Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Marko ostro o zarzutach Wolffa dot. pomocy VW. “Gada kompletne bzdury”

Dr Helmut Marko nie pozostał dłużny Toto Wolffowi. Główny konsultant Red Bull Racing odpowiedział szefowi Mercedesa na zarzuty o przyszłe złamanie umowy z Hondą i wykorzystanie jej doświadczenia w celu pomocy Grupie Volkswagena w wejściu do F1. Nikt w Milton Keynes nie zamierza grać nie fair, dlatego jedynym atutem w rozmowach z niemieckim koncernem ma być personel Red Bull Powertrains Ltd.

Opublikowano

w dniu

Marko vs Wolff potyczka słowna silniki f1 volkswagen
Fot. Red Bull Content Pool

Marko poirytowany oskarżeniami Wolffa

Nie jest tajemnicą, że Mercedes i Red Bull walczą ze sobą nie tylko na torze, ale i poza nim. Każdy chce skorzystać na sytuacji jak najbardziej, a jednym z elementów są gierki psychologiczne. Toto Wolff nie miał dowodów ani potwierdzenia, że Czerwone Byki na pewno złamią umowę z Hondą obowiązującą przynajmniej do końca 2024 roku. Szef Mercedesa musiał odczuć nieco fakt, że konkurencja podebrała mu kilkunastu fachowców. Właśnie to mogło skłonić go do takiej opinii, która mogłaby zrazić innych ludzi z Mercedesa zainteresowanych transferem. W końcu nikt nie chciałby później mieć w CV zaangażowanie w projekt, wokół którego są kontrowersje. Tyczy się to także ludzi z Renault czy Ferrari, do których słowa Wolffa mogło dotrzeć. Właśnie dlatego Marko musiał zareagował.

On [Wolff – przyp. red.] złożył bardzo nieprecyzyjne oświadczenie o tym, że otrzymamy prawa patentowe od Hondy i przekażemy je VW. To kompletne bzdury, to byłoby niesprawiedliwe i nie jest planowane. Tak długo, jak obowiązują aktualne przepisy, ponosimy wyłączną odpowiedzialność za ten silnik. Ale to fakt, jesteśmy otwarci na partnerstwo w przyszłości. Czy to w celu nazewnictwa silnika, czy czegoś więcej. Wszystko  jest możliwe i pożądane, aby nasze koszty były utrzymywane w granicach. To, czy to może być producent, o którym wspomniałem, czy inny, jest w tej chwili całkowicie otwarte – powiedział dr Helmut Marko w wywiadzie dla F1-Insider.com.

ZOBACZ TAKŻE
Wolff o nowych pracownikach Red Bulla. "To walka o najlepszych ludzi"

Red Bull z własnym działem silnikowym stanie się fabrycznym zespołem

Warto mieć na uwadze, że już od 2022 roku Czerwone Byki muszą same zadbać o wszystko. Oczywiście stajnia z Milton Keynes przejmie technologię Hondy, więc jeszcze nie będzie można mówić w pełni o zespole fabrycznym. Japońskie jednostki napędowe powinny przyjąć nazwę Red Bull na lata 2022-2024 i formalnie ekipa stanie się niezależna. Powstanie Red Bull Powertrains Ltd. i przyjmowanie fachowców w dziedzinie budowania silników F1 przybliży ich do zbudowania własnego na 2025 rok. Niestety dział zacznie prężniej się rozwijać pod koniec 2022 roku, kiedy to inżynierowie wrócą z “przymusowego urlopu” po opuszczeniu dotychczasowego pracodawcy.

Będziemy mieli sytuację taką jak Ferrari, gdzie prace nad podwoziem i silnikiem zostaną zintegrowane w tym samym miejscu. To prawie niewyobrażalne marzenie, które się spełniło. Jesteśmy bardzo wdzięczni naszym właścicielom, ponieważ wymaga to również zaangażowania finansowego. Ale postępujemy zgodnie z harmonogramem. W pierwszym etapie będziemy budować i eksploatować silniki Hondy od 2022 do 2024 roku. A kiedy nowe przepisy wejdą w życie w 2025 roku – koszty drastycznie spadną. Oznaczać to może również wiele znormalizowanych części. A to oznacza, że zaprojektowanie takiego silnika powinno być możliwe dla niedoświadczonego specjalisty ds. silników – wyjaśnił dr Helmut Marko.

Red Bull będzie drugim, po Scuderii Ferrari, zespołem, który będzie miał obok siebie działy podwozia i silnika. Ich najgroźniejszy rywal ma dystans około 50 km między fabryką w Brackley a tą w Brixworth.

ZOBACZ TAKŻE
Silniki Hondy pod inną nazwą w F1. Podobnie było już z Porsche czy BMW

Czerwone Byki mają długoterminowy plan

Jakiś czas temu kierownictwo Red Bull Racing poinformowało o przekonaniu części osób z europejskiej fabryki Hondy do współpracy. Nieco później pojawiły się informacje o nowych osobach, pozyskanych z Mercedesa. Toto Wolff przyznał się do utraty około 15 pracowników z Mercedes HPP.

W tzw. międzyczasie sporo ekspertów podkreślało, że stajnia z Milton Keynes ma też dobre stosunki z pracownikami Astona Martina czy Renault. Z pierwszymi współpracowali w latach 2016-2020 i nawet na pewnym etapie brytyjski producent chciał zbudować im silnik. Metodyka pracy w Red Bullu wywołała spore poruszenie w trakcie współpracy i zapewne część osób dołączy do nowego projektu. Jeśli chodzi o Renault, to tutaj więzi sięgają lat 2007-2018. Mimo konfliktu zapoczątkowanego w trakcie sezonu 2014, część personelu Francuzów dobrze wspomina pracę u boku Czerwonych Byków. Nawet w trakcie realizacji akcji “Project One” ludzie z Renault byli wpuszczeni do fabryk w Milton Keynes dla dobra działań na rzecz pomocy medykom.

ZOBACZ TAKŻE
Porsche lub Audi w F1? Volkswagen rozmawia z Red Bullem o 2025 roku

Nic dziwnego, że Red Bull Powertrains Limited kusi wielu inżynierów szukających nowych wyzwań. Funkcjonowanie działu silnikowego nie oznacza też, że Austriacy nie dogadają się z jednym z producentów. Obecnie wszyscy zdają sobie sprawę, że w bardzo krótkim czasie trudno zadbać o wszystko, co potrzebne by zbudować nowy, konkurencyjny silnik na 2025 rok. Nowe przepisy mogą być szansą. Mercedes, Ferrari i Renault bez ograniczeń związanych z np. limitami budżetowymi, to będą mogli lepiej rozwijać projekt 2025. Wsparcie Ilmora czy Coswortha już by dużo pomogło, a co dopiero współpraca z gigantem tj. Volkswagen AG. Audi lub Porsche w F1 z gwarancją mocnego startu z Red Bullem i prostszą formułą silnikową mogłoby skusić kolejnego gracza.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama