Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Walka Horner vs Wolff. Tym razem poszło o sposób krytyki zespołu

Red Bull i Mercedes walczą ze sobą nie tylko na torze, ale i poza nim. Walka szefów, czyli Horner vs Wolff, wydaje się czasem ciekawsza od tej Verstappena z Hamiltonem. W tym momencie górą wychodzą z niej Czerwone Byki, które po Baku zwiększyły przewagę do 26 punktów. W dodatku Mercedes nie miał wystarczających argumentów na złożenie protestu. Christian Horner nie byłby sobą, gdyby nie wbił swojemu koledze z padoku szpileczki.

Opublikowano

w dniu

walka horner vs wolff f1 2021
Fot. Red Bull Racing & Mercedes-AMG Petronas Motorsport

Horner vs Wolff. Żaden nie odpuści drugiemu

Red Bull Racing może być zadowolone z faktu, że nie musi uczestniczyć w przepychankach u FIA po swoim kolejnym triumfie. Oczywiście ekipa żałuje, że nie przypieczętowała GP Azerbejdżanu dubletem i aż 44 punktami (wliczając punkt za FL). Mimo wszystko udało im się odskoczyć w klasyfikacji generalnej konstruktorów, a Max Verstappen zachował prowadzenie w kl. kierowców. Walka Verstappena i Hamiltona wydaje się być jeszcze bardziej zacięta, mimo że obaj wyjechali z niczym. Za to pojedynek Horner vs Wolff może się zaognić we Francji, gdy po zmianach skrzydeł, nadal Red Bull będzie na czele.

Te mistrzostwa idą we wszystkich kierunkach. Max mógł zakończyć weekend z dodatkowymi dziesięcioma lub jedenastoma punktami. Gdyby utrzymał najszybsze okrążenie, różnica wynosiłaby piętnaście punktów. Z drugiej strony, w pewnym momencie wyglądało na to, że stracilibyśmy 21 punktów, gdyby Hamilton był w stanie ukraść zwycięstwo. Dlatego, że oba samochody są tak blisko siebie, naprawdę wszystko może rozstrzygać się w różnych kierunkach. Myślę, że tak będzie przez cały rok i to jest świetne dla tego sportu. To także ogromnie motywuje wszystkich w zespole – powiedział Horner.

ZOBACZ TAKŻE
Horner dokuczy Wolffowi? "Może Toto będzie potrzebował od nas silnika"

Dlaczego Mercedes nie złożył protestu?

Po wyścigu w Azerbejdżanie, Toto Wolff potwierdził, że Mercedes nie złoży protestu na Red Bulla. 49-latek dość głośno krytykował Czerwone Byki za „nielegalne” tylne skrzydło, które miało się za bardzo wyginać. Konstrukcja regularnie przechodziła przez testy FIA, więc Red Bull nie czuł się oszustem. Przed weekendem w Baku, Austriak zapewniał, że stajnia z Milton Keynes zyska około 0,6 s przewagi ze względu na proste. Zapowiedział on także protest, będąc niezadowolonym z faktu, że zaostrzone testy elastyczności obowiązywać mają od GP Francji. Red Bull odgrażał się oprotestowaniem przedniego skrzydła W12, ale tylko wtedy, gdy rywale ich oprotestują pierwsi. Jakby tego było mało, eksperci F1 zauważyli, że nowe tylne skrzydło Mercedesa w Baku wygina się jeszcze bardziej i zarzucili pewną niekonsekwencję.

Nie. Cała historia jest zasadniczo irytująca. Nie złożymy teraz protestu przeciwko Sergio Perezowi, ale ufamy nowym testom FIA – powiedział Wolff dla Motorsport-Total.com.

ZOBACZ TAKŻE
Yamamoto chwali Verstappena. "Czuję, że on jeździ jak Senna"

Toto Wolff miał prawo czuć wściekłość

Drugi nieudany weekend wyścigowy z rzędu dał się we znaki Mercedesowi, jak i Austriakowi. W Baku, stajnia z Brackley pierwszy raz od GP Austrii 2018 nie zdobyła ani jednego punktu. Ból był tym większy, ponieważ nie był to pech związany z awariami, ale brak tempa i błędy zespołu i kierowców. Mercedes W12 stał się nieprzewidywalny na torach ulicznych w Monako i Azerbejdżanie, ale i tak w obu przypadkach do uratowania były podia. Valtteri Bottas mógł wywalczyć 2. miejsce w Monte Carlo, a Lewis Hamilton w Baku sam zmarnował okazję nawet na zwycięstwo. Toto Wolff nie mógł zaakceptować tej sytuacji, co nie dziwi.

Nie możemy dalej tracić punktów, tak jak w Monako i tutaj. To po prostu nie do przyjęcia dla nas wszystkich. Po prostu musimy być najlepszymi wersjami siebie. Nie daliśmy kierowcom konkurencyjnego pakietu w ten weekend – daleko od tego. Nie tylko incydent na końcu frustruje, ale ogólnie nie spełniając naszych oczekiwań, wszyscy razem – Lewis, inżynierowie, ja, wszyscy w zespole – powiedział szef Mercedesa.

Jego słowa zostały nie najlepiej odebrane przez Christiana Hornera. Według niego, Austriak nie powinien publicznie rozliczać wszystkich za porażki, co to nie pomaga. – Cóż, wiele już powiedziano o komentarzach Toto w zeszły weekend. On nigdy nie boi się spalić własnego zespołu i robi to publicznie. Nie jestem za tym, ale oczywiście ma do tego prawo – ocenił szef Red Bulla na łamach Motorsport.com.

4.2/5 (liczba głosów: 6)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama