Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Marcin Budkowski o złotych czasach w Ferrari. Liczy na powtórkę z Alpine

Marcin Budkowski z nostalgią wypowiedział się o swojej karierze inżyniera w F1. Obecnie nasz rodak pełni obowiązki dyrektora wykonawczego Alpine i wspólnie z dyrektorem wyścigowym, Davide Brivio, będzie dowodził stajnią z Enstone w sezonie 2021. 44-latek chciałby w pełni wykorzystać swoje doświadczenia, aby uczynić ze swojej ekipy mistrzów świata.

Opublikowano

w dniu

Marcin Budkowski Alpine Racing F1 2021
Fot. Alpine Racing / Marcin Budkowski

Polak ma dość bogatą przeszłość i udział w sukcesach Ferrari i McLarena. W latach 2002-2007 miał swój wkład w cztery podwójne MŚ zdobyte przez stajnię z Maranello. Trzy ze swoich siedmiu koron zdobywał Michael Schumacher (2002, 2003, 2004) i jedną Kimi Raikkonen (2007). Zaraz po przenosinach do McLarena mógł cieszyć się z tytułu Lewisa Hamiltona w 2008 roku. Niestety potem Budkowski nie zaznał już smaku mistrzostwa. Stajnia z Woking wygrywała jeszcze wyścigi i stawała na podium, ale czegoś zabrakło. Za to od 2013 roku nie najlepiej zaczęło im się wieść.

W maju 2014 nasz rodak odszedł z zespołu McLaren i już w październiku znalazł zatrudnienie w FIA. Od października 2014 do grudnia 2017 pracował w departamencie technicznym Międzynarodowej Federacji Samochodowej. Nawet w przez prawie cały sezon 2017 był głównym delegatem FIA.

Budkowski wierzy w Alpine i swoje doświadczenie

Później ogłoszono jego powrót do zespołu F1, którym było Renault. Nasz rodak musiał odczekać około 3 miesiące i w kwietniu 2018 rozpoczął pracę w Enstone. W 2020 roku w końcu Renault zdobyło upragnione podia i liczyło się w walce o Top 3 “generalki”. Ostatecznie zakończyli zmagania na 5. miejscu, ale po rebrandingu w tym roku liczą na nowe otwarcie. Jako Alpine, ich cele pozostają niezmienne. Marcin Budkowski ma odegrać ważną rolę w ich realizacji, dlatego cenne doświadczenie z łącznie 5 MŚ mają w tym pomóc.

Budkowski wyciągnął wnioski z wielu lekcji i doświadczeń, jakie spotkały go w F1. Sam nie ukrywał, że uważa się za szczęściarza. Obecnie kwestie techniczne już od niego nie zależą. Wcześniej miał spory udział w budowie bolidów od strony aerodynamicznej. Teraz sprawuje kierownicze stanowisko i musi mieć inne metody pracy.

– [To była – przyp. red.] inna era. Miałem ogromne szczęście w swojej karierze. Byłem inżynierem, brałem udział w rozwoju samochodu. Teraz zajmuję dużo bardziej kierownicze stanowisko i przyczyniam się do wyników organizacji, a nie osiągów samego samochodu. Ale z pewnością bycie częścią tak odnoszącej sukcesy organizacji, która była częścią dominacji w sporcie w tamtym czasie, jest czymś, co zapamiętasz – powiedział 44-latek.

ZOBACZ TAKŻE
Budkowski o odejściu Abiteboula. "To było zaskoczenie i szok"

Zawsze warto mieć inspirację. Liderzy zespołów muszą jej szukać

Dyrektor wykonawczy Alpine F1 postawił sobie za cel ponowne zdobywanie mistrzostw świata. Polak chciałby, aby udało mu się przenieść doświadczenia z czasów dominacji Ferrari. Przy okazji podkreślił, jak ważna jest rola lidera. Wspominał przy tym Jeana Todta, Rossa Brawna, Rory’ego Byrne i Michaela Schumachera.

ZOBACZ TAKŻE
Alpine A521: Prawdziwa "Francja-elegancja" | Analiza

Pamiętasz niektóre z rzeczy, które robiłeś dobrze i na pewno od teraz czerpię inspirację z mojej roli kierowniczej, aby spróbować zbudować zespół tak silny, jak ten, który mieliśmy w tamtym czasie. Zacząłem w Prost Grand Prix z Alainem Prostem, który jest teraz specjalnym doradcą naszego zespołu. Miałem ogromne szczęście, że mogłem być częścią epoki Ferrari pod kierownictwem Jeana Todta z Rossem Brawnem, Rory Byrnem i Michaelem Schumacherem, wszystkimi tymi wspaniałymi nazwiskami Niektóre z nich są nadal kluczowymi nazwiskami w sporcie. Mattia Binotto tam był, James Allison, starzy koledzy z tego okresu. Ale wtedy była to zupełnie inna rola – dodał Polak.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama