Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Zamrożenie silników F1 od 2022 roku – wszystko, co powinieneś wiedzieć

Od sezonu 2022 producenci w Formule 1 nie będą mogli rozwijać swoich jednostek napędowych. Początkowo ograniczenia miały wejść w 2023 roku, ale przyspieszono je, wyznaczając marzec 2022. W związku z tym FIA i Liberty Media chcą przyspieszyć wprowadzenie nowej formuły silnikowej. W 2025 roku do użycia mają wejść nowe, prostsze układy hybrydowe – ma to zachęcić do uczestnictwa nowych producentów. Zanim poznamy szczegóły nowego planu, warto przybliżyć wam, co oznacza zamrożenie silników F1.

Opublikowano

w dniu

nowa formuła silnikowa niebawem zamrożenie silników f1 2022 mercedes
Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport

Zamrożenie rozwoju silników F1 wejdzie w życie od 2022 roku

11 lutego Komisja F1 zatwierdziła wprowadzenie zamrożenie rozwoju jednostek napędowych od 2022 roku. Obecna generacja silników pochłonęła już sporo funduszy na rozwój. Od 2014 roku inżynierowie mieli niemalże wolną rękę, prowadząc do dość dużych wydatków. Odbijało się to nie tylko na producentach, ale także ich klientach. Koszt produkcji zaawansowanej hybrydy 1.6 l V6 Turbo osiągnął już wysoki pułap. Dlatego temat “zamrożenie silników F1” był tak podgrzewany, aż w końcu go przeforsowano.

O konieczności ograniczenia prac już od 2019 roku głośno mówił Mercedes, który sam wyznaczał nowe trendy. Honda, która dołączyła do wyścigu zbrojeń w 2015 roku, miała sporo do nadrobienia. Gdy zaczęło im dobrze iść, we wrześniu 2020 r. Japończycy postanowili wycofać się ze sportu po sezonie 2021. To tylko przyspieszyło rozmowy o ograniczeniu rozwoju silników i nowej formule silnikowej.

ZOBACZ TAKŻE
Silniki F1 i ich wydajność. Mercedes przed Renault i Hondą, Ferrari daleko

O ile Mercedes był zwolennikiem i chciał pójść na rękę Red Bullowi, tak Ferrari i Renault niekoniecznie. Niemcy w zeszłym roku ponownie wiedli prym w kwestii osiągów jednostki napędowej. Po latach 2017-2019, kiedy to Włosi zaczynali ich detronizować, wykryto u nich nieprawidłowości. Ferrari zostało zmuszone przez FIA do przebudowy swojego produktu, co zaowocowało spadkiem mocy o minimum 50 KM. W wyniku tych działań wyprzedziły ich także Renault i Honda. Wspomniani producenci mieli porównywalne jednostki, odstające o 20-25 KM od Mercedesa. Japończycy byli pewni, że już w sezonie 2021 nawiążą walkę, przyspieszając wprowadzenie konfiguracji 2022. Za to Ferrari i Renault miały obawy, że skażą siebie na bycie z tyłu – dlatego liczyli na zamrożenie od 2023 r.

Odejście Hondy zmieniło podejście władz F1?

Rozmowy odnośnie wprowadzenia nowych reguł dla dostawców silników były poniekąd związane z planami Red Bulla. Nikt nie chciał z nimi współpracować po odejściu Hondy. Co prawda Renault mogłoby, gdyby zmusiły ich przepisy, ale po nie do końca wspólnych i sukcesywnych latach 2014-2018 nikt tego nie chciał. Stajnia z Milton Keynes rozmawiała z Hondą na temat przejęcia ich technologii od 2022 roku. Otwarte nie tak dawno Red Bull Powertrains Limited przygotowuje się na obsługę motorów oraz potencjalną produkcję nowych na 2025 r. Póki co Honda zaoferowała swoje wsparcie przez rok oraz pomoc w przystosowaniu silnika pod nowe paliwo z zawartością 10% bioetanolu (obecne ma 5%). Na sezon 2022 wszyscy dostawcy chcą mieć ostateczne, konkurencyjne silniki na co najmniej 3 lata.

ZOBACZ TAKŻE
Silnik w F1: Z czego się składa i dlaczego jest taki drogi?

Zamrożenie silników F1: Poznaj szczegóły!

Obecnie nowe przepisy dotyczące silników używanych od sezonu 2025 nie weszły jeszcze w życie. Wciąż zakładany jest scenariusz, że rewolucja wejdzie w życie dopiero w 2026 roku. Dlatego, poszczególne podzespoły układu napędowego będą miały homologację na lata 2022-2025, a nie 2022-2024. Podczas obrad Komisji F1 z 11 lutego 2021 roku ustalono, że wszyscy obecni i potencjalni producenci, jak i zespoły mają czynnie uczestniczyć w opracowaniu nowej formuły silnikowej. O tym, jakie ma ona założenia dowiecie się z poniższego wpisu.

ZOBACZ TAKŻE
Komisja F1 zatwierdziła zamrożenie silników. Wyścigi sprinterskie w toku

Zamrożenie rozwoju silników F1 od sezonu 2022 obejmie także działania innych działów. Inżynierowie odpowiedzialni za układ wydechowy, producenci paliw i olejów silnikowych także będą zmuszeni się ustosunkować do nowych zasad. Oznacza to, że producenci jednostek napędowych oraz paliw w terminach 1 marca – 1 września 2021 muszą poddać swoje produkty ostatecznej homologacji. Warto mieć na uwadze, że w regulaminie technicznym F1 2022 opublikowanym przez FIA 23 lutego niektóre podzespoły/komponenty mają inny przedział czasowy do homologacji. Przykładowo MGU-K, baterie i elektronika sterująca mogą być rozwijane do 1 września. Za to silnik spalinowy, MGU-H, turbosprężarka, oleje i paliwa mają deadline do 1 marca.

Podzespół/ProduktTermin zakończenia homologacji
Silnik spalinowy1 marca 2022
MGU-H1 marca 2022
Turbosprężarka1 marca 2022
Olej silnikowy1 marca 2022
Paliwo1 marca 2022
MGU-K1 września 2022
Elektronika sterująca1 września 2022
Baterie1 września 2022
Układ wydechowy1 września 2022

Co jeśli po wejściu nowych zasad ktoś będzie odstawał?

Aktualne przepisy na sezon 2022 nie zawierają jeszcze precyzyjnie określonych działań w tym konkretnym przypadku. Warto mieć jednak na uwadze, że w latach 2006-2013 z silnikami 2,4 l V8 także mieliśmy już obowiązującym zamrożenie silników. Od 2007 roku zaczęto ograniczać producentów różnymi wytycznymi. Następnie, gdy któryś z producentów zaczynał odstawać, dostawał zgodę na wprowadzenie szeregu poprawek, umożliwiających zbliżenie się do najlepszych. Wówczas silniki Mercedesa, Ferrari, BMW, Hondy czy Toyoty mieściły się w pułapie 15-30 KM. Możliwe, że w razie problemów jednego z dostawców/konstruktorów jednostek napędowych dostanie on możliwość nadrobienia strat. 

Na pewno Mercedes, Ferrari, Renault i Red Bull mogą mieć obawy, że specyfikacje silników 2022 wprowadzą zamęt. Mimo wszystko wprowadzenie zamrożenia rozwoju jest dobre i pomoże ograniczyć koszty. Takie rozwiązanie pomoże też lepiej opracować zasady dotyczące formuły silnikowej 2025, ponieważ zespoły i obecni producenci poświęcą temu znacznie więcej uwagi. Pod koniec bieżącego lub na początku przyszłego roku zapewne poznamy więcej szczegółów.

Jakie zmiany będą dozwolone?

Międzynarodowa Federacja Samochodowa dopuściła możliwość modyfikacji silników w specyfikacji 2022. Każdy z producentów będzie mógł zgłosić chęć zmiany, ale tylko z powodów takich jak: bezpieczeństwo, ograniczenie kosztów produkcji oraz niezawodność. Dział techniczny FIA będzie analizował każdy przypadek indywidualnie oraz przekazywał informacje pozostałym konstruktorom.

ZOBACZ TAKŻE
Bolid F1: Z czego się składa? Wszystko, co powinieneś wiedzieć

Pełny regulamin techniczny F1 na sezon 2022 znajdziecie pod tym linkiem.

Czy uda się zachęcić nowych producentów?

Na pewno w najbliższych 3 sezonach do sportu nie dołączy żaden nowy producent. Obecnie nikt nie chciałby zaliczyć falstartu, ponieważ wejście do F1, gdzie 4 konkurentów ma już mocno rozwinięte jednostki napędowe, byłoby “samobójstwem”. Znacznie ciekawiej ta kwestia powinna wyglądać przed 2025 rokiem. Jeśli do 2023 r. uda się zatwierdzić nowy kształt/architekturę silnika i będzie ona atrakcyjna jest kilka firm, które mogą być zainteresowane dołączeniem.

ZOBACZ TAKŻE
Porsche w F1: Początki, sukcesy jako dostawca i marny ostatni epizod

Obecnie sporo mówi się o Volkswagen AG, które byłoby gotowe wprowadzić Porsche lub Audi do F1. Przedstawiciele niemieckiego giganta są w kontakcie z Red Bullem, który dzięki Red Bull Powertrains Ltd. mógłby uczestniczyć we wspólnym rozwoju. Niektórzy upatrują też szansy dla VAG-a we współpracy z McLarenem lub… Williamsem. Wszystko przez obecność tam osób, które niegdyś były powiązane z Volkswagen Motorsport i święciły z nimi sukcesy. Na pewno oprócz wielkich marek, FIA i Liberty Media chciałaby przyciągnąć mniejsze firmy. Tutaj wymienia się Coswortha i Ilmora, niegdyś zaangażowanych w królową sportów motorowych. Część ekspertów widzi także potencjalny powrót Hondy, Toyoty czy nawet BMW. Na pewno warto będzie śledzić rozwój sytuacji w Formule 1 i poza nią.

ZOBACZ TAKŻE
Szef McLarena chciałby powrotu Ilmora i Coswortha. "Zmniejszmy koszty"

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama