Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Niemoc czy klątwa? Co stoi za dyspozycją Leclerca w Monako?

Charles Leclerc wciąż jest jednym z najmłodszych kierowców w stawce Formuły 1. Mimo tego, już teraz wymienia się go wśród największych gwiazd serii. Fani oczekują więc świetnych występów w każdej rundzie, a szczególnie w GP Monako. Jak dotąd jednak, domowe wyścigi sprawiają wrażenie pięty achillesowej 23-latka.

Opublikowano

w dniu

charles leclerc monako 2019
Fot. Scuderia Ferrari

Najsłabsze ogniwo genialnego Leclerca

Charles Leclerc zachwycił świat Formuły 1 w 2018 roku, kiedy w debiutanckim sezonie zaskoczył wszystkich świetną jazdą, z nawiązką spełniając postawione przed nim cele. Dzięki temu błyskawicznie trafił do Scuderii Ferrari, gdzie z miejsca stał się wielką gwiazdą i ulubieńcem fanów. Siedem pole position i dwa zwycięstwa już w pierwszym sezonie dla stajni z Maranello mówią same za siebie. W 2019 roku niemal na każdym torze rywalizował na najwyższym poziomie. Jednym z niewielu słabych punktów jego sezonu okazała się runda w Monako. Wtedy jednak zawiódł tez zespół, który w kwalifikacjach przeliczył się i zostawił Monakijczyka w garażu, gdy inni poprawiali się.

ZOBACZ TAKŻE
Brawn pod wrażeniem Leclerca. "Jest podobny do Schumachera"

Domowy wyścig jest najgorszym momentem na niemoc. Zwłaszcza, że w przypadku Leclerca nie jest to mowa o jednorazowym przypadku. Zarówno w Ferrari, jak i w Alfie Romeo, a nawet jeszcze wcześniej – w niższych seriach – coś zawsze odbierało mu możliwość uzyskania dobrego rezultatu na ulicach rodzinnego państwa-miasta. Czy wiąże się z tym ogromna presja, którą kierowca nakłada na siebie przed domową rundą? A może to coś innego? Coś, co sprawia, że niezależnie od pozycji, Leclerc nie może ukończyć wyścigu w Monako.

Pęknięte serce, czyli weekend F2 w 2017 roku

Najczarniejszy weekend Charlesa Leclerca w Monako zdecydowanie przypada na 2017 rok. Kierowca prowadził w klasyfikacji generalnej Formuły 2 i wszystko wskazywało na to, że powiększy swoją przewagę w domowym wyścigu. Początek tego feralnego weekendu wskazywał na to, że nie ma innej możliwości. Leclerc wygrał sesję treningową, a następnie kwalifikacyjną. Start z pierwszej pozycji do sobotniego wyścigu na niezwykle wąskim torze sprawiał, że Monakijczyk był zdecydowanym faworytem do zwycięstwa.

Leclerc zbudował przewagę nad resztą stawki, nie myśląc już o tym, co dzieje się za nim. Tego dnia, to on rozdawał karty, raz za razem ustanawiając najszybsze okrążenie wyścigu. Niestety ta piękna szarża przedwcześnie dobiegła końca. Jego mechanicy nie dokręcili jednego z kół podczas pit-stopu. Miało to miejsce w trakcie neutralizacji przy samochodzie bezpieczeństwa, więc młody kierowca spadł na sam koniec stawki, ponieważ musiał ponownie pojawić się w alei serwisowej. Chwilę później obecny lider zespołu Ferrari wycofał się z wyścigu, który miał być jego momentem chwały.

Charles Leclerc Monako 2017

Fot. Twitter / Leclerc został w 2017 roku pozbawiony wielkiego sukcesu na domowej ziemi

Dzień później, w wyścigu sprinterskim nie było się już o co bić, bowiem 19-latek był zmuszony ruszać praktycznie z końca stawki. Na torze, na którym wyprzedzanie graniczy z cudem, ciężko było liczyć na przebicie się do czołówki. Awaria silnika na dwudziestym okrążeniu z pewnością bolała więc mniej, niż wykluczenie z wyścigu dzień wcześniej. To był koszmarny weekend dla Leclerca, w dodatku nie z jego winy.

Wadliwe hamulce: GP Monako 2018

Debiutancki wyścig w Monako już za kierownicą bolidu F1 był wielkim momentem w karierze młodego Charlesa Leclerca. Kilka pierwszych wyścigów sezonu, pokazało, że kierowca debiutujący w tamtym sezonie z zespołem Alfa Romeo Sauber miał potencjał na stanie się gwiazdą. Wiele osób zapewne liczyło, że właśnie w Monako udowodni, iż nie jest zbyt pochopne stwierdzenie. Niestety jego pierwszy i zarazem ostatni domowy weekend w barwach szwajcarskiej ekipy nie poszedł po jego myśli. 

Charles Leclerc Monako 2018

Fot. GlobalSportsCentre / Twitter

Leclerc nie zachwycił w sobotnich kwalifikacjach. Najpierw w Q1 wywołał żółte flagi, wyjeżdżając na drogę ucieczki do zakrętu Saint-Devote. W drugiej części kwalifikacji był w stanie osiągnąć czas pozwalający jedynie na czternastą pozycję. Porównując do tego, co pokazał w kilku pierwszych rundach, taki rezultat nie był zadowalający. W wyścigu Leclerc powoli, ale stopniowo piął się w górę, zbliżając się do punktów. Wszystko skończyło się jednak fiaskiem na sześć okrążeń przed końcem wyścigu.

 

Hamulce w bolidzie Alfa Romeo nie wytrzymały dystansu 78 “kółek” i kierowca z Monako skończył swój wyścig przy szykanie Novuelle. Niestety na jego drodze znalazł się Brendon Hartley. Charles Leclerc nie miał jak wyhamować i uderzył z pełną prędkością w bolid ówczesnego kierowcy Toro Rosso. Pierwszy wyścig Leclerca na domowej ziemi w Formule 1 skończył się więc zupełnie inaczej niż sam pewnie zakładał. Zwłaszcza, iż mógł realnie myśleć o zdobyczy punktowej.

Grande Tragedia, czyli GP Monako 2019

Ferrari w 2019 roku było postrachem dla wszystkich z wyłączeniem Mercedesa, choć zespoły te momentami prowadziły zaciętą rywalizację. Dlatego właśnie Charles Leclerc, który przed GP Monako zdobył już pole position i stał na podium, pojawił się w księstwie z wielkimi oczekiwaniami. Treningi wskazywały na to, że jest o co walczyć. Włoska stajnia biła się w czubie stawki z Mercedesem oraz Red Bullem. Na krętym i wąskim torze w Monako najważniejsze są jednak kwalifikacje. Tam jednak w przypadku Leclerca pojawił się spory problem. 

 

Kierowca bardzo szybko przejechał swoje pierwsze czasowe okrążenie w sesji. Zespół Ferrari uznał, że to wystarczy, aby Leclerc awansował do kolejnej części kwalifikacji. Nagumowanie toru sprawiło, że rywale Monakijczyka byli w stanie poprawić swoje czasy. Dokonało tego tak wielu z nich, że Leclerc spadł na szesnaste miejsce i nie miał możliwości na uratowanie się przed zakończeniem sobotniej sesji dużo wcześniej niż powinien. Nikogo nie powinno dziwić to, że Leclerc był rozczarowany, ale i zdenerwowany tym, że znalazł się w takiej sytuacji.

ZOBACZ TAKŻE
Leclerc zaskakuje refleksjami. "Postrzegam błąd jako coś pozytywnego"

21-letni wówczas kierowca podjął fatalną w skutkach decyzję, zabierając złość ze sobą na niedzielny wyścig. Zawodnik ekipy Ferrari od samego startu prezentował skrajnie agresywną jazdę, przepychając się przez kierowców, którzy nigdy nie powinni znaleźć się przed nim na starcie tego wyścigu. Początkowy zachwyt jego manewrami szybko przerodził się w rozpacz. Kontakt z Nico Hulkenbergiem i ścianą zakrętu Rascasse, rozerwał oponę w jego bolidzie. Od tego momentu wiadomym było, że Leclerc w tym wyścigu nie osiągnie już nic, dlatego zespół zdecydował się go wycofać. Najlepsza dotychczas okazja Charlesa Leclerca na zaprezentowanie się w Monako, została przedwcześnie zaprzepaszczona.

Rok na przeczekanie: Niedoszłe GP Monako 2020

Rok 2020 miał być kolejną szansą na rehabilitację Charlesa Leclerca na własnym podwórku. Przedsezonowe testy w Barcelonie wskazały jednak na to, że nie będzie to łatwe zadanie. Ferrari diametralnie straciło osiągi z wcześniejszych sezonów. Nigdy jednak nie przyszło nam dowiedzieć się, czego Leclerc byłby w stanie dokonać na ulicach Monako w 2020 roku. Przez pandemię koronawirusa wyścig został całkowicie odwołany i po raz pierwszy od 1954 roku nie był rundą sezonu mistrzostw świata Formuły 1.

ZOBACZ TAKŻE
Charlotte Sine - kim jest piękna dziewczyna Charlesa Leclerca?

Jedyną możliwością pozostało rozegranie wyścigu w oficjalnej grze komputerowej F1 2019, która została użyta do rozegrania serii “Virtual Grand Prix”, która zastąpiła pierwsze osiem rund sezonu. Jednak nawet tam Leclerc nie znalazł sposobu na zwycięstwo. W wirtualnym wyścigu na ulicach Monako ze sporą przewagą pokonał go George Russell z Williamsa, który zdominował te nietypowe mistrzostwa.

Co wydarzy się w 2021 roku?

“Ferrari is back” – tak można opisać dotychczasowe występy stajni z Maranello w 2021 roku. Z zespołem pożegnał się Sebastian Vettelem, który od pewnego czasu był utrapieniem Ferrari, a nie jak dotychczas ich zbawieniem. Wraz z przyjściem Carlosa Sainza pojawił się powiew świeżości i nadziei na powrót na szczyt. Ekipa po pierwszych czterech wyścigach jest w zaciętej walce o trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów z McLarenem.

ZOBACZ TAKŻE
Villeneuve o Ferrari. "Sainz stwarza zagrożenie dla Leclerca"

Wyścig w Monako może być kluczowy w kontekście dalszego ułożenia kolejności stawki. Ferrari ma powody do obaw, bowiem w zespole McLarena jeździ teraz Daniel Ricciardo. Australijczyk ma patent na Monako, wielokrotnie w przeszłości znajdując tam dodatkowe dziesięć procent. Dlatego właśnie na Leclercu ciąży ogromna presja, bowiem to on jest liderem zespołu Ferrari. Patrząc na dotychczasowe rezultaty w tym sezonie powinno być dobrze. Uwzględniając jednak jego przeszłość na tym torze, 23-latek musi się mieć na baczności.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama