Czego szukasz?

Formuła 1

Marko uspokoił fanów. „Nie będziemy szukać zemsty”

Dr Helmut Marko przyznał, że Red Bull i Max Verstappen nie zamierzają w żaden sposób mścić się na rywalach z Mercedesa. Według Austriaka najważniejszy jest profesjonalizm, który można zachować tylko wykonując swoją pracę jak najlepiej.

Helmut Marko Red Bull Toyoharu Tanabe Honda 2019
Fot. Red Bull Content Pool / Dr Helmut Marko i Toyoharu Tanabe

Dr Helmut Marko uciął spekulacje dotyczące zemsty na Mercedesie

Były kierowca wyścigowy bardzo przeżył incydent z udziałem Maxa Verstappena na torze Silverstone. Nic dziwnego, w końcu doszło do uderzenia bocznego i przeciążenia 51 G. Ryzyko poważnej kontuzji lub jeszcze poważniejszych skutków było duże. Na szczęście po szczegółowych badaniach lider klasyfikacji generalnej wrócił już do domu i jedyne na co się skarży, to bóle szyi i jej usztywnienie. Zespół Red Bull Racing zdecydowanie mniej przeżywał utratę punktów w niedzielę, ale za to dużo bardziej dotknęły ich wydarzenia z 1. okrążenia i zakrętu Copse. Podczas gdy Holender był w szpitalu, Lewis Hamilton świętował zwycięstwo i oskarżał rywala o przesadną agresję, gdy ten był w szpitalu. Później Brytyjczyk przeprosił fanów i zapowiedział kontakt z rywalem, usprawiedliwiając swoje zachowanie tym, że nic nie wiedział. To wzbudziło niesmak, ale Marko uciął wszelkie podejrzenia zemsty ze strony swojego podopiecznego.

– [Max Verstappen – przyp. red.] zrobi wszystko, co w jego mocy, aby zdobyć tytuł mistrza świata. Ale na pewno nie będziemy szukać zemsty ani innych głupstw. Nie dochodzimy do tego poziomu. Tak właśnie jest z Mercedesem. Pan Wolff też nie miał nic do sędziów – podkreślił szef Red Bull Junior Team.

ZOBACZ TAKŻE
Hamilton vs Verstappen: Wypadek, który odmieni losy mistrzostwa?

Red Bull nie będzie się odwoływał?

Stajnia z Milton Keynes potwierdziła, że nie zgadza się z wymiarem kary Lewisa Hamiltona za kolizję z Maxem Verstappenem. Mimo to, nie będą odwoływać się od 10-sekundowej kary, choć uznają ją za zbyt łagodną. Wszystko przez konieczność przedstawiania nowych dowodów np. o rzekomej celowości działania, a takowych nie ma. Najbardziej jednak Red Bull nie mógł zaakceptować, że Mercedes i Toto Wolff nie mogli pogodzić się z karą podczas GP Wielkiej Brytanii, uznając kolizję za incydent wyścigowy.

To wymagałoby nowych dowodów, a wszyscy widzieli, co się dzieje. Zadaję sobie pytanie: czy potrzeba więcej niż [nowych dowodów – przyp. red.], aby uderzyć przednim kołem w tylne koło przeciwnika? – ocenił Marko. Mimo zapewnień Austriaka sporo spekuluje się o tym, ze Red Bull zatrudnił nowego prawnika, mającego zrobić rozeznanie w regulaminie sportowym. Jakby tego było mało, zapisy danych z bolidu Verstappena oraz inne dowody mogą dowieść, że Hamilton miał zbyt dużą prędkość w Copse i świadomie wyszedłby szerzej z zakrętu. Czerwone Byki dotkliwie odczują skutki zdarzenia, w który wg sędziów ich kierowca nie był winien. Odbudowa bolidu to około 750 tys. USD, a silnik Hondy mógł zostać naruszony, co może skutkować użyciem nadprogramowych podzespołów i karami.

Kierowcy tj. Charles Leclerc i Fernando Alonso podzielali opinię Mercedesa. Według nich, kolizja Verstappena i Hamiltona w zakręcie Copse była incydentem wyścigowym, który przez charakterystykę miejsca wyglądał dość drastycznie. Dr Helmut Marko odniósł się do tych opinii i jednocześnie nie ukrywał, że lider Red Bulla miał sporo szczęścia.

Nie! Hamilton nigdy nie wyszedłby zza zakrętu ze swoją linią z jego prędkością. Było o wiele za głęboko w środku. (…). Taki wpływ przy 51 g to nie żart. Fakt, że Max przeżył, pokazuje, jak dobrze jest wyszkolony. Wrócił do Monte Carlo, jego fizjoterapeuta z nim pracuje. Nadal skarży się na sztywność karku, ale poza tym radzi sobie zaskakująco dobrze. Myślałem, że przez kilka dni nie będzie mógł się ruszyć – zakończył Austriak.

4.5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama