Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Chaos i ogromne emocje. Historia dotychczasowych wyścigów F1 w Baku

Powrót do stolicy Azerbejdżanu na kolejny wyścig Formuły 1 został opóźniony. Powodem była pandemia koronawirusa, która sprawiła, że runda zaplanowana na 2020 rok się nie odbyła. Tym razem jednak ulice Baku ponownie zostaną zawładnięte przez najszybszych kierowców świata. Warto przypomnieć sobie, dlaczego ten tor jest tak uwielbiany przez kierowców i kibiców.

Opublikowano

w dniu

F1 grid - 2018 Azerbaijan GP Baku
Fot. Williams Database / Twitter

Najlepszy tor uliczny w kalendarzu?

Ulice stolicy Azerbejdżanu raz do roku zamieniają się w jeden z najbardziej unikatowych torów w kalendarzu Formuły 1. Nie dziwne więc, że Baku w swojej krótkiej historii stało się ulubionym obiektem dla wielu fanów. Na jednym okrążeniu toru ulicznego w Baku kierowcy mierzą się ze skrajnie różnymi wyzwaniami. Najtrudniejszym z nich jest oczywiście najwęższy zakręt w Formule 1. Słynna „sekcja zamkowa” ma zaledwie 7,6 metra szerokości. Ponieważ aktualne bolidy są bardzo szerokie, ten zakręt można pokonać tylko jedną linią albo wcale. Przekonało się o tym już wielu kierowców. W tym m.in. Charles Leclerc czy Robert Kubica w 2019 roku.

 

Nietypowe jest jednak to, że już kilka chwil po tym „doświadczeniu”, kierowcy wyjeżdżają na prostą startową długą na dwa kilometry. Prostą, na której bez problemu obok siebie mogłyby jechać trzy, a może nawet i cztery bolidy. Te dwa kluczowe aspekty toru w Baku są połączone wymagającymi zakrętami pod kątem 90 stopni o zmiennej elewacji terenu. Widać więc wyraźnie, że kierowcy muszą być gotowi na wszystko. Cztery pierwsze wyścigi w stolicy Azerbejdżanu wskazały na to, że nie jest to wyolbrzymione stwierdzenie. Każda wizyta, poczynając od tej w 2016 roku, owocowała w różnorodne zdarzenia na torze. Warto przypomnieć sobie je wszystkie przed piątą wizytą w Baku.

GP Europy 2016, czyli cisza przed burzą

Cały sezon 2016 znajdował się w cieniu wielkiej wojny w zespole Mercedesa. Nico Rosberg postawił wszystko na jedną kartę w celu zdobycia upragnionego mistrzostwa. Tymczasem jego partner z zespołu, ale przede wszystkim największy rywal, Lewis Hamilton robił wszystko, co w jego mocy, aby do tego nie dopuścić. Pierwsza historyczna runda w Baku nie była wyjątkiem. Ciężko wskazać, który z kierowców był faworytem przed rozpoczęciem weekendu. W poprzednich dwóch wyścigach triumfował Hamilton, ale wcześniej mogliśmy obserwować cztery kolejne rundy, w których to Rosberg był górą. Te dwie serie zwycięstw połączył wyścig w Hiszpanii, w którym to Srebrne Strzały” nawzajem wyeliminowały się z wyścigu.

ZOBACZ TAKŻE
"Srebrna wojna", czyli historia 3 nerwowych sezonów w Mercedesie

W Baku można się więc było spodziewać wszystkiego. Treningi wskazały na Hamiltona, ponieważ Brytyjczyk wygrał je wszystkie. W trzeciej części kwalifikacji popełnił jednak rzadki błąd, uderzając w ścianę, przez co musiał startować z odległej dziesiątej pozycji. Dlatego właśnie praktycznie z automatu pole position trafiło do Nico Rosberga, który przebił o prawie sekundę drugi najlepszy czas w sesji. Zaskoczeniem było jednak to, że należał on do Sergio Pereza z zespołu Force India. Niestety Meksykanin nie mógł wystartować z pierwszego rzędu. Wymiana skrzyni biegów po kraksie z III treningu zepchnęła go na 7. pozycję. Na problemach rywali skorzystał m.in. Daniel Ricciardo.

ZOBACZ TAKŻE
Perez musi powalczyć o nowy kontrakt. Red Bull czeka na lepsze występy

Niedzielny wyścig pokazał, jak bardzo w tym sezonie Mercedes odjechał reszcie stawki. Jednakże w Baku napotkali na większe problemy z bolidem Hamiltona, który nie miał tempa ani opon, aby wywalczyć coś więcej jak 5. lokatę. Za to Rosberg wygrał w cuglach. Na podium dołączyli do niego Sebastian Vettel oraz Sergio Perez, który jak się później okazało, znalazł patent na tor w Baku. Poza kilkoma dobrymi momentami debiut toru w Azerbejdżanie w Formule 1 nie rzucił jednak obserwatorów na kolana.

GP Azerbejdżanu 2017: „Well done Baku”

Tego samego nie można jednak powiedzieć o kolejnej wizycie na ulicach Baku. Tym razem bowiem ściganie w stolicy Azerbejdżanu dostarczyło wszelkich rodzajów wrażeń. W kwalifikacjach wielu kierowców ocierało się o ściany wyznaczające limity toru. Daniel Ricciardo zrobił to jednak z tak dużą siłą, że uszkodził tylne koło i wywołał czerwoną flagę. Zmusiło go to do startu z dziesiątej pozycji, ale nie odebrało mu szans na walkę o dobre miejsce.

Baku 2017

Fot. Red Bull Content Pool / Kibice liczyli na dużo więcej w drugim wyścigu na ulicach Baku

Wystarczyło zaledwie kilka chwil, aby coś poszło nie tak. Najpierw Carlos Sainz obrócił się w pierwszym zakręcie. Kilka sekund później doszło do poważnego kontaktu pomiędzy Valtterim Bottasem, Kimim Raikkonenem oraz ścianą, w którą uderzył bardziej doświadczony Fin. Wyglądało na to, że jest już po wyścigu dla Bottasa, ponieważ kierowca Mercedesa uszkodził przednie skrzydło, a także przebił oponę. Ricciardo również miał gorszy start. Zebrał odłamki innych bolidów i potrzebował wczesnego pit-stopu. Chwilę po tym jego partner z zespołu Max Verstappen oraz Daniil Kvyat z Toro Rosso stali się pierwszymi kierowcami, którzy nie ukończyli tego wyścigu. Obaj przez awarie swoich samochodów.

Porzucony bolid Kvyata wywołał samochód bezpieczeństwa. Pod jego koniec bardzo zagotowało się na linii Hamilton-Vettel. Brytyjczyk przewodzący stawce przyhamował na tyle mocno, że siedzący na jego zderzaku kierowca Ferrari w końcu w niego wjechał. Na ogół spokojny Niemiec najpierw eksplodował złością przez radio, a następnie zrównał się z bolidem Mercedesa i uderzył w jego koła swoimi. Kara dla Vettela i czerwona flaga wywołały spore przetasowania w stawce. Wyścig został wygrany przez Daniela Ricciardo. Drugie miejsce zajął Valtteri Bottas, który na ostatnich metrach wyprzedził Lance’a Strolla. Kanadyjczyk i tak dowiózł niesamowity rezultat dla zespołu Williamsa, który wtedy reprezentował.

GP Azerbejdżanu 2018: Może był to najlepszy wyścig w Baku?

Treningi wskazały na to, że w 2018 roku w Baku nie było faworyta. Pierwszy został wygrany przez Mercedesa, drugi przez Red Bullam, a trzeci przez Ferrari. Stajnia z Maranello podtrzymała swoją formę w sobotę, ponieważ Vettel wygrał w kwalifikacjach. Spokojnie zostałby przebity jeszcze przez swojego partnera z zespołu, Raikkonena, lecz ten zepsuł ostatni sektor i zmarnował wręcz idealne okrążenie. Weteran stawki musiał przez to startować w dużym tłoku zamiast z pierwszego rzędu, w związku z czym… łatwiej było mu o jakiś incydent.

ZOBACZ TAKŻE
Czy współcześni "płatni kierowcy" Formuły 1 są niesłusznie oceniani?

Po starcie wyścigu zapanował chaos. Doszło do łączonego kontaktu Alonso z Hulkenbergiem i Sirotkinem. Hiszpański mistrz świata ukończył pierwsze okrążenie z dwoma przebitymi oponami, a kierowca Williamsa niestety już w tym momencie zakończył swój wyścig. Tymczasem wspomniany Raikkonen wyeliminował z zawodów Estebana Ocona. Kiedy samochód bezpieczeństwa ostudził emocje, zaczęło się ściganie na najwyższym poziomie. Tego dnia mogliśmy obserwować wiele świetnych potyczek na torze. Jedną z nich zagwarantowali kierowcy Red Bulla.

walka GP Azerbejdżanu RIcciardo vs Verstappen 2018

Fot. Red Bull Content Pool / W 2018 roku w Baku, Ricciardo i Verstappen prezentowali podobne tempo

Niestety zbliżyli się oni do siebie zbyt mocno. Ricciardo uderzył w tył Verstappena, który wężykował na prostej startowej i obaj nie ukończyli tego wyścigu. Wywołało to kolejny samochód bezpieczeństwa, przy którym Romain Grosjean sam z siebie uderzył w ścianę i przedłużył okres neutralizacji. Faworytem do zwycięstwa stał się wtedy Valtteri Bottas, który przewodził stawce. Chwilę po restarcie doszło jednak do sytuacji, która złamała serca jego fanów. Kierowca Mercedesa najechał na odłamki i przebił swoją oponę. Ostatecznie szalony wyścig padł łupem Lewisa Hamiltona. Podium uzupełnili Raikkonen oraz Perez, który kolejny raz wskazał, że w Baku czuje się jak w domu.

GP Azerbejdżanu 2019: Zaskakująco spokojna niedziela

Przyjazd do stolicy Azerbejdżanu na kolejny weekend wyścigowy budził spore zainteresowanie i podniecenie wśród fanów oraz samych kierowców. Poprzednie dwa wyścigi dostarczyły bowiem ogrom emocji, więc zakładano, że w 2019 roku będzie podobnie. Już w piątek było ciekawie, ponieważ nowy kierowca Williamsa – George Russell – wyrwał studzienkę, czym wywołał pierwszą czerwoną flagę tego weekendu. Ponadto tempo poszczególnych zespołów wskazywało na przewagę Ferrari nad resztą. A w tamtym czasie… niemal gwarantowało to ciekawe wydarzenia.

ZOBACZ TAKŻE
Zdobywcy pole position do wyścigu F1, w którym nie wystartowali

Kwalifikacje sprawiły jednak, że potencjał włoskiej stajni został osłabiony. Lider zespołu, Charles Leclerc, rozbił się w sekcji zamkowej, ponieważ nie zmieścił się w wąskiej przestrzeni pozwalającej na przejazd. Ku rozczarowaniu polskich kibiców identyczny incydent przydarzył się Robertowi Kubicy. Obaj kierowcy wywołali czerwone flagi, wydłużając sesję niemal do zachodu słońca. Ostatecznie została ona rozstrzygnięta na korzyść Mercedesa, a konkretnie Valtteriego Bottasa, który zdobył pole position.

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport / Valtteri Bottas z pole position w Baku

Fin był na początku sezonu 2019 był w znakomitej formie. Wygrał pierwszy wyścig w Australii i ogółem przed wyścigiem w Baku (4. runda sezonu) miał już 62 punkty. Ponadto w stolicy Azerbejdżanu drugi raz z rzędu startował z pierwszej pozycji. Tym razem obyło się bez niespodzianek i Bottas spokojnie wygrał wyścig, obejmując tym samym prowadzenie w klasyfikacji mistrzostw świata. Niedzielna sesja nie przyniosła jednak wielkich emocji. Momentami wartymi uwagi była awaria Red Bulla prowadzonego przez Pierre’a Gaslyego, a także absurdalny incydent Daniela Ricciardo. Australijczyk zderzył się z Daniilem Kvyatem, a chwilę później wrócił na tor tyłem w ten sposób, że ponownie uderzył w Toro Rosso należący do Rosjanina.

Kto wygra w 2021?

Pięć pierwszych rund aktualnego sezonu wyraźnie wskazało faworytów do walki o mistrzostwo świata. Rozegra się ona między Lewisem Hamiltonem a Maxem Verstappenem. Wygrali oni wszystkie dotychczasowe wyścigi, dlatego właśnie na zwycięstwo jednego z nich należy liczyć w Azerbejdżanie. Jednakże jak zwykle czarnym koniem może być drugi kierowca Mercedesa, Valtteri Bottas. Patrząc wstecz widać ewidentnie, że Baku po prostu leży jego specyficznym preferencjom. Jest to więc idealny moment dla 31-latka na pokazanie umiejętności. Zwłaszcza, że coraz głośniej mówi się o tym, że dni Fina w zespole z Brackley są policzone. Może to więc być jedna z ostatnich okazji, aby pokazać zespołowi, że popełniają błąd.

ZOBACZ TAKŻE
Horner dokuczy Wolffowi? "Może Toto będzie potrzebował od nas silnika"

W przypadku wyścigu w Baku i potencjalnego zwycięstwa nie można w 2021 roku pominąć postaci Sergio Perez. Meksykanin po dziesięciu latach dobijania się do czołówki dostał maszynę Red Bulla, który może być najlepszym bolidem 2021 roku. Popularny „Checo” powoli, lecz stabilnie poprawia swoje wyniki w nowym zespole. Tor, na którym zdobył dwa podia w przeszłości, jest najlepszym miejscem na pierwszy duży stempel w ekipie Christiana Hornera.

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama