Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Red Bull widzi w Mercedesie faworyta. Wolff obawia się Baku

Christian Horner nie ukrywał bojowego nastawienia przed GP Azerbejdżanu. Jednakże nie spodziewa się, aby Mercedes miał tam takie same problemy jak w Monako. Brytyjczyk przestrzegł też przed skreślaniem Ferrari. Za to szef Mercedesa przyznał, że obiekt w Baku może nie pasować do bolidu W12. Więcej atutów ma mieć Red Bull RB16B.

Opublikowano

w dniu

Red Bull Monako GP 2021 Mercedes walka tytuł
Fot. Red Bull Content Pool

Horner chciałby powtórki z 2017 roku

Przypomnijmy, że Red Bull wygrał ostatnie Grand Prix i bardzo chciałby kontynuować falę wznoszącą. Czerwone Byki niespodziewanie uległy Mercedesowi w Bahrajnie, gdzie głównie zawiniły strategia oraz uszkodzenia podłogi. Później udało im się wygrać GP Emilii-Romanii, ale w GP Portugalii i GP Hiszpanii byli blisko, lecz czegoś im brakowało. W Monako udało się wszystko poskładać, choć odpadł im groźny rywal, czyli Charles Leclerc z Ferrari, który wywalczył pole position. Monakijczyk przed startem miał awarię, które wyeliminowała go z udziału w GP. Obecnie Max Verstappen i Red Bull prowadzą w mistrzostwach świata F1, ale ich przewaga jest minimalna. Tym razem nadchodzą tory, które w przeszłości pasowały bardziej ich głównym rywalom.

– Mercedes był tam potężny, ale wygraliśmy z Danielem [Ricciardo – przyp. red.] w 2017 roku. To bezlitosny tor uliczny i wszystko może się zdarzyć. Wyprzedzanie jest możliwe, w przeciwieństwie do Monte Carlo. To będzie fascynujące zobaczyć, jak wszystkie zespoły poradzą sobie na tego typu torze. Oczywiście, ciekawie będzie też zobaczyć, czy forma Ferrari się utrzyma, byłoby to świetne dla mistrzostw – ocenił Horner w swoim felietonie na RedBull.com.

ZOBACZ TAKŻE
Zdobywcy pole position do wyścigu F1, w którym nie wystartowali

Red Bull unika roli faworyta

Na pewno nadspodziewanie dobra forma Scuderii Ferrari mogła wypaczyć nieco obraz. Mimo wszystko Horner ich nie skreśla, ponieważ może okazać się, że zanotują kolejny progres i będą bliżej czołówki. Obecnie większość ekspertów oceniało, że nowy silnik Ferrari ma deficyt mocy ok. 20 KM do Hondy i Mercedesa, które mają być już niemalże na równi. W Baku mamy do czynienia z długimi prostymi, ale też wolnymi 2 pierwszymi sektorami. Wiele będzie zależało od ustawień i trudno będzie zrobić rekordy w każdej partii toru. Mercedes także był daleki od stawiania na siebie przed GP Azerbejdżanu. Mimo że w latach 2016-2019 byli tam konkurencyjni. W latach 2017-2018 Red Bull i Ferrari napsuli im tam sporo krwi. Być może w 2019 roku Ferrari by namieszało, gdyby nie wypadek Charlesa Leclerca w Q2 w sekcji zamkowej. Ich świetne wyniki nie sugeruje dominacji totalnej w Baku.

Mercedes miał spore obawy wobec rozwiązań technicznych rywali. Według nich elastyczne tylne skrzydło w RB16B może dać Red Bullowi do 0,6 s przewagi w Baku. Niemiecki zespół ubolewał, że nowe testy elastyczności wchodzą dopiero od GP Francji. Za to Czerwone Byki zgłosiły już swoje wątpliwości co do uginania się przedniego nosa W12. Jak wyjdzie na ulicznym torze w Baku? Przekonamy się w ten weekend. Najpierw jednak jeszcze sekcja poświęcona Toto Wolffowi.

ZOBACZ TAKŻE
Chaos i ogromne emocje. Historia dotychczasowych wyścigów F1 w Baku

Mercedes wyciągnął wnioski i chce się odegrać

Stajnia z Brackley miała trudny weekend w Monako. Ich forma na tle Red Bulla i Ferrari wyglądała niezbyt dobrze. Chociaż w kwalifikacjach Valtteri Bottas był w stanie nawiązać walkę, tak w wyścigu wszystko zostało zniweczone przez feralny pit stop. Mercedes wyciągnął wnioski i nie może doczekać się, gdy w Baku wdroży nowe rozwiązania w życie. To jednak nie oznacza, że czują się faworytami. Według nich weekend w Azerbejdżanie może być trudny, a do głosu dojdą także Ferrari i McLaren.

Chociaż jest to zupełnie inny tor uliczny niż Monako, spodziewamy się, że będzie to dla nas kolejny trudny, niezbyt pasujący do charakterystyki W12. Red Bull znów będzie mocny, także zarówno Ferrari, jak i McLaren poczyniły ostatnio duże postępy. Kluczowym celem dla nas musi być wykorzystanie możliwości dostępnych na tych torach, które nie są dopasowane do naszego samochodu. Przeanalizowaliśmy weekend [w Monako – przyp. red.], zadaliśmy sobie trudne pytania i nauczyliśmy się kilku ważnych rzeczy. Szkoda, że ​​nie mogliśmy wrócić do ścigania się w zeszły weekend. Spodziewamy się kolejnego wyzwania na ulicach miasta, sądząc po wynikach ostatniego wyścigu – powiedział Toto Wolff.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama