Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Horner dokuczy Wolffowi? „Może Toto będzie potrzebował od nas silnika”

Christian Horner wielokrotnie przekomarzał się z Toto Wolffem w padoku F1 i poza nim. Brytyjczyk chciałby, aby Red Bull Powertrains Limited przewyższyło Mercedes AMG High Performance Powertrains. Wówczas nie zdziwiłby się, gdyby w przyszłości – głównie po odejściu Mercedesa z F1 – to Austriak poprosiłby Czerwone Byki o silnik. Taki scenariusz wydaje się mało realny, ale nie jest niemożliwy.

Opublikowano

w dniu

Horner i Wolff 2021 f1 klasyfikacja generalna konstruktorów f1
Fot. Red Bull Content Pool

Ograniczenie wydatków w F1 nie obejmuje wszystkich działów

Nie tak dawno sporo spekulowało się o przyszłości Mercedesa w Formule 1. Były nawet pogłoski, że Daimler AG nie jest zainteresowany sportem. Ostatecznie skończyło się na trójpodziale władzy w stajni z Brackley. Toto Wolff, Ineos i wspominany niemiecki koncern, mają po nieco ponad 33% udziałów. Sprawiło to, że Mercedes nie jest za wszystko odpowiedzialny i poniekąd ma budżet dzięki udziałowcom, nagrodom za wyniki i sponsorom. Jako, że od sezonu 2021 obowiązuje limit budżetowy na poziomie 145 mln USD, to raczej nikt nie będzie mówił o nadmiarze wydatków. Jedynym „utrapieniem” są pensje kierowców i całego personelu, które nie wchodzą w skład limitu. Dział silnikowy Mercedes HPP także działa oddzielnie i tam ograniczeń wydatków na F1 nie ma. Horner może zatem świetnie przeczytać sytuację w sporcie.

Jeśli w przyszłości Komisja F1 nie wprowadzi limitu pensji kierowców na poziomie 30 mln USD za sezon. W dodatku, jeśli działy silnikowe nadal będą mogły wydawać fortunę na silniki po 2024 roku, to może znów poddać w wątpliwość zaangażowanie Daimlera. Obecnie rozwój jednostek napędowych zostanie zamrożony od marca przyszłego roku. Więcej uwagi ma zostać poświęcone nowej formule silnikowej, która ma wejść w życie od sezonu 2025. Nowe hybrydy mają być prostsze i tańsze. Nic jednak nie wyklucza, że znów – przynajmniej na początku – będą skarbonką bez dna. Wówczas stajnia z Brackley straciłaby ważnego udziałowca, który niekoniecznie zostałby zastąpiony. Nie byłoby także wiadomo, czy Mercedes pozostanie dostawcą silników. Jeśli okazałoby się, że Red Bull sam lub z wsparciem innego koncernu – np. VW stworzyłby świetny motor, to nowa ekipa na bazie obecnego Mercedesa mogłaby potrzebować ich produktu.

ZOBACZ TAKŻE
Wolff o nowych pracownikach Red Bulla. "To walka o najlepszych ludzi"

Horner mógłby się odegrać

Christian Horner i Helmut Marko przez wiele lat próbowali przekonać Mercedesa do współpracę. Mieli po swojej stronie także byłego dyrektora niewykonawczego, Śp. Nikiego Laudę. Austriak pragnął umocnić ludzi w Brackley i Brixworth tym, że zyskają silnego rywala w postaci Red Bulla. Niestety reszta ludzi, w tym Toto Wolff, była temu przeciwna. Gdyby role za kilka lat się odwróciły, to szef Red Bull Racing zagrałby na nosie swojemu koledze z padoku.

Potrzebujemy konkurencyjnego silnika, a to najlepsza trasa. Mercedes nie byłby w stanie takiego dostarczać, a Renault nie chciało go dostarczać, więc nie pozostawiano nam dużego wyboru. Musimy zająć się tym i sprawić, by Toto pożałował tamtej decyzji. Może któregoś dnia będzie potrzebował od nas silnika! – powiedział 47-latek.

Red Bull chce stać się zespołem fabrycznym

W latach 2014-2018 Red Bull i Renault często się ze sobą ścierali. Jedni i drudzy krytykowali siebie nawzajem i obwiniali za awarie. Głównym problemem była niewystarczająca moc na tle Mercedesa i Ferrari. Austriacy zaryzykowali z Hondą, dając im szansę w Toro Rosso. Japończycy ją wykorzystali i od 2019 roku wspierali już główną ekipę. Niestety we wrześniu zeszłego roku, zarząd Hondy podjął decyzję o wycofaniu się z F1 po sezonie 2021. Czerwone Byki musiały szybko działać i finalnie udało im się przejąć ich technologię. Ostatnio też pozyskały dużo ludzi z Mercedes HPP, co może przybliżać ich do sukcesu i zbudowania własnego silnika na 2025 rok.

ZOBACZ TAKŻE
Porsche lub Audi w F1? Volkswagen rozmawia z Red Bullem o 2025 roku

Panowały okoliczności, które zmusiły nas do podjęcia decyzji. Czy wrócić do świata silników klientów, po wspaniałych relacjach z Hondą przez ostatnie kilka lat? Po wypróbowaniu tego, co czuje się [z partnerstwem producenta – przyp. red.] i do czego jest zdolne, pozostawiło pytanie – czy wrócimy do bycia klientem i kompromisu, który się nam narzuca? A może skorzystamy z okazji, aby w pełni zintegrować jednostkę napędową z zespołem technicznym na miejscu w Milton Keynes. Wówczas stając się jedynym zespołem poza Ferrari, który ma wszystko pod jednym dachem? To była cholernie trudna decyzja, ale to jest Red Bull – zakończył Horner.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama