Red Bullowi dostosować się do nowej mieszanki paliwa E10 (10% zawartości bioetanolu).

Japońskie motory mogą być w całkiem dobrej kondycji. W końcu producent z Tokio już w 2017 roku postanowił pójść w ślady Mercedesa, co im się opłaciło. Po rozczarowaniach z lat 2015-2017 nie ma już ani śladu. W sezonie 2021 bardzo liczą na walkę o MŚ. Na czym polega różnica konstrukcyjna? Otóż w porównaniu do Renault i Ferrari, mamy w Hondzie i Mercedesie oddzieloną turbosprężarkę od silnika spalinowego poprzez zastosowanie wału pomiędzy dwoma cylindrami w hybrydowej V6. 

ZOBACZ TAKŻE
Silniki F1 i ich wydajność. Mercedes przed Renault i Hondą, Ferrari daleko

Rywale nie śpią. Co kombinuje Ferrari?

Scuderia Ferrari jeszcze w zeszłym roku zapowiedziała rewolucyjny silnik. Nic dziwnego, że Renault nie może pozostać bierne, ponieważ mogliby dużo stracić. Mimo że Francuzi co roku poprawiają się i według AMuS mieli stratę rzędu 20 KM do Mercedesa, o 5 KM mniejszą niż Honda, to muszą być czujni. 

Jeśli chodzi o inżynierów z Maranello, to szykuje się dość poważny projekt. Innowacji nie uda się wprowadzić w tym roku, ale za to bez problemu Ferrari odrobi 30 KM względem sezonu 2020. Za to w 2022 roku mają postawić na koncepcję z umieszczeniem turbosprężarki we wlotowej części silnika od strony skrzyni biegów i zastosować układ dla chłodnicy międzystopniowej. Taki zabieg ma zwiększyć moc i pozwolić na większą swobodę aerodynamikom, którzy zaprojektują odpowiednio dopasowaną pokrywę. Mniejszy układ napędowy (włączając MG-K i MGU-H, baterię i elektronikę sterującą) wraz z niższą wagą poprawią wydajność całego pakietu.

ZOBACZ TAKŻE
Silniki Hondy pod inną nazwą w F1. Podobnie było już z Porsche czy BMW

Obecnie układ napędowy Ferrari ma to wszystko zamontowane ciasno po stronie skrzyni biegów, ale w 2022 sprężarki znajdą się po obu stronach bolidu (pod pokrywą) i zostaną połączone wałem. Pomysł Mercedesa jakiś czas temu zastosowała też Honda, u której to działa. Jednak Włosi chcą pójść o krok dalej i umieścić sprężarkę we wlotowej części skrzyni 6-cylindrowej jednostki i zastosować nowy układ chłodnicy międzystopniowej. Ma to na celu zwiększyć moc i dać większe pole do popisu aerodynamikom. Bardziej zwarty układ silnika, mniejsze wymiary i waga mają zwiększyć wydajność całego pakietu.

Alpine pozytywnie ocenia przygotowania do sezonu 2021

Myślę, że dzisiejszy [odbył się 3 marca – przyp. red.] shakedown był, jak sądzę, bez wydarzeń, co jest zawsze dobre, jeśli mam być szczery” – powiedział Fry. „Udało nam się dopasować pod jazdę po suchym, unikając porannej mgły i deszczu, który z pewnością spadnie na nas tutaj w Enstone. Żadnych poważnych problemów jako takich. Zawsze jest coś dziwnego, głupiego, ale wszystko poszło dość gładko i przeszliśmy przez program. Myślę, że zanim zaczęliśmy biegać, minęła tylko godzina, żeby przez to wszystko przejść i zrobić to wszystko. Więc ta część była dość prosta – powiedział Pat Fry, dyrektor techniczny Alpine F1.

Po raz pierwszy samochód był przyjemny w prowadzeniu i udało nam się zrealizować nasz program zgodnie z planem. Tego ranka było trochę opóźnienia z powodu mgły, ale kiedy to się oczyściło, tor był suchy i to sprawiło, że bieganie było bardzo przyjemne. Chciałbym przejechać więcej niż 100 km, ale to jest limit i wyjeżdżam z uśmiechem na twarzy – ocenił.

Chcemy przenieść to do Bahrajnu w przyszłym tygodniu, kiedy warunki będą bardziej reprezentatywne dzięki oponom wyścigowym i pewnej gumie. Podsumowując, był to bardzo interesujący dzień i nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się więcej o samochodzie. Muszę powiedzieć, że uwielbiam nowe kolory. To najlepiej wyglądający samochód na starcie – dodał Francuz.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama